List 15. Z Wrocławia… (Samuel Beniamin Klose)

List ten opisuje burzliwe czasy panowania Bolesława Krzywoustego, podczas których Śląsk i Wrocław były wielokrotnie pustoszone przez czeskie najazdy księcia Sobiesława, aż do ostatecznego uregulowania stosunków pokojem kłodzkim. Centralną postacią narracji staje się Piotr Włast (Hrabia Peter), którego autor przedstawia jako wpływowego możnowładcę i dobroczyńcę, analizując przy tym szczegółowo jego rzekome duńskie pochodzenie. Klose z dużą dbałością o krytykę źródeł obala popularną legendę o wyprawie wojennej Bolesława do Danii w celu odzyskania królewskiego skarbu dla Piotra, wykazując liczne anachronizmy i sprzeczności z historią Danii. Autor konkluduje, że ogromny majątek rodu Włostowiców nie pochodził z mitycznego spadku, lecz najprawdopodobniej z uprawianego wówczas powszechnie piractwa, co późniejsi kronikarze starali się zatuszować, tworząc bajkę o szlachetnym dziedzictwie.


Strona 196

List Piętnasty.

Wrocław, dnia 10 maja 1780.

Pod błyszczącym, zwycięskim panowaniem Księcia Bolesława III, był Wrocław, jak to Państwo z ostatniego pisma widzieli, w niebezpieczeństwie bycia obleganym, lub przynajmniej zamkniętym przez K. Henryka V, i miał straszliwe widoki na leżące wokoło okolice, które wróg ogniem i mieczem pustoszył. Ledwie po odmarszu Niemców zniszczone wsie zostały przywrócone, a spustoszony kraj przez mieszkańców, którzy zebrali się z rozproszenia, uprawiony; gdy w r. 1112 wysłana przez Zbigniewa, który przebywał wówczas w Czechach, banda [Rotte] przemierzyła Śląsk z6). Większe spustoszenia poczynił jednak później w r. 1132 i 1133 Książę Sobiesław z Czech, szczególnie we wrocławskim okręgu, do czego Książę miał być także pobudzony przez gryzącą odpowiedź Bolesława. Sobiesław wysłał poselstwo do Bolesława z zleceniem, by zażądać zaległego trybutu, który Polska z powodu Śląska Czechom uiszczać powinna. Książę Polski odpowiedział im: Sądził, że ich Pan wysłał ich po to, by pieniądze za trzyletnie wyżywienie [Verpflegung], które Sobiesław…


[Przypisy]:

[z6] Dlugoss. Hist. Pol. L. IV. p. 393. Henel. Annal. Sil. in Sommersb. Scr. Sil. T. II. p. 228. Polii Schles. Brand- und Feuerspiegel, S. 34.


Strona 197

…u niego spożył, wypłacić; nie zaś, by coś wynieść. Że oprócz tego w minionym stuleciu Czesi tak wiele z Gniezna i innych miejsc wywlekli, że do tej pory szkody powetować nie zdołano. W pasie nad Odrą zniszczono wówczas do szczętu aż trzysta wsi, a wielu mieszkańców uprowadzono do Czech, gdzie wyznaczono im ziemię do uprawy a7). Bolesław wpadł następnie na Morawy i do Czech, i spustoszył również ten kraj. Książę Sobiesław odpłacił to w r. 1134, gdy jeszcze raz Śląsk od granicy czeskiej aż po Odrę przemierzył b7). Następnie pogodził K. Lotar na Zjeździe Dworskim w Merseburgu 1135 obu Książąt; zawarto rozejm, a w 1137, gdy Bolesław z Wrocławia do Kłodzka [Glaz] do Księcia Czech się udał, nastąpił Pokój Kłodzki c7). Ledwie jednak Bolesław w r. 1138 zmarł; tak niepokoił Sobiesław znowu Śląsk i czynił przygotowania…


[Przypisy]:

[a7] Anon. Chron. Bohem. in Menken. Script. Germ. T. III. p. 1700. Dubrauii Histor. Bohem. L. XI. p. 298. ed. Francof. 1687. 8.

[b7] Dlugoss. L. IV. p. 435. Pol. l. c. S. 34. Henel. Annal. Sil. p. 230.

[c7] Chronic. Pegauiens. ap. Menken. Script. Germ. T. III. p. 1134. f. Theodor. Engelhusii Chron. ad a. 1135. Do tego do porównania Anon. Chron. Boh. p. 1701. Häberlins Reichshistorie T. 1. S. 393. Wagner pojednanie obu Książąt błędnie umieścił w roku 1134, Poln. Gesch. S. 138. a Pelzel w Böhm. Gesch. S. 94. całkiem pominął.


Strona 198

…przygotowania pod Kościanem (Kosczan, Koscen), które całkiem bagnami było otoczone, by założyć twierdzę, aby stamtąd Śląsk albo sobie całkiem poddać, albo przynajmniej uczynić trybutarnym. Jednakże śmierć udaremniła w 1140 jego wielkie projekty d7).

Podczas tych niepokojów Wrocław miał Namiestnika [Landeshauptmann], który przez swoją wszystko obejmującą przychylność sprawił, że tak obywatele, jak i ludzie ze wsi o swoich udrękach zapomnieli. Był on jednym z największych dobroczyńców nie tylko Śląska, lecz i całej Polski. Voislav (Zelisław, Martin. Gall. S. 87.) ze złotą ręką nie mógł mieć godniejszego następcy, niż jego. Ponieważ jego historia nie jest jeszcze tak powszechnie, w całym zakresie, znana, jak na to zasługuje; przeto, mam nadzieję, nie będzie Panu niemiłym, przeczytać o tym szczegółowe wiadomości ze źródeł. Sława Księcia Bolesława Krzywoustego, który przez czyny wojenne, wzniosłego ducha i łagodność, szczególnie wobec cudzoziemców, się odznaczał, dotarła także do odległych narodów. Stąd wielu rycerzy z dalekich okolic udawało się na jego dwór, by w ćwiczeniach oręża się doskonalić. Wśród tych był także młody Pan z Danii, który wszystkich swoich rodaków pięknością, bogactwem…


[Przypisy]:

[d7] Anonym. Chronic. Bohem. S. 1702. Dlugoss. L. V. p. 456. Henel. Annal. Siles. p. 232. Pol. l. c. S. 34. Pelzel S. 94. f.


Strona 199

…bogactwem, szlachectwem i dowcipem [rozumem] przewyższał. Nazywał się Peter e7) i przywiózł ze sobą listy polecające od swego Króla Henryka (Ericha II) do Księcia Bolesława. Chociaż jego Ojciec był pierwszym wśród duńskich Baronów; to jednak Peter zalecał się Bolesławowi bardziej przez swoje szlachetne zachowanie, niż przez swoje urodzenie. Jego męskość i biegłość w rycerskich ćwiczeniach, jak też jego łagodne obyczaje i ujmujące obejście zjednały mu nie tylko łaskę Księcia i jego dworzan; lecz także wszystkich Wielkich z Polski. Nikt mu nie zazdrościł, co u cudzoziemca, a do tego dworzanina, jest nadzwyczaj rzadkie; wszyscy mieli go za drogiego i wartego [szacunku]. Osiągnął taką biegłość w polskim języku, okazywał się przy każdej okazji tak usłużnym i elastycznym, brał tak wielki udział w interesach państwa, szczególnie gdy coś ważnego było do załatwienia; że należało sądzić, iż nie jest cudzoziemcem, lecz urodzonym Polakiem.


[Przypisy]:

[e7] Dziejopisarze nazywają go różnymi imionami. Pyotryco Magnus, Boguphal. p. 36. Petrns Wlastides, Chronic. Polon. in Sommersb. Scr. Sil. T. I. p. 7, Wlascides, Chron. Princ. Polon, ib. p. 37. Wlast, Jodoci Chronic. Mst. Petrus Danus, Dlugoss. Hist. Pol. p. 422. Petrus Dacus, ex Dacia, de Dacia, Benedictus de Posnania in Histor. Petri Comitis ex Dacia Mst. Późniejsi kronikarze, szczególnie niemieccy śląscy, nazywają go Duninus, Duuinus, Durinus co powstało z błędnie odczytanego Danus. U Solignaca Poln. Gesch. S. 193. f. nazywa się Dunin.


Strona 200

…Polakiem. Książę Bolesław starał się zatem tego męża ze sobą i z Rzeszą jeszcze bardziej związać; podarował mu wiele zamków, miast, miasteczek [Marktfleken], wsi i dóbr, między innymi miasto Skrzyn [Skrzynno] z całym Hrabstwem, od czego przybrał nazwisko Hrabiego ze Skrzyna. Za pośrednictwem Księcia ożenił się z Marią, córką Księcia Włodzimierza z Rusi f7).

Teraz dochodzimy do bajki o Królewskim Duńskim Skarbie, i wyprawie Argonautów Księcia Bolesława i Hrabiego Petera, której powstanie w dalszym ciągu się rozwinie. Król Henryk z Danii, który przez swego Brata Abla został zabity, pozostawił wielki skarb, który jego przodkowie od długich czasów zbierali. O tym nie wiedział, oprócz tylko kilku, nikt, poza Ojcem Hrabiego Petera, który był pierwszym sługą państwa w Danii, i miał nadzór nad tymże [skarbem]. Aby więc tyran i bratobójca Abel, który zawładnął Królestwem, nie dostał go w swoją moc;


[Przypisy]:

[f7] Boguphal. in Sommersb. Script. Sil. T. II. p. 36. Dlugoss. p. 421. Benedict. de Posnan. Według najstarszych archiwalnych wiadomości z fundacji u N. M. P. na Piasku miał Hrabia Peter za małżonkę córkę pewnego Księcia we Francji. Petrus Comes Slesie dominam Mariam de regno Francie Filiam cuiusdam Ducis duxit in uxorem. Godoci Chronicon Mst. p. 7. Autogr. Być może była to jego druga małżonka, którą przywiózł sobie z Francji, gdy towarzyszył swemu Panu na pielgrzymce do tego Królestwa.


Strona 201

…wysłał Ojciec, który wówczas był już w podeszłym wieku, i swój koniec codziennie sobie wyobrażał, jednego ze swych najwierniejszych sług potajemnie do Polski do swego Syna z wiadomością: że ma Królewski Skarb w swych rękach, którego nikomu innemu, jak jemu, wręczyć nie chce, by na pobożne fundacje go zastosować. Miał on sprawę przyśpieszyć, lecz jednocześnie też przy tym postępować ostrożnie, aby mógł Skarb bezpiecznie i bez przeszkód ze strony Króla do Polski przywieźć. Najlepszym środkiem byłoby, gdyby posłużył się do tego siłą zbrojną swego Księcia. Peter znalazł wkrótce okazję, by tę ważną sprawę Bolesławowi odkryć, przy czym nie omieszkał przedstawić mu wielkich korzyści, które tak Książę jak i Rzesza obiecywać sobie mogli, gdyby przedsięwzięcie szczęśliwie wypadło. Bolesław pozwolił, by przedstawienie i prośba tego jego wysoce zasłużonego Rycerza się ziściły. Wydał rozkaz, by zebrano wojsko, i wyekwipowano flotę. Skoro tylko pogoda pozwoliła, pociągnął z kwiatem swego rycerstwa w towarzystwie Hrabiego Petera do Gdańska, i nie lękał się z miłości do swego ulubieńca żadnego nakładu, żadnych trudów, a nawet choroby morskiej; albowiem była to jego pierwsza podróż. Flota pożeglowała z pomyślnym wiatrem w r. 1124 i przybyła cało do Duńskiego wybrzeża. Można łatwo pomyśleć, co mieszkańcy kraju mieli przed oczami [co pomyśleli], gdy ujrzeli tak liczną flotę u swych wybrzeży. By zatem…


Strona 202

…wszelkie podejrzenie u nich usunąć, i przeciągnąć ich na swoją stronę, kazał przy swym lądowaniu obwieścić: że przybywa w zamiarze pomszczenia śmierci zamordowanego Króla, który był przyjacielem jego i Ojca Petera. Sprawiło to taki skutek, że niemal wszyscy Duńczycy przeszli do niego, i broń przeciw bratobójcy zwrócili, który opuszczony przez swoich widział się zmuszonym uciec z Królestwa, by nie wpadł w ręce Księcia Bolesława. Ten pozostawił przy swym odjeździe Baronom i Wielkim wszystkie zamki i miasta Danii, którymi zawładnął, i polecił im, by wybrali sobie mądrego Króla. Ojciec Petera sprawił [załadował] natychmiast cały skarb na flotę, i udał się sam wraz ze swym krewieństwem na nią. Bolesław odżeglował w końcu ze swoim orszakiem od Duńskiego wybrzeża z powrotem, i przybył uwieńczony sławą i szczęściem ku radości swych poddanych znowu do Polski g7). Boguphalus jest pierwszym, który tę bajkę uczynił fragmentem polskiej historii, Długosz dodał z jakiejś kroniki imiona zamordowanego Króla, i mordercy, a za nim Matthias von Michow, Cromer i inni, ba nawet Solignac (Poln. Gesch. S. 185. f.) wszystko, bez najmniejszego badania…


[Przypisy]:

[g7] Boguphal. Chron. Pol. p. 36. Dlugoss. L. IV, p. 422. Matth. de Michou. Chron. Pol. p. 56. Tom. II. Pistor. Script. Polon. Benedict. de Posnania Historia Petri Comit. de Dacia Mst. Martin, Cromer. de reb. Polonor. L. V. p. 126. sq.


Strona 203

…powtórzył [opowiedział dalej]. Kronikarzom nie można było takiej niewiedzy brać za złe, także dobremu prepozytowi u św. Ducha Benedyktowi z Poznania nie; bo jakże mieli dojść do tego, by historię Danii znać. Ale Śląscy zbieracze historii powinni byli przecież zapytać historii Duńskiej, czy wiedziała ona coś o tym wydarzeniu; i gdyby to zrobili, dowiedzieliby się, że wydarzenia Duńskiego Królestwa i regentów w czasach Petera Duńczyka, na to opowiadanie absolutnie nie pozwalają. Nie panował wówczas żaden Król Henryk, jeszcze mniej zamordował go brat Abel. Gdyby nawet chcieć powiedzieć, że imiona często w starej historii bywały przekręcane, to jednak także wówczas przez osoby inaczej nazwane nie była odgrywana żadna tego rodzaju tragedia. Zatem także Ojciec Hrabiego Petera nie mógł Królewskiego Skarbu swemu Synowi przekazać. Jednak z tejże Duńskiej historii daje się sposób powstania tej bajki bardzo łatwo i naturalnie wyjaśnić. Wiadomo, że kompilatorzy trzynastego i obu następnych stuleci nigdy nie troszczyli się o chronologię. Było im wszystko jedno, czy umieścili wydarzenie o stulecie później, czy wcześniej. Sprawca tej bajki dowiedział się w starszych kronikach, albo też z ustnych przekazów, że Peter Duńczyk posiadał wielkie bogactwa; być może pierwszy opowiadacz użył wyrażenia regius thesaurus [królewski skarb],


Strona 204

…i rozumiał przez to bardzo wielki skarb, zaś kolejny opowiadacz wziął słowo w dosłownym znaczeniu. Aby więc posiadanie tego skarbu tak sobie samemu, jak i swoim czytelnikom uczynić bardziej zrozumiałym, rozejrzał się za jakąś Duńską kroniką, i tam znalazł, że Król Erich został przez swego brata Abla pojmany, i przez jednego ze swych przyjaciół zamordowany; że Abel w skrzyni zabitego Króla spodziewał się znaleźć wielki skarb, a zamiast tego znalazł w niej franciszkański habit [Kutte]. Habit musiał zostać pominięty; inaczej nie mógłby całego wydarzenia użyć [wykorzystać]. Zostało więc przy skarbie; którego przecież inicjator mordu Abel, nie był wart; musiał więc wpaść w ręce kogoś godniejszego, przynajmniej niewinnego; Ojca Hrabiego Petera. Teraz bajka była gotowa, i była z wieku na wiek wierzona i powtarzana. A przecież tragiczne wydarzenie zamordowania K. Ericha z poduszczenia jego brata Abla zaszło ponad sto lat po tym czasie, kiedy Peter miał skarb z Danii przywieźć, 1250. (Wagners Gesch. von Dänemark S. 378. f. f. Gebhardi Gesch. von Dänem. Langeb. T. I. II. IV. Matth. Paris p. 373 545.) Joh. Is. Pontanus jest pierwszym, który ten anachronizm (de reb. Danicis L. VII. p. 339. sq.) wskazał. Tę uwagę wykorzystał Henelius w Breslogr. Renou. Mst. w historii Bolesława III. Po…


Strona 205

…po nim Mart. Hanke z większym zapasem literackim sprawę bliżej zbadał. Pisze on: (de Siles. reb. p. 382.) Duńczycy nigdy nie mieli Króla Henryka, za to wprawdzie wielu Erichów. To nie byłby żaden błąd; Albowiem Erich Duńczyków i Heinrich Niemców jest jednym i tym samym imieniem. Wśród nich Erich IV z przydomkiem Emund w 1139, nie 1124 został zamordowany, nie przez Abla swego brata; lecz przez Plocusa, skrytobójcę. Ericha VI zabił wprawdzie jego brat Abel, ale w r. 1250. Przytacza na dowód Alsteda, Sunninga, Meursiusa i Pontanusa jako świadków. Dlatego (mówi S. 383.) Polscy annaliści, Długosz, Matth. de Michow, Cromer, jako że rozumieli pod tym K. Ericha VI, popełnili jawny, przeskakujący całe stulecie błąd. Że Hrabia Peter posiadał wielkie skarby, w to nikt nie wątpi. Ale należało przecież zbadać: czy Wilhelm, Ojciec Hrabiego Petera, rzeczywiście był skarbnikiem? i wtedy znalazłoby się, że Duńska historia nic o tym nie wie. Hanke zostawia tę ważną okoliczność nieprzebadaną, i opowiada bajkę o odebraniu skarbu za Długoszem. Wreszcie byłaby jeszcze żegluga Księcia Bolesława III do Danii, jak też odebranie Królewskiego Skarbu, i jednocześnie [zabraniem] Hrabiego Wilhelma i jego krewieństwa do Polski do zbadania. Prawdziwa historia, jak…


Strona 206

…jak Hrabia Wilhelm do wielkich bogactw doszedł, daje się z ówczesnych rozbojów morskich na Duńskich Wybrzeżach bardzo dobrze pomyśleć. Ten Hrabia posłużył się stałym zwyczajem rozboju morskiego, i z Danii w ten sposób Skarby przyniósł. Zatem ma ta Bajka, tak jak każda inna, żyłę Prawdy w sobie „Duńskie Skarby” przez Rozbój morski nabyte zostało pominięte, ponieważ w czasach Kronikarza ten rodzaj wzbogacania się, nie pozostawał już w szacunku, albo przynajmniej Nienaganności, jak [wtedy], gdy Hrabia Wilhelm i jego Syn Peter żyli.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.