Dokumenty dotyczące sprawy zburzenia Opactwa św. Wincentego na Ołbinie we Wrocławiu w 1529 roku
Strona 50
O zburzeniu klasztoru u św. Wincentego miano dotąd bardzo niepełne, i z pierwszych szkiców i za- miarów płynące wiadomości. Dlatego też o- sądy o tym przeważnie bardzo krzywo wypadły. Gdyby się wiedziało, że już 1466 i 1505 zburzenie tego klasztoru, jako przeszkadzającego miastu, było postanowione; to niemożliwością byłoby tak jednostronnie sądzić i religię w to mieszać. Właściwa, prawdziwa przy- czyna, dlaczego się to stało, każdemu bezstronnemu miłoś- nikowi prawdy z następujących [faktów] wyjaśnieje. Blisko miasta Wrocławia, poza murami, leży wspaniały klasztor św. Wincentego zwany, o rozległej zabudowie, ponieważ mocnymi murami i wieżami umocniony, w miękkie [?] [bogate] dochody i wszelkie niezbędności najlepiej zaopatrzony, w którym niechlubny [?] Opat z wieloma braćmi zakonu Premonstratensów się znajduje, którzy reguły swojej nie przestrzegają, lecz rozwiązłe życie [prowadzą], nie nieuczone [?] prowadzenie, lecz tacy lekkomyślni ludzie są, którym mało ufać można; tak że my często obawiać się w niebezpieczeństwo popadamy i lękać się musimy, że nasi wrogowie klasztor napadną i zajmą. My musimy często stu żołnierzy tam do środka kłaść [lokować], i nie możemy go żadnej godziny nieobsadzonym zostawić. Czego nie potrzebowalibyśmy, gdyby bracia w tymże, tak jak my sobie życzymy, zreformowani zostali, i według
Strona 51
reguły żyli; tak żeby nie inaczej żyli, jak to, co wierze i zbawieniu wiernych służy, jak to ich reguła przepisuje i się prowadzą. Mielibyśmy wówczas także większą skłonność do nich. Albowiem skoro dwa razy w roku Relikwie Świętych w tym klasztorze są poka- zywane; to przybywa niezliczona ilość ludzi z okolicznych rejonów i krajów ze wszystkich stron tamże. Z tego powodu my wielu najemników trzymać musimy; gdyż my bra- ciom, którzy tak rozwiąźle żyją, nie możemy ufać. Obecny Opat jest najlepszym szafarzem dóbr o przykładnej poboż- ności, który swoich braci przed kilkoma laty uwięził. I gdybyśmy tego jeszcze odpowiednio wcześnie nie powstrzymali, byliby go oni może zabili. Myśmy go z powodu jego bogobojności i prawości z naszej mocy wyrwali [uwolnili]. Gdyby bracia mieli tak żyć dalej, a nam oblężenie zagrażało; to widzimy się zmuszeni, o zbu- rzeniu (destructionem) tego klasztoru myśleć. Co nie musiałoby się stać, nawet przy najcięższym oblężeniu, gdyby w nim zreformowani bracia byli, którzy Bogu wiernie słu- żą i przy nas stoją. Myśmy o tym z Legatem, jak też naszym Biskupem obszernie rozmawiali, od których Wasza Świątobliwość, jak sądzimy, drobiazgowiej tak o oba- wach, jak też o wynikającym z reformacji pośpiesznym [?] Dobru dowie się. Także najchwalebniejszy Ojciec już z tego powodu częstokroć radę z nami odbywał, i został przez to w największe trudności uwikłany. Ponieważ bracia niespokojni i bezpośrednio pod Stolicą Apostolską stoją; to prosimy Waszą Świątobliwość najpokorniej, nam reformację tych braci zamyślić [przyznać?], i ją w najspieszniejszy sposób Legatowi zlecić. [Jeśli] to się stanie; to znajdą się uczeni bracia, którzy lud przez naukę i życie na drogę zbawienia poprowadzą. Wasza Świątobliwość jest sama przez to chwalebnym dziełem, które Bogu miłym, ludziom zbawiennym będzie. To pisali wrocł. [wrocławscy] Radni do Papieża Pawła II dn. 13 lipca 1466. Kilka dni później, dn. 18 lipca, wysłali to samo pismo do Rzymu z pewnym bratem z Obserwy [zakonu] Matysa Kramarza [Krämermatzes] Zakonu, który przeznaczony był, [aby] to, co konieczne do reformacji, Papieżowi przedłożyć. | Eschenloeri Histor. Vratisl. Append. p. 128. |
Dalej starali się Radni w r. 1505 K. [Króla] Władysława do tego nakłonić, aby on wrocławskim mieszczanom rozkazać zechciał…
Strona 52
klasztor u św. Wincentego całkiem od fundamentów zburzyć; ponieważ miasto na skrajne niebezpieczeństwo od wrogów narażone by- łoby, gdyby klasztor stać pozostał; jako że wieżami i murami umocniony by był. Oni mieliby wprawdzie potem zbudowany klasztor franciszkański w mieście, do tego jeden dla fran- ciszkanów wystarczający by był, do tego drugiego mogliby ci od św. Wincentego pójść, gdyby na to Papież zezwolił. Król u- czynił z tego powodu do Jego Świątobliwości pismo, aby on Obywatelom na to pozwolił, i Mnichom rozkazał, na to urządzenie się zgodzić. | Negotium Gymnas. Vratisl. Gregor. Mornsberg. | Widać z tego, że Radni już wówczas zamierzali być [byli], franciszkańskich mnichów w Jeden klasztor razem połączyć.
Że oni pod Rządem K. [Króla] Ludwika kilkukrotne próby poczynili, swój cel względem klasztoru u św. Wincentego osiągnąć, na to są następujące dowody. W liście do Komory Dworskiej [przez] v. Palast. Monar. [?] Delegowanych w Pradze piszą Radni: A ponieważ my od Braci u św. Wincentego jeszcze żadnej odpowiedzi co do tego miejsca nie otrzymali, i obawiać się należy, że oni nie będą naszej propozycji i wiernemu dobremu zdaniu posłuszni; to my klasztor u św. Bernardyna nędznie [jako] dla biednych chorych ludzi, a także w szczególności dla tych, co na chorobę Francuską [syfilis] chorują, wyznaczyliśmy, aby ciż w nim leżeli, i nie na ulicach pozostawali i innych zatruwać mieli; także kilku wyznaczyliśmy, którzy takich chorych ludzi w tym klasztorze doglądać mają. Piątek po Jadwidze, 1522. | Nobul. Comun. | Także Komitet Wojenny w tenże sam Poniedziałek po Łucji 1522 meldo- wał im: Na zakończenie tej wojny dał nam Pan Opat i Konwent u św. Wincentego w odpowiedzi, i w niej dał się słyszeć [oznajmił], że K. M. [Królewska Mość] w Polsce, nasz Naj- łaskawszy Pan i Fundator Klasztoru był, [dlatego] spokojnie i najciszej oni żadnego czynszu zrzec się nie mogli; lecz mu- szą to teraz tak, [jak] K. M. i ich Panów niesione będzie Radą dbać, i tegoż trzymać. | Not. Comun. | Jakkolwiek mu rozmaite przeszkody się nadarzały; to nie po- zwalali oni jednak, by ich od tego powstrzymano, lecz kontynuowali swoje negocjacje z Opatem Piotrem, dlatego K. [Król] Ludwik do Niego pisał. Dowiadujemy się, że Senat i Konsulowie miasta Wrocławia, mają Was, z klasztorem się…
Strona 53
Z powodu zburzenia tegoż klasztoru pisali Radni tymże z królewskiego rozkazu wysłanym do Pragi co następuje. Dajemy Waszej Zacności wiedzieć, że my z Ks. [Księciem] Jerzym Karolem [powinno być: Karolem I], który wczoraj stąd do Pragi wyruszył, o wielu rzeczach, a w szczegól- ności z powodu klasztoru u św. Wincentego rozmawialiśmy. I jakkol- wiek my się co do klasztoru jeszcze nie całkiem porozumieli, gdyż na jednej małej rzeczy zbywało, w której myśmy się nie chcieli poddać [ustąpić]; mamy jednak nadzieję, że ta rzecz jeszcze dobrym torem pójdzie. Albowiem W. G. [Waszej Grace] Marszałek Dworu Pan Schindel, z którym my dalej rozmawialiśmy i go prosiliśmy, W. G. do tego nakłonić, aby przy tym, co myśmy zaproponowali, pozostać mogło. I jeśli to nastąpi, jak wy od rzeczonego Pana Schindela wspomniani będziecie [usłyszycie], jest naszym zdaniem i Radą, aby W. Szl. [Wasze Szlachectwa] i nasi Najłaskawsi Panowie delikatnie, i jego K. M. [Królewskiej Mości] donieśli, jak klasztor u św. Wincentego [koło] Wrocławia przed miastem blisko przy mieście poło- żony, potężnym klasztorem z wielkimi grubymi murami umocnionym jest; w którym się kilka tysięcy chłopa w wojennych biegach [czasach] ratując poczynając od miasta bezpiecznie przebywać, i temuż Waszej K. M. Miastu zewsząd skutecznie dosięgnąć i przed nim bronić by mogli; jak mianowicie, ponieważ tego Klasztoru położenie złe jest, odebrać można, ku powolnej zgubie nie tylko tego Miasta, lecz także całego Kraju, który w wojennych czasach w tym Mieście u- cieczkę ma. Albowiem jawnym jest, że gdyby to Miasto, czego Boże uchowaj, zdobyte zostało, byłoby po całym Kraju. I aby tego uniknąć, myśmy się z Opatem tegoż Klasztoru [i] Ks. [Księciem] Fryderykiem, jako Starostą Krajowym, zgodnie z listem Waszej W. G. o tym, którego Ks. Karol przyrzekł i zostawił, tak ugodzili, że my jemu i jego braciom inny klasztor w mieście, skoro mnichów budynki [?] oddadzą, tak że jemu wszystkie jego czynsze, renty i odsetki równie podążą [zostaną zachowane], i w czym żaden uszczerbek się nie stanie, w jakiej mierze on i jego bracia przed miastem byli. I jakkolwiek Ks. G. [Książęca Grace] Książę Karol do takiego klasztoru też prawo ma, jak Wasza K. M. od Waszej W. G. powziąć pewnie [może]; okazał jednak Wasza W. G. wspólnemu Dobru [?] tego Kraju ku pożytkowi, skoro Wasza W. G. sam zauważył i widział, że to Miasto i cały Kraj z powodu tego Klasztoru w wielkim uciążeniu stoją gdzie bieda nadejść może, się łaskawym wolą okazał. Jeśli Wasza K. M. o to u Waszej W. G. pro- sić i przyjąć by zechciała; jesteśmy bez wątpienia, że się
Strona 54
ten klasztor Wasza Ks. M. [Książęca Mość] w tym nie przeszkodzi; lecz także zezwoli, aby zburzony i do miasta przeniesiony został. A ponieważ my poza tym możemy wedle naszych przywilejów i łask taki klasztor i in- ne umocnienia, co wokół miasta są, których wolność obciążać [może], zburzyć i całkiem znieść chcielibyśmy; to jednak myśmy tego wcześniej [bez] Waszej K. M. [Królewskiej Mości] jako naszego najłaskawszego Pana skierowania i woli czynić nie chcieli. Skoro zatem w tych zawrotnych biegach i niebezpiecznych czasach z potrzeby być chce [trzeba], się przed okrutnym Wrogiem Chrześcijańskiego Imienia dobrze mieć na baczności, i taki klasztor przez mieszkańców tego Miasta, które wiecznie i gotowe jest, by wiele zguby ocze- kiwać, w czasie wojny przed wrogami utrzymać i bronić [jest] niemożliwością; prosimy W. K. M., aby taż to nie tylko temu Miastu, lecz całemu Krajowi ku dobru łas- kawie zatwierdzić [?], i z J. Ks. M. Księciem Karolem także o tym po- rozmawiać raczyła. Obiecał nam też Książę Karol, Waszej Z. [Zacności] nie tylko w tej, lecz we wszystkich innych sprawach, w których Wy u Waszej K. M. ucieczkę mieć będziecie, łaskawą pomoc i poparcie okazać, i skutecznie ten cel [?] jak wzglę- dem klasztoru samego z kancelarią załatwić na przyszłość tak niejaką zwłokę czy koszt. Jeśli zaś Wasza Ks. M. przy swoich zasadach [?] [względem] tego raportu obstaje, że Wy W. Ks. M. na- szego projektu nie przyjmujecie, lecz przy swojej poprzedniej opinii trwać pozostajecie, to nie wspominajcie też dalej o klasztorze. d. 21 luty, 15 27. Co do nagłówka tego listu wyjaśniają oni: I jeśli W. G. Ks. Karol przy swojej opinii co do klasztoru trwale pozostanie i na- szej propozycji przyjąć nie zechce, uznaliśmy po zamknięciu tego listu za najlepsze, aby Wasza Zacność, jeśli to w dogodnym czasie i w obecności Panów, gdzie to nie byłoby przeciwnym, stać by się mogło, z ważnych i słusz- nych przyczyn w tym naszym liście wskazanych, u Waszej K. M. [Królewskiej Mości] postarała się uzyskać samo tylko zezwolenie taki klasztor zburzyć i do miasta przenieść, czy my się potem z W. G. Ks. Karolem, jak mamy nadzieję, pogodzić moglibyśmy; Szanowny Pan Heinrich Schindel będzie też, jak nam obiecał, za tym, że Wasza Ks. M. w tymże łaskawą wolę wobec nas mieć będzie. I jako Waszej Miłości przekazano [polecono] o klejnotach wobec K. M. [Królewskiej Mości] wspomnieć, jest jeszcze naszą opinią
Strona 55
i radą, aby Wasza K. M., jak to w Nim samym jest, obja- wił [?], mianowicie, że temuż małą pieczęć Pan K. M. miastu i pospolitemu pożytkowi ku dobru, jak wy wiecie, skie- rował, i że my przed rokiem od Pastrico [?], Gra- ben [?] szacunkowo [?], Lauffenstein i przed innym zaopatrzeniem, co ku po- spolitemu pożytkowi służy, osiemdziesiąt tysięcy guldenów musieliśmy opłacić [oclić?]. Podobnie my także w tym roku uczynimy i nie będzie to jednak miało końca. My temu wszystkiemu chętni być, a Wasza Zacność wiedzieć będzie, prawdę Waszej K. M. otworzyć, i nie przemilczeć; abyśmy przez K. M. ostali się i jako wierni poddani znalezieni zostali. Dux enim bonorum omnium est ipsa veritas [Wodzem bowiem wszelkich dóbr jest sama prawda]. | Notul. Comun. f. 60. |
Strona 56
(Pusta)
Strona 57
…św. Wincentego poza murami miejskimi do innego klasztoru w mieście przenieść. Co nam się nader nie podoba, szczególnie że poważył się na to bez naszej wiedzy, wbrew naszej Królewskiej Autorytecie, ku jawnemu uszczupleniu służby Bożej. Dlatego też rozkazujemy pod karą pięćdziesięciu marek czystego złota i naszej ciężkiej niełaski, aby klasztoru u św. Wincentego nie opuszczać i nie udawać się do innego. Albowiem chcemy ten klasztor, tak jak i pozostałe kościoły i ich prałatów, w ich wolnościach i przywilejach wbrew ingerencjom na wszelki sposób, tak jak nasi przodkowie, królowie i książęta, najstanow- cząj chronić. Niech będzie dalekim od nas, byśmy dopuścić mieli, aby za naszych czasów jakiekolwiek święte miejsca op- różnione lub ogołocone ze służby Bożej zostały; gdyż my o wiele bardziej jesteśmy skłonni i gotowi ku rozszerzaniu religii chrześcijań- skiej i ku czci Boga więcej wznosić i one największymi łaskami opatrywać. Inne postępowanie [podlega] pod wyżej wspomnianą karę. Ofen [Buda], wtorek po Reminiscere, 1526. | Gesta Abbat. S. Vincent. in Matrica Mon. S. Vinc. Kubiss. Relig. Leub. L. 1. P. M.
Podobnie pisał K. [Król] Zygmunt do Ks. [Księcia] Fryderyka w Legnicy Brzegu, który mu zamysł Rady Wrocławskiej, aby św. Wincentego z czystej prze- zorności przenieść do miasta a ich klasztor zburzyć, zameldował, i jednocześnie zażądał, aby ten do miasta przeniesiony konwent dobra w Królestwie Polskim nadal, tak jak dotąd, mógł zachować. My aprobujemy wprawdzie troskę obywateli o zachowanie ich miasta w tym wielkim ataku i niebezpieczeństwach. Jednakże, aby ta przezorność miała się zaczynać od burzenia klasztoru i kościołów, nie uważamy za wskazane. Albowiem nie jest to teraz [czas] przy kościołach przede wszystkim, a co dopiero przy domach [świeckich], chyba że w ostatecznej konieczności. A skoro teraz zazwyczaj tak się postępuje, to jest to szczególnie w naszych czasach konieczne, gdyż my już bardziej niż za wiele gniew Boga od naszych przodków [wtrącenie] przeciw nam podsycaliśmy, a skoro klasztor św. Wincentego został ufundowany, patrz miasto Wrocław, jak długo on stał, wciąż nieuszkodzone pozostało; tak więc nie uważamy tego za dobre, ani też nie wyrażamy zgody na to, aby bez naglącej konieczności został zburzony. Kiedy zaś takie niebezpieczeństwo by zagrażało; to zburzenie tegoż nie kosztowałoby wiele trudu i pracy. Co zatem Ks. [Książę] z burmistrzem omówić powinien. | Matric. Mon. S. Vinc. Kubiss & M. |
W końcu spotkał też ten wspaniały klasztor smutny los. Albowiem wrocławianie wyruszyli 1529 roku dnia 14 października po południu z latającymi chorągwiami i grającą muzyką, zaopatrzeni w przynależne do tego narzędzia, z miasta na Ołbin [Elbing], i zaczęli tenże rozbierać. Mówi się: Była to wspaniała budowla o mocnych murach i wieżach, miała wielką przestrzeń objętą, prawie dziesięć wielkich murów na długość, dwanaście murów w poprzek, czterdzieści osiem sklepionych komnat…
Strona 58
…ponad ziemią. Summa [Słowem], był to tak wspaniały budynek, że także król albo cesarz mógłby w nim mieszkać. Albowiem ponieważ z powodu tureckiego oblężenia Morawy, Śląsk, ba całe Niemcy w wielkim strachu i przerażeniu stały, musieli się mieszkańcy tego kraju także obawiać, że klasztor [dla] miasta ku złemu i zgubie posłużyć [może], bardzo szkodliwy, a wrogowi użyteczny i pomocny być może. Dlatego przez Radnych, Ławników i wszystkich Starszych zostało w pełni uradzone i postanowione zostało, klasztor od fundamentów zburzyć. Jak silny właściwie ten klasztor był; tak zwinne i szybko został on jednak obalony, że każdy musiał się temu okrutnie dziwić. Trzy tysiące ludzi uwinęło się z tym w pięć dni. Wszyscy robotnicy byli chętni i całkiem pilni do pracy. Wszyscy rzemieślnicy ze swoimi narzędziami pomagali wier- nie, tak że ten stary, wielki, okazały i ciosanym kamieniem [kwadratami] dobrze u- mocniony budynek w niewiele dni całkiem na ziemię powalony został. Mury zostały obalone za pomocą śrub [lewarów]. Wieża kościelna przy dachu [?] na trzy lub cztery łokcie głęboko podkopana, fundamenty wyjęte, i tak nowymi drewnianymi klockami podstemplowana. Trwało to tak długo, aż wieża tą częścią na samych drewnianych klockach stała. Następnie z chrustu, słomy i smoły ogień pod nią rozpalono, tak że podpory spłonęły, aż wieża wraz z dzwonami strasz- liwie runęła w dół, nie szkodząc nikomu. Przy wyburzaniu pewien robotnik był nieco leniwy i opieszały; a gdy pewien mnich, co był na terenie, dał mu naganę i rzekł: „Ej, bądźże trochę żwawszy, ty leniwy chłopie”; Tenże mu odpowiedział: „Chcę się oszczędzać i na tym klasztorze krzywdy sobie nie zrobić, abym tym rześkiej i mocniej pracować mógł, kiedy Katedrę [Dom] burzyć będziemy”. Ów dobry duchowny zamilkł, odszedł i nie chciał już nikomu nakazywać pracy. Wprawdzie ci, co się z mnichów do stanu małżeńskiego i mieszczańskiego udali, grali w kręgle [rzucali] lekkomyślnie czaszką Hrabiego Fabera i wyłamali jej zęby; za co zostali ukarani więzieniem.
Wtedy zburzono także kościół św. Michała wraz ze szpitalem całkiem od fundamentów, niedaleko od św. Wincentego; kościół Wszystkich Świętych na Tamie; i kościół św. Urszuli, albo Jedenastu Tysięcy Dziewic. Jednakże szpital pozostał stojący.
s. 59
XXVII.
Przyczyny, wraz z okolicznościami i następstwami zburzenia tegoż klasztoru, najpewniej rozeznać można teraz z korespondencji wrocławskich rajców. Do księcia Karola Ziębickiego piszą oni tak:
Zrozumieliśmy poselstwo Waszej Książęcej Mości, przekazane przez owego posła, wedle potrzeby. Jakkolwiek jednak ze względu na obie strony w tym czasie, a zwłaszcza podczas podróży Królewskiej Mości, naszego najłaskawszego Pana, a także dla dobra powszechnego chrześcijaństwa, ze szczerego, wiernego serca i stosownie do okoliczności, nie opatrzyliśmy owych ani smutkiem, ani pociechą. Z powodu czego tym większy ciężar nosimy. Jakkolwiek by jednak było, pragnęliśmy u Waszej Książęcej Mości, przez posłusznego i wiernego Pana Dipschena, z gruntowną prośbą naszą nieobecność usprawiedliwić i inne, a w szczególności środki zaradcze, jeszcze z datą dzisiejszą chętnie znaleźć.
Ponieważ jednak ów Pan dopiero co tu przybył, a także Opat przez Waszą Książęcą Mość – wedle naszej wiedzy – nie został wezwany, i skoro przed Waszą Książęcą Mością na jutro podróż do Opola stoi, rozważyliśmy, że pod nieobecność Opata i w pośpiechu w tej sprawie nic pożytecznego nie mogło zostać wynegocjowane. Niemniej jednak pragniemy na jutro wieczorem do Waszej Książęcej Mości dwóch posłów wyprawić, by przez nich naszą dalszą odpowiedź dać do poznania. Zatem musi Pan Opat udać się tamże do Waszej Grace i naszym dać pełnomocnictwo, aby się w sprawie wałów z nim ugodzić. Albowiem wzbraniamy się być komukolwiek w czymś uciążliwymi.
Żywimy też nadzieję, że nie będzie nam przez nikogo źle odebrane, iż Jego Królewskiej Mości i całemu chrześcijaństwu ku pożytkowi to miasto przed tureckim wrogiem zachować i utrzymać chcieliśmy. Dlatego też Waszą Grace pokornie prosimy, aby z powodu tej sprawy, dopóki ona przez nas całkowicie zrelacjonowana nie zostanie, do nas żadnego niełaskawego uprzedzenia żywić nie zechciała. Albowiem my przed wspólnym stawieniem się z Panem Opatem przed oblicze Waszej Książęcej Mości żadnej obawy nie mamy; także Waszej Książęcej Mości w prawie, które z racji patronatu do tego klasztoru mieć mniemacie, w żaden sposób uchybić nie chcemy. Polecamy się niniejszym Waszej Książęcej Mości do pokornych usług z całą ochotą. Dnia 15 października 1529.
W tejże samej sprawie pisali oni do Króla Ferdynanda, co następuje: Najłaskawszy Panie i Królu. Skoro przerażająca nowina tutaj dotarła, jakoby Cesarz Turecki ze swą wielką potęgą podbił ziemie przyległe do Królestwa Węgier, miasto Wiedeń obległ, a poza tym w Austrii wiele dzielnego ludu zniszczył, spalił i spustoszył, i że on także teraz osobne wojsko i lud w te ziemie, by szkody czynić, wysłać by miał…
60
przerażająca nowina dotarła [kontynuacja z poprzedniej strony], o czym my, jako Waszej K. M. [Królewskiej Mości] słudzy, naszego Pana z pilną i wierną troskliwością zważyliśmy, to miasto dla K. M. ku wiernemu posłuszeństwu i tym ziemiom ku pociesze chcąc najwyższym kosztem umocnić, poprzez hojne ofiarowanie na- szego mienia i dóbr; w ofiarowaniu nas Waszej K. M. wiernego posłuszeństwa i temu biednemu krajowi w potrzebie będącemu położonym. Albowiem jako że to miasto najbliżej polskiej granicy, która się bardziej z Waszą K. M. waśni, niż tym ziemiom [sprzyja], owych zdrajców, których myśmy przez długą praktykę poznali; a w Szczególności z tej Przyczy- ny, że jeszcze klasztor św. Wincentego przed miastem położony, z cmentarzem i murem nie zrujnowanym, lecz prawie nowo umocniony został. I jakkolwiek my jednak teraz gwałtem nie wiele powstrzymani będziemy. I choć myśmy już polubownie w tej sprawie rokowali, żeby on [Opat] owego szkodliwego budynku zburzenie i usunięcie zatwierdzić zechciał, albowiem my jemu znowu przestronny i dobrze zbudowany klasztor w mieście dać [chcemy], tak jak myśmy to z ongiś z jego poprzednikiem… pisemnie ugodzili… *) To zezwolenie… [odniesienie do noty] mamy; Jednakże Opat… to serdeczne poważanie ma… Lecz [wymówki] mogąc, jako że on kosztami się zasłaniał, że [zgodę] Waszej K. M. na to zatwierdzić, na Panów w Polsce, jako swoich Zwierzchników zrzucić mniemał. My powinniśmy także Waszą K. M., ale nie obcego Króla, uczestniczyć [powiadomić] i nie, do tego przed W. K. M., skoro nieufność … czynić, lecz wolno działać i [na nic] czekać mogliśmy; gdyby nie wielka potęga i podstęp Turka codziennie przybliżająca się była. I my bylibyśmy naszego jeszcze dalszego zamysłu, [dla] pospolitego pożytku całego chrześcijaństwa podjęli, [żeśmy] dla dobra Waszej K. M. klasztor zburzyć kazali. I jesteśmy nadal gotowi Panu Opatowi i Konwentowi in- ne miejsce tu w mieście przydzielić. Albowiem nie tylko te byłe budynki u św. Wincentego, lecz także osoby na tym miejscu z powodu Polaków troskę budzące i niebezpieczne były.
[Strona prawa]
Dlatego jest do Waszej K. M. nasza najpoddańsza prośba, aby Ona raczyła, nam tego koniecznego przedsięwzięcia za niełaskę nie poczytywać; lecz uznać, że zguba tego miasta pociągnęłaby za sobą [zgubę kraju]. Jako że całkowicie przez to miasto ów kraj utrzymany zostaje, co niechaj [Bóg] odwróci, by znowu zniweczone zostało [?], co w te zwichrowane ziemie przyjść by miało. Albowiem my pewni jesteśmy, że Wasza K. M. sama świadoma będzie, że nasz zamiar z miłości [do] Waszej K. M., Ojczyzny i pospolitego chrześcijaństwa, nas i miasta wiernymi i honorowymi ludźmi uczyni. Także mieliśmy my to też przed Obozem Dworskim, Królami chrześcijańskiej pamięci… kraj i szkodę dosięgnąć, znieść kazać musieliśmy. I jest też w najlepszym w klasztorze tak nigdy okrągła piwnica [?] [tekst niejasny]; Albowiem tak miła Rada jest, skoro chrześcijańska ręka na tym, by na stra- tę wystawiać. Myśmy teraz Waszej K. M. to co u siebie dobrze rozważyli, wedle tego [jak] od wysoce uczonego Pana Heinricha Rybischa doktora usłyszeliśmy. Polecamy się niniejszym Waszej K. M. do pod- danych usług we wszelkiej wiernej życzliwości. D. 16 października 1529. | Ad Reg. et Princ. f. 2. 3. [Do Królów i Książąt] |
Toż samo pismo skie- rowali oni do Biskupa Wrocławskiego [?], do Starosty i Marszałka Dworu. Jednocześnie przesłali swój odpis tego listu Królowi Ferdynandowi dn. 24 grudnia; ponieważ dowiedzieli się, że Opat z pismem [skargą] ponownie wystąpił, [czego] nie- spodziewali się, z dołączoną powtórną prośbą: aby J. K. M. tę sprawę w żadnym złym mniemaniu, lecz z łaskawym upodobaniem przyjąć zechciał, któż może te przez Niego tutaj [dla] J. K. M. i pospolitego pożytku całego chrześcijaństwa, w rozważeniu tych przebytych wydarzeń i z wiernym i dobrym sercem, i wedle otrzymanej i zachowanej i ułatwionej Rady Wojowników… łaskawie postrzegane być. Król Ferdynand dał wprawdzie na te wnioski odpowiedź. Z następującego pisma do Biskupa Jakuba będzie można usłyszeć, co w nim zarządzono. Otrzymaliśmy [od] Waszej Ks. M. cztery [?] pisma, tyczące się zburzenia kościoła św. Maurycego, jak również klejnotów tegoż, dobrze odebraliśmy. Mamy to z Waszej Ks. M. przychylnym zdaniem rozeznać, że Wasza Ks. M. przez naszych delegatów o wiele za łagodnie poinformowana została, że skoro to dla dobra miasta Wrocławia, ponieważ kościół św. Maurycego zburzyć kazano. Ten zaś św. Wojciech i powtórnie kościół [?] w potężnym miejscu miasta posadowiony, tak ku szczególnej szkodzie położony; jednakże ponieważ Wasza Ks. M. nas obietnicą chciała wstawiennictwa pozostawić [pocieszyć], to Wasza Ks. M. [postanowiła] przy pierwszej okazji znowu do tegoż tutaj przybyć, i z nami inspekcję Katedry [Thums]… Linz d. 15 maja 1530.
Kluczowe konteksty historyczne z tych stron:
- Polski wątek: Rada Miejska Wrocławia bardzo mocno akcentuje „polskie zagrożenie” jako argument dla króla Ferdynanda (Habsburga). Twierdzą, że Opaci z Ołbina zasłaniają się „Panami w Polsce” (zwierzchnikami zakonnymi lub protektorami) i że miasto leży blisko granicy z Polską, która jest „nieprzyjazna” Habsburgom (w kontekście rywalizacji o wpływy na Węgrzech i Śląsku w tym okresie). Jest to retoryka mająca przekonać niemieckojęzycznego króla, że zburzenie klasztoru to akt lojalności wobec niego, a nie tylko lokalny wybryk.
- Heinrich Rybisch: Wspomniany na stronie 61 („Heinrich Rybisch doctoren”) to syndyk miejski, wpływowy humanista i dyplomata wrocławski, który był głównym architektem polityki miasta i „mózgiem” operacji zburzenia opactwa.
- Inne kościoły: Dokument wspomina o zburzeniu nie tylko św. Wincentego, ale też kościoła św. Maurycego (St. Mauritz) i zagrożeniu dla kościoła św. Wojciecha oraz samej Katedry (Thums), którą król chce osobiście wizytować („Besichtigung”), by uchronić ją przed losem opactwa.
62
wraz z innymi koniecznymi sprawami wizytować chcieliśmy [kontynuacja], zaniechaliśmy w tym [świetle] aż do teraz zupełnie. Ponieważ jednak czasy Katedry i Miasta, jak i wszystkich opuszczonych wałów przez zimę, ponieważ i czas na to pozwolił, o ile możliwe umocnione zosta- ły; jest naszą łaskawą prośbą, aby Wasza Ks. M. [Książęca Mość] raczyła się wedle Swej obietnicy tutaj na to najpierw stawić, i wyżej wspomnianą inspek- cję odbyć, naradzić się i postanowić. Albowiem to po wielekroć jest konieczne. Aby Wasza Ks. M., my i inni w tych ciężkich biegach [czasach] K. M. [Królewskiej Mości], naszemu najłaskawszemu Panu i temu Krajowi ku dobru i ze sobą nawzajem co do umocnień lub innej potrzeby się ugodzili, i wszelkie rozbieżne punkty, z których wiele poróżnienia i zła wynika, zaniechać pozwolili. Co zaś do klejnotów, to pozostaje przy poprzedniej odpowiedzi, którą daliśmy posłom Waszej Ks. M., i nie ma być w tym nic zmienione, dopóki Wasza Ks. M. i my między sobą nie ustalimy, komu owe klejnoty przypadną i kiedy one przynależne będą. Wtedy Wasza Ks. M. nie mają się wcale inaczej, niż pokorne i chętne służby i posłuszeń- stwo obiecać. W zamian myśmy się znowu u W. Ks. M. jako Jej Duchowieństwa łaskawej woli i przyjaźni spodziewali, niemniej jednak adwokaci [?] duchowni skarżyli się przeciw nam u Króla. Wobec tego żalimy się przed Waszą Ks. M., że my przykro poinformowani, iż Waszej Ks. M. radca i sługa, ów prawnik od Świętego Krzyża do K. M. pojechał, by na nas w sprawie zburzenia klasztoru u św. Wincentego się skarżyć. Czegośmy się po Waszym, jako Waszej Ks. M. Radcy i Słudze oraz członku obu Kapituł nie spodziewali, skoro w sprawach Kraju współuczestniczy w Radzie; i jako ku pospolitemu pożytkowi Kraju najlepszemu skłonny być powinien, nie zabiegał; lecz za- wsze czegoś złego się po nim spodziewaliśmy. Podczas gdy on gruntow- nie Ojczyźnie i w wielkiej potrzebie, jakiej od Turków wyczeku- jemy, Waszej Ks. M., Waszemu Duchowieństwu i sobie samemu powinien być wdzięczny. Mamy jednak nadzieję w Bogu, że nas nasze wierne przedsięwzięcie wobec całego świata usprawiedliwi, i przez te praktyki na dzień wyjdzie, kto Kraj i Ludzi, których wszelako [jako] naszych przeciwni- ków, także w sprawach sumienia przeciw nam mają, i którzy to przeciw w ustawie niszczą [?]. Wierzymy też całkowicie, że Wasza Ks. M. jako wielce roztropny chwalebny książę okaże się takim wobec niego, że w takich zamiarach żadnego upodobania nie nosi. To chcemy my w pokorze [?] całkiem chętnie wysłużyć. Dnia 19 listopada 1529. Z powodu tej samej fałszywej plotki pisali oni ponownie dn. 23 listopada do Biskupa. Także Proboszcz Baltazar von Promnitz doniósł rajcom, że on przeciwko nim także pewien
[Strona prawa]
sprzymierzony sojusznik [?] Rady został podany. Dlatego oni go przyjaźnie i cierpliwie usprawiedliwili, jako że w czynie i w cierpliwości spraw uznali, że on im ku szkodzie nie działał. Dn. 5 stycznia 1530. | Ad Reg. et Princ. |
Traktat między Radą Miasta Wrocławia a Opatem u św. Wincentego z powodu zburzonego klasztoru jest następujący. My Radni Miasta Wrocławia wyznajemy i czynimy jawnym publicznie tym listem przed każdym z osobna, że skoro my po odbytym naradzeniu znawców wojennych w tych pełnych troski czasach, w których Turek ze swą największą potęgą poważył się i pod- jął, by całe chrześcijaństwo najechać, i między sobą [postanowił] zniszczeniem i wykorzenieniem świętej Chrześcijańskiej Wiary uderzyć, chwalebne budowle wokół miasta, a w szczególności Klasztor u św. Wincentego opróżnić i zburzyć kazaliśmy; aby Miasto Wroc- ław i tegoż św. Jodoka [Jobst], i ten Kraj od Turka czy poważnych [?] pograniczników [?], co niech Bóg wiecznie uchować raczy, z rzeczonego Klasztoru, i innych szkodliwych budynków większego ostrzału i ataku [?] nie musieli oczekiwać. Jak to niejedna dzielna biada [?] przez taką lub podobną budowlę przez wro- gów uciśniona, szturmowana i splądrowana bywała. Jako że my o to pospolitemu chrześcijaństwu i tego Kraju szkodę i zgu- bę, przez miłość dla Ojczyzny, pospolitego pożytku i całej Religii Chrześcijańskiej ufając, przy naszych przysięgach i obowiązkach wielce do tego przymuszeni zostaliśmy. I jakkolwiek Czcigodny w Bogu Pan Johann Ezze [?] wspomnianego Klasztoru [Opat] obok swe- go Konwentu na takie zamiary, jako że jeszcze w owym czasie żadnym czystym nakazem nie był opatrzony, skargę wnio- sł, i niczego nigdzie nie zaniedbał; dlatego to dzia- łanie do K. M. na Węgrzech, w Czechach etc. naszego najłaskawszego Pana, z obu stron najpoddańszej dotarło. Na co J[ego] K. M. w Swoim Królewskim wolnym umyśle i zrozumieniu wspo- mniane [?] srogie czasy rozważył, i jako nasz Starosta Krajowy [i] najwyższy zwierzchnik klasztoru św. Wincentego na opróżnienie i za- twierdzenie zburzenia tegoż klasztoru łaskawie zezwolił; i w szczególności [kazał], by on od służby Bożej nie odchodził, tego nie wiatrom [?] pozostawiał, lecz na inne miejsce przygotował. Co, ponieważ Pan Opat i Konwent ze wszystkimi wspaniałościami, przywilejami i wolnościami, jak przedtem w klasztorze u św. Win- centego [mieli], tutaj wolni, jakie i od światowych [?] ludzi wymagane interesy, mieszkanie mieć chcieliby; [wobec czego] Przewielebny w Bogu, Oświecony, Wysoko Urodzony Książę i Pan, Pan Jakub Bi- skup we Wrocławiu, Pan Karol Książę w Ziębicach na Śląsku, na Hrabstwie Kłodzkim etc., najwyższy królewski
Kontekst i uwagi:
- „Prawnik od św. Krzyża” (Der Jurist zum heil. Kreuz): Na stronie 62 Rada Miejska skarży się na kanonika od Świętego Krzyża (kolegiata na Ostrowie Tumskim), który doniósł królowi na działania miasta. Kanonicy ci byli często wykształconymi prawnikami i stanowili zaplecze intelektualne biskupa w sporach z protestanckim miastem.
- Św. Jodok (Sanct Jobst): Na stronie 63 wymieniony obok św. Wincentego jako obiekt zagrożenia. Kościół św. Jodoka znajdował się również na przedpolu (Ołbinie) i został zburzony.
- Sanct Ursula (Jedenastu Tysięcy Dziewic): Wzmiankowany wcześniej kościół, również zlikwidowany.
- Uzasadnienie zburzenia: W „Traktacie” (str. 63) Rada Miejska oficjalnie formułuje doktrynę „pospolitego pożytku” (gemeinen Nutzen) i „miłości Ojczyzny” (Liebe des Vaterlandes) jako nadrzędną nad prawem własności kościelnej. Twierdzą, że musieli zburzyć klasztor, by wróg nie wykorzystał go jako punktu oparcia do ataku na miasto (co było realną doktryną obronną w tamtym czasie).
- Przeniesienie: Opat i Konwent otrzymują zapewnienie (gwarantowane przez Biskupa Jakuba i Księcia Karola), że zachowają wszystkie przywileje i otrzymają nowe miejsce w mieście (później będzie to kościół św. Jakuba i pofranciszkański klasztor, stąd nazwa dzisiejszego Placu Nankiera – dawniej Ritterplatz, gdzie przenieśli się norbertanie).
64
[Strona lewa]
Starostę w Dolnym Śląsku, naszych łaskawych Panów jako Komisarzy nowo wyznaczył [Ferdynand], [i] chciała Jego Królewska Grace w zastępstwie J. K. M. [Jego Królewskiej Mości] Pana Opata i Konwent z nami polubownie widzieć i wysłuchać chcieć, aby oni [wraz] z nami jakieś dogodne Miejsce, co ku Służbie Bożej przydatne i położone, [mieć] i zaopatrzeni zo- stali. Wówczas wyżej wspomniani obaj w Ich Książęcych Gracjach w zastępstwie K. M. pilnie spraw podjęli i w nie weszli, także środki przedłożyli i zaprezentowali, co wedle brzmienia Ich Decy- zji, w tymże zawarte i wyszłe, która brzmi Słowo w Słowo jak tu następuje. Z Bożej Łaski My Jakub Biskup we Wrocławiu i Karol Książę w Ziębicach na Śląsku [i] na Oleśnicy, Hrabia na Kłodzku, Starosta Generalny w Dolnym Śląsku wyznajemy i czynimy jawnym niniejszym naszym listem otwartym przed każdym z osobna, że my ze specjalnego rozkazu i nadanej Władzy Najjaśniejszego Wielmożnego Księcia i Pana, P. Fer- dynanda [Króla] Węgier, Czech i Króla, naszego najłaskawszego Pana, [w] sporze między Czcigodnym Panem Janem Opatem i całym Konwentem od św. Wincentego Zakonu Premonstratensów z jednej, a Wielmożnym i Mężnym Panem Ambrożym Schindelem Rycerzem, J. K. M. Radcą i Starostą we Wroc- ławiu, Ambrożym Puckerwitzem i Walentym Rygionem Sołtysem [?] jako Pełnomocnikami z ramienia Zacnej Rady i pospolitego miasta Wrocławia w tej sprawie z drugiej strony, chrześcijański praw- ny Układ z powodu zburzonego Klasztoru Fundacji i Klasztoru u św. Wincentego uczyniliśmy, sporządziliśmy i wykonaliśmy w mierz, co następuje. Po pierwsze, ponieważ Królewskiej Mości a także nam ci z Wrocławia donieśli, [że] oni byli znacznie zmu- szeni, dla dobra całego Kraju, jako że Turek na Chrześcijaństwo z najazdem nastaje, w tym celu nad- ciągnął, takie Umocnienia Klasztoru, skoro on w niebezpiecznym potężnym miejscu stał, zburzyć. Co my Opatowi i Konwentowi, jako my w zastępstwie wyżej wspomnianej K. M. codziennie i polubownie [?], wyłożyliśmy, tak że on od siebie, swój Konwent i wszystkich Ich Potomków [co do] zburzenia i hańby, jaką oni przez takie zburzenie mieli, lub mieć mogli wobec pospolitego Miasta Wrocławia dobrowolnie zrzekł się i odpuścił po wsze czasy. W zamian Miasto Wrocław znowu się zo- bowiązało, Jemu i jego Braciom, użytkowo i drogą wstępu [?] dostarczyć i w wewnętrzne Posiadanie przekazać Klasztor św. Jakuba przy Bramie Naszej Umiłowanej Pani [Piaskowej] nad Odrą ze wszystkim…
[Strona prawa]
parafią [?], jak to przed laty leżało, toż samo od siebie czyni [przekazuje] Opatowi i Konwentowi ze wszystkimi Przywilejami, Wolnościami, Łaskami, Sprawiedliwościami, Prawami i Zwyczajami, nie mniej, niż to zburzony Klasztor św. Wincentego używał i w prawie posiadał, [by] wewnątrz mieć, posiadać, korzystać, używać, tym samym jako z Zakonu Wolnościami Jemu i ciężarami gdziekolwiek wprowadzone; o ile teraz z mocy Przywilejów całego Miasta Wrocławia i Praw Jemu przysługuje, Opatowi i Konwentowi [co] do Potrzeby należących Mieszkań i Praw zaopatrzenie czynić, i Chrześcijańskie Pojednanie o to dać. I oni się dobrowolnie poddali i przyznali, w co w szczególności włączony być ma Krużganek do prawa przy Klasztorze położony, który przez Miasto Opatowi i Konwentowi do wierzenia [użytkowania] skutecznie zostanie dostarczony i Klasztorowi wraz przekazany, Łaskę zachowując tenże zmieniać, i jak to Jemu najwygodniej być może, rozbudować i urządzić. I w szczególności jest po- twierdzone [i] omówione, że Opat, Konwent, wszyscy jego i Ich Potom- kowie będą i mogą wszelkie niezbędności ze Swoich Dóbr i Gospodarstw dla siebie i do Utrzymania swego Klasztoru do środka wwieźć wolni od wszelkich Ceł i innych zwyczajowych Obciążeń; do tego Jemu, także Ich Urzędnikom i sługom w przynoszących cierpienie przypadkach [nagłych wypadkach], jeśli nie szczególna bieda i niebezpieczeństwo nastąpi, Bramy dla Wy- konania Ich Interesów codziennie i innych Ich stosownych potrzeb mają być otwarte. Poza tym Zacna Rada Miasta Wrocławia znowu na Miejscu zburzonego Klasztoru nowe przy okazji walki [?] na miejscu Parafii św. Michała kościół zbudować [ma], jak oni sami na to wyłożą, i tam kaza- nia znowu tamże zarządzić, tak żeby tylko z Następstwa [?] przed Nim [Opatem] lub czterema Braćmi ubezpieczone [było]. A poza tym ma on i cały Konwent wiecznie zachować, toż samo Miejsce ze wszystkimi wol- nościami i Prawami w całej mocy, jak oni przed laty w nim mieli i posiadali, w czym Jemu nikt trzymać [przeszkadzać] w żaden sposób nie będzie. Niniejszym mają być zniesione i odłożone wszystkie i Każde braki i spory, co się od początku aż do dzisiaj między obiema Stronami zdarzyły i zaszły. A Zacna Rada Miasta Wrocławia ma [zobowiązuje się] przed sobą i wszystkimi Ich potomkami przy tych Traktatach Ich Przywilejów, wolności i Praw Ich najwyższym majątkiem chronić, utrzymywać, przeciw nim nie czynić, ani nikomu czynić nie po- zwalać. Przy czym on się też, nazwany Klasztor, znowu w dobrej mierze [?] do środka zachowywać będzie. Co my jako…
Kluczowe informacje z dokumentu:
- Osoby dramatu:
- Komisarze: Jakub von Salza (Biskup) i Karol I (Książę Ziębicki) – mediatorzy wyznaczeni przez króla Ferdynanda.
- Strony: Opat Jan (Johann) z Ołbina oraz Rada Miejska Wrocławia reprezentowana m.in. przez Ambrożego Schindela (dowódcę obrony/starostę).
- Przedmiot ugody:
- Opat oficjalnie „dobrowolnie” (pod presją polityczną) zrzeka się roszczeń za zburzenie opactwa św. Wincentego na Ołbinie.
- Miasto przekazuje zakonnikom Klasztor św. Jakuba (St. Jacob) przy Bramie Piaskowej (Unser Lieben Frauen Thor). Był to klasztor po franciszkanach, którzy opuścili go lub zostali przeniesieni do św. Doroty. To moment, w którym norbertanie (premonstratensi) przenoszą się na dzisiejszy Plac Nankiera, gdzie pozostaną aż do sekularyzacji w 1810 r.
- Gwarancje:
- Zakonnicy zachowują wszystkie swoje dotychczasowe dobra ziemskie („Gütern und Wirthschaften”) i mają prawo wwozić z nich zaopatrzenie do miasta bez cła („frei aller Zölle”).
- Miasto zobowiązuje się odbudować kościół parafialny św. Michała (który stał na Ołbinie i też został zburzony).
- Bramy miejskie mają być otwierane dla sług klasztornych.
66
…wyżej wspomnianej K. M. [Królewskiej Mości] w tych sprawach pełnomocni Komisarze i obu Stron przyznaną i utrzymaną mocą i zezwoleniem w zastępstwie K. M. niniejszym zobowiązani zostali, ustnie i wiecznie chcieć usta- lić, całkiem wiernie i bezpiecznie. Na dowód czego my nasze obu stron Pieczęcie do tego listu przywiesić kazaliśmy. Działo się i dano we Wrocławiu w wigilię św. Zenona [?] dwunastu posłów [?]. Po Narodzeniu Chrystusa 1529 [błąd kopisty, dokument z 1530]. Przy tym byli ci Czcigodni, Godni, Szlachetni, Mężni i Zacni Panowie: Mateusz Lamprecht, Dzie- kan [?] Kościoła we Wrocławiu, i… [nieczytelne], Piotr von [?] Kerck, Proboszcz Ołbiński [?] Panien Marszałek, Wolff Rump z Chojnika [Kynast], Wolff Latzk z Karykendorf [?], Heinrich von Coughor [?] z Kłodzka, Zarządca naszego biskupiego Dworu we Wrocławiu, Georg Gotsch, Mikołaj von Rotburg Mistrz Dworu, Casper Tohaner z Feldenau Starosta w Grodkowie i Wincenty Gorthner nasz Kanclerz, wierni i w tej sprawie szczególnie wiarygodni Świadkowie, którego to odpisanego Zlecenia, my we wszystkich Ich Punktach, Artykułach i Słowach, my i nasi następujący Radni i cała Gmina Miasta Wrocławia niniejszym świadomie, nieodwołalnie i przyrzekając przyjmujemy. Ślubujemy też przy tym Panu Opatowi i jego Konwentowi wraz ze wszystkimi Ich następcami [ich] zachować, chronić, utrzymywać, o ile nam tylko możliwe będzie; I oni też teraz i wiecznie tu i i powszechnie w naszym Mieście Klasztor u św. Jakuba ze wszystkimi i Każdym Ich Przynale- żnościami, Królewskimi, książęcymi i innymi wolnościami, Łas- kami i Sprawiedliwościami, jak Klasztor u św. Wincentego wyposażony i opatrzony był, posiadać, [i] z tychże korzystać mają. Gdyby oni zaś w Ich Wolnościach Klasztoru św. Jakuba przez kogo- kolwiek zaczepieni zostali, to my ich przy tym chcemy i mamy reprezentować i utrzymać i chronić, zewsząd w naszą Obronę poleconych mamy. Na dowód czego my naszą Miejską Pieczęć do tego listu przywiesić kazaliśmy. Dano w 16 Dniu Miesiąca Sierpnia, 1530. | Lib. Magn. Vol. 1. f. 126. – 129. |
Po tej Transakcji został dn. 14 stycznia 1530 w obecności Ks. [Księcia] Karola Ziębickiego i Ks. Fryderyka Legnickiego przez wrocł. [wrocławską] Radę Opat św. Wincentego z czternastoma Mnichami, którzy dotąd na Ostrowie [Thum] leżeli i u św. Piotra i Pawła przy kościele Świętego Krzyża byli i śpiewali, w klasztorną Fundację i Klasztor u św. Jakuba wprowadzony. Pięciu Augustianów mnichów od św. Doroty przeniosło się dn. 10 stycznia do Wosprogel [?] albo Szpitala u św. Hieronima; a czterej Franciszkanie od św. Jakuba
[Strona prawa]
otrzymali Klasztor Augustianów, teraz w którym Heinrich Füllstein Biskup Sufragan w Zielone Świątki dn. 7 czerwca Mszalny Kościół u św. Doroty, Chór i… [?] nowo po- święcił. | Pol bresl. Annal. P. 520. f. Henel. Annal. Sil. p. 399. Cunradi Silesiograph. Vol. 1. p. 335. … | Że Miasto potem z Opatem św. Wincentego w dobrym poro- zumieniu pozostawało, dowodzi list wstawienniczy Rady do Ks. Fryderyka Legnickiego za Opatem Janem. d. 23 lutego 1530. | Ad Reg. et Princ. |
List Radnych do Ks. Karola Ziębickiego z powodu pewnej, przez tę stworzoną niechęć przez Żydów, pod- burzającej, jako szczególnie zakazanej [sprawy]. Tak jak Wasza Ks. G. [Książęca Grace] ostatnio kilku naszym Radnym wspomniała o psujach monety [Münzbrecher] i „Kipperach” [fałszerzach monet], w czym Wasza Ks. G. Żydów jako Świadków wska- zała, którzy kilku naszych Współobywateli oskarżyli, i następnie zburzony Klasztor u św. Wincentego, do którego Wasza Ks. G. Pra- wo mieć mniema, tyczące się przedłożyła, i do nich za- żądała, takie [sprawy] zaś do nas wnieść, i na to Waszej Ks. G. Służbowej Woli z Odpowiedzią się spodziewać; co my od wspomnianych naszych Przyjaciół z Rady obszernie wysłuchali i przyjęli. Wobec tego nie umiemy Waszej Ks. G. na Służbową Odpowiedź pierwszego Artykułu [niczego] zachować [ukryć], że nam nie mało uciążliwe, że w tych sprawach i koniecznych rzeczach, nasi przez kłamliwych Ży- dów, którzy żadnej Wiary [?], żadnego dobra nie życzą ani przyznać mogą, mają być oskarżani i obwiniani; skoro przecież właściwie to psucie monety, łamanie, przetapianie i ziarnowanie [?] nigdzie bardziej, niż w okolicz- nych Miejscowościach i przez samych Żydów praktykowane i przedsiębrane jest. I tak jak myśmy wcześniej w praktyce i zamiarze byli, takim nie- słychanie złym handlom Żydów, przez które potem pospolite Miasto i nasi Współobywatele niesławę cierpią, zapobiec; [tak] z Pospolitą Radą Żydów poza Jarmarkami w tym Mieście nie cierpieć uzgodniliśmy i postanowiliśmy. Skoro więc przez Waszych rzekomych i niepomnych Donosicieli i Świadków tym razem nasi o niewykazane złe handle mają być pomawiani; to musimy my w tym czasie o tym słyszeć [?], że my w Pospolitym Mieście tymże Żydom pobłażamy [?], aby naszym Współobywatelom w tym tak nastrojoną liczbę i nieprawidłowość im wmówić i zarzucić, i nie mogą i nie są w stanie, by oni to na naszych Współobywateli z Prawdą przynieśli i udowodnili. Czy zaś ktokolwiek z naszych Monetę z Waszego Kraju wywozi, swoje najlepsze [interesy] tym załatwia, i się też tym opłacać każe; spodziewamy się…
[Tłumaczenie noty na marginesie] Starosta Legnicy Brzegu czyni się przez Waszą obietnicę Mieastu zobowiązanym, że on znowu Jemu oddany Klasztor znowu nie Braci Mno- rytów [Franciszkanów] z Obser- wancji nie osadzi [nie chce osadzać]. d. 20 Paźdz. 1531.
Kontekst historyczny i wyjaśnienia:
- Roszada zakonów (1530): Dokument precyzyjnie opisuje skomplikowaną wymianę siedzib zakonnych we Wrocławiu, będącą skutkiem zburzenia opactwa na Ołbinie:
- Premonstratensi (Norbertanie) z Ołbina: Trafili do klasztoru św. Jakuba (wcześniej należącego do franciszkanów).
- Franciszkanie (od św. Jakuba): Zostali przeniesieni do kościoła św. Doroty (wcześniej augustiańskiego).
- Augustianie (od św. Doroty): Zostali przeniesieni do mniejszego obiektu (prawdopodobnie „Wosprogel” to zniekształcona nazwa lub lokalizacja podmiejska, albo błędny odczyt nazwy szpitala, być może chodzi o Hospitale ad St. Hieronymum).
- Heinrich Füllstein (biskup pomocniczy) musiał ponownie konsekrować kościół św. Doroty po przejęciu go przez nowy zakon.
- Afera monetarna i Żydzi (Kipperzy): Strona 67 porusza problem tzw. „psucia monety” (Münzbrecher/Kipper). W XVI wieku był to poważny problem ekonomiczny (przetapianie dobrych monet na gorsze). Książę Karol oskarżył wrocławskich kupców o ten proceder, powołując się na zeznania Żydów. Rada Miejska, broniąc swoich obywateli, atakuje Żydów (nazywając ich „kłamliwymi” – Lügenhaftigen) i przypomina, że zakazała im pobytu w mieście poza jarmarkami. Jest to klasyczna linia obrony patrycjatu w tamtym czasie: zrzucenie winy za kryzys monetarny na mniejszość żydowską.
- Heinrich Füllstein: Wspomniany na str. 67 (Heinrich Füllstein Weihbischof) to historyczna postać, biskup pomocniczy wrocławski, który pełnił posługi pontyfikalne w zastępstwie biskupa ordynariusza (często nieobecnego lub zajętego polityką).
68
nas, i to ani K. M. [Królewskiej Mości] naszemu najłaskawszemu Panu, ani temu Krajowi na niekorzyść szkodzić lub powstrzymywać [płatności] miało [kontynuacja z poprzedniej strony]. Tak się nie znalazł ani nie może nikt być wskazany lub zakazany. Tak zna- leźli się wcześniej niektórzy dzielni ludzie tutaj, co o taki handel [psucie monety] po- mawiani byli, którzy jednak tak uczciwi, na co ręką i nogą przysięgną. Gdyby zaś ktoś tutaj na wywożeniu Monety fałszywej przyłapany, lub o to przekonany został, tego byśmy, jako Waszej Zwierzchności posłuszni, nieukaralnym nie zostawili. Co zaś tyczy się Klasztoru św. Wincentego, to noszą Wasza Ks. M. [Książęca Mość] bez wątpienia w łaskawej pamięci, że przed wielu laty to samo Miejsce dla całego Kraju, a w szczególności pospolitego Miasta pewną Częścią zguby, gdyby stać pozostało, przez wszystkich rzeczoznawców wojen- nych poczytane i uznane zostało. O co nasi Przodkowie i my od długich Lat staraliśmy się, aby z pomocą [?] Waszej Ks. M. temu Krajowi ku pociesze zaradzone być mogło. Czego od Ks. M. Księcia Fryderyka w wielu czasach żądano, w czasie, gdy Wasza Ks. M. [jako] Starosta Generalny w Dolnym Śląsku, za Zezwoleniem i Poradą Pana Opata w owym czasie łaskawie dopuściła. Tak też te same wnioski i Traktaty między niegdyś Panem Piotrem Opatem wyżej wspomnianego Klasztoru, a obecnym Przełożonym i nami na piśmie wykonane i wymienione zostały. Stosownie do tego, skoro my tego dziedzicznego tyrana Arcyksięstwa Austrii, Tureckiego Tyrana [co] Miastu Wiedeń zagraża; wskazany Klasztor, aby on i toż samo, byśmy przez Gniew Boży, przez którego teraz wspólnym okrutnym Tyranem i Głównym Wrogiem Chrześcijaństwa [jesteśmy] najechani, co Wszechmogący długo powstrzymywać raczył, nie ku ostatecznej Zgubie posłużył, musieliśmy uprzątnąć i zburzyć kazać. W jakiej mierze to na odbytym Zjeździe Książąt o tym wielokrotnie czyniono, skarżono, i naszą koniecz- ność postanowiono. I co myśmy z obecnym Panem Opatem i Konwentem przez Waszą Ks. M. i Pana Biskupa zewsząd ugodzili i zadowolili; którzy też w inne godne Miejsce [Stallum] zaopatrzeni. Także K. M., nasz naj- łaskawszy Pan, jako najbliższy Książę wrocławskiego Księstwa, następnie taki Klasztor pojął, na toż samo łaskawie ze- zwolił, w to consentiret [wyraził zgodę] i zatwierdził; i Translację tegoż zburzonego Klasztoru do św. Jakuba łaskawie zatwier- dził. Dlatego dociera do Waszej Ks. M. nasza pokorna Prośba, [by] Wasza Ks. M. raczyła te wierne Służby, co my Waszej Ks. M. w Waszej Ks. M. najwyższych i najpilniejszych Potrzebach i z wieloma
[Strona prawa]
Szkodami okazali i dowiedli, a także nadal chętnie czynić chcemy, łas- kawie ku Sercu wziąć i rozważyć, i wyżej wspomnianą Skargę [o monetę] z wykazanych Przyczyn od nas łaskawie odwrócić, i to nasze Usprawiedliwienie w Łasce przyjąć. Jak my się tego po Waszej Ks. M. całkowicie spodziewamy. Że my wokół Waszej Ks. M. z naszymi chętnymi Służbami, by zasłużyć, niestrudzeni chcemy być znalezieni. d. 2 lipca, 1530. | Ad Reg. et Princ. |
Dalej piszą oni do tegoż Ks. [Księcia] Karola. Skarży się nam Pan Opat od św. Wincentego, że J. K. M. [Jego Królewska Mość] w Polsce, nasz najłaskawszy Pan, jego Czynsze w małym Krunzel [Księstwie/Kancelarii?]* zająć rozkazał i zablokował; albowiem że on się przed Jego K. M. jako najwyższym Fundatorem nie uskarżał na zburzenie Klasztoru. I także obawia się on, że K. M. mógłby inne jego Dobra, Dzierżawy i Dochody, które on ma w Koronie Polskiej do swej Potrzeby należące, także w równej mierze zająć kazać. Co Wasza Ks. M. u siebie dobrze pojąć może. Dlatego jest do Waszej Ks. M. nasza pokorna prośba, by raczyła u K. M. w Polsce przez swe pismo, a także ustnie przez swego wysłannika, szlachetnego Wenckela Lidpschütza [?] zabiegać, I by jego K. M. od takiego niełaskawego zamiaru wobec czcigodnego Opata i Fundacji łaskawie odstąpił i jemu niewinnie sądów używać pozwolił. Albowiem jak Wasza Ks. M. wie, jako że Klasztor z zarzą- dzenia skrajnej i najwyższej konieczności zburzony został, [a] my w zamian toż samo Panu Opatowi nasunęli [?], i to takie uprzątnięcie z jego najwyższym Rozsądkiem i Mocą zgodne spowodował lub zwlekał. Ponieważ zaś w kierowaniu [?] wszelkiej obrony przed Turkiem obawiać się brakowało, nie mógł się ostać, ani placem pozostać. Do tego K. M. w Polsce o tyle bardziej skłonna będzie, jeśli Wasza Ks. M. jego K. M. przypomni, że K. M. na Węgrzech, w Czechach etc. nasz najłaskawszy Pan, jako najwyższy Fundator nad wszystkimi Fundacjami w swoich K. M. Królestwach i Krajach położonych, na uprzątnięcie tego Klasztoru łaskawie zezwolił; także Pana Opata innym Klasztorem zadowolić pozwolił. W czym niech się Wasza Ks. M. łaskawą okaże i dowiedzie; aby tym samym głównie temu układowi, który Wasza Ks. M. jako Królewski Komisarz obok Pana Biskupa we Wrocławiu [z] Waszą Ks. M. naszym łaskawym Panem sporządził, przez to zaś inne działanie nie za blisko [z uszczerbkiem] postąpiono by było; lecz czcigodny Opat i Fundacja spokojnie i bezpiecznie przy wszystkich i każdych Ich Czynszach tutaj i gdzie indziej pozostać mogli. To chcemy my etc. d. 8 lipca, 1530. | Ad Reg. et Princ. |
Uwagi do tłumaczenia i kontekstu:
- Afera monetarna (ciąg dalszy): Na stronie 68 Rada Miasta stanowczo zaprzecza oskarżeniom, jakoby miasto czerpało korzyści z „Kipper und Wipper” (procederu psucia monety). Twierdzą, że uczciwi obywatele są niesłusznie pomawiani, a prawdziwych fałszerzy sami by ukarali.
- Tureckie zagrożenie Wiednia: Dokument z 2 lipca 1530 r. odwołuje się do niedawnego (1529) oblężenia Wiednia przez Turków („Türckischen Wütrich der Stadt Wien bevorstehet”). To główny argument legitymizujący zburzenie klasztoru na Ołbinie – strach, że Wrocław podzieli los miast węgierskich, jeśli wróg znajdzie oparcie w murach klasztornych.
- Interwencja Zygmunta Starego: Strona 69 ujawnia ciekawy wątek międzynarodowy. Król Polski Zygmunt I Stary („K. Mt. zu Polen”), będący protektorem wielu śląskich fundacji kościelnych (Ołbin miał nadania jeszcze od piastowskich książąt i władców polskich), zareagował na zburzenie klasztoru, blokując dochody („Gülten”) opata płynące z dóbr w Polsce. Rada Miejska prosi Księcia Karola o dyplomatyczną interwencję u polskiego króla, by wyjaśnić, że zburzenie było konieczne („najwyższa konieczność”) i zatwierdzone przez Ferdynanda Habsburga.
- Wenckel Lidpschütz: Prawdopodobnie Wenzel von Lüpschütz (lub podobna pisownia: Liebschwitz/Lübschütz), śląski szlachcic pełniący funkcję posła/dyplomaty księcia Karola.
- „Kleinen Krunzel”: To słowo w tekście niemieckim (str. 69, wiersz 4) jest trudne do jednoznacznego odczytu („Krunzel”, „Kunczel”, „Krenzel”). Z kontekstu („bei der…”) może chodzić o konkretną nazwę geograficzną (mała miejscowość w Polsce/na pograniczu) lub zniekształconą nazwę urzędu/kancelarii („Kanzlei”). W tłumaczeniu pozostawiono znak zapytania. W kontekście „Gülten” (dochodów) może to być nazwa majątku.
70
XXVIII.
Zwały gruzu z tych zburzonych budynków klasztornych leżały tam dość długo, aż w końcu Miasto je zakupiło. Co niniejszy poniższy Układ poświadcza.
My, Rajcy Miasta Wrocławia, wyznajemy itd. Ponieważ zauważyliśmy, że gruz i materiał (Abraum und Zeug) ze zburzonego Klasztoru i Fundacji św. Wincentego, wraz z należącymi doń kościołami św. Michała i Wszystkich Świętych, nie przynoszą pożytku; Albowiem gdyby wspomniany Klasztor i Kościoły jeszcze w budynkach stały przed tym Miastem, a toż [Miasto] (które oby Bóg w wolności zachował) przez wrogów najechanym, obrabowanym i obleganym być miało, ku znacznemu uszczerbkowi bezpieczeństwa i odsłonięciu Murów [musiałyby] w miejscu leżeć; A przez Czcigodnego Pana Jana Opata i Konwent rzeczonego Klasztoru św. Wincentego, z powodu krótkości czasu tego wojennego biegu, nie mogły zostać uprzątnięte; To my, dla pożytku i wsparcia Gminy Miejskiej, z rzeczonym Panem Opatem i jego Konwentem, o cały tenże Gruz i Materiał – czy to w Kamieniach, Dziełach [rzeźbiarskich], Elementach Ciosanych, Futrynach drzwiowych, ramach okiennych, Wapnie, Cegłach czy Spiżu Dzwonowym, co już wyciągnięte, jak i co z tego wszystkiego jeszcze nienaruszone mogłoby być użyte i wyciśnięte, niczego ani małego ani wielkiego nie wykluczając; W takiej mierze, jak to wszystko wszędzie teraz pod i nad ziemią wspomnianego Klasztoru i Kościołów stoi i leży; Podobnież też z powodu Rowu (fosy) około tegoż Pola, któryśmy przy Dobrze i Wsi Ołbin (Olwitz), do wspomnianego Pana Opata i jego Konwentu należącym, zrobili, i tamże te Pola w nowy Bieg [Wody] ku pożytkowi i rozszerzeniu Miasta poprowadzili i skierowali; [To my] zgodnie i przyjaźnie, wedle treści Listu Rewersowego o tym przez wspomnianego Pana Opata i Konwent wydanego, układ zawarliśmy. Mianowicie tak, że my wspomnianemu Panu Opatowi i Konwentowi za cały tenże Materiał i Gruz dać i wypłacić mamy: Tysiąc? Pięćset Guldenów Reńskich (każdy Gulden po 32 grosze lub szelągi halerzy liczony) oraz Sześćdziesiąt Guldenów Węgierskich [w złocie]. W zamian za co rzeczony Pan Opat i Konwent brzegi wspomnianego Rowu [mają utrzymać?]… Takie pieniądze mamy Im wypłacić w następujących Terminach, a mianowicie: Na Bartłomieja najbliższego [sierpień] trzysta i dziesięć Guldenów, a pozostałe dwieście pięćdziesiąt Guldenów rzeczonej Monety i Rodzaju na Bartłomieja potem następującego roku [tysiąc pięćset] Czterdziestego i Dwudziestego
i Dwudziestego. W zamian my, często wspomniany Materiał i Gruz, do rąk Gminy Miejskiej wziąć, używać, wywieźć i wedle upodobania obrócić mamy i możemy, ze strony rzeczonego Pana Opata i Konwentu, ich następców Opatów i kogokolwiek innego, we wszystkich sprawach całkiem nie niepokojeni. Na świadectwo kazaliśmy naszą Pieczęć Miejską Sekretną u tego Listu zawiesić. Dano dziewiątego Dnia Miesiąca Lipca, 1531. | Arch. Vrat. Lib. Magn. Vol. 1. f. 129. |
O przebiegu [odbioru] tychże kamieni pokwitował Opat Jan Radę dn. 5 Listopada 1532. Z elementów ciosanych tego Klasztoru zużyto [część] do krawędzi wodnej [?] albo budowli wodnej przy Bramie Młyńskiej w fundamencie, podobnie wzięto je do budowy Domu Rybischa [Rybischen Hauses], cegły zaś dn. 18 maja 1546 do [kościoła] Marii Magdaleny w wejściu od Północy wmurowano; dalej górną część wieży kościoła św. Michała, wraz z wieloma kamiennymi figurami wmurowano ponad bramą nowego Szpitala Wszystkich Świętych, jak też obraz św. Michała i inne na rogu od wschodu przy cieślach [?] w czasie wojny wmurowane zostały. | Pol. bresl. Annal. P. 518. Lucius Rel. Sil. L. 1. c. 3. M. 16. |
Komentarz historyczny (identyfikacja obiektów):
- Dom Rybischa (Rybischen Hauses): Dokument wprost potwierdza, że słynny wczesnorenesansowy pałac miejski Heinricha Rybischa (przy dzisiejszej ul. Ofiar Oświęcimskich, zachowany fragment portalu) został zbudowany z kamieni rozebranego opactwa Ołbińskiego. Było to symboliczne – Rybisch, jako syndyk miejski, doprowadził do zburzenia klasztoru, a następnie z jego gruzów zbudował swój dom.
- Brama Młyńska (Mühlenpforte): Kamienie posłużyły do umocnienia nabrzeża przy Bramie Młyńskiej (okolice wyspy Piasek/Młyna Maria).
- Kościół św. Marii Magdaleny: Wzmianka o portalu północnym (od strony ul. Szewskiej/Kurzy Targ) z 1546 roku – wtórne użycie romańskich/gotyckich cegieł lub detali z Ołbina.
- Szpital Wszystkich Świętych (Allerheiligen Hospital): Znajdował się przy dzisiejszym Placu Jana Pawła II (dawniej plac 1 Maja). Wmurowano tam rzeźby i górną część wieży z kościoła św. Michała (który stał na Ołbinie). Słynny portal ze szpitala Wszystkich Świętych (obecnie w Arsenale Miejskim) zawiera właśnie te elementy rzeźbiarskie (m.in. płaskorzeźbę św. Michała walczącego ze smokiem), o których mówi ten dokument.