List 13. Z Wrocławia… (Samuel Beniamin Klose)

List ten opisuje trudne czasy panowania Władysława Hermana, naznaczone niszczycielskimi najazdami czeskimi na Śląsk, które zmusiły Polskę do płacenia trybutu Czechom. Główna część narracji skupia się na buncie przeciwko wszechwładnemu i tyrańskiemu palatynowi Sieciechowi, w którym Wrocław pod wodzą starosty Magnusa odegrał kluczową rolę, przyjmując wygnanego księcia Zbigniewa. Miasto stało się ośrodkiem oporu, skutecznie opierając się interwencji wojsk książęcych wspieranych przez siły zagraniczne, co doprowadziło do wymuszonej ugody między ojcem a synem. W konsekwencji tych wydarzeń Władysław Herman dokonał podziału kraju, przekazując Śląsk i Wrocław młodemu Bolesławowi Krzywoustemu, który już jako chłopiec wykazywał wielki talent wojenny. List kończy się opisem ostatecznego zjednoczenia sił przez braci Bolesława i Zbigniewa, którzy wspólnie wymusili na ojcu wygnanie znienawidzonego Sieciecha.

Strona 152

List Trzynasty.

Wrocław, dnia 3 maja 1780.

Spokój, którego używał Wrocław od czasu zniesienia pierwszego interdyktu, nie trwał długo. Od południa nadciągnęła ciemna chmura nad śląski horyzont, a stolica miała powód, by obawiać się o swój niepewny los. Chociaż król Henryk IV ogłosił księcia Wratysława – który oddał mu bardzo ważne usługi na wojnie, a także uczynił pokaźny prezent w wysokości czterech tysięcy marek srebra, a Cesarzowej trzydziestu marek [r5] – Królem Czech na Sejmie Rzeszy w Würzburgu w 1086 r., a następnie w Moguncji to potwierdził, ba, sam włożył mu koronę, a także kazał namaścić na Króla przez arcybiskupa Engilberta w Pradze, i co więcej, tak…


[Przypisy]: [r5] Mnich z Pegau w Żywocie Wiperta Rozdz. III. §. 5. Następnie Wipert wróciwszy do Wratysława do Czech, doniósł, co zdziałał dla odzyskania jego godności i imienia, i przekonał go świetnym dowodzeniem, by przesłał Cesarzowi 4000 marek srebra, a Cesarzowej 30 funtów; a nadto by syna swego, Borwoja (Borzywoja), z 300 rycerzami wysłał do Włoch. Długosz pisze w Ks. IV: Do Cesarza Rzym., który uroczysty zjazd Książąt w Moguncji w 1086 r. przez wiele dni odbywał, przybył i ofiarowawszy dary wielkiej wartości i wagi w złocie i srebrze, naczyniach cyzelowanych i klejnotach, uzyskał koronację na Króla w Czechach.


Strona 153

…nawet na Króla Polski ogłoszony [s5], to jednak nie widać z historii, by Król Wratysław ten cesarski dar z Polski, albo skierowanie na nią [roszczenie do niej], wykorzystał [t5]. Ja…


[Przypisy]: [s5] Caesar — Wratislaum tam Boemiae, quam Poloniae praefecit. — Clericis et uniuersis Satrapis ter acclamantibus: Wratislao Regi, quam Boemico, quam Polonico, magnifico et pacifico, a Deo coronato, uita, salus et uictoria! [Cesarz — Wratysława tak nad Czechami, jak i Polską ustanowił. — Gdy duchowni i wszyscy dostojnicy (satrapowie) po trzykroć wołali: Wratysławowi Królowi, tak Czeskiemu, jak Polskiemu, wspaniałemu i pokojowemu, przez Boga ukoronowanemu, życie, zdrowie i zwycięstwo!] Cosmae Prag. Chron. L. II. p. 2057. in Menken. Script. rer. Germ. T. I. Za tym poszli wszyscy czescy starzy i nowi dziejopisarze, których wskazali Goldast. de regno Bohem. L. III. C. 10. §. 8. i Hank. de Silesior. reb. p. 256. f. Niemieccy Cesarze jedenastego stulecia nauczyli się już jednak czegoś od Papieży — rozdawać Królestwa. [t5] Cureus mówi jednak tylko, że Król Henryk IV udzielił Królowi Wratysławowi z Czech władzy, by Śląsk i całą Polskę zagarnął pod siebie. Annal. Siles. p. 43. Jednakże Pelzel odkrył nam szczególną osobliwość, która tutaj zasługuje na przytoczenie: Wratysław został z powodu kawałka Polski, po tej stronie Odry, który teraz zwie się Śląsk, i który posiadał, nazwany Królem w Polsce. Böhm. Gesch. S. 75. Zatem był on także rządzącym Panem Wrocławia, gdyż miasto leżało już wówczas, jak wiadomo z najstarszych przytoczonych w poprzednich listach wiadomości, po tej stronie Odry. Jakich to Panów musiał sobie Wrocław dać narzucić przez dziejopisów, o których nigdy nic nie wiedział! Hanke dał miastu Króla Konrada II i osadził tam niemieckiego Namiestnika. de Siles. reb. S. 213. f. f. Pelzel daje je Królowi Wratysławowi z… [ciąg dalszy na nast. stronie]


Strona 154

Mam nadzieję, że Lucae Pana tutaj nie zmyli, który z anachronizmów nie robi sobie najmniejszego problemu, gdy jest w swoim poetycko-historycznym humorze; albowiem następujące miejsce napisał on ewidentnie w tym nastroju: Dobre Dolne Śląsko, które pod rządami Kazimierza w miastach, zamkach i wsiach wielki rozkwit osiągnęło, utraciło teraz swoją piękną postać; albowiem nowy Król Wratysław próbował swego szczęścia (który już, gdy na polowaniu upadł, 1093. dnia 14 stycznia zmarł…


[Ciąg dalszy przypisu (t5) z poprzedniej strony]: …z Czech. Jednakże te darowizny Śląska i Wrocławia, które tych dziejopisów wprawdzie nic nie kosztowały, są z najwyższą wątpliwością i absolutnie nie dają się pogodzić z historią, którą przecież sami opowiadają. Kiedyż to bowiem ks. Władysław z Polski odebrał z powrotem Śląsk Czechom? Gdyby to się stało, to polscy dziejopisarze tej osobliwości z pewnością by nie przemilczeli. Pelzel musi więc przyznać, że Wratysław Śląska po tej stronie Odry nigdy nie utracił; zatem zostawił go też swemu synowi Brzetysławowi, który bezpośrednio po nim nastąpił, jako część swego Państwa, i temu również ks. Władysław go nie wydarł. Dlaczegoż więc mówią starzy dziejopisarze, że ks. Brzetysław Śląsk po tej stronie Odry całkiem spustoszył? Jakiż to Książę będzie swój własny kraj tak okrutnie traktował, jeśli nie ma przeciw sobie żadnego wroga w polu? A w takim położeniu znajdował się Książę Czech, gdy pustoszył Śląsk. Tę jawną sprzeczność próbował Pelz. S. 79. uczynić nierozpoznawalną za pomocą szminki.


Strona 155

…zmarł i został pogrzebany) i zamierzał kraj siłą zbrojną i spustoszeniem, wedle otrzymanej Władzy Cesarskiej, poddać swej Koronie, i od Polski oderwać. Aby zaś Czesi swego zamiaru nie osiągnęli, ciągnął Władysław ze sporą armią naprzeciw Wratysławowi na Śląsk, i pobił go kilkakrotnie tak szczęśliwie, że ten musiał zawrócić: po tym obsadził Władysław najlepsze place graniczne Śląska i pomaszerował z resztą siły zbrojnej na Morawy, drwił z nowego Wratysława, i wymusił na jego poddanych Morawianach wielką kontrybucję, Anno 1094. Ledwie skończyła się ta wojna, nie wiem pod jakimi warunkami, (to jest jednak wiele, że Lucae mógł się przez serce przemóc, by napisać „nie wiem”, on wiedział przecież zazwyczaj zawsze więcej niż wszyscy inni dziejopisarze, a tu nie było mu nawet znane, co Cosmas, a za nim mnóstwo czeskich pisarzy opowiada) tak wzbił się płomień wewnętrznego ognia wojennego w Polsce i na Śląsku. Os jest tu za dużo, by można było ważyć się dźgać w gniazdo. Zobaczą Państwo w dalszym ciągu, jak same odlatują. Także Książę Brzetysław, jego syn, który nastąpił po nim w rządach, nigdy pod tytułem, że jego Ojciec od Króla Henryka uzyskał roszczenia prawne do Śląska, nie szukał posiadania tego kraju; lecz jedynie nalegał na zapłatę trybutu przyznanego od czasów ks. Brzetysława I, a ponieważ uiszczanie tegoż już dwa…


Strona 156

…dwa lata zaniechano u5), szukał [sposobu, by] powetować to sobie przez plądrowanie Śląska, i jednocześnie zmusić Księcia Władysława, by ten trybut znów Czechom porządnie odprowadzał x5). Co mu się też…


[Przypisy]: [u5] Hic (Brecislaus — Ten (Brzetysław) ilekroć najeżdżał Polskę, zawsze z wielkim triumfem powracał. Którą to (Polskę) Roku Pańskiego Wcielenia 1093, swego zaś Księstwa pierwszego, tak częstymi najazdami zniszczył, że po tej stronie rzeki Odry od grodu Ryczyn aż do miasta Głogowa, oprócz jedynego grodu Niemczy, żaden z ludzi nie mieszkał: nie ustawał jednak w jej pustoszeniu, dopóki Książę Polski Władysław z wielkim błaganiem trybutu za rok przeszły i obecny aż do ostatniego obola nie wypłacił. Którego to czynszu taka była suma: tysiąc marek srebra i 60 złota. Który to Książę także miasta wokoło, które należą do prowincji zwanej z nazwy Kłodzko, oddając synowi swemu Bolesławowi, powierza go przez podanie rąk i przyrzeczenie wierności Księciu Brzetysławowi, aby powierzoną sobie przez ojca prowincję w pokoju posiadał. Sam zaś Książę Władysław daje przysięgę, że trybut niegdyś przez Księcia Brzetysława ustanowiony, 500 marek srebra i 30 złota, co roku sobie za udzielony pokój płacić będzie w oznaczonym czasie. Cosm. Prag. L. III. p. 2074. f. in Menken. Scriptor. rer. Germ. T. I. [x5] Hic Brzecislaus — Ten Brzetysław częściej najeżdżał Polskę, roku Księstwa swego drugiego, to jest 1093, tak twardymi najazdami ciągle pustoszył, że od grodu Giecz (Graecz) nad Łabą aż do miasta Głogowa, oprócz jedynego miasteczka Niemczy, żaden z ludzi nie mieszkał, ani nie chciał ustąpić, dopóki Władysław, Książę Polski, z wielkimi prośbami czynszu, pod którym niegdyś Brzetysław, Książę Czech, dziad jego, wrocławskie i inne miasta, na znak prawdziwego poddaństwa umieścił… [ciąg dalszy na nast. stronie]

Strona 157

…także po dwuletnim pustoszeniu Śląska udało, gdy Władysław był uwikłany w wojnę z Pomorzem. Wrocław musiał mieć wówczas bardzo smutne widoki, skoro Brzetysław wszystko od zamku Giecz [Grecz/Hradec], który leżał nad Łabą na granicy, aż po Głogów pustoszył, i nie znaleziono ani na wsi, ani w żadnym mieście żadnego mieszkańca, wyjąwszy Niemczę, która od czasów Króla Henryka II utrzymała się w swej niezwyciężonej twardości. Wrocław był więc, oprócz tej twierdzy, jedynym miastem, dokąd uciekinierzy przed plądrującym i palącym wrogiem mogli się uratować. Chociaż [miasto] przez ten ucisk znacznie zyskało na liczbie mieszkańców; to jednak musiało też uczynić liczne doświadczenia ludzkiej nędzy i samo z biedy ucierpieć. Proszę sobie wyobrazić wrogie wojsko, które według ówczesnego sposobu prowadzenia wojny, wszystko, co natura podaje ludziom do użycia, niszczy, które wsie i miasta podpala, i mieszkańców w niewolę…


[Ciąg dalszy przypisu x5 ze strony 156]: …umieścił, z dwóch terminów jeszcze niezapłaconych, mianowicie: tysiąc marek srebra i czterdzieści (jest to ewidentnie błąd pisarski z rękopisu w druku, powinno być 60 [LX]) złota w pełni wypłacił, i że nadto Władysław, Książę Polski i jego następcy Brzetysławowi, Królestwem Czeskim rządzącemu, i jego następcom trybut płacony co roku, mianowicie sto marek srebra i trzydzieści złota, w czasie pewnym do tego ustalonym, wypłacać się zobowiązał przysięgą wiary. Anonymi Chronic. Bohemic. in Menken. Scriptor. rer. German. T. III. p. 1681.

Strona 158

…w niewolę wlecze, przed którym strach idzie przodem, a rozpacz następuje, którego ślady stóp w popiele krwią zbroczonym są odciśnięte, i które nie znajdując nigdzie oporu, swą żądną rabunku i krwiożerczą wściekłość przeciw bezbronnym mieszkańcom wolno wyładowuje; czy ta unaoczniona scena nie wstrząśnie całą Pana duszą i nie napełni Pana serca uczuciem najgłębszego współczucia? Książę Władysław starał się wprawdzie swoim wyplądrowanym poddanym pośpieszyć z pomocą, i posłał w 1094 r. pod dowództwem dzielnego Wojewody Zeczecha (Szeczei, Sessiech, Sieciech) wojsko przeciw nim, które jednak Czechów, co już ze swoim łupem pociągnęli do domu, nie zastało więcej na Śląsku, i dla odwetu spustoszyło Morawy. Bolesław, który był wówczas książęciem dziewięcioletnim, płonął żądzą do oręża i prosił swego ojca najusilniej, by mu pozwolił tę kampanię współodbyć. Władysław, który miał tylko tego jedynego Księcia [syna z prawego łoża], rzekł do niego: Jesteś jeszcze za młody, by wytrzymać trudy i niebezpieczeństwa wojny. Na co ognisty Książę odparł: Jestem stary i silny dość ku temu, jeśli wy tylko łaskawie pozwolicie. Ta naiwna odpowiedź uczyniła ojca tak powolnym wobec niego, że pozwolił, by jego prośba się spełniła. Młody wojownik pofrunął na Morawy, dokazywał cudów waleczności i powrócił uwieńczony zwycięstwem znowu w objęcia swego Ojca, który go swoim dzielnym Bolesławem…


Strona 159

…Bolesławem nazwał y5). W tym delikatnym wieku dał on jeszcze inne dowody, jakiego to bohaterskiego władcę Polska będzie w nim kiedyś mieć. Martin Gallus przytacza o tym dwa przykłady, które wprawdzie naszemu wydelikaconemu, zniewieściałemu wiekowi są niewiarygodne z5). Raz siedział ten młody Książę w lesie jedząc śniadanie, gdy potworny odyniec przechodził koło niego i wbiegł w gęstwinę. Zerwał się natychmiast, pośpieszył za nim bez towarzystwa, bez psów i chciał mu właśnie zadać cios [Fang versehen – dobić kordelasem], gdy pewien Rycerz powstrzymał uderzenie i zabrał mu kordelas. Przez to stał się jeszcze bardziej zapalczywy, wyrwał mu go znowu z ręki i zabił nim dzika. Że rycerz z tego powodu popadł u niego w niełaskę, rozumie się samo przez się; że zaś on [rycerz], według swego podania, nie wiedział, dlaczego to uczynił, to znaczy posunąć pochlebstwo wobec młodego księcia za daleko. Innym razem spacerował z kilkoma innymi w lesie i ujrzał ze wzniesienia w dolinie niedźwiedzia igrającego z niedźwiedzicą. Natychmiast wskoczył na konia, tak że jego orszak nie mógł go od tego powstrzymać, popędził do zwierząt i zadał niedźwiedziowi cios, który chciał go chwycić w swoje pazury stojąc wyprostowany. Burkhart, który na Ślęży [Zobtenberg] napotkał niedźwiedzia wykutego w kamieniu, a6) mógłby zapewne tę opowieść, gdyby…


[Przypisy]: [y5] Hist. Polon. p. 325. [z5] Chronic. p. 84. [a6] On sam go 1735 r. dnia 19 września narysował i wyrył w miedzi, dołączając do swojego Opisu podróży na Ślężę, Wrocław, 1736. 8. s. 102.

Strona 160

…gdyby mu była znana, wykorzystać. Być może znajdzie się ktoś w przyszłości, kto uczyni tego kamiennego niedźwiedzia pomnikiem rycerskiej przygody młodego Bolesława i przeniesie scenę tego czynu na Ślężę. Polacy musieli bardzo szybko znowu z Moraw pociągnąć na Pomorze i zostawić Śląsk nieobsadzony; albowiem tenże 1094 rok widział Wrocław i znów Czechów szerzących wokół siebie straszliwe spustoszenia. Jest prawdopodobne, że Wrocławianie upraszali Księcia Władysława, by grożące im niebezpieczeństwo albo przez śpieszące im na pomoc wojsko, albo przez pokój odwrócił. Ten ostatni nastąpił według opowiadania czeskich dziejopisów na wyżej wskazanych warunkach. Jeśli chciałoby się pójść za Kosmasem i bezimiennym kronikarzem, to musiałoby się ten w 1093 roku rozpoczęty bój w tym samym roku także zakończonym pomyśleć. I w tym roku umieszcza też autor chronologicznej historii Polski zawarty pokój. Jednakże porównanie wydarzeń nie pozwala tego przyjąć. Książę Konrad zmarł w 1093 r. dnia 6 września, a Brzetysław został 14 września w Pradze księciem ogłoszony. Zaraz potem miał on do czynienia z usuwaniem czarowników i mistrzów czarnej magii, jak też z wykorzenianiem pozostałości pogaństwa w Czechach, tak że dopiero późno w roku 1093 mógł podjąć wyprawę na Śląsk. Któż będzie mógł sobie wyobrazić, że w tym samym…


Strona 161

…samym roku pokój nastąpił? Zwłaszcza gdy się zważy, że bezimienny kronikarz to wydarzenie w drugim roku panowania ks. Brzetysława umieszcza, i że Długosz wyraźnie zapewnia: Polacy w 1094 r. Morawy spustoszyli. Pelzel opowiada w swojej Historii Czech S. 79. rzecz w następujący sposób. Brzetysław ciągnął z armią, towarzyszony przez książąt morawskich, do Polski, pustoszył kraj, ponieważ ten od trzech lat zaniechał płacenia zwyczajnego trybutu Czechom. Władysław, który wówczas w Polsce panował, był w tym czasie uwikłany także w wojnę z Prusami [Pomorzanami]. Zaoferował się więc, by nie mieć do czynienia z dwoma wrogami naraz, zapłacić zaległy trybut, który wynosił 1000 marek srebra i 62 marki złota, i dał dla pewności przyszłego uiszczania swojego syna Bolesława jako zakładnika Czechom. Zobaczą Państwo z porównania tego opowiadania z miejscami przytoczonymi w [przypisach] u5 i x5 różnicę między nimi. Osobliwym jest, że najstarsi polscy i śląscy dziejopisarze, Martin Gallus, Kadłubek, Boguphalus i bezimienny kronikarz z 1390 r., tę wojnę całkowitym milczeniem pomijają; następni zaś, wśród których Długosz jest pierwszym, każą jej się skończyć bez zawarcia pokoju, tak że traci się ona badaczowi historii w oddali z oczu.


Strona 162

Po tej wojnie Śląsko-Czeskiej, czy jak ją Długosz (S. 330.) nazywa, Morawskiej, nastąpiła scena, w której Wrocław gra pierwszą ważną rolę i na teatrze dziejów po raz pierwszy pokazuje się jako działający [podmiot]. Sieciech (Szeczech, Cetegus), którego znają Państwo już z kampanii morawskiej jako dzielnego wodza, był wprawdzie mężem politycznie roztropnym i w sztuce wojennej wyćwiczonym, ale skąpstwu w najwyższym stopniu oddanym. Ponieważ wiedział, że Władysław starał się go na wszelki możliwy sposób oszczędzać, gdyż uczynił się dla niego niezbędnym; sądził więc, że we wszystkim ma wolną rękę. Dopuszczał się przeto największych niesprawiedliwości i okrucieństw w Polsce; niektórych sprzedawał z błahych powodów jako niewolników, innych wypędzał z kraju, uciskał na wszelki sposób szlachetnie urodzonych i przekładał nad nich mieszczan [niskiego stanu], co mu najbardziej za złe poczytywano i co wreszcie przyśpieszyło jego upadek. Stąd wielu niezadowolonych z wolnego wyboru opuściło Polskę i uciekło do Czech, ponieważ obawiali się podobnego losu. Ci uciekinierzy zjednoczyli się wreszcie za namową księcia Brzetysława w Czechach, a gdy rozglądali się za wodzem, sądzili, że nie mogą wybrać lepszego niż Zbigniewa (Spignew). Był on synem ks. Władysława z nałożnicy. Ojciec umieścił go w pierwszych latach na wsi, by usunąć go z oczu macochy; gdy dorósł, kazał go w Krakowie nauczać w naukach, skąd został do Saksonii…


Strona 163

…Saksonii do klasztoru oddany, by tu swoje studiowanie kontynuował, gdzie się jeszcze teraz znajdował b6).


[Przypisy]: [b6] W tej historii Zbigniewa, w której Wrocław tak gorliwy udział brał, poszło się głównie za Marcinem Gallusem, który te wydarzenia najlepiej mógł wiedzieć; ponieważ żył w tych czasach. Jemu najbliższy jest bezimienny kronikarz z 1390 r. Z porównania obu zobaczy się, że ten ostatni miał pierwszego przed oczami, i że z tego można tamtego, który często bardzo błędnie został odpisany i wydrukowany, i stąd jest niezrozumiały, poprawić, do czego trzeba wziąć jeszcze niemieckie tłumaczenie, które Thebesius Ms. Lign. 1370. nazywa, i przed wszystkimi innymi w Legnickich Rocznikach wykorzystał, z czego w dalszym ciągu kilka próbek ma zostać przedłożonych. Spigneus — in Saxoniam ad discendum in monasterio monialium transmandabatur. Martin Gall. S. 81. — deinde instruendus ducitur in Saxoniam. — Furtiue de claustro monialium extraxerunt. Anonym. Chron. Princip. Pol. in Sommersb. Script. Sil. T. I. p. 24. f. Długosz, który ma zwyczaj przez dodatki ze swojej głowy, przez wnioski i osądy i wyobrażenia dawać swojej historii więcej spójności, prawdopodobieństwa, kompletności i interesowności pisze L. IV. p. 332. — pro contegenda sua et spurii ignominia, et ne procedente tempore cum filio legitimo in participationem paternae haereditatis ueniret, in Saxoniam Duce Wladislao ordinante deductus, in monachum tonsus et monasterio traditus est. [dla ukrycia hańby swojej i bękarta, i aby z czasem nie wszedł z synem prawowitym w podział ojcowskiego dziedzictwa, do Saksonii z rozkazu księcia Władysława odprowadzony, na mnicha ostrzyżony i do klasztoru oddany został]. Boguphalus S. 29. zmienia całą scenę tej historii. Daje go Hrabiemu Magnusowi na wychowanie, który go, wbrew woli Księcia Władysława wydelikacił i uczynił zniewieściałym. Rozumie się samo przez się, że Cureus, Schickfuss, Henel, Polius, Thebesius, Solignac i Wagner także tutaj, tak jak prawie zawsze, idą za Długoszem.

Strona 164

Stamtąd uprowadzili go niektórzy, co zostali przez polskich uciekinierów przekupieni, i przywieźli go do Czech. Następnie wysłali poselstwo do Hrabiego Magnusa c6), który był starostą krajowym [Landeshauptmann] we Wrocławiu d6). Główna treść…


[Przypisy]: [c6] Na pierwszy rzut oka to imię dla polskiego Hrabiego wydaje się dziwne. Jednakże było ono wówczas zarówno w Niemczech, jak i w Polsce nie niezwyczajne. Ostatni książę Saksonii, z rodu Billungów, który zmarł w 1106, nazywał się Magnus. (Häberlins deutsche Reichshistorie T. 1. S. 264.) Kanclerz księcia Bolesława III, który potem został Biskupem Wrocławskim w 1141 i zmarł w 1146, nosił również imię Magnus, i pochodził z rodu Zaremba. Jest wysoce prawdopodobne, że Hrabia Magnus również był z tej rodziny. Był albo ojcem, albo bratem ojca, albo przynajmniej bliskim krewnym Biskupa. Okolski Orbis Polon. T. III. p. 321. [d6] Recepto Spigneo in Boemia fugitiui legationem — Comiti mittunt nomine Magno Wratislauiensium Capitaneo, S. 81. To miejsce jest także z tego powodu szczególnie godne uwagi, ponieważ Martin Gallus tu po raz pierwszy w swojej kronice wymienia Wrocław. U Kadłubka S. 670. nazywa się on Primus Sileucianae Praeses prouinciae [Pierwszy Zarządca prowincji Śląskiej]. Że on Śląskowi zwykle nadaje nazwę Sileucia, ku temu mógł mieć, według swego wyobrażenia, powód. Ten krakowski Biskup chętnie alegoryzował. Boguphalus nazywa go Praefectum Szlesianae prouinciae p. 29. Jednak Chronica Princip. Polon. in Sommersb. Script. Sil. T. I. p. 25. daje mu nawet tytuł: Dux Vratislauiensis [Książę Wrocławski], i mówi o… [tekst urywa się na końcu dostarczonej strony]


Strona 165

treść ich propozycji składała się na co następuje: Chociaż oni cierpliwie znosili w swoim wygnaniu uszczerbki i zniewagi wyrządzone przez Sieciecha, to jednak żałowali serdecznie ze łzami, że on [Magnus] ponosi trudy, a kto inny ma z tego zaszczyty; jako że z powodu wybujałej władzy Sieciecha jest tak ograniczony, że nie może działać według własnego rozeznania w sprawowaniu interesów państwa. Gdyby jednak chciał…


[Ciąg dalszy przypisu (d6) z poprzedniej strony i tekst pod linią]: …mówi o nim: hic tenuit Vratislau. castrum cum tota Silesia [ten trzymał zamek Wrocław z całym Śląskiem]. Doprawdy trzeba się dziwić, że żaden z nowszych badaczy historii nie wpadł na to miejsce i nie wzbogacił stąd historii śląskiej o starego Księcia, przed pierwszymi Książętami Śląskimi. Tu nie potrzeba tyle sztuki, tyle badań, co przy Kürnera książętach, albowiem ten jest wymieniony przez samego śląskiego kronikarza. Lecz być może pominięto go właśnie dlatego, że nie można było przy tym popisać się żadną uczonością ani wydumanymi zwrotami. To, że Anonim obdarzył go tytułem Dux [Książę], stało się zapewne z szacunku dla Biskupów Wrocławskich, którzy byli z domu Zaremba; albowiem za nic innego, jak za komplement, można to uważać. Gdyż krótko wcześniej on sam nazwał go Hrabią [Comes], i tak też kazał go nazywać posłom. W tej mowie posłów znajduje się u Sommersberga s. 25 miejsce tak błędnie, jak i wadliwie wydrukowane, co też tyczy się nieskończenie wielu innych [miejsc] w tej samej kronice. W odpisie własnoręcznym Fratra Libentala brzmi ono tak: Si Czetheginis non audeas dominari pristaldis.


Strona 166

…chciał zrzucić z siebie to niewolnicze jarzmo; to byłaby dla niego najkorzystniejsza okazja, której niełatwo znów znajdzie. Powinien młodego Pana, którego oni mają u siebie, przyjąć jako tarczę dla swej obrony e6). To wszystko miał im poddać Książę w Czechach, który starał się rozsypać nasienie niezgody między Polakami. Hrabia Magnus wysłuchał tej propozycji i obiecał posłom: że każe ich znowu zawołać i wtedy udzieli im zdecydowanej odpowiedzi. Sprawa była dla niego zbyt ważna, by nie miał jej wcześniej dojrzale przemyśleć. Długo był chwiejny w swoim postanowieniu; zasięgnął z tego powodu rady Starszych we Wrocławiu, pochwalił ich zdanie i na ich słowo przyjął Zbigniewa…


[Przypisy]: [e6] Ponieważ bezimienny kronikarz miał przed oczami głównie Marcina Galla, także przy mowie, którą wkłada w usta posłów, to mam nadzieję, nie będzie Panu nieprzyjemnym przeczytać tutaj tego starego niemieckiego tłumaczenia, w którym znajdą Państwo jednocześnie, jak tłumacz zrozumiał owo „Czetheginis — pristaldis”. Zatem wkrótce wysłali poselstwo do Magnusa, który był Hrabią i Panem Zamku we Wrocławiu i jego przynależnościach całego Śląska, Jemu więc oznajmiając: Wiesz, o Hrabio Magnusie, żeśmy z powodu gwałtu i okrucieństwa Rządcy Cetegi albo Seteka w tym kraju wiele przeciwności wycierpieli i wypędzeni jesteśmy z naszych dóbr i posiadłości; Tak więc mamy też z tobą wierne współczucie, że Imię Twego… [ciąg dalszy na nast. stronie]


Strona 167

…Zbigniewa. Władysław dowiedział się o tym wkrótce; był z tego powodu niechętny; lecz jeszcze bardziej wpadł w niepokój i konsternację Sieciech wraz z Królową. Wysłali zatem do Hrabiego Magnusa i do wrocławskich Magnatów i Stanów Krajowych poselstwo z zapytaniem: co to ma znaczyć, że przyjęli Zbigniewa z uciekinierami bez wiedzy i rozkazu Księcia Władysława; czy są rebeliantami, czy też chcą mu być posłuszni? Na to Wrocławianie udzielili następującej odpowiedzi: Nie wydali miasta Czechom i obcym; lecz syna swego Księcia i Pana oraz jego uciekinierów przyjęli; są w każdej chwili chętni i gotowi być we wszystkim wiernymi i posłusznymi swojemu Księciu i jego prawowitemu Prinzowi, Bolesławowi; ale Sieciechowi i jego złym poczynaniom…


[Ciąg dalszy przypisu e6 i tekst pod linią]: …Twego Księstwa jest ci bardziej ku hańbie niż ku czci, skoro musisz dźwigać ciężar pracy bez pożytku i nagrody czci, albowiem nie możesz panować nad stronnictwem Cetegi. Jeśli zaś pragniesz wyciągnąć swą głowę z więzów służalczości, to przygotuj się szybko do obrony i przyjmij syna Króla, Spigneuma, którego my przy sobie mamy. Taką radę dał Książę Czeski, na to by mógł widzieć niezgodę między Polakami. Magnus, Pan Wrocławia, słysząc te rzeczy, wziął o tym naradę z Najmożniejszymi tegoż [miasta] i zezwolił na to poselstwo. Długosz każe posłom wygłosić taką mowę, która brzmiałaby całkowicie tak, gdyby to on był rzecznikiem. Hist. Polon. Lib. IV. p. 333.


Strona 168

…poczynaniom będą się na wszelki sposób sprzeciwiać. Gdy poseł próbował przez pozorne powody bronić Sieciecha, lud chciał go ukamienować f6). Władysław został przez to bardzo wzburzony, a Sieciech wpadł w gwałtowny gniew; wezwali z tego powodu Króla Węgier i Księcia Czech na pomoc przeciw Wrocławianom. Co im jednak ani honoru, ani korzyści nie przyniosło, lecz o wiele bardziej szkodę i hańbę ściągnęło. Albowiem Sieciech został pojmany i zaprowadzony na Węgry. A ponieważ przeciw Wrocławianom nie można było nic zrobić, gdyż jego żołnierze nie chcieli walczyć przeciw tym we Wrocławiu; tak więc musiał Ojciec wbrew swej woli pogodzić się z Synem. Tymczasem Sieciech przybył znowu do Polski i przeciągnął Wielkich przez obietnice i podarunki na swoją stronę, tak że sprzyjali jego zamiarom i je wspierali. Książę Władysław poszedł więc z wojskiem pod Wrocław i rozbił wokół miasta swój obóz. Biskup Żyrosław w towarzystwie swego duchowieństwa wraz z najznamienitszymi Wrocławianami udali się w uroczystym pochodzie do obozu i poddali się łasce Księcia, którą on bardzo łaskawie przyjął i kazał im dostąpić przebaczenia. Gdy…


[Przypisy]: [f6] Boguphalus gmatwa to całe wydarzenie i każe Sieciechowi robić wspólną sprawę ze Zbigniewem i Hrabią Magnusem, i tym trzem wzywać na pomoc przeciw Władysławowi Króla Węgier i Księcia Brzetysława, s. 29. Co jednak znaczy postawić historię na głowie.


Strona 169

…Gdy teraz Zbigniew zobaczył, że najlepsza część mieszkańców miasta, jak też szlachta krajowa go opuścili, i nie chciał swego życia ważyć na wierność pospólstwa; uciekł nocą z Wrocławia i ratował się na zamku w Kruszwicy. Ojciec, którego to rozzłościło, że mu on umknął, ruszył za nim z wojskiem. Zbigniew zebrał pokaźną ilość wojowników, zaatakował Ojca, został jednak przez niego pobity. Uciekł na zamek, poddał się Ojcu, który go przez pewien czas trzymał więzionego na zamku Sieciecha, po czym na prośby Biskupów i Magnatów podarował mu wolność, kazał przyjść przed siebie i przebaczył g6). Książę Brzetysław wykorzystał okazję, gdy Władysław w 1096 r. był z wojskiem na Pomorzu, wpadł znowu na Śląsk, spustoszył kraj nad rzeką Nysą, zburzył zamek Bardo [Byrdo], i zbudował inny, Kamieniec [Kamenz] h6); który jednak jeszcze w tym…


[Przypisy]: [g6] Martin. Gall. Chronic. p. 81—83. Solignac opowiedział te zdarzenia w swojej Historii Polski s. 140—144 przeważnie za Długoszem i Henelem. Skąd Wagner w Hist. Pol. s. 109 wziął anegdotę, że wypędzeni Polacy zmusili starostę Wrocławia, Magnusa, do przyjęcia Spigneuma do miasta, niełatwo odgadnąć. U Lucae s. 57 Spigneus zostaje przez ścigające ręce, którym nie mógł umknąć, schwytany na Pomorzu i przyprowadzony jako więzień. [h6] Cosm. Prag. Chron. p. 2076 in Menken. Script. Germ. T. I. To osobliwe, że Menke nie zauważył, że Camener jest błędem pisarskim lub w odczycie… [ciąg dalszy na nast. stronie]


Strona 170

…w tym stuleciu został przez Czechów odstąpiony Śląskowi. Ponieważ Hrabia Magnus przez przyjęcie Zbigniewa we Wrocławiu utracił swoje namiestnictwo, a Prinz Bolesław pod nadzorem Wisława (Woislaw, Długosz) wszedł na jego miejsce; przeto przebywał on [Bolesław] najczęściej we Wrocławiu. W następnym roku 1097 zdarzyło się jedno z najosobliwszych wydarzeń, które pod późniejszymi rządami było dla Polski o najważniejszych skutkach — pierwszy podział Królestwa. Ponieważ Książę Władysław widział, że obaj bracia przez zazdrość i niezgodę byli przeciw sobie podburzeni; chciał więc zapobiec nieszczęśliwym skutkom, które stąd mogłyby dotknąć cały kraj; postanowił zatem podzielić Polskę między obu. Bolesław otrzymał Kraków, Wrocław, Sandomierz i Sieradz; Zbigniew Pomorze, część Wielkopolski, Łęczycę, Kujawy i Mazowsze: jednakże Ojciec zastrzegł sobie dochody i zwierzchnią władzę nad wszystkimi tymi prowincjami, tak…


[Ciąg dalszy przypisu h6]: …w starych poprawnie napisanych rękopisach stoi z pewnością Camenecz: co też znajduje się wyraźnie tak (Camencz) napisane w Anonym. Chronic. Bohem. in Menk. Scr. Germ. T. III. p. 1682. Zamiast Byrdo stoi tu zaś castrum Brig firmissimum [zamek Brzeg najmocniejszy], situm in fluvio Odre. Solignac zrobił z Camener nawet Kamieniec Podolski [Kaminiec]. Poln. Gesch. T. I. S. 144. Krytycznie dokładny Pelzel pominął ten czeski najazd na Śląsk w 1096 r. całkowitym milczeniem.


Strona 171

…tak długo jak żył, przed i6). Wrocław widział jeszcze tego samego roku swego przyszłego Pana, ognistego, dzielnego i bohaterskiego jedenastoletniego Prinza Bolesława. Pogłoska, o którą skandaliczna kronika obwinia Sieciecha, że Czesi czynili miny, by Śląsk znowu wyplądrować, spowodowała w r. 1098 drugi Zjazd Krajowy [Sejm] we Wrocławiu. Władysław, któremu doniesiono wiadomość o mającym nastąpić najeździe, udzielił Bolesławowi rozkazu, by pośpieszył na miejsce, które mu wyznaczył, i tam z wojskiem, które Sieciech zgromadzi, wyszedł naprzeciw wrogowi. Młody, wojowniczy Prinz wykonał polecenie Ojca i przybył ze swoimi na przepisane miejsce, nie znalazł tu jednak Hrabiego Wisława, swego Oberhofmistrza…


[Przypisy]: [i6] Po śmierci zaś mojej Zbigniew z tym, co ma, Mazowsze jednocześnie mieć będzie; Bolesław zaś, prawowity syn mój, we Wrocławiu, i w Krakowie, i w Sandomierzu stolice królestwa główne otrzyma. Dokonawszy zaś tego podziału królestwa, każdy z chłopców swoją część królestwa wizytował, a ich ojciec zawsze w swoim Mazowszu chętniej przebywał. Martin Gall. p. 83. Jam enim Ducatum Vratislauiensem (Boleslaus) puer aetate, senex probitate retinebat. [Już bowiem Księstwo Wrocławskie (Bolesław) chłopiec wiekiem, starzec prawością, dzierżył]. p. 84. Poczynią Państwo z obu tych miejsc uwagę, że także wówczas Wrocław, tak jak za czasów Ditmara, t.j. sto lat wcześniej, był stolicą Śląska. Anonym. Chron. Princ. Polon. in Sommersb. Script. Sil. T. I. p. 25. Kronika, którą ten Nieznany tu przytacza, jest, jak Państwo z porównania widzą, Marcina Galla. Długosz P. 338.


Strona 172

…Oberhofmistrza. Także Zbigniew tu przybył. Obaj bracia rozmówili się ze sobą i uznali za wysoce niebezpieczne powierzać się stronnictwu Sieciecha. Bolesława opadła zgroza na wyobrażenie, że Sieciech na wszelki sposób zamierzył wygubić dziedziców królestwa, rozpłynął się cały w pot i łzy, i pośpieszył ze swym Bratem natychmiast, aby ich podstępni wrogowie nie uprzedzili, z powrotem na Zamek we Wrocławiu. Tu kazał zwołać szlachtę ziemską i Starszych Miasta, opowiedział im ze łzami o niebezpieczeństwie, jakie im Sieciech gotował, a Zbigniew, który był uczonym, wsparł wykład swego Brata, zapalił jeszcze bardziej wzburzone zgromadzenie i prosił je, by im przecież doradzili, co w tym krytycznym położeniu czynić mają. Wrocławianie udzielili im następującej odpowiedzi: Jesteśmy zdecydowani waszemu Ojcu, dopóki żyje, pozostać wiernymi, i także wam chcemy, dopóki jeszcze dech w nas jest, pomagać. Zebrano tutaj wojsko, i za radą Starszych i Szlachty wyznaczono dzień na spotkanie z Władysławem w Żarnowcu [Sarne?]. Po tym jak porozumiano się ze sobą co do wstępnych warunków, nalegali Synowie na Ojca, by Sieciecha całkiem oddalił, i Władysław przysiągł im to. Tutaj rzucili się nieuzbrojeni Ojcu do stóp, ten ich podniósł, uściskał, i ruszył z nimi oraz z całym wojskiem za uciekającym Sieciechem…


Strona 173

…Sieciechem. Zachwiał się jednak wkrótce znowu i szukał [sposobu], by swego faworyta, nawet przy największym niezadowoleniu swoich poddanych, utrzymać. Bolesław odebrał mu Sandomierz i Kraków, i zjednoczył się tutaj ze swoim Bratem. Obaj pociągnęli z wojskiem przeciwko Ojcu, by orężem od niego otrzymać to, czego przez układy od niego uzyskać nie mogli. Arcybiskup Marcin pogodził obie partie, i Ojciec obiecał im przysięgą wygnać Sieciecha; złamał znowu swoją przysięgę, i został jeszcze raz przez Synów przymuszony: tegoż z Polski wygnać; który jednak w końcu znowu tam powrócił; aczkolwiek swojej poprzedniej władzy nigdy więcej nie odzyskał k6).


[Przypisy]: [k6] Anon. Chron. Princ. Pol. p. 26. Hank. de Siles. reb. p. 276 — 282. Solignac Allgem. Gesch. von Pol. T. 1. S. 146. f. f. Wagner Gesch. von Polen. S. 112.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.