List 33. Z Wrocławia… (Samuel Beniamin Klose)

List trzydziesty trzeci szczegółowo opisuje burzliwe rządy Henryka IV Prawego, w tym jego podstępne uwięzienie książąt polskich w Baryczy, konflikt z biskupem Tomaszem II zakończony dramatycznym pojednaniem w Raciborzu, walki o tron krakowski z Władysławem Łokietkiem, a także fundację kościoła św. Krzyża i śmierć księcia, po której nastąpiło nadanie wielkiego przywileju immunitetowego dla biskupstwa wrocławskiego.

Strona 538

List Trzydziesty Trzeci. Wrocław, dnia 16 sierpnia 1780.

Wrocław został w roku 1281 przez trzy zjednoczone armie oblężony, które jednak, nic nie wskórawszy, musiały znów odstąpić, jako że Obywatele na nowo zbudowanych murach miejskich dzielnie się bronili. Książę Henryk IV był sam przyczyną tego oblężenia. Zaprosił on śląskich Książąt, jak też Księcia Wielkopolski na zjazd, aby im ważne sprawy, tyczące się interesów państwa i dobra kraju, przedłożyć. Tylko Książę Przemysł z Wielkopolski, Henryk z Legnicy i Konrad z Głogowa stawili się w niedzielę Starozapustną (Septuagesima), 9 lutego 1281, w Baryczy (Baricz). Naszemu Księciu było nieprzyjemnie, że większość z powodu interesów się wymówiła i nie przybyła. Mimo to wykonał on swój osobliwy plan, który ułożył. Uprowadzenie z Jelcza i niewola na zamku Wleń (Lähn) zostawiły tak silne wrażenie w jego duszy, że nigdy ich nie zapomniał. Chciał więc dać odczuć to samo innym. Przeciwko Księciu Legnicy miał prawo odwetu. Zaraz pierwszego dnia kazał swych gości, którzy przybyli do niego przyjacielsko w pełnym zaufaniu z małym orszakiem, przez swoich rycerzy pochwycić i jako więźniów do

Strona 539

do Wrocławia zaprowadzić, gdzie każdy osobno w kajdany zakuty i ostro strzeżony został. Książęta Polski i Śląska ujęli się za tymi więźniami. Próbowali oni początkowo przez przyjacielskie przedstawienia przywrócić im wolność. Gdy jednak nie otrzymali żadnej pożądanej odpowiedzi, ruszył wreszcie Leszek Czarny, Książę Krakowa, Sandomierza i Sieradza, brat uwięzionego Przemysła, jak też Książę Pomorza i rycerstwo z Wielkopolski do Ziemi Wrocławskiej. Nie oszczędzali żadnego miasta, żadnego wsi; lecz pustoszyli wszystko aż po przedmieścia Wrocławia. Że też rycerze i pachołcy z Legnickiego i Głogowskiego przy tym wojsku byli, by swych Panów uwolnić, mogą sobie Państwo łatwo wyobrazić. Gdy jednak Leszek zobaczył, że Henryk przez te spustoszenia swego kraju nie dał się skłonić do wypuszczenia Książąt, cofnął się z wielkim łupem w bydle i innych rzeczach z powrotem do Polski. Teraz pomyśleli uwikłani Książęta, skoro przez żadną zewnętrzną siłę wsparci nie byli, na serio o tym, jak by się z uciążliwej niewoli wydostać. Wdali się z Henrykiem w układy, i Książę Przemysł z Wielkopolski odstąpił mu Ziemię Rudzką (Wieluńską), do której Henryk uzasadnione prawo mieć twierdził, ponieważ Polacy jego przodkom ją odebrali. Książęta Legnicy i Głogowa wyszli na tym lepiej, nie stracili nic ze swych krajów, lecz musieli się tylko przysięgą zobowiązać, że

Strona 540

że będą mu z trzydziestoma kopiami (Lanzen) przeciw każdemu wrogowi, jeśli konieczność tego zażąda, służyć. Po daniu zakładników zostali wypuszczeni na wolność. (Dlugoss. L. VII. p. 822. 23. Michov. L. III. C. 59. Cromer. L. X. p. 169. Cur. Annal. Sil. p. 83. Pol. Bresl. Annal. S. 103. Henel. Annal. Siles. p. 261. Schickfus B. 2. K. 6. S. 36. Thebes. T. II. S. 107. Sommersb. Script. Sil. T. I. p. 324. Wagner Gesch. von Pol. S. 188.) Henryk skierował przy tym wystąpieniu zarazem swą uwagę na dobro Miasta. Konsulowie Zachariasz Engilger, Peter i Arnold Kolneri, Dithmar Ruthenus, Konrad z Lwówka (Lemberg) i z nimi całe Obywatelstwo skarżyli się przed nim wielokrotnie, że Wójt Dziedziczny Henryk w wielu sprawach sądowych i innych okolicznościach, które go gar nic nie obchodziły, niegodziwie [ich] obciążał. Aby więc tym skargom zaradzić i Obywatelom spokój zapewnić, dokonał on po dojrzałej naradzie ze swymi Baronami zamiany z Wójtem Dziedzicznym Henrykiem, i dał mu za Wójtostwo i Kurię stojącą przy murze miejskim wieś Łukowice (Lukowicz). A żeby w przyszłości Rajcy i Obywatele nie byli przez jakiegoś Wójta w niegodziwy sposób ciemiężeni, ogłosił ustalone Prawa Wójta. Jeśli któryś z poddanych Księcia odwołuje się do sądu wyższego (iudicium nostre curie), Wójt nie ma w tej sprawie nic do gadania, oprócz tego, co jego dotyczy, i że otrzymuje trzydzieści solidów. Ponadto

Strona 541

Ponadto przyszły Wójt w żadnej sprawie gardłowej lub ręcznej (Hals- oder Handsache) nie powinien karać więcej niż na dziesięć Marek obiegowej monety; z czego dwie części należą do Wójta Krajowego (Landvogt), a trzecia do Wójta Miejskiego (Stadtvogt). Do tego dodał jeszcze: Jeśli jakiekolwiek sprawy sądowe, czy to małe czy wielkie, czy to w mieście lub poza miastem na pastwiskach, lub w należących do miasta dziedzicznych własnościach, od sądu miejskiego do Sądu Dworskiego pociągnięte zostaną; to Ławnicy pod przewodnictwem książęcego Sędziego Dworskiego mają wedle prawa miejskiego wyrokować, jednakże bez uszczerbku dla wyższej kary (Strafe), która do Księcia należy. Wrocław, 4 maja 1281. (Arch. Ciu. Wrat. A. 24. Lib. M. Priu. F. 47. Lünigs Reichsarch. P. Spec. Cont. IV. p. 233. Deutsch übersetzt. Schlesische Diplom. Nebenst. 1 St. S. 49. f.) Że Henryk swoich uwięzionych gości już w czerwcu znów na wolność wypuścił, jest z tego powodu prawdopodobne, ponieważ w Oktawie Piotra i Pawła znajdował się w Świdnicy, gdzie udzielił miastu wolności, by ich Wójt miał prawo sprawy szkolne, rycerzy, lennych, sołtysów itp. przed swój sąd pozywać i o nich orzekać. (Thebes Lign. Jahrb. T. II. S. 106.) We wrześniu był w Nysie, gdzie kazał wystawić dokument dotyczący Edelsteinu (Zuckmantel), który to zamek wraz z przedmieściem Zlaté Hory (Zukmantel) Książę Mikołaj z Opawy przekazał Biskupowi i kościołowi św. Jana do posiadania. Czwartek po Narodzeniu Maryi 1281. Posiada się starszy, poprawniejszy i pełniejszy Vidimus

Strona 542

Vidimus tego dokumentu, niż wydruk u Sommersb. T. I. Dipl. XXI. p. 796. Książę Henryk z Legnicy zawarł na prośbę Obywateli Środy (Neumarkt) z Henrykiem IV ugodę względem wolności celnej, w której ustalono: że Obywatele Środy, niechby byli kupcami, kramarzami lub jednego innego rzemiosła, którzy na jarmarki do Wrocławia, Nysy i innych miast przybywają, w każdym czasie od dziesięciu średzkich postawów sukna jeden kojec (Skot), tak samo od soli i innego, jak przed laty zwyczajowo płacić [mają]; wreszcie że z powodu towarów, które w wymienionych miastach kupili, i które już oclili, nie powinni być z tego powodu dalej obciążani. Jeśli zaś wrocławscy Obywatele do Środy na jarmark pociągną, to mają być we wszystkim wolni od cła, wyjąwszy, że każdy kupiec, który sukno kroi, czynsz (Płacowe / Stätegeld) od budy, i ten który w całości sprzedaje, od sklepu (Gewölbe) płacić powinien. Ponadto przy bramie od każdego konia ma być uiszczony jeden Haller. Tak samo kramarze od swoich towarów tylko Płacowe dawać powinni. Co też o każdym innym, jakiegokolwiek byłby rzemiosła, rozumieć należy. Wreszcie na jarmarkach w Środzie wrocławscy Obywatele mają wszystkich praw i wolności, jak przed laty, używać. 1283, 2 września. (Arch. Ciu. Wrat. A. 19. Lib. M. Priu. F. 106.) Henryk potwierdził Wrocławiowi Prawo Magdeburskie, które Miasto od jego Ojca Henryka III i Księcia Władysława z pewnym złagodzeniem otrzymało.

Strona 543

W tym dokumencie stoi wpisane całe potwierdzone im prawo. Jest on podpisany: Wrocław, 1283, 12 września. (Arch. Ciu. Wrat.) Böhme posiada odpis tegoż, tak jak kazał go w Cod. chartaceo Oppoliensi z 1404 r. w Beiträgen zum Schles. Recht und Geschichte T. I. S. 32 f. wydrukować. Znajduje się go też w innych rękopisach. Sam mam dwa takie przed sobą, które daleko poprawniej i dokładniej są napisane, niż ten opolski. Ponieważ Państwu wiele miejsc w tym böhmowskim wydruku może się wydać niezrozumiałymi, więc czynię sobie tę przyjemność, by te tutaj z samego oryginału poprawione załączyć p. 32. indiscretis, Böhm. discretis. p. 33. patris nostri. B. presentis iuris. per nostre. B. pro iure. Po confecto w B. legitime continetur jest opuszczone, podobnież Cum in przed omnium. representatio B. reputatio. Po inscripta stoi w oryginale Salua. Imiona świadków są również bardzo błędnie wydrukowane. Ale przy tych genealogach najwyżej zatrzyma się jeden; przy wskazanych zaś wariantach każdy, kto swój zdrowy ludzki rozsądek zachować chce. W tym samym roku potwierdził Henryk IV wręczenie jednego łanu, który Heinrich Hrabia von Würben pewnemu świdnickiemu Obywatelowi za 38 marek sprzedał. Wrocław, 1283, w Niedzielę Judica (Thebes Lign. Jahrb. T. II. S. 106.) Na prośbę Opata Mikołaja z Klasztoru NMP na Piasku, jak też Piotra, książęcego Protonotariusza,

Strona 544

Protonotariusza, któremu Klasztor wieś Oleśniczkę (Kleinoels) na dożywocie oddał w posiadanie, udzielił Henryk pozwolenia, by rzeczoną wieś na prawie niemieckim lokować. (Iodoc. Chron. p. 20.) Dalej nadał również nasz Książę miastu Świdnicy Prawo Mili, mocą którego żadna Karczma, żaden krojczy sukna, żaden szewc, krawiec, kowal, w obrębie jednej Mili od Świdnicy być nie powinien; tak samo potwierdził temu miastu w 1281 udzielony przywilej, że wszyscy rycerze, lenni itd. z powodu zaciągniętych długów w Świdnicy przed sądem Wójta odpowiadać powinni. 28 czerwca 1285. Książę Henryk z Legnicy udzielił na prośby Proboszcza Tilmanna od św. Ducha w Nowym Mieście należącej do nowomiejskiego okręgu (Weichbild) i do szpitala św. Ducha wsi Wartowice (Wartowiz) wszelkich wolności od służb, fur, podatków wojennych itd., jakie mieszkańcy pozostałych wsi szpitalnych od Księcia Henryka I otrzymali. Podobnież że nikt ze wsi przed żaden sąd, oprócz w sprawach gardłowych i okaleczenia członków przed sąd wyższy przez książęcy sygnet, nie ma być pozywany. Wszystkie inne sporne sprawy ma być uprawniony rozstrzygać Proboszcz Szpitala św. Ducha. Rochlitz, 1285, w wigilię św. Bartłomieja. (Archiu. Hosp. Spir. S.) Ks. Henryk IV zaświadczył, że Chrystian jego Mierniczy (mensurator) i Heinrich von Sponsbrük dwie polskie wsie w Trzebnickim położone, Borkowice i Swaratowicz (Skarszyn?), po 24 łany, każdy za trzy marki wrocławskiej wagi

Strona 545

wagi i waluty kupili, i udzielił zarazem wolności, by wieś Borkowice na prawie niemieckim lokować, określił też wolności mieszkańców tamże, i co w przyszłości od opłat wnosić mają. Wrocław, 1287, 8 lipca. (Sommersb. T. III. Dipl. CLX. p. 136.) Podobnież potwierdził Henryk IV wręczenie wsi Gerwici i Wrogusna z młynem, które Gebhard Pan z Prusic (von Prusnicz) Paulowi Podusche i jego Córce Bercie jako jego Małżonce na Wiano (Morgengabe) przywłaszczył. Jest w tym dokumencie dodana przyczyna potwierdzenia: cum mulieribus multus fauor in dotibus debeatur [ponieważ kobietom wielka przychylność w posagach się należy]. Książę znajdował się 1287, 27 paźdz. we wsi Maczenow Kers (?) przy Nysie. Jego Protonotariuszem był wielki Ludwig. (Sommersb. T. III. Dipl. CLXI. p. 137.) Ponieważ Henryk już jedną nogą stał w Polsce, po tym jak mu Książę Przemysł z Wielkopolski okręg Wieluński odstąpił, więc posłużył się tą sposobnością, by zrobić krok dalej. Utrzymywał z różnymi szanowanymi polskimi Baronami związek, i przeciągnął na swą stronę, między innymi też Sandiwogiusa (Sędziwoja), Starostę zamkowego w Kaliszu. Ten wydał Kalisz, z niezadowolenia na swego Pana, Księciu Henrykowi 1284, 30 września, który go śląskimi Rycerzami obsadził, wystarczającą ilość żywności tam dostarczyć i go umocnić kazał. Przemysł został przez to tak wzburzony, że z licznym

Strona 546

z licznym wojskiem pod zamek pociągnął. Kazał wezwać załogę do poddania, a gdy nie otrzymał żadnej pożądanej odpowiedzi, wydał trzeciego dnia potem swoim żołnierzom rozkaz do szturmu. Z obu stron walczono dzielnie, i wieczorem oblegający nie byli dalej niż rano. Dlatego cofnął się on nocą po znacznej stracie znowu. Próbował potem przez układy odzyskać to, czego przez oręż nie mógł otrzymać; i osiągnął też rzeczywiście swój zamiar. Albowiem Henryk zawarł jeszcze w tym samym roku z nim pokój, i to pod warunkiem: Przemysł miał mu zamiast Kalisza, który mu ten odstąpił, Ołobok wraz z całym przynależnym okręgiem oddać i go na swój koszt umocnić. (Dlugoss. L. VII. p. 834.) Po tym jak to w wykonanie wprowadzone zostało, uznali to Polacy za hańbę, że ten przez nich samych umocniony Ołobok Ślązakom zostawić mieli. Uzbroili się więc w roku 1287, zaatakowali go, wycięli załogę, wzięli pozostałych do niewoli, i przywłączyli zatem zamek wraz z przynależnym okręgiem znowu do Polski. A Henryk tak całkiem spokojnie to puścił płazem? Tę wątpliwość wierzy Długosz (L. VII. p. 843.) przez to rozwiązać, że mówi: Henryk miał nadzieję przez podstęp, nie przez oręż kiedyś tę obrazę w dogodnym czasie pomścić. Początek waśni Księcia Henryka z Biskupem Tomaszem II kładą polskie i śląskie

Strona 547

śląskie kroniki na rok 1284. Tylko Thebes przyjmuje rok 1283. Długosz podaje nienasyconą chciwość Henryka, lub jeśli kto woli jego nieludzką dumę, do czego jeszcze Maciej z Miechowa złość dodaje, jako przyczynę tego. Większość śląskich dziejopisów, Cureus, Pol, Henel, Schickfus, Thebes wyobrażają sobie, że Książę sądził, iż wojna w Polsce z powodu Kalisza potrwa długo i w konsekwencji wiele kosztów spowoduje, stąd dał się skłonić, by zażądać znacznej sumy pieniędzy od Biskupa Tomasza. Zrobi się najlepiej, jeśli się szczerze wyzna, że się właściwej przyczyny nie zna. Gdyby miano ten rękopis, który niegdyś Ambros. Jenkwitz wrocławskiemu Ratuszowi podarował, a który Krantz w Notitia Mstorum Biblioth. Rhedigerianae pod tytułem: Historia Dissensionum inter Ducem (Henric. IV.) et Episcopum Wratislauiensem. Cod. CIII. in Fol. [Historia Waśni między Księciem (Henrykiem IV.) a Biskupem Wrocławskim. Kod. CIII. in Folio.] wykazał, jeszcze teraz; to można by z zawartych w nim dokumentów i wiadomości równoczesnych świadków wnieść światło w tę osobliwą historię. Jakkolwiek wprawdzie Runge (Miscell. liter. Siles. Specim. IV. p. 110.) wykazuje pewien rękopis wśród 50 Manuskryptów, pod Nr 8, z których obiecał udzielić Publiczności bliższy opis; to jednak był on już za jego czasów nie więcej na Bibliotece Elżbietańskiej. Że te udokumentowane rękopiśmienne wiadomości Mart. Hank. w Siles. alienig. erudit. C. V. Vita Thom. Zaremb.

Strona 548

Zaremb. nie wykorzystał, skoro przecież stały do jego użytku, jest niepojęte. Także Kranz mógłby nam bliżej tenże opisać, niż rzeczywiście uczynił. Że Książę od Biskupa żądał, czego ten nie mógł dać, lub nie chciał, jest niezawodnie pewne. Henryk zabrał mu najpierw Otmuchów i Nysę. Potem poszedł dalej i zawładnął też pozostałymi miastami, zamkami i wsiami, które do Biskupa należały, i kazał pod groźbą ciężkiej kary nakazać, by jemu dziesięcinę kościelną dostarczano. Także zamek Edelstein obsadził. Tomasz próbował wcześniej wszelkich możliwych środków, by Księcia ułagodzić. Wysyłał do niego Prałatów i Kanoników, i to wielokrotnie, którzy go najpokorniej prosili, by dobra kościelne przywrócił. Lecz Książę odprawiał ich z twardymi odpowiedziami i groźbami. Wreszcie odważył się Biskup na ostateczną próbę, udał się sam do niego, i prosił go rzewnie o zwrot swoich dóbr. Książę jednak potraktował go również bardzo niełagodnie. Tomasz nie widział teraz innej drogi przed sobą, jak tylko że zwrócił się do Arcybiskupa w Gnieźnie. Ten był też zaraz gotów go wesprzeć. Ponieważ jednak sprawę uznał za ważną, więc rozpisał Synod na następny rok. Biskupi zebrali się w święto Trzech Króli (Fest Epiphan.) w Łęczycy. Sprawa wrocławskiego Biskupa została przedłożona, i całe zgromadzenie radziło nad nią. Wszyscy głosowali za

Strona 549

za Klątwą. Arcybiskup Świnka rzucił więc tegoż szóstego stycznia 1285 na Księcia Henryka IV, jego rycerzy, zaufanych i stronników, którzy go radą i czynem w popełnionych gwałtach przeciw dobrom kościelnym wspierali, klątwę, i obłożył nie tylko Wrocław, lecz także wszystkie inne miejscowości, które pod władzą Henryka zostawały, Interdyktem. We Wrocławiu usłuchało całe Duchowieństwo, wyjąwszy Franciszkanów u św. Jakuba, u których Książę czasem przebywał, arcybiskupiego rozkazu. Jeśli anegdota jest prawdziwa, którą Pol (Bresl. Annal. S. 105.) opowiada; to Henryk odebrał duchownym skarb, który w kościele NMP na Piasku i św. Wojciecha potajemnie ukryli. Tutaj został Biskup wraz ze swym klerem z Wrocławia wygnany. To samo stało się we wszystkich innych miejscach, które w Księcia Henryka obszarze leżały. Duchowieństwo udało się tymczasem do Polski do swych braci zakonnych, którzy ich rychłą pomocą pocieszali, i okazywali im tyle gościnności, na ile ich okoliczności pozwalały. Ponieważ jednak Klątwa w niewzruszonym umyśle Księcia żadnego skutku nie miała, więc udał się, mówi Długosz, Biskup do Lyonu na zgromadzenie kościelne osobiście. Książę jednak i tutaj go już uprzedził, i przeciągnął Ojców zgromadzenia kościelnego na swoją stronę, którzy mu uwolnienie od Klątwy udzielili. Tomasz odbył więc

Strona 550

więc nadaremnie tak wielką drogę i przy tym tyle kosztów poniósł, że smutny znowu na Śląsk wrócił. Lub raczej zgodnie z prawdą historii, Tomasz nigdy na zgromadzenie kościelne nie poszedł, Henrykowi też nie wpadło do głowy przekupywać Ojców, ponieważ wtedy żadnego [soboru] w Lyonie nie było. Byłoby zmarnowanym trudem badacza historii, gdyby zamiast tego chciał wyszukać inne Koncilium lub Synod; albowiem to Lyońskie zgromadzenie kościelne należy do retorycznych figur i wzbogaceń historii Długosza; a przecież przepisali to po nim wszyscy polscy i śląscy dziejopisowie, wyjąwszy Autora Próby Historii Śląskiej. Czyżby więc żaden z dworzan nie czynił u Księcia przedstawień z powodu tego twardego postępowania wobec Biskupa? To się rzeczywiście stało, mówi Długosz (Hist. Pol. L. VII. p. 840.) i on niewinnego Jana Niemcicza, wraz z jego bratem Piotrem, jak też Sbiluta kazał uwięzić. Podobnie został Sędziwój, który mu zamek Kalisz wydał, wraz z jeszcze jednym innym polskim rycerzem na jego rozkaz pojmany, o których również sądzono, że w więzieniu życie stracili. Które to oszczerstwo oni osobiście, po tym jak wolność odzyskali, odparli. Wrogość Księcia przeciw Biskupowi Tomaszowi, i prześladowanie Duchowieństwa trwało już czwarty rok, i Henryk nie był jeszcze zaspokojony.

Strona 551

zaspokojony. Tomasz przebywał wówczas (1287) w Raciborzu, i żył z dochodów, które ze swojej diecezji w śląskich i polskich księstwach ciągnął, które nie były we władzy Henryka. Ale i tam nie mógł go [Henryk] spokojnie zostawić. Wysłał delegatów, napisał listy do Księcia Władysława, i żądał od niego, by swojego wroga nie cierpiał dłużej u siebie: gdyby jednak to się działo nadal, to musiałby on sobie samemu przypisać to, co go spotka. Władysław odrzucił to niesłuszne żądanie z pogardą. Henryk ruszył tutaj z pokaźnym wojskiem przed Racibórz. Długosz mówi, że oblegani początkowo całkiem cierpliwie wytrzymywali, po tym jednak jak głód się wdarł między nich, głośno narzekali, i wygłaszali obelżywe mowy na Biskupa i Duchowieństwo. Biskup miał na to rzec do swoich Kanoników: Lepiej jest, byśmy wpadli w ręce Tyrapna, niż żeby ci Niewinni z głodu zginęli. Uwolnijmy Miasto, w którym tak długo ochrony i bezpieczeństwa używaliśmy, od bojaźni i gryzącego niedostatku, choćby to też naszą wolność i życie kosztować miało! I tak poszedł w swym biskupim ornecie przez swych Kanoników prowadzony z Raciborza w stronę obozu Księcia, by podjąć ostatnią próbę uśmierzenia gniewu Księcia przez najgłębsze uniżenie. Bezimienny Kronikarz z 1390 nie bierze głodu do pomocy, lecz według jego przedstawienia Biskup miał dość

Strona 552

Biskup miał dość bycia niestałym i uciekinierem. Po tym jak rzecz z będącymi przy nim Kanonikami dojrzałe rozważył, powziął decyzję w zaufaniu w pomoc Boga dobrowolnie rzucić się Księciu w ramiona. Książęcy słudzy widzieli orszak już z daleka, zameldowali to zaraz swemu Panu, który zdumiony tym, w mgnieniu oka z namiotu wyskoczył, pospieszył Biskupowi naprzeciw, i jakby niebiańskim promieniem poruszony rzucił się przed nim i rzekł: Ojcze, zgrzeszyłem! — Tomasz podniósł go zaraz, łza spłynęła mu po policzku, i przebaczył mu z całego serca. Pełni zachwytu objęli się i pocałowali, i udali się bez świadków do leżącego w pobliżu kościoła św. Mikołaja, gdzie po pewnych rokowaniach całkowicie się pojednali. Henryk oddał, mocą warunku pokoju, Biskupowi i Duchowieństwu wszystko, co im był zabrał, z powrotem, i udzielił Kościołowi Wrocławskiemu jeszcze większych wolności, niż dotąd posiadał. A Biskup z Gniezna zdjął z niego Klątwę. Książę był teraz całkiem odmieniony, i wobec Duchowieństwa w niezwykły sposób szczodry. Od tego czasu otrzymał on przydomek Pobożny, Łagodny (Probus) Książę. (Anon. Chron. Princ. Pol. p. 45. Dlugoss. L. VII. p. 836. sq. Vit. Episcopor. Vrat. p. 165. Anon. Vit. Episc. Vrat. p. 188. in Sommersb. Script. Sil. T. II. Matth. de Mich. Lib. III. C. 62. p. 125. sq. Cromer. L. X. p. 568. Cur. Annal. Sil. p. 85. Henel. Franckenst. Chron. p. 147.)

Strona 553

p. 147. Annal. Sil. p. 262. Pol. Bresl. Annal. S. 104. f. Buckisch Prolegom. Schles. Kirchengesch. S. 24. f. Thebes Lign. Jahrb. T. II. S. 104. f. Lucä Schles. Chronik. S. 245.) Dowód tego dał, fundując kościoł kolegiacki św. Krzyża na Ostrowie Tumskim (Dom) blisko swego Zamku. Wyposażył przy tym ustanowionych pięciu Prałatów i dwunastu Kanoników w bogate dochody, podarował im uwolnione od wszelkich podatków, służb, ciężarów itd. wsie Radłowice, Lutynia (Luthenow), Wyrzow, Radłów, Beslaw, Peterwitz, Frankenberg, Msesko, Zemplin itd. i przywłaszczył im dziesięciny z jeszcze kilku [wsi]. W zamian miało być w tym kościele jego i jego Małżonki rocznica (Anniversarium), jego Ojca i Matki, jego Kuzyna Arcybiskupa Salzburga Władysława, tak samo króla Przemysła Ottokara II w Czechach, i Księcia Bolesława z Krakowa, jego bliskich krewnych uroczyście obchodzone. Ta darowizna została przez Biskupa Tomasza i Wrocławską Kapitułę potwierdzona, i ci, którzy by ją naruszyli lub złamali, Klątwą zagrożeni. Akt fundacyjny jest we Wrocławiu wystawiony 1288, 3 stycznia; jako że właśnie Arcybiskup Gniezna Jakub się tutaj znajdował. Świadkami przy tym byli łącznie Duchowni tak wrocławscy Kanonicy, jak też nowi Prałaci i Kanonicy przy tym kościele. Wydrukowana ukazała się najpierw w Septuaginta graues rationes, ob quas Reg. Polon. aduersari non decet &c. 1619. 4. In Append. Documentor. N. IX. Z tego

Strona 554

z tego wziął ją Schickfus Schles. Chron. B. III. Kap. 1. niekompletnie, jak też Lucä Schles. Chron. S. 246. ff. [i inni]. W tym samym roku potwierdził Henryk kupno ośmiu łanów w Zebrzydowej (Seifersdorf), które Mikołaj i Theoderich synowie Arnolda Długiego za 66 Marek Groszy od Arnolda syna Zygfryda z Zebrzydowej kupili. (Archiu. Mon. S. Vinc. Matrica S. Vinc. L. II. F. 39.) Podobnież zaświadczył on, że pozostawione córki Jagna, Ewa i Sara Hrabiego Sbyłuto swój udział w Prusicach swoim braciom Gebhardowi i Januszowi wręczyły, i potwierdził to wręczenie. Wrocław, 22 września 1288. (Sommersb. Script. Sil. T. III. Dipl. CLXII. p. 137.) Ostatni rok jego rządów był jednym z najważniejszych, co tyczyło się wykonania jego planu względem Polski. Po śmierci Leszka Czarnego, w roku 1289, 30 września został wprawdzie Bolesław Książę Mazowsza na jego następcę wybrany; jednakże Krakowscy Obywatele, którzy mieli swoje szczególne powody, wysłali poselstwo do Henryka IV do Wrocławia, i obiecali mu miasto i zamek oddać. Książę wybrał się więc niezwłocznie z wojskiem, i wkroczył do Krakowa. Bolesław, który z zamku atak na niego przypuścił, stawiał opór tylko słaby; ba wyniósł się wkrótce potem z Krakowa, i opuścił nawet, ze złości

Strona 553 (tu: 555) [Błąd w paginacji oryginału, strona następuje po 554]

złości, swych nowych poddanych. Przez ten osobliwy krok została szlachta Krakowa i Sandomierza poruszona, by do Henryka wysłać delegatów, którzy mu swe poddanie pod pewnymi warunkami zaoferowali. Henryk przyjął je całkiem chętnie, i został tutaj przez wszystkich Stanów, jako Książę Krakowa, Sandomierza i Lublina uznany. Jakiś czas potem udał się znowu do Wrocławia. (Dlugoss. L. VII. n. 852. Cur. Annal. Sil. p. 86.) Władysław Łokietek (Długi na Łokieć), Książę Kujaw i Sieradza, dziki Pan, o prędkiej ręce i języku, wziął to bardzo za złe, że go, jako brata Leszka, nie wybrano. Zebrał wojsko, do którego jeszcze Kazimierz, Książę Łęczycy, Bolesław i Konrad z Mazowsza, tak samo ludy z Wielkopolski i Pomorza dołączyli; z którymi ruszył zjednoczony na Kraków. Henryk był o tych zbrojeniach wojennych już przez Krakowian powiadomiony. Wysłał więc, ponieważ sam z powodu swej choroby był zatrzymany, armię pod dowództwem Księcia Henryka z Legnicy i Przemysła ze Szprotawy, by Kraków osłonić. Po tym jak załogę tam wprowadzili, i najlepsze zarządzenia poczynili, zwrócili się znowu ku Śląskowi. Władysław Łokietek napadł ich 26 lutego 1290, gdy stali pod Siewierzem (Sziewor). Bitwa była krwawa; ale w końcu musieli Ślązacy ustąpić. Książę Szprotawy Przemysł, młody Pan, stracił życie, i został w Klasztorze Lubiąż, któremu w marszu tam

Strona 554 (tu: 556) [Błąd w paginacji oryginału, strona następuje po 555]

tam w stronę Polski dwie wsie podarował, pogrzebany. Ranny Bolesław, Książę Opola popadł w niewolę. Potem nastąpiły jeszcze dwie potyczki, jedna pod Skałą a druga pod Switnicz (Święcice?), które również dla Ślązaków nieszczęśliwe były. Władysław szedł od Siewierza jako zwycięzca na Kraków, gdzie go Biskup wraz ze szlachtą radośnie przyjął. Obywatele nie ośmielili się utrudniać mu wjazdu. Wziął miasto i zamek w posiadanie, i został na Księcia Krakowa wywołany. Henryk, nie będąc stratą pod Siewierzem przygnębiony, wysłał nowe wojska, znów pod dowództwem Księcia Henryka z Legnicy do Krakowa; albowiem Obywatele go zapewnili, że się miasto jemu podda. Śląskie wojsko zbliżyło się więc całkiem niepostrzeżenie do Krakowa, i Obywatele otworzyli mu nocą bramy. Tutaj o mało co Władysław nie został pojmany, uratował się jeszcze do klasztoru Franciszkanów, którzy mu habit założyli, i go tak przez mury spuścili, w którym przebraniu szczęśliwie umknął. Załoga jednak została częściowo wycięta, częściowo wzięta do niewoli: także Biskupa Pawła, który był zawziętym przeciwnikiem Księcia Henryka, pochwycono, tak samo splądrowano domy tych, którzy partię Władysława trzymali. Przestraszona szlachta uznała jeszcze raz Henryka jako Księcia Krakowa. Została silna załoga w mieście położona, by tak ataki Władysława powstrzymać, jak też szlachcie

Strona 555 (tu: 557)

szlachcie okazję odebrać, by znów od niego odpaść. (Dlugoss. L. VII. p. 854. Cur. Annal. Sil. p. 87. Pol. Bresl. Annal. S. 108. Henel.Annal. Sil. p. 264. Thebes Lign. Jahrb. T. II. S. 114. Wagner Gesch. von Pol. 192.) W tym szczęśliwym położeniu zmarł Henryk jako Książę Śląska, Krakowa i Sandomierza. Był on wśród śląskich Książąt ostatnim, który posiadał tyle siły ducha i zdecydowania, by plan wględem Polski, tak jak Henryk I, wykonać. W przyszłości zmienił się stosunek między Śląskiem a Polską tak, że Piastowie na Śląsku zadowalali się gołym tytułem heres Poloniae; z wyjątkiem jedynego Henryka III Księcia Głogowa, który od 1306 do swej śmierci 1309, 15 grudnia był rzeczywistym Księciem Wielkopolski (Poznania i Kalisza). Polskie i niemieckie kroniki każą Henrykowi IV również od trucizny umrzeć. Jego lekarz miał mu takową zadać. Bodmer ma (w Próbach starej szwabskiej poezji trzynastego wieku, w Przedmowie s. XXIII) pewien całkiem zgrabny romans o tym otruciu z jakiejś niemieckiej kroniki. Kilka godzin przed swoją śmiercią kazał słynny dokument wystawić, w którym wrocławskiemu Biskupstwu wszystkie posiadłości, miasta, wsie itd., które tak On jak i jego przodkowie mu wydarli, znowu przywraca, uwalnia je od wszelkich służebności, podatków itd., jak też całkowite panowanie i książęce prawo, wreszcie wolność bicia monety, i sąd

Strona 556 (tu: 558)

sąd w sprawach gardłowych Biskupowi udziela. Wrocław, 23 czerwca 1290. Znajduje się go, najpierw wydrukowanego w Septuaginta graues rationes, ob quas Reg. Polon. — aduersari non decet. 1619. 4. Append. Documentor. N. VIII. Stąd wziął go Schickfus Schles. Chron. B. III. K. 1. S. 2. Dewerdek Siles. numismat. S. 173. Sommersb. Script. Sil. T. I. p. 781. T. III. p. 35. Lünigs Reichsarch. P. Spec. Contin. I. p. 270. Lucä Schles. Chron. S. 241. niemieckie tłumaczenie. Że Biskup Tomasz kazał sobie o tym kilka potwierdzeń od Papieża Mikołaja IV, od Arcybiskupa Gniezna i od Księcia Henryka Głogowskiego dać, (Henel. Annal. Sil. p. 263.) stało się pewnie nie dlatego, że potomności nie dowierzał, iż ta je za niesłuszne trzymać będzie, lub jakoby jego współcześni coś z tego opuścili; lecz ponieważ były one tak wielkiej wagi. Opowiadanie, że Książę Henryk IV chciał Biskupowi Tomaszowi Wrocław podarować, ten go jednak nie przyjął, ponieważ obawiał się, że nie zdoła go utrzymać, jest stare; bo już bezimienny Kronikarz (Chron. Princ. Pol. p. 46.) je przytacza. Z tego wziął je Długosz (L. VII. p. 851.) i od niego wszyscy inni. Niektórzy wzbogacili je o pokaźne dodatki, wśród których szczególnie Solignac się wyróżnia, który w swojej Historii Polski s. 294 pisze: Dwa lata wcześniej chciał on (Henryk IV) aby krzywdę naprawić, którą przeciw Biskupowi Krakowa Tomaszowi popełnić

Strona 557 (tu: 559)

popełnić mniemał, gdy dobra, które do jego Kościoła należały, przy sobie zatrzymał, odstąpić mu wszystkie swoje Państwa. Lecz wedle wielkoduszności, która wiecznie wszystkim Duchownym za przykład służyć będzie, odrzucił Biskup to ofiarowanie. O tej wielkoduszności zechcą Państwo sami dowolne uwagi poczynić. Henryk zmarł we Wrocławiu na książęcym Zamku 23 czerwca 1290. Polscy dziejopisowie każą mu jeszcze do 22 lipca, a Cureus do 22 sierpnia żyć. (Thebes Lign. Jahrb. S. 114.) Jego miejsce pochówku znalazł w ufundowanym przez siebie kościele Krzyżowym na Ostrowie Tumskim (Dom), gdzie jeszcze jego pomnik pośrodku w chórze tego kościoła stoi, który pod wszystkimi, jakie z wrocławskich Książąt zostały, ba chyba w ogóle pod wszystkimi śląskimi pomnikami starożytności jest najosobliwszy. Thebes dał o nim bardzo niekompletny i niepoprawny opis S. 115. gdzie można też jego wizerunek w miedzi sztychowany zobaczyć. Sądzi on, że był z kamienia, i tak też wielu innych mu uwierzyło. Jednak jeśli się go dokładnie obejrzy, to widać całkiem wyraźnie, że jest z gliny wypalony. Jest wprawdzie miedzioryt tegoż już od kilku lat wydany; ale jest on na nim tylko z jednej strony przedstawiony; a przecież zasługiwałyby figury wszystkie, by przez najlepszego mistrza narysowane i w miedzi ryte być, z powodu głębokiego afektu smutku, który nad śmiercią Księcia

Strona 558 (tu: 560)

wyrażają. Inskrypcja, która u góry na czterech stronach Grobowca się znajduje, Hen. Quartus. Mille. Tria C. Minus X.obiit illeEgregiis annis Sle. Cra. San. Dux nocteJohannis. [Henryk Czwarty. Tysiąc Trzy sta Mniej 10. zmarł on W znakomitych latach Śląska Krakowa Sandomierza Książę nocą Jana.] może być zarazem jako pomnik smaku ówczesnych czasów uważana.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.