Parę dni temu spacerowałem z dziećmi w okolicach pałacu Kornów w Pawłowicach we Wrocławiu. Tereny są mi bliskie o tyle, że tutaj spędziłem całe swoje dzieciństwo, setki razy szwendałem się po parku pałacowym Kornów, a z kolegami chodziłem łowić ryby w pałacowym stawie. Dzisiaj świetnie prezentuje się zarówno pałac jak i jego otoczenie. Całe szczęście, bo wiele takich pałaców na Dolnym Śląsku po wojnie obróciło się w ruinę. Ten został przejęty na cele edukacyjne i dziś jest placówką Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Jego budowniczy, Heinrich von Korn, był wielkim przedsiębiorcą, wydawał m.in. książki polskiej mniejszości we Wrocławiu, ale także znaną gazetę Schlesiche Zeitung. Miał również największą na Śląsku fabrykę papieru – zlokalizowaną jakieś 2 km od pałacu – do niedawna na jej terenie działała fabryka sprzętu AGD Polar (później przejęta przez Whirpool). Zapraszam do tekstu na temat przedwojennych dziejów fabryki, tekst napisałem w 2007 r., ukazał się w numerze 11 (13) miesięcznika „Zawidawieści” z dn. 17 listopada 2007 roku. Tutaj publikuję jego rozszerzoną wersję, szczgólnie, że jak widzę, nie funkcjonuje w internecie, a może znajdzie się ktoś, kto chciałby się dzisiaj z nim zapoznać. Ilustracje do tekstu przedstawiają dzisiejszy stan fabryki papieru na Zakrzowie oraz pałacu Kornów w Pawłowicach.
1.
Historia fabryki sięga co najmniej połowy XIX wieku. W 1843 wrocławski papiernik Hartmann, po pożarze należącej do niego ostatniej wrocławskiej wytwórni papieru, nabył istniejący tutaj od dawna wodny młyn zbożowy i przekształcił go w młyn wytwarzający papier, napędzany przez nurt rzeki Dobrej. Nie wiodło mu się jednak najlepiej, prawdopodobnie dlatego, że technologia, którą starał się wdrożyć w swojej wytwórni, nie była zbyt nowoczesna, nawet biorąc pod uwagę ówczesne warunki. Dlatego już po kilku latach własność tę wykupił właściciel słynnej firmy wydawniczej, 22-letni Heinrich Korn. Był to rok 1851. Moment ten można uznać za początek najlepszej okresu historii rodzącej się oto wielkiej wytwórni papieru na Zakrzowie.
Młody Korn był spadkobiercą największego wydawnictwa i drukarni we Wrocławiu, należącej do jego rodziny od pokoleń. Po śmierci jego ojca nad firmą w jego imieniu sprawowali pieczę specjalni opiekunowie. Dopiero po 13-tu latach zarząd objął osobiście 21-letni Heinrich. Firma Kornów była wydawcą między innymi istniejącej od 1742 „Schlesische Zeitung”, czy w latach 1781-83 historii Wrocławia „Z Wrocławia…” Samuela Benjamina Klosego. Heinrich wiedział, że wydawnictwo Kornów, choć na rynku radziło sobie dobrze, wymaga przebudowy. Wymieniono przestarzałe urządzenia w drukarni, przy czym dla usprawnienia produkcji należało zaopatrzyć się we własne źródło papieru, by nie uzależniać się od zewnętrznych dostawców. Ten właśnie powód był argumentem za odkupieniem założonej ledwie kilka lat wcześniej wytwórni papieru. Zakrzów był ponadto położony dość blisko Wrocławia, co było głównym atutem tej lokalizacji.

Znajdująca się tutaj wytwórnia nie była w momencie zakupu zbyt wydajna, wytwarzano tutaj jedynie 150 kg papieru dziennie, co w żaden sposób nie mogło zaspokoić potrzeb wydawnictwa. Korn podjął się zatem gruntownej restrukturyzacji zakładu, by zwiększyć produkcję. Do spółki z nim wkrótce dołączył doświadczony w produkcji papieru Johann Andreas Bock, dlatego od tej pory firma trzymająca pieczę nad zakrzowską wytwórnią papieru przyjęła nazwę Korn & Bock, z siedzibą przy ul. Szewskiej 2 we Wrocławiu.
Fabryka unowocześniała się w szybkim tempie, realizując przy tym zapotrzebowanie wydawnictwa na papier. Fabryka zarządzana była bez zarzutu, pozostając pośród najważniejszych tego typu ośrodków produkcyjnych w Prusach, a zwłaszcza na Śląsku. W 1858 roku zatrudniając 120 osób wytwarzano tutaj co najmniej 1300 kg papieru dziennie, a produkcję napędzały maszyny parowe. Kiedy wybuchła wojna Prus z Francją, pobór do wojska części pracowników spowodował konieczność zmniejszenia wydajności wytwórni. Wojna wzmocniła Prusy, które odtąd przyjęły nazwę zjednoczonej Rzeszy, produkcja papieru w Zakrzowie zaś mogła znowu przybrać na tempie.

Wskutek problemów ze źródłem surowca do produkcji papieru, firma Korn & Bock przejęła w 1884 celulozownię budowaną w Człuchowie koło Tych na Górnym Śląsku. Uruchomiona w 1887 roku niewątpliwie wzmocniła pozycję zakrzowskiej fabryki, ważne też było, iż celulozownia w ten sposób zyskała stałego odbiorcę dla powstającego tutaj tworzywa, co nie było częste pośród innych śląskich celulozowni. Zresztą nadprodukcja celulozy sprawiła, że fabryka w Zakrzowie zaczęła w roku 1891 wytwarzać również środki opatrunkowe, ligninę, stając się tym sposobem pierwszym na Śląsku jej wytwórcą. Lata 80. XIX wieku były wyjątkowo szczęśliwe dla rodziny Kornów, wkrótce bowiem rozpoczęła się budowa pałacu w Pawłowicach, który wraz z założeniem ogrodowym po dziś dzień jest ozdobą tego dziś wrocławskiego osiedla. Powstało również spore osiedle dla pracowników, usytuowane w pobliżu fabryki (początkowo były to domy 4-8 rodzinne, później osiedle rozbudowano o mniejsze już domki dla robotników). Również w latach 80. robotnicy pracujący w piaskownicy na Zakrzowie, odkryli trzy bogato uposażone książęce groby z ok. II w. n.e., znane pod nazwą zakrzowskiego skarbu. Groby znajdowały się na ziemi należącej do Korna, toteż jemu przypadł honor przekazania tych skarbów wrocławskiemu muzeum.
W 1893 roku, gdy z firmy odszedł podeszły już w wieku Bock, Korn znów stał się jedynym właścicielem zakrzowskiej fabryki. Rok później zmienia ona nazwę na Papierfabrik Sacrau G.m.b.H. – przyjmując tym samym status spółki z o.o., co wypływało z chęci usprawnienia jej działania. Fabryka produkowała już znacznie więcej papieru, niż potrzebowało wydawnictwo Kornów. Nadwyżkę sprzedawano, zaś zakrzowska fabryka posiadała swoje składy nawet w Berlinie. Gdy w 1907 roku umiera Heinrich von Korn (w 1882 roku podniesiony do stanu szlacheckiego, stąd von przed nazwiskiem), długoletni i zasłużony właściciel fabryki, znajduje się ona w świetnej sytuacji ekonomicznej.
2.
Po śmierci Heinricha von Korna, 20 czerwca 1907, fabrykę przejęła jego żona, Helena, a po jej śmierci dwa lata później, wskutek braku bliższych potomków, wnuk Heinricha Richard von Bergmann-Korn. Nie był on już przy tym szefem zarządu. W latach 20. jego miejsce zajął Heinrich on Schweinichen, inny wnuk Heinricha von Korna.
Zakrzowska fabryka papieru rozwijała się bez przeszkód. W tym okresie jedną z bardziej charakterystycznych zmian w jej obrębie była budowa ogromnego komina, który stał się dumą kierownictwa i pracowników. Komin, powstały w roku 1912, budowało 120 robotników, osiągnął wysokość 102 m, przy 16-metrowej średnicy podstawy. Niedługo potem rozpoczęła się I wojna światowa, która nie była dobrym okresem dla fabryki. Rację bytu dawała jej produkcja opatrunków, był to jednak siłą rzeczy czas stracony dla rozwoju papierni. Na domiar złego – wytwórnia celulozy, dostarczająca dotąd materiał do produkcji papieru dla fabryki, znalazła się teraz na terytorium Polski, co było jednoznaczne z jej utratą. Papiernia wobec braku surowca musiała zmniejszyć produkcję. Dopiero w 1924 w Zakrzowie rozpoczęto budowę ścieralni parowej, która miała zaspokoić choć część zapotrzebowania na surowiec. Zaś w drugiej połowie lat 20. rozbudowano ścieralnię, co trzykrotnie zwiększyło jej wydajność. Dzięki tej i innym inwestycjom udało się w końcu osiągnąć produkcję papieru na poziomie 80 ton dziennie, co było wynikiem niebagatelnym. In plus działał również fakt, iż wytwarzany tutaj papier miał bardzo dobrą jakość, co było zresztą tradycją tutejszego zakładu. Było to również atutem przy poszukiwaniu klientów na ten produkt, samo wydawnictwo Kornów nie miało bowiem aż tak wielkich potrzeb i trzeba było szukać odbiorców papieru „na zewnątrz”. Zresztą nie tylko w Rzeszy, ale i za granicą, w związku z czym zakrzowska fabryka papieru eksportowała swój produkt m.in. do Polski, ale i również Indii czy obu Ameryk.
Ciosem dla papierni okazał się światowy kryzys gospodarczy, który rozpoczął się w 1929 roku. Co gorsza, inwestycje lat 20., których dokonano w fabryce, oparte były głównie na kredytach. W 1931 roku papiernia straciła możliwość obsługiwania bieżących opłat. Wierzyciele zgodzili się na dalszą działalność fabryki pod warunkiem zmiany władz. W efekcie miejsce Heinricha von Schweinichena zajął Benno Richter, piastujący dotąd stanowisko dyrektora. Tym samym potomkowie Kornów zostali ostatecznie odsunięci od wpływu na losy zakrzowskiej papierni. Wkrótce potem weszła ona w posiadanie potentata papierniczego na Śląsku, Ewalda Schoellera. Rozpoczęła się degradacja włączonego do większej sieci zakładu. Dawny wytwórca świetnej jakości papieru miał teraz wytwarzać głównie papiery sanitarne, siedzibę firmy zaś najpierw przeniesiono z ul. Szewskiej na Zakrzów, a następnie do Jeleniej Góry, gdzie była centrala firmy Schoellera.
Trzeba przyznać, że choć ranga papierni spadła, to udało ją się uratować przed likwidacją, co więcej, z roku na rok stopniowo zwiększała wcześniej zredukowaną liczbę pracowników, co niewątpliwie miało dla zakrzowian podstawowe znaczenie. Z drugiej zaś strony, mimo, że fabryka stała się filią, wyposażenie w sprzęt, wielkość i wydajność maszyn, biorąc pod uwagę cały Śląsk, pozostawało tutaj znaczące.
II wojna światowa była najczarniejszym okresem funkcjonowania fabryki, w tym czasie bowiem do pracy pchnięci zostali tutaj jeńcy wojenni. Mieszkali oni w postawionych dla tych celów drewnianych barakach. Trudne warunki skutkowały próbami ucieczki, schwytani trafiali w ręce Gestapo. W 1945 roku jeńców przerzucono do budowy umocnień Festung Breslau. W tym samym czasie na teren Śląska wkroczyła Armia Czerwona, w której ręce dostały się fabryki koncernu Schoellera. Niestety, mimo deficytu w papier, jaki pojawił się w pierwszych latach po wojnie, produkcji w wielu papierniach nie podjęto, a sprzęt w większości wywieziono do ZSRR, gdzie prawdopodobnie nigdy nie wykorzystany zamienił się w złom. Taki sam los spotkał fabrykę w Zakrzowie. Pozostałe tam niewiele warte urządzenia do przetwórstwa papierniczego włączono wkrótce w ramy Wrocławskich Zakładów Wyrobów Papierowych i Ksiąg Handlowych, a z początkiem roku 1951 zakrzowska fabrykę przemianowano w samodzielne Zakrzowskie Zakłady Wyrobów Papierowych, niedługo potem jednak działalność papierniczą przeniesiono do Chojnowa i z tą datą wiąże się zakończenie historii papiernictwa na Zakrzowie. Teren fabryki papieru Heinricha von Korna został zaadaptowany pod działalność innej natury – poprzez zakłady metalowe po produkcję sprzętu AGD. Jednak to jest już temat na zupełnie inną opowieść.
Aktualny stan fabryki Kornów na Zakrzowie (kwiecień 2022 r.)





Pałac Kornów w Pawłowicach



Fabryka Kornów – fotografie z 2007 r.


Zdjęcia autora – łp