Po dłużej przerwie postanowiłem napisać parę słów o liście, który kupiłem, a który zaginął na poczcie. Co się z nim stało, gdzie się podział? Co się dzieje z listami, które giną na poczcie? Szkoda trochę, bo to cenny dokument; tyle dobrze, że sprzedawca wykonał jego w miarę dokładne zdjęcia i te fotografie tutaj prezentuję. Spytałem, czy sprzedawca posiada lepszej jakości zdjęcia, niestety, odpisał, że te, które są ilustracją aukcji, to jedyne, jakie posiada („Hallo, leider habe ich nur die Bilder, die bei ebay zu sehen sind. Gruss”).
A list jest ciekawy. I postaram się go tutaj w miarę dokładnie opisać. Mam nadzieję, że nie popełnię żadnych błędów, a jeśli tak, to proszę o zwrócenie uwagi.
List został nadany przez starszego mieszkańca Lwowa (81 lat), Otto Krügera, zamieszkałego we Lwowie przy Dominikańskiej 10 (Domsagasse 10/II) do swojej siostry, Mathilde Neunhöffer (z domu Krüger), wdowy, zamieszkałej w Künzelsau, Królestwo Wirtembergii (Niemcy), przy ulicy Schnurstraße. Na kopercie widnieją 2 austriackie znaczki o nominale 5 halerzy. List przeszedł procedurę wojskowej cenzury (pieczęć k. u. k. Militärzensur Lemberg). Napisany został 28 lutego 1915 roku. Miasto znajdowało się w rękach rosyjskich. Nie wiadomo, kiedy został wysłany (nieczytelna pieczątka).


Lwów, 28.02.1915
Moja kochana Siostro! Za Twoją kochaną, pełną treści kartkę, którą we właściwym czasie otrzymałem, dziękuję Ci serdecznie; cieszy mnie, że u Was wszystkich wszystko w porządku, co i u nas ma miejsce. Wszystkim kuzynom i kuzynkom, a przede wszystkim tym w Pyrmont, składam moje najserdeczniejsze podziękowania.
Piszesz w sprawie paczki dla mojego syna; otóż sprawa wygląda tak: jeśli chcesz mu ją wysłać, możesz to uczynić pod następującymi warunkami:
- Paczka nie może ważyć więcej niż 5 kilogramów.
- Musi być zaszyta w płótno i to mocno; skóra byłaby jeszcze lepsza.
- Adres musi być napisany czytelnie bezpośrednio na płótnie, zanim zostanie przyszyty; musi być zapieczętowany lakiem, co tutejsza poczta czyni bardzo skrupulatnie.
Margines lewy: Pozdrowienia i ucałowania dla wszystkich, Twój serdeczny brat Otto. Paczka powinna być skierowana do Rothenburga, o ile on jeszcze tam stacjonuje.

U nas we Lwowie powoli powraca normalne życie; co prawda cierpimy na wiele braków, dzięki Bogu nie brakuje jednak jedzenia. Musiałem się już nieco urządzić; kupiliśmy łóżka, bieliznę i ubrania, oczywiście za bardzo wysokie ceny, ale teraz wszystko jest czyste i ładne. Jestem z tego zadowolony i dziękuję Bogu Wszechmogącemu.
Mimo mojego podeszłego wieku jestem wciąż rześki; każdego dnia spaceruję od 3 do 4 godzin, co daje mi siłę i moc. Moja dobra żona poświęca się dla mnie niemal całkowicie i dba o moje siły. Od sierpnia nie miałem żadnych wieści o moim najmłodszym synu, Ferdinandzie. Hermann, który tutaj we Lwowie przetrwał kilka bitew, a później w Serbii i Czarnogórze brał udział w kampanii, został ze swojego regimentu do niemieckiej…
…granicy odkomenderowany i na porucznika (Leutnant) awansowany w tamtejszym 1-szym szwadronie. Tamże nabawił się szoku nerwowego (Nervenschock), wskutek czego otrzymał nadzwyczajny urlop i przyjechał do domu. Po jego 8-tygodniowym pobycie zachorował na ciężkie zapalenie płuc i musiał iść do szpitala garnizonowego (Garnisonsspital), gdzie znów leżał 8 tygodni.
Po jego wyzdrowieniu Dyrekcja Kolei Państwowych (St. Bahn Direction) zareklamowała go w Ministerstwie Wojny i teraz jest on znów tutaj przy dyrekcji kolei, która u nas została na nowo utworzona, ponieważ ciągle skarży się na bóle brzucha. Najbliższy odcinek w Stanisławowie ma pod swoim nadzorem, objeżdża cały ten rejon. Za zasługi wojenne otrzymał tytuł Starszego Radcy Budowlanego (Ober-Bau-Rath) oraz 600 koron podwyżki uposażenia.

Tak wiele się u nas zmieniło. Ale co będzie z sierpniem, to wie tylko Bóg! Moja droga siostro, chciałbym Ci jeszcze tyle, tyle napisać, ale jak sama widzisz, idzie mi to bardzo ciężko; oczy i ręce są słabe, inaczej napisałbym jeszcze o wszystkim innym, co tylko można by opisać. Niech Bóg da nam wkrótce pokój, aby i nasz Otto mógł znów powrócić. Mamy tutaj teraz dużo śniegu i jak dotąd jest mroźno; cieszę się, że na tę zimę mam ciepły pokoik, czego zeszłego roku nie miałem, bo siedziałem w piwnicy zmarznięty.
Z pomocą Bożą powoli idzie ku lepszemu; chciałem Ci jeszcze więcej napisać, ale już nie mogę, ręce mi drżą. 81 lat to nie żarty. Przyjmij ode mnie najserdeczniejsze pozdrowienia dla Was wszystkich.
Marginesy i dopiski: Chciałem napisać do Stuttgartu i Pyrmont, ale nie mogę, bo brak mi sił. Piszcie do nas często, bo to nasza jedyna pociecha. Otto.

…