List 14. Z Wrocławia… (Samuel Beniamin Klose)

List ten relacjonuje przebieg najazdu cesarza Henryka V na Śląsk w 1109 roku, wywołanego konfliktem między Bolesławem Krzywoustym a jego bratem Zbigniewem. Autor opisuje bohaterską obronę Głogowa oraz skuteczną taktykę wojny podjazdowej stosowaną przez Bolesława w okolicach Wrocławia, która przez głód i ciągłe nękanie zmusiła wojska cesarskie do odwrotu. W końcowej części Klose krytycznie analizuje źródła historyczne i obala mit o rzekomej walnej bitwie na Psim Polu, wywodząc nazwę tej miejscowości od niepochowanych zwłok niemieckich żołnierzy, a nie od wielkiego zwycięstwa militarnego.


Strona 174

List Czternasty.

Wrocław, dnia 6 maja 1780.

Widzieli Państwo w poprzednim piśmie Wrocławian jako gorliwych obrońców sprawy swojego Namiestnika i przeznaczonego Władcy; teraz ujrzą Państwo scenę w pobliżu Wrocławia, która wówczas ściągnęła na siebie oczy całych Niemiec. Po tym jak Książę Bolesław III (Krzywousty, z krzywą gębą, co nawet według zapewnienia kronikarzy miało jego minom nadawać szczególny wdzięk) w r. 1102, w wieku 15 lat objął rządy, i w 1104 się ożenił, szukał jego brat [sposobu, by] mu potajemnie szkodzić, podżegając przeciw niemu Czechów, Morawian i Pomorzan, przy czym jednak udawał jego szczerego przyjaciela. Ci pierwsi wpadli na Śląsk i pustoszyli przez wiele lat ten kraj l6). Bolesław pustoszył w zamian, według prawa odwetu, Morawy; na której to wyprawie dzielny Wojsław (Żelisław nazywa go Marcin Gall) stracił…


[Przypisy]:

[l6] Interea Zbigneus frater eius, qui uocatus ad nupcias fratris uenire recufauit, cum Pomoranis et Bohemis amicitias federauit, et dum nupcie fierent, ut ferunt, intrare Poloniam Bohemos animauit, qui Bohemi per prouinciam Wratislauiensem discurrentes, et praedas captiuosque colligentes, et incendia facientes, pluribus annis damnum illi regioni nociuum intulerunt. [Tymczasem Zbigniew, brat jego, który wezwany na gody weselne brata przybyć odmówił, z Pomorzanami i Czechami przyjaźnie zawarł, i gdy gody się odbywały, jak niosą wieści, zachęcił Czechów do wkroczenia do Polski, którzy to Czesi przebiegając przez prowincję Wrocławską, i łupy oraz jeńców zbierając, i pożary czyniąc, przez wiele lat szkodę tej krainie zgubną przynieśli.] Martin. Gall. Chron. p. 87.


Strona 175

…stracił rękę, i od Bolesława zamiast tej z ciała otrzymał złotą w podarunku. Zbigniew wypowiedział wojnę swemu bratu otwarcie, po tym jak swą podstępność i wiarołomstwo zdradził gwałtownym krokiem; jego żołnierze przebiegali jednocześnie z Czechami przez Śląsk, w 1108 palili wsie i plądrowali wszędzie m6). Bolesław wszedł hierauf [następnie] z Królem Węgier, Kolomanem, w sojusz przeciwko K. Henrykowi V i wpadł z tej przyczyny do Czech. To rozdrażniło Cesarza, że postanowił wyprawę przeciw niemu; do czego doszło jeszcze to, że Zbigniew upraszał Cesarza, by pomógł mu znów do posiadania jego utraconych krajów w Polsce. K. Henryk pochlebiał sobie z początku, że zdoła to sprawić dobrocią; wysłał zatem poselstwo do Bolesława, by zapobiec krwawej wojnie, z żądaniem: Miał on swemu bratu połowę Polski z powrotem odstąpić, i Jemu rocznie trzysta Marek trybutu płacić, albo mu równie wielu wyekwipowanych wojowników na wyprawę rzymską stawiać; gdyby zaś tego nie zrobił, to zmusi go z orężem w ręku…


[Przypisy]:

[m6] Zbignei quoque milites cum Bohemis per regionem Zilesiensem depredantes et concremantes, fimili infortunio ab ipsis superati, quidam gladio iugulati, ibid. p. 93. [Także żołnierze Zbigniewa z Czechami przez krainę Śląską łupiąc i paląc, podobnym nieszczęściem przez tychże pokonani, niektórzy mieczem poderżnięci…]. To miejsce jest także z tego powodu godne uwagi, ponieważ tutaj słowo Zilesiens. które pewnie w rękopisie jako Zlesiens. stać może, po raz pierwszy występuje, wcześniej zwało się to zawsze regio Wratislauiensis [kraina Wrocławska].


Strona 176

…zmuszą go, by Polskę z nim podzielił n6). Odpowiedź Bolesława była taka, jakiej można było oczekiwać od ognistego, pełnego odwagi, zwycięskiego, młodego bohatera. Gdyby Cesarz nie w rozkazujący sposób, lecz jako przysługę od niego pieniędzy i żołnierzy na pomoc kościoła rzymskiego żądał; to zachowałby się względem niego tak, jak jego przodkowie. Ponieważ jednak żądał pieniędzy i żołnierzy jako trybutu, to musiałby ich za niewiasty, a nie za mężczyzn uważać, gdyby swojej wolności nie bronili. Co zaś tyczy się Zbigniewa, to jako buntownika nie mógł go z powrotem wpuścić do Królestwa, a jeszcze mniej dzielić z nim toż samo, do tego nie zmusi go żadna przemoc; musiałby to chyba uczynić za radą swoich sług państwowych i z wolnej woli. Cesarz powinien więc baczyć, komu grozi. Wojnę będzie mógł mieć zawsze, jeśli jej pragnie. Przez tę odpowiedź Henryk został bardzo wzburzony, a Zbigniew starał się go jeszcze bardziej przez mamienie, że Polacy mało albo wcale oporu nie stawią, podsycać. Oprócz tego zachęcali go do tego jeszcze Czesi, którzy przywykli byli żyć z rabunku i plądrowania. Cesarz ruszył więc w r. 1109 w miesiącu wrześniu przeciwko Polsce w marsz. Gdy przybył do Bytomia (Beuten), który tak przez położenie i oprowadzoną wokół wodę, jak i przez…


[Przypisy]:

[n6] Tę wiadomość znajduje się nigdzie indziej, jak u równoczesnego Marcina Galla, s. 97.


Strona 177

…przez dzieła fortyfikacyjne był niezwyciężony; zobaczył, że został zwiedziony, i dał z tego powodu Zbigniewowi bardzo dotkliwą naganę o6). Chciał właśnie przemaszerować obok, gdy niektórzy z mężnych rycerzy niemieckich zapłonęli żądzą wypróbowania swej dzielności na Polakach; zbliżyli się zatem do twierdzy. Załoga otworzyła natychmiast bramy, wyszła ze swymi mieczami, i nie lękała się ani wielkiej mnogości tak różnych narodów p6), ani nacierających na nich Niemców, ani obecności Cesarza. Trzymali się tak dobrze, że Henryk pełen podziwu dla ich męstwa, widział się zmuszonym wysłać swoim rycerzom część łuczników na pomoc, których strzały jednak oni tak jak śnieżycę albo krople deszczu traktowali. Cesarz…


[Przypisy]:

[o6] W jakich słowach Cesarz tę naganę wyraził, byłoby wprawdzie dla czytelników niemieckich nieobojętne; jednak któż może tego wymagać od polskich kronikarzy? Najstarsi z nich wskazali to tylko ogólnie. Długosz zaś, który ciekawość czytelników całkiem zaspokoić chciał, nie omieszkał i tutaj przytoczyć mowy Cesarza. Histor. Polon. L. IV. p. 378.

[p6] Cosmas wymienia ich w swojej Kronice: Iter agens per Saxoniam (Henricus Imp.) duxit secum Bauarios simul et Alamanos, atque Francos orientales, et eos, qui sunt circa Rhenum intra Agrippinam Coloniam, usque ad occidentales sui imperii terminos. Nec defuerunt Saxones saxis rigidiores cum longis hastis, quibus et Boemis adiunctis mense Septembri intrat Poloniam, circa primum eius oppidum Glogou disposita obsidione, deuastat eam ex utra- [Idąc drogą przez Saksonię (Henryk Ces.) wiódł ze sobą Bawarczyków wraz z Alemanami, oraz Franków wschodnich, i tych, którzy są wokół Renu wewnątrz Kolonii Agryppiny, aż do zachodnich granic swego cesarstwa. Nie zabrakło też Sasów twardszych od skał z długimi włóczniami, z którymi i z Czechami złączywszy się w miesiącu Wrześniu wkracza do Polski, około pierwszego jej grodu Głogowa rozstawiwszy oblężenie, pustoszy ją z obu… – ciąg dalszy na nast. stronie]


Strona 178

…Cesarz ruszył stąd dalej i przeprawił się ze swoim wojskiem przez Odrę, bez tego, by ktokolwiek mu w tym przeszkadzał, ponieważ Polacy nie przypuszczali, że w tym miejscu przejdzie. Bolesław, który w największym pośpiechu z Pomorza z małą liczbą jazdy na Śląsk niejako przyleciał, znajdował się wówczas niedaleko Głogowa, gdy Cesarz napadł na obozujących wokół twierdzy Polaków, wielu wziął do niewoli, a także zdobył obóz. Był to właśnie dzień Bartłomieja, w którym po Cesarzu czegoś takiego się nie spodziewano. Jeden z uciekinierów, albowiem pozostali byli albo w mocy Niemców, albo do twierdzy zagnani, doniósł Księciu Bolesławowi wiadomość o nagłym napadzie. Ten uznał za najlepsze oszczędzać życie swoich ludzi, jako że stu Niemcom ledwie Jednego ze swoich ludzi przeciwstawić mógł. Henryk obległ…


[Ciąg dalszy przypisu (p6) z poprzedniej strony]:

…utraque parte fluminis Odrae, a praedicto oppido usque ad castrum Reczen, et iterum cum magna praeda reuersus est ad castra. [z obu stron rzeki Odry, od wspomnianego grodu aż do grodu Ryczyn, i znowu z wielkim łupem powrócił do obozu.] Chronic. L. III. p. 2008. in Menken. Scr. Germ. T. I. Der Anonymus Chron. Bohem. p. 1690. in Menken, Scr. Germ. T. III. odpisał tu, jak i zazwyczaj, słowo w słowo z Kosmasa: Tylko w tym się różni, że tę wyprawę wojenną umieszcza w roku 1110, i tym kończy: Et deinde procedens ad castrum Reczen, et illo deuastato, cum maximo onustus spolio redire disposuit ad propria. [I następnie postępując pod gród Ryczyn, i ten spustoszywszy, z największym obładowany łupem postanowił powrócić do siebie.] Hanke mówi: że z tego Reczen nic prócz nazwy nie pozostało. Jest to Ryczen [Ryczyn] w Wołowskim Wielkiego Kanclerza von Carmer.


Strona 179

…obległ następnie Głogów. Zanim jednak przypuścił szturm na twierdzę, mieszkańcy uprosili go o rozejm na pięć dni, by zasięgnąć rozkazów co do zachowania się od Bolesława. Ten był bardzo wzburzony, gdy dowiedział się od delegatów miasta, że dali Cesarzowi zakładników, i zagroził im najsurowszą karą, gdyby powważyli się poddać Cesarzowi. Przy ich powrocie zażądali zakładników z powrotem; co im jednak Cesarz odmówił; i chciał ich nawet za ich pośrednictwem do poddania zmusić, stawiając właśnie tychże na przedzie, naprzeciw kamieniom, strzałom, etc., które z twierdzy były miotane, przez co jednak oblegani nie dali się zmylić. Gdy Henryk zobaczył, że podstęp tutaj nie był na właściwym miejscu użyty, zaatakował ich z całą powagą i szukał [sposobu, by] twierdzę szturmem zdobyć. Jednakże nie zyskał tym nic, poza tym, że codziennie różni z jego rycerzy umierali śmiercią bohaterów, i jako mumie całe wozy pełne do Bawarii i Saksonii do ich grobów dziedzicznych były wysyłane.

Ponieważ więc Cesarz ani orężem, ani groźbami, ani podarunkami, ani obietnicami swego zamiaru przeforsować nie mógł; jako że, oprócz uporczywej stałości oblężonych, jeszcze nieustanne nękania czyhającego na niego Bolesława czyniły mu wielki uszczerbek; tak więc porzucił wreszcie swoją nadzieję na zajęcie Głogowa. Po odbyciu rady wojennej poprowadził swoje wojsko przeciwko Wrocławiowi. Ale też na…


Strona 180

…tym marszu odczuł przebiegłą waleczność Bolesława. Albowiem dokądkolwiek się tylko zwrócił, gdzie obóz rozbił, albo postój uczynił, był Książę stale za nim. Ruszał Cesarz ze swoją armią w drogę, to towarzyszył mu Bolesław również, a jeśli Niemiec wystąpił z szeregu, to nie było mu już więcej możliwe myśleć o powrocie. Gdy całe gromady zbyt daleko oddalały się od obozu, by wyjść po paszę, albo szukać dla siebie żywności; to wkraczał Bolesław zaraz między nich i brał ich do niewoli. W ten sposób uczynił się temu wielkiemu wojsku tak strasznym, że także Czesi, którym rabowanie było wrodzone; widzieli się zmuszonymi, albo żywić się ze swego własnego, albo pościć. Żaden nie ważył się wyjść z obozu, żaden rycerz wyjechać po paszę, ba, nawet żaden nie ważył się wystąpić poza linie straży, nawet gdy go potrzeba do tego nagliła. Dniem i nocą bano się Bolesława. Wchodziło się do lasku, w zarośla, to wołano na siebie: miej się na baczności, on się tam ukrył. Nie było miejsca, gdzie by nie wierzono, że Bolesław się [tam] znajduje. Tak niepokoił ich nieustannie; niekiedy porywał niektórych, jak drapieżne zwierzę, to z przodu, to z tyłu, to z boków. Żołnierze chodzili zawsze w rynsztunku, także w nocy nie spali bez zbroi. Jedni stali na posterunkach, inni chodzili na obchód i wołali: czuwajcie! inni śpiewali pieśni o prawej męskości Bolesława.


Strona 181

Marcin Gall przytacza jedną z nich na s. 100, wprawdzie tylko w lichym [dosł. zwietrzałym/płaskim] tłumaczeniu. We Wrocławiu mogło ją zapewne wielu umieć na pamięć, a także pisemnie zachować. Ale ponieważ miasto od tego czasu tak często się spaliło, a niemiecka pieśń ku czci Pana Kraju niekoniecznie jako sztuka, która do archiwum lub biblioteki należy, była traktowana; tak więc trzeba chyba porzucić wszelką nadzieję, że się ją gdzieś odnajdzie. Przez tradycję także nie została dalej przeszczepiona. I wkrótce zagubią się też bajki i pieśni, które w rodzinach według starych obyczajów w mieście i na wsi jeszcze jakaś stara ciotka swoim małym, ciekawym, siedzącym wokół niej w kręgu siostrzeńcom i kuzynom w zimowe wieczory opowiada lub śpiewa: ponieważ w naszych oświeconych czasach staramy się najgorliwiej wymieść tego rodzaju [rzeczy] jako kwas zabobonu. Jeśli Panu jednak cokolwiek na tym niemieckim śpiewie zależeć by miało, którego zapewne nikt z łacińskiego tłumaczenia na nowo odtworzyć się nie odważy; to mogę Panu służyć przynajmniej jego główną treścią.

Bolesławie, Bolesławie, najsławniejszy Książę!

Skoro ty swego kraju tak mężnie bronisz,

Nie przychodzi żaden sen na twoje oko, i także nam

nie pozwalasz spać,

ani we dnie, ani w nocy, ani o

świcie.

I chociaż pochlebiamy sobie, że cię z

kraju wypędzimy,

trzymasz…


Strona 182

trzymasz ty nas jako więźniów zamkniętych.

Taki Książę jest godny, by Rzeszą i

Krajami władać,

który z niewieloma wojownikami takie wielkie wojska

umie w szrankach trzymać.

Gdyby on wszystkich swoich wojowników w jedno

zebrał,

wtedy nie zdołałby mu Cesarz nigdy się oprzeć.

Taki Bohater zasługuje na to, by Rzeszą i

Krajami władać,

który z tak niewieloma, tak wiele hufców

Wrogów poskramia;

Jeszcze nie ochłonął on po Pomorskiej

Wyprawie,

A już męczy tak naszą śmiałość.

Gdy powinno się wybiegać mu z Triumfem naprzeciw,

Myślimy o tym, by jego Królestwem

zawładnąć.

On prowadzi z poganami wojny sprawiedliwe,

A my z Chrześcijanami niesprawiedliwe;

Dlatego stoi Bóg przy nim, i daje mu Zwycięstwo;

Nam zaś odpłaca naszą Niesprawiedliwość według

Zasługi.

Niektórzy z rycerzy słyszeli ten śpiew, dziwili się i mówili: gdyby Bóg temu mężowi nie pomagał, to nigdy by on tak wspaniałego zwycięstwa nad wrogami nie odniósł, i nam tak mężnie oporu nie stawiał, ba, gdyby go Bóg nie tak potężnie wywyższał, nie chwaliłby go tak nasz lud. Mogą sobie Państwo łatwo pomyśleć, że Cesarzowi taka…


Strona 183

…taka pieśń niemożliwie podobać się mogła, zakazał więc tego rodzaju [rzeczy] więcej śpiewać. Ale jak to zwykle w takich okolicznościach się dzieje, śpiewano ją jeszcze bardziej. Ponieważ jego liczne wojsko nie mogło wytrzymać bez żywności ściąganej z kraju; Bolesław zaś to nieustannie utrudniał, i zatem konie padały, ludzie przez czuwanie, trudy i głód byli dręczeni, a do tego gęste lasy, wielkie bagna, wrogie strzały i źli chłopi byli przeciwni wykonaniu jego zamiaru; tak więc uczynił on taki zwrot, jak gdyby chciał maszerować na Kraków; wysłał jednak też jednocześnie posłów do Bolesława i kazał mu zaproponować tańsze warunki pokoju; miał mu zapłacić trzysta Marek. Jednakże ten obstawał przy raz powziętym postanowieniu, by nie dać ani halerza, wolał raczej wszystko zaryzykować, niż zawrzeć hańbiący pokój. Heinrich pociągnął hierauf [następnie] pod Wrocław, gdzie jednak też nic nie wskórał; lecz stracił wielu ludzi. Maszerował następnie nad Odrą to w górę, to w dół; i czynił ciągle minę, by iść na Kraków, aby przez to napędzić strachu Bolesławowi. Ten jednak pozostał stały przy swym powziętym postanowieniu, by nie uiszczać Cesarzowi żadnego trybutu. Heinrich widział wreszcie, że musi myśleć o odwrocie, jako że dłuższy pobyt na Śląsku nie byłby mu ani chlubny, ani korzystny; pomaszerował więc z powrotem z wielką stratą do Niemiec.


Strona 184

…do Niemiec z powrotem q6). Ten cały bieg kampanii jest tutaj przedstawiony tak, jak go Marcin Gallus opowiada, a to dlatego, że jest on jedynym współczesnym pisarzem, którego do tego żaden ze śląskich dziejopisów nie wykorzystał. Że on sprawę, w całości biorąc, nie przesadził, widać ze szczerego wyznania niemieckich kronikarzy r6). Zatem nie należy tu myśleć o żadnej bitwie pod Psim Polem [Hundsfeld]? Niech się Pan nie obawia, że ją pominę. Zasługuje ona na to, by ją…


[Przypisy]:

[q6] Martin. Gall. Chronic. p. 98 — 102.

[r6] Post haec ad Poloniam gentem longinquam (Rex Henricus) mouit exercitum, multoque ibi atque diutino desudans labore, diu negatam a terra illa tributi exegit debitum. [Potem przeciw Polsce, ludowi odległemu, (Król Henryk) ruszył z wojskiem, i tam wiele oraz długotrwałym trudząc się znojem, długo odmawianą od tej ziemi daninę trybutu wyegzekwował.] Conrad. Abb. Vrspergens. Chronic. p. 253. Basil. 1569. Fol. Z tego wziął Schmidt swoją wiadomość, chociaż go nie wymienia, gdy w Hist. Niemców T. 2. S. 340 pisze: Natomiast musiała Polska, która podczas niepokojów w Niemczech dążyła do całkowitej niezależności, porzucić te myśli i spłacić zaległy trybut. Marcin Gall mówi w swoim humorze s. 101: Cesarz zamiast trybutu zabrał ze sobą do domu rycerzy zabitych przez Polaków. Häberlein idzie również w niemieckiej Historii Rzeszy T. 1. S. 268 za świadectwem niemieckich pisarzy: K. Henryk przeprawił się pod Głogowem przez Odrę, spustoszył Polskę wzdłuż i wszerz, i zmusił Bolesława tak do poddania się, jak też do zapłacenia poprzedniego trybutu. Przytacza przy tym Annalista Saxo i Cosmas Prag., w których jednak nie występuje ani słowo o trybucie.


Strona 185

…by ją bliżej oświetlić, gdyż honor Wrocławian wchodzi tutaj w rachubę: jako że Ślązacy, a szczególnie mieszkańcy w i wokół Wrocławia nie tylko Bolesława do bitwy nakłonili, według zapewnienia Kadłubka s6); lecz także byli najprzedniejszymi narzędziami zwycięstwa. Jeśli ma się wierzyć polskim dziejopisom, od Kadłubka począwszy, aż do autora chronologicznej Historii Polski, za którymi śląscy dziejopisarze wiernie poszli; to nie można w to wcale wątpić. Pozwólmy sobie sprawę bez upodobania, bez afektu, całkiem spokojnie zbadać. Jeśli bitwa pod Psim Polem [Hundsfeld] zaszła; to musiał albo K. Henryk, albo Książę Bolesław zwyciężyć. Gdyby żaden z obu nie był zwycięzcą; to sprawa pozostaje taka sama. Niech Pan założy, że to pierwsze się stało; to przecież zapewne jakiś niemiecki annalista ku czci narodu ten tryumf potomności by przekazał. Jednakże żaden, ani Chronographus Saxo, ani Conrad. Vrspergens., ani Albert. Stadenf. ani Theodor. Engelhusius nie wie ani słowa o bitwie pod Psim Polem. Wynika stąd więc pewnie, że Cesarz nie był zwycięzcą. Pewna pol-…


[Przypisy]:

[s6] Qui (Slesitae) aegre ferentes tantum hostem suae incumbere prouinciae, orant Boleslaum, ne praelium differat, — Interea Sileuciorum non pauca manus a tergo prosilit, — Pragitarum phalanges — a Sileuciis prosternuntur. [Którzy (Ślązacy) z trudem znosząc, że tak wielki wróg nastaje na ich prowincję, proszą Bolesława, by bitwy nie odwlekał, — Tymczasem niemały oddział Ślązaków wyskakuje od tyłu, — falangi Prażan — przez Ślązaków są powalane.] Chronic. L. III. Epist. XIX. p. 710.


Strona 186

…polska kronika to wprawdzie podała; jednakże dostrzegą Panowie w tej relacji od razu minę bajki. Gdy K. Henryk w okolicy Wrocławia przybył, obozował on ze swoim ludem na miejscu, które zowią Psim Polem [Hundsfeld], z tego powodu, że Bolesław przez zdradę na tymże miejscu został pojmany i wiele Polaków zabitych. Ku hańbie Niemców nazwali Polacy to miejsce Psim Polem; (Psiepole) zowią lżywie Niemców, Psami [Hunde]. Skąd to rzekome pojmanie Bolesława do kronik się wkradło, tego źródło można w Kronice Kadłubka L. III. C. V. p. 699. odkryć.

Była to tückische [podstępna/złośliwa] plotka, którą jeden z tajemnych wrogów Bolesława, Gniewomir, długo wcześniej rozsiał, by Pomorzan do odstępstwa podburzyć. Kronikarz jednak jako prawy Polak nie mógł niemożliwie swego Księcia tak w niewoli zostawić. Niechże Pan teraz posłucha, jak on mu znowu pomógł się wydostać! Gdy K. Henryk chciał go do swego państwa jako więźnia prowadzić, obiecał Bolesław Cesarzowi wielką sumę pieniędzy, i uzyskał czas na zapłatę. W międzyczasie posłał Bolesław po pomoc do Getów [Jaćwingów?], Rusów i do Króla Węgier. Ci przyjechali w nocy na wozach do wojska, i wtedy swego Pana wraz z Cesarzem pojmali, i na zamek, zwany Kołobrzeg [Kolberg], powieźli, który leżał nad morzem; tamże Cesarz przez sześć miesięcy był trzymany w niewoli. W ten…


Strona 187

…W ten sposób wymusił Bolesław na Cesarzu swoją dawną wolność z powrotem. Ponadto uzyskał Bolesław od Cesarza, że dał on jego pierworodnemu synowi za małżonkę swoją córkę zwaną Krystyna, na znak wiecznego pokoju. Po tym wszystkim odprowadził Bolesław Cesarza aż do granicy swego Państwa. Czy nie zdało się Panu, jakby czytali Państwo kawałek ze starego romansu rycerskiego? Z tej przyczyny został tu także język starego niemieckiego tłumacza Anonimowej Kroniki Książąt Polskich zachowany, aby mogli Państwo miejsca w łacińskim oryginale (w Sommersb. Script. Sil. T. I. p. 33 i 36) porównać. Lecz należy przy tym dobrze uważać, że ten Nieznany [Anonymus] dokładnie za opowiadaniem Marcina Galla podąża, a tę awanturniczą historię jedynie z innej kroniki przytacza, bez podawania jej za wiarygodną t6). Teraz musimy jeszcze zobaczyć: czy Książę Bolesław bitwę wygrał. Pierwszym, który to twierdzi, jest Wincenty Kadłubek Histor. Polon. L. III. Ep. XIX. p. 717. f. Jednakże, jeśli zechcą Państwo zważyć, że on dopiero całe stulecie po tym wydarzeniu żył…


[Przypisy]:

[t6] To jest ta sama kronika, na którą powołuje się Franz Faber w Origin. Vratislau. Mst., gdy pisze: Stara Śląska Kronika podaje: że Cesarz Heinrich Bolesława, który swój obóz wokół Psiego Pola miał, pojmał, Polaków srodze po gębie poobijał [aufs Maul geschlagen]; dlatego mieli Polacy ze złości i nienawiści, że im tam tak źle poszło, ten Flecken [miejscowość/plac], Psim Polem nazwać.


Strona 188

…żył, to przez to jego opowiadanie wiele w ich oczach straci; do czego dochodzi jeszcze ta okoliczność, że on nazwę miejsca jako dowód na to wydarzenie przytacza, co jego wiadomość czyni jeszcze bardziej podejrzaną. Boguphalus, który jest jeszcze o trzydzieści lat młodszy, i jawnie Kadłubka tutaj tylko odpisał, może jeszcze mniej w tej sprawie decydować (Chronic. Polon. ap. Sommersb. Script. Sil. T. II. p. 35). Długosz, który żył ponad cztery i pół wieku po tym wydarzeniu, jest wprawdzie w opowiadaniu tej bitwy bardzo drobiazgowy i bogaty w anegdoty, do których w szczególności ta należy: że Cesarz klejnoty Rzeszy podczas ucieczki odrzucił, aby go nie miano rozpoznać; (Histor. Polon. L. IV. p. 385. f. u6) jednak…


[Przypisy]:

[u6] Anegdoty o Skarbku [Habdank] będą Państwo pewnie ze mną sobie życzyć, by była prawdziwa. Długosz jest pierwszym, który ją opowiedział. Histor. Polon. L. IV. p. 384. Pokazuje ona nam piękny rys Cesarza i zarazem Niemieckiego charakteru narodowego; i zasługuje przeto na miejsce w zbiorze opowiadań dla kształcenia ducha i serca młodych ludzi. Bolesław wysłał po zamordowaniu Księcia Czech, Świętopełka, posłów do Cesarza, w nadziei, że ten da się teraz skłonić chętniej do pokoju. Jednakże ten czynił wciąż te same żądania, co na początku wojny. Posłowie zapewnili go zatem, że ich Pan na te warunki, ponieważ były zbyt wygórowane, niemożliwie przystać może. Cesarz mówił na to wiele o potędze i skarbach Rzeszy…


Strona 189

jednak wiedzą już Państwo z pierwszych listów, że wyróżnia się on [Długosz] przed wszystkimi innymi swym talentem poetyckim w opowiadaniach. Ten byłby więc chyba najmniej wiarygodnym świadkiem do przytoczenia. Cureus opowiada wprawdzie bitwę według relacji polskich dziejopisów; jednakże wyraził przy tym też swoje wątpliwości; tak że jego następcy zrobiliby bardzo dobrze, gdyby poszli za jego przykładem i pozwolili K. Henrykowi wyciągnąć ze Śląska bez bitwy. Wprawdzie byłoby wówczas o jedną bitwę mniej; ale tej nie porzuca się łatwo w historii. Polius w Hemerolog. s. 239, jak też Histor. incendior. s. 33, podobnież Schickfuss w Kronice Śląskiej Ks. 2. s. 47. nn. opowiadają ją według zwykłej modły. Tak samo Henel w Annal. Siles. w Sommersb. Script. Sil. T. II.


[Ciąg dalszy przypisu (u6) ze strony 188]:

…Rzeszy, i pokazał im nawet swój wielki skarb, który przy sobie wiózł, wraz z kosztownymi naczyniami i klejnotami ze złota wysadzanymi drogimi kamieniami, spojrzał ze znaczącą miną na posłów i rzekł: to z pewnością wystarczy, by waszego Księcia i wasz naród upokorzyć. Hrabia Skarbek, najprzedniejszy wśród posłów, ściągnął w mgnieniu oka swój pierścień z palca i rzucił go w środek skarbu wraz ze słowami: Złoto do złota! Na co K. Henryk, który jako Pan o szybkim i głęboko wnikającym rozeznaniu łatwo pojął znaczenie i cel tego czynu i słów, odrzekł krótko: Miej dzięki! [Hab Dank / Dziękuję]. Co uczyniło tak wielkie wrażenie na pośle, że w następstwie cała rodzina Skarbków otrzymała od tego nazwę [Abdank / Habdank].


Strona 190

…T. II. p. 226. f. podobnież w Breslogr. Renou. Mst. C. XI. Hanke w Siles. reb. p. 300—307 zebrał o tym wszystko, co było wówczas znane. Co do Pana v. Sommersberga (Lemmat. histor. ad Vratisl. p. 63) jak też Christ. Runge (Histor. Siles. Mst.) trzeba się najbardziej dziwić, że zostawili to tak bez wątpliwości. W Próbie historii Śląska [Versuch über die Schles. Gesch.] Wrocł. 1777. 8. s. 22. jest ona również przytoczona jako rzeczywiście zaszła. Ponieważ Lucae przybiera tu minę krytycznego dziejopisa (Doskonała Kronika Śląska s. 60. n.); to miałoby to pozór stronniczości, gdyby chcieć go pominąć. Pozwólmy więc nam posłuchać tego męża, najpierw jak opisuje bitwę, a następnie, jaką lekcję czyta tym, którzy ważą się w nią wątpić. K. Henryk V ruszył ze swoim bardzo zmęczonym wojskiem wojennym pod miasto Wrocław i wskórał jeszcze mniej. (Brzydkiego błędu, który tenże autor popełnił w Śląskiej Koronie Książęcej [Schlesische Fürstenkrone] s. 35, gdzie każe księciu Bolesławowi zdobywać Głogów i oblegać Wrocław, nie chcemy tu wytykać; lecz jako stary grzech słabości mu zapomnieć i wybaczyć.) Na jego ariergardzie [straży tylnej] uwiesił się znowu Bolesław i porąbał z niej dobrą część w pień. Wreszcie zaryzykowały obie armie krwawą akcję główną, w której Ślązacy bardzo mężnie zaatakowali korpus Cesarski i rzucili do ucieczki. Przestraszony Cesarz odrzucił natychmiast klejnoty, które przy sobie nosił…


Strona 191

…klejnoty, z obawy, że można by go inaczej rozpoznać, i zdołał ledwo umknąć. Ponieważ potem Polacy swoich zabitych pogrzebali, a ciała Niemców niepogrzebane leżeć i psom, które się tu licznie przy ścierwie zgromadziły, na żer zostały, zachowało to pobojowisko nazwę Psie Pole [Hundsfeld], wraz z zbudowanym na tymże placu, milę drogi od Wrocławia położonym miasteczkiem, aż po dzisiejszy dzień. To byłby więc estetyczny, dobitny, skoncentrowany i z polskich annalistów skompilowany opis głównej akcji pod Psim Polem. Teraz niech przeczytają Państwo krótką odprawę wątpiących i spróbują, czy odważą się jeszcze uważać bitwę za bajkę. Zdarzają się wprawdzie niekiedy mądrale [Kluglinge], aczkolwiek nie wiedzący, komu chcą schlebiać (człowiek ma całkowitą rację, to więcej niż mądrale, co w historii schlebiają, a nie wiedzą komu?), którzy to opowiadanie za bajkę uważają i czynią całkiem wątpliwym, a to dlatego, że Chronicon Abbatis Urspergensis i Theodorus Engelhusius o tym nic nie donieśli, (zobaczymy wkrótce innego męża występującego, który tę wątpliwą sprawę za jednym razem rozstrzygnie), chociaż nikt właściwie powiedzieć nie może, czy ci historycy nie umyślnie z ważnych przyczyn, albo z braku gruntownej wiadomości to przemilczeli, albo przemilczeć musieli. (Tu jest Opat Urspergensis i Theodorus Engelhusius pewnie tak samo niewinny jak Lucae, że żadnych bitew…


Strona 192

…Jerzego Wilhelma, ostatniego księcia Śląska, w swojej kronice nie opowiedział). Z naszej strony jesteśmy zadowoleni z wiarygodnych i przez świat uczony w każdym czasie wysoko cenionych dziejopisarzy, którzy o tym bezstronnie piszą, których potakiwaniu słusznie się przyklaskuje. (Teraz niech usłyszą tych wysoce cenionych dziejopisarzy i niech nie robią znaku krzyża przed nimi!) Vide Spangenberg. Chronic. Fol. m. 239. item Saską Kronikę Cesarską [Sachsens Kaiser-Chronik] II. Część. Fol. m. 231. item Boxhornii Histor. Vniuersal. pag. m. 683. item Ionstonii Polyhistor. Continuat. Lib. III. pag. m. 473. I to mieliby więc być ci nieodrzucalni świadkowie bitwy pod Psim Polem? Tak więc dałoby się też zapewne Lucae użyć na dowód bohaterskich czynów Hrabiego Piotra Własta, albo gdyby przyszła bieda [Gdyby zaszła potrzeba], także wielkiego Rolanda. Gdyby chociaż przytoczył Kadłubka, Boguphala i Długosza jako świadków, to dałoby się to jeszcze prędzej uznać. I nie można tym dziejopisarzom, którzy tylko tych znali, brać tak całkiem za złe, że na ich słowo bitwę pod Psim Polem jako rzeczywisty fakt przyjęli. Jednak nam, którzy znamy teraz więcej prawdziwych źródeł, wśród których Marcin Gallus na czele stoi, coś takiego nie byłoby do wybaczenia. Ten ostatni rozstrzyga całą sprawę. Żył on w czasach księcia Bolesława w Polsce i pisał szczegółowo jego historię; i nie mówi w tejże ani słowa o bitwie, ani pod Psim Polem, ani gdziekolwiek indziej z K. Henrykiem na Śląsku. Skoro Bolesław był jego bohaterem…


Strona 193

…którego maluje najżywszymi barwami, to pochwyciłby chciwie okazję, by go przez to jeszcze bardziej wywyższyć, gdyby chociaż tylko wątpliwa bitwa zaszła. Jednak Marcin nie mógł nigdzie żadnej znaleźć, gdyż żadna nie zaszła; a był zbyt uczciwy, niż żeby mógł mu przyjść do głowy pomysł, by potomności bitwę pod Psim Polem wmówić [dosł. przypiąć]. Do tego miał więcej nieuczciwości i zuchwałości Kadłubek, który to potomstwu naopowiadał. Można by może powiedzieć: któż nam zaręczy, że Marcin jeszcze w tym czasie żył, gdy bitwa zaszła; mógł przecież krótko przed nią umrzeć; albo jeśli nawet potem jeszcze żył, to mógł wbrew swej woli właśnie tam, gdzie miał bitwę opisać, swą kronikę urwać. Ten zarzut byłby znaczący, gdyby Marcin na całe szczęście bezpośrednio po odwrocie K. Henryka ze Śląska, ostatnich zwycięstw Bolesława nad Czechami, Pomorzanami i Rusami krótko nie przytoczył, czym swoją kronikę zamknął x6). Kromer (de reb. polonor. L. V. p. 115. sq.) podobnież wśród nowszych Solignac w swojej Historii…


[Przypisy]:

[x6] — Caesar cum satis copiosa confusione ad propria remeauit. Iste Boleslaus cognominatus est Krzywousty, qui post bellum, quod habuit cum Henrico Caesare, postea cum Bohemis, Pomoranis et Ruthenis multa bella prospere gessit atque gloriosus triumphauit. [Cesarz z dosyć obfitą konfuzją w swoje (strony) powrócił. Ten Bolesław nazwany został Krzywoustym, który po wojnie, jaką miał z Henrykiem Cesarzem, potem z Czechami, Pomorzanami i Rusinami wiele wojen pomyślnie toczył i chwalebnie triumfował.] Martin. Gall. Chronic. p. 102.


Strona 194

…Historii Polski T. 1. S. 174. f. opisali bitwę tak szczegółowo, tak żywo, jak gdyby byli jej widzami. Ten pierwszy wie nawet, kiedy się zaczęła i jak długo trwała, od wschodu słońca aż do popołudnia. Dokładnie ten czas, który wódz na swoje bitwy by wybrał, gdyby to w jego mocy stało; i który zmyślający dziejopis zawsze ma na swoje rozkazy. Komu wszystko jedno, czy czyta prawdy czy zmyślenia, ten będzie mógł sobie tym w przyjemny sposób czas zabić. Także Solignac wierzy, że nie byłoby najmniejszego powodu, by w tę wspaniałą bitwę wątpić, i powołuje się nadto na tradycję całego Śląska, który pamiątkę tejże zachował. Zna się wartość podań ludowych, gdy mają uchodzić za dowody historii. Jednak każda bajka, powie się, musi mieć przecież powód swego powstania. Skąd więc pochodziłaby nazwa Psie Pole [Hundsfeld]? na to nie może być trudno odpowiedzieć. Jeśli ma się ona wywodzić z czasów K. Henryka V; to niech się pomyśli jego od ciągłych marszów wycieńczone, od głodu i zaraźliwych chorób stopniałe wojsko; niech się wyobrazi trupy, które przez Niemców niepogrzebane milę od Wrocławia przy ich odwrocie zostały zostawione. Śląscy mieszkańcy wsi w tych okolicach byli zbyt rozgoryczeni na Niemców, niż żeby mieli ich pod ziemię chować [pogrzebać]; zostawili ich leżących…


Strona 195

…leżących, a mnóstwo psów zebrało się teraz wokół tych zmarłych i uwolniło przez to Śląsk od zarazy, którą Niemcy kraj bez swej winy byliby zarazili. Albo można się też bez psów obejść; trzeba sobie tylko wyobrazić pole usiane trupami Niemców, którzy na epidemiczne choroby zmarli, i wtedy dać mówić stojącym wkoło lub przechodzącym tamtędy rozgoryczonym wieśniakom dla odwetu: tam leżą te psy [Hunde]! tak ma się Psie Pole [Hundsfeld], bez brania wpierw bitwy do pomocy y6).


[Przypisy]:

[y6] Wśród najnowszych pisarzy Wagner w Historii Polski s. 122—125 opowiedział tę Śląską kampanię K. Henryka V z krytyczną dokładnością najlepiej.


Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.