List ten otwiera plastyczny opis architektury sakralnej dwunastowiecznego Wrocławia na tle europejskiego boomu budowlanego. Autor przytacza legendę o św. Stanisławie wskrzeszającym rycerza Piotra oraz opowieść o hojności Bolesława Szczodrego, która doprowadziła do zguby chciwego duchownego. Dalsza część listu relacjonuje krucjatę z 1147 roku przeciwko poganom i „cud” odnalezienia monety w rybie, a następnie omawia organizację militarną Śląska (z dramatycznym opisem obrony Głogowa), dawny system sądownictwa oraz początki mennictwa, kończąc wzmianką o rażeniu piorunem kapłana w katedrze.
Strona 283
List Dwudziesty Pierwszy.
Wrocław, dnia 31 maja 1780.
Pozwólcie Państwo, że zatrzymamy się teraz na kilka chwil i ogarniemy wzrokiem całość obiektów, które zauważyliśmy na naszej drodze przez drugi okres istnienia Wrocławia. Widok tego miasta stał się już większy, pokaźniejszy i bardziej pociągający. Raczcie spojrzeć ze mną w stronę północno-wschodnią. Tutaj wznosi się wielki, złożony budynek z kamienia, pierwotna siedziba Benedyktynów, po których niedługo potem nastąpili Premonstratensi – klasztor św. Wincentego wraz z kościołem; niedaleko stąd stoi kaplica św. Michała.
Skierujcie Państwo dalej swój wzrok na leżący w pobliżu, w kierunku południowym, Ostrów Tumski (Dominsel), opływany przez Odrę. Tutaj widzicie wspaniały kościół katedralny, jeszcze nieukończony, dumnie wznoszący się swymi czterema rozpoczętymi wieżami; początkowo z drewna, teraz jako ogromna masa kamienia. Po prawej stronie, całkiem blisko, stoi również murowany kościół św. Idziego (St. Egydien), a przy nim zamek książęcy, który zbudował Kazimierz I, będący siedzibą śląskiego Starosty Krajowego (Landeshauptmann).
Przejdźcie Państwo następnie przez Odrę na południowy zachód i obejrzyjcie kościół NMP na Piasku wraz z klasztorem. Udajcie się potem do miasta i spójrzcie na wschód, gdzie na jego krańcu stoi kościół św. Wojciecha (St. Albrecht); dalej, w środku miasta, właściwy kościół farny św. Marii…
Strona 284
…Marii Magdaleny, dalej w kierunku południowo-zachodnim Ratusz, a jeszcze dalej na północny zachód kościół św. Wawrzyńca (St. Lorenz) z drewna, który później, zbudowany z kamienia, otrzymał nazwę św. Elżbiety. A wokół wszystkich tych kościołów mnóstwo niskich domów, w których mieszkają przeważnie przedsiębiorczy, pilni, pracujący i handlujący Niemcy, przemieszani ze Słowianami.
Ten okres, w którym się znajdujemy, był czasem fundowania i odbudowy kościołów, nie tylko w Polsce, na Śląsku, a zwłaszcza we Wrocławiu, lecz także we wszystkich krajach Europy oświeconych i ucywilizowanych przez religię chrześcijańską. Historia Włoch, Francji i Niemiec daje tego dowody. Raczcie Państwo porównać ten skoncentrowany obraz, który sporządził pan opat Jagemann na podstawie włoskich pisarzy, ze stanem Wrocławia. Nigdy (mówi on w Historii wolnych sztuk i nauk we Włoszech, T. 1, s. 154–56) nie powstało we Włoszech więcej dzieł architektury niż w XI i XII wieku. Wiele z najznamienitszych katedr zostało zbudowanych właśnie wtedy; ich przepych, wielkość i trwałość podziwiamy do dziś, chociaż brakuje im mniej lub bardziej symetrii i smaku.
Kościół św. Marka w Wenecji został ukończony pod koniec jedenastego stulecia. Pod kościół katedralny w Pizie kamień węgielny położono w roku 1074. W tym samym mieście w następnym stuleciu wzniesiono kościół św. Jana Chrzciciela. Na…
Strona 285
…Na Monte Cassino zbudowano wspaniały kościół. Kościół katedralny św. Piotra w Bolonii, który spłonął w roku 1141, został odbudowany jeszcze przed rokiem 1184, a ten w Modenie powstał w latach od 1099 do 1106. Tak też wzniesiono katedrę w Ferrarze w roku 1135. Podobnież papieże kazali w owym czasie zbudować w Rzymie wiele wspaniałych kościołów.
Rudolf Glaber, niemiecki pisarz jedenastego wieku, żywo przedstawia ducha tych czasów. Prawie na całej ziemi, zaraz na początku jedenastego stulecia, a szczególnie we Włoszech i we Francji, przebudowano na nowo kościoły katedralne, chociaż większość z nich była jeszcze w dobrym stanie i tego nie potrzebowała. Jednakże każdy naród chrześcijański rywalizował, by mieć piękniejsze kościoły niż inni. Było bowiem tak, jakby świat zrzucił z siebie stare odzienie i przywdział nowe, białe – w postaci kościołów (Muratori Antiquit. Ital. Vol. IV. p. 828).
Anstäus, mnich z opactwa Gorze, był w dziesiątym wieku zręcznym budowniczym. Jednakże ani on, ani inni artyści nie mogli wówczas zrobić kariery ani zyskać wielu okazji do okazania swych talentów, ponieważ powszechnie tkwiono w błędnym przekonaniu, że koniec świata jest bardzo bliski. Skoro tylko wraz z rokiem 1000 ta obawa zniknęła, zaczęto burzyć stare kościoły i budować nowe. Istnieje we Francji jeszcze dość duża ich liczba, które zostały zbudowane lub…
Strona 286
…lub rozpoczęte za panowania króla Roberta (Meusels Geschichte von Frankreich 1. Th. S. 474). Święty Otto, biskup Bambergu, zbudował znaczną liczbę kościołów i klasztorów na początku dwunastego wieku w swojej diecezji. Są one wymienione w Żywocie św. Ottona, s. 344 i nast. (w Canisii Lect. Antiq. T. II. Ingolst. 1602. 4). Szczegółowy wykaz fundacji, które w tym czasie powstały w Bawarii, przytoczył Jan Aventinus (Annal. Boior. L. VI. p. 382. Chronik. B. VI. S. 732).
Widzą tu Państwo jednocześnie bodziec, który skłonił również Hrabiego Piotra do budowania tak wielu murowanych kościołów i klasztorów, zarówno w Polsce, jak i szczególnie we Wrocławiu; chociaż główną przyczyną była potrzeba kraju. Ponieważ bowiem przy wprowadzaniu religii chrześcijańskiej w Polsce nie można było poświęcić wielu lat na budowę kościołów, i w konsekwencji składały się one tylko z drewna, więc większość z nich chyliła się teraz ku upadkowi. Oprócz tego pomnożyła się liczba chrześcijan, którzy zatem również potrzebowali kościołów. Że te zostały zaopatrzone w fundacje hojnie, stosownie do potrzeb tamtych czasów, widzieli Państwo z poprzednich listów.
Panujący duch religii żyjących wówczas chrześcijan polegał na płomiennej gorliwości, by wykorzenić niewiernych, rozszerzyć chrześcijaństwo wśród pogan i wyposażyć nowo zbudowane kościoły w obfite dochody. Stąd krucjaty do Palestyny, a w naszych stronach przeciwko Prusom…
Strona 287
…Prusom i Pomorzanom. Historia księcia Bolesława i biskupa krakowskiego Stanisława przedstawia nam obraz, z którego można wnioskować o pojęciach religijnych ówczesnych chrześcijan. Jest on tak pouczający, że zasługuje na to, by znaleźć tutaj miejsce. Wiedzą Państwo z dwunastego Listu, w jakich stosunkach Stanisław pozostawał z Księciem i z jaką otwartością mówił mu prawdę. Aby dać Biskupowi odczuć powzięty na niego gniew i sprawić mu ból, Książę zaaranżował sytuację, w której spadkobiercy pewnego rycerza, który sprzedał Biskupowi swój majątek, zakwestionowali tę transakcję.
Sprawa została wniesiona przed Księcia, który – zgodnie z ówczesnym zwyczajem – sprawował sąd pod gołym niebem, niedaleko książęcego zamku i miasta Solec. Przybyli tu oskarżyciele, a biskup Stanisław musiał również stawić się osobiście, by bronić swojej sprawy dotyczącej wsi Piotrawin. U jego boku stali różni szlachcice, których powołał na świadków; gdy jednak mieli złożyć zeznania, odmówili ze strachu przed Księciem. Wszyscy stali pełni oczekiwania. Bolesław spoglądał na Biskupa z szyderczą miną, ściągając tym na niego uwagę wszystkich obecnych. Stanisław pobladł, gdy patrzyło na niego całe zgromadzenie. Przez pewien czas był w zakłopotaniu, jak dowiedzie swojej racji. Wreszcie przerwał ogólne milczenie i rzekł: „Skoro nie mogę mieć żadnego świadka pośród żywych…
Strona 288
…żywych, to odwołuję się do umarłych i zobowiązuję się postawić jako świadka w ciągu trzech dni rycerza Piotra, który sprzedał mi wieś Piotrawin, chociaż leży on już od trzech lat w grobie. Jeśli tego nie dokonam, uznam moją sprawę za przegraną”. Wszyscy byli pełni zdumienia z powodu tej mowy i oczekiwali chciwie cudownego wystąpienia. Książę Bolesław uważał to za śmieszną obietnicę, jednak przyznał mu żądany czas.
Biskup Stanisław wyszedł wówczas ze zgromadzenia sądowego i w towarzystwie duchownych oraz różnych świeckich udał się do wsi Piotrawin, która była oddalona stamtąd tylko o sto kroków. Nałożył na wszystkich swoich towarzyszy trzydniowy post, przywdział włosiennicę, czytał ze swoimi kanonikami i kapłanami msze za dnia, a w nocy leżał krzyżem przed ołtarzem i modlił się do Boga, by rycerz Piotr ożył na nowo. Swoim duchownym, których odwaga zaczynała się chwiać, wlewał otuchę.
Gdy nadszedł trzeci dzień, a wielu przybyło tam z ciekawości, by zobaczyć wynik sprawy, udał się Stanisław w procesji z duchowieństwem i tłumem ludu do grobu rycerza Piotra. Kazał go otworzyć, modlił się do Boga, by przywrócił mu życie, dotknął następnie na wpół rozłożonego ciała i rzekł: „W imię Ojca, Syna i Ducha Świętego rozkazuję ci, Piotrze, abyś powstał z martwych i stał się świadkiem prawdy”. W tym momencie zmarły odzyskał…
Strona 289
…odzyskał życie i wyszedł z grobu. Stanisław podał mu rękę i poprowadził go do wielkiego ołtarza, gdzie złożył Bogu dziękczynienie. Następnie udał się z nim na miejsce, gdzie Książę sprawował sąd, w asyście wielkiego tłumu ludzi. To, że dał mu płaszcz, aby się nim okrył, rozumie się samo przez się.
Bolesław dowiedział się o tym od kilku rycerzy, którzy przy tym byli i pospiesznie mu donieśli, nie mógł jednak w to uwierzyć, dopóki sam nie zobaczył na własne oczy ożyłego rycerza. Ze wszystkich stron nadbiegali gromadnie ludzie, by to widzieć. Teraz Stanisław stanął ze swoim świadkiem, wskrzeszonym rycerzem Piotrem, przed sądem i rzekł do Księcia: „Oto jest ten, od którego kupiłem dobra, żywy, aby zaświadczyć o prawdzie”; zwrócił się następnie do stojących obok i rzekł: „Mam nadzieję, że go poznajecie”. Wszyscy stali cicho, pełni zdumienia. Nawet sam Książę wyszedł z siebie z podziwu.
Wreszcie rycerz Piotr przemówił w te słowa: „Stoję tutaj na rozkaz Boski i na modlitwę biskupa Stanisława żywy przed twoim trybunałem, o Książę, jako świadek, i wyznaję niniejszym, że wieś Piotrawin, niegdyś mój majątek dziedziczny, sprzedałem temu Stanisławowi, biskupowi Krakowa, i jego kościołowi na trwałą i prawną własność, a pieniądze za to otrzymałem w gotówce i rzetelnie”. Następnie zwrócił się do swoich trzech wnuków, jak również pozostałych krewnych, którzy ze strachu przed Księciem…
Strona 290
…Księciem nie chcieli świadczyć prawdy, udzielił im surowych nagan i zagroził im piekłem, jeśli nie będą czynić pokuty. Nikt nie ważył się odezwać ani słowem. Ponieważ Książę nie miał nic do zarzucenia przeciwko temu świadkowi, Stanisław wygrał swoją sprawę i wieś pozostała własnością Kościoła.
Po tym zwycięstwie Biskupa nad jego wrogami, odprowadził on rycerza Piotra, wraz z pokaźnym zgromadzeniem, które uczestniczyło w sądzie, do kościoła św. Tomasza w Piotrawinie i zapytał go, czy miałby ochotę pożyć jeszcze kilka lat. Gdy ten jednak okazał swoją niechęć i poprosił go, by pozwolił mu tylko znowu umrzeć, zaprowadził go do grobu, do którego rycerz Piotr wstąpił. Gdy wyzionął tam znowu ducha, Stanisław i jego duchowieństwo odśpiewali zwykłe pieśni pogrzebowe i odmówili modlitwy; następnie narzucono znowu ziemię na grób.
I tak zakończyło się owo cudowne wystąpienie, które pozwala nam widzieć jak w zwierciadle sposób myślenia tamtych czasów. Dowody na to można znaleźć w Żywocie św. Stanisława pióra Długosza (Kraków 1511) oraz w Acta Sanctorum (Miesiąc Maj, Tom II, dzień 7 maja, s. 215 i nast.), gdzie autor między innymi przytacza na poparcie tej historii także wskrzeszenie cesarza Trajana przez papieża Grzegorza.
Znana jest Państwu dowcipna odpowiedź króla Ryszarda Lwie Serce, którą dał pewnemu mnichowi, wyrzucającemu mu jego trzy brzydkie córki. Oto przyczynek do tego z historii…
Strona 291
…historii tegoż księcia Bolesława II, któremu nadano stąd przydomek Szczodrego (der Milde). Książę ten siedział pewnego razu w Krakowie przed swoim pałacem i oglądał przyniesiony, leżący na dywanach trybut Rusinów i innych podległych mu ludów. Przez przypadek nadszedł tam również ubogi, obcy duchowny, który rzucił okiem na nagromadzone pieniądze, wpatrywał się w nie z podziwem, myśląc przy tym o swoim ubóstwie, i głośno, z głębi serca westchnął.
Bolesław, który łatwo wpadał w gniew, słysząc człowieka żałośnie wzdychającego, sądził, że uderzył go jeden z jego szambelanów. Zapytał więc wzburzony: „Kto waży się tutaj wzdychać? Albo kto jest tak zuchwały, by tutaj kogoś bić?”. Biedny duchowny drżał i żałował, że zobaczył pieniądze; próbował ukryć się między innymi, aby Książę go nie odkrył. Ten jednak nie ustąpił, dopóki jego dworzanie nie wyciągnęli człowieka. Postawili go przed Bolesławem.
„Powiedz mi – zagadnął go Książę – co pomyślałeś, wzdychając tak żałośnie?”. Z drżeniem odpowiedział tamten: „Łaskawy Książę, rozważałem moją nędzę, moje ubóstwo, oraz Waszej Łaskawości chwałę i majestat, a widząc to szczęście w tak wielkim oddaleniu od mojego nieszczęścia, westchnąłem z gwałtownego bólu”. Na to rzekł Szczodry Książę: „Jeśli westchnąłeś z powodu swego ubóstwa, to znajdziesz w Bolesławie władcę, który potrafi cię pocieszyć…
Strona 292
…pocieszyć. Podejdź tylko bliżej do sterty pieniędzy, której tak się dziwujesz. To, co zdołasz z niej unieść, jest twoje”. Biedaczysko spoglądał to na pieniądze, to na Księcia, a gdy z jego miny wywnioskował, że mówi poważnie, zbliżył się i pożerał błyszczący metal chciwym wzrokiem. „Bierzże! Bierz! – powtórzył Książę – ile tylko możesz”. Wówczas napakował sobie tyle w swoją szatę, że ta się podarła. Zaraz zdjął Książę swój płaszcz z ramion, podał mu go i pomógł zapakować tyle złota i srebra, że wreszcie duchowny, całkiem przytłoczony ciężkim brzemieniem, krzyknął, że kark mu pęknie, jeśli naładuje mu więcej. Tak więc powlókł się precz z bogatym brzemieniem, a Bolesław spoglądał za nim z uśmiechem.
Marcin Gall, z którego (Chron. Pol. p. 72) pochodzi to opowiadanie, kończy tę pouczającą historię chwytającym za serce wierszem:
Rex fama viuit, pauper ditatus obiuit. [Król żyje sławą, biedak wzbogacony zmarł.]
Nieznany Autor (Chron. Princ. Pol. p. 23) odpisał Marcina Galla niemal słowo w słowo, lecz opuścił jednak różne rzeczy. Jego opowiadanie nie jest tak obrazowe i brakuje mu tego strasznego komizmu. Długosz, który nigdy nie potrafi powstrzymać się od tego, by prosto opowiedzianego zdarzenia nie urozmaicić, nie rozszerzyć i nie upiększyć swą retoryczną i poetycką sztuką, wzbogacił swoim dowcipem także tę historię, zwłaszcza na początku i na końcu. Każe on (Hist. Pol. T. I. p. 262)…
Strona 293
…książęcym namiestnikom (Statthalter) lub ich zastępcom, aby kosztowne naczynia i klejnoty, jak również szlachetne kamienie i perły oraz bite złoto i srebro, przynosili jako trybuty z krajów podległych Bolesławowi czynszem. Jego opowiadanie ma tragiczny koniec. Chciwy pieniędzy duchowny ulega, zrobiwszy zaledwie kilka kroków, ciężarowi, którego nie chce porzucić, i łamie kark.
Posłuchajcie Państwo jeszcze, jak Długosz czyni to opowiadanie, według swej maniery, budującym. Doniesiono Bolesławowi o tej strasznej śmierci. I co Państwo myślicie, co kazał uczynić z ciałem i pieniędzmi? Pieniądze do skarbca, a ciało do grobu! Wówczas jednak nie można by wyprowadzić żadnego morału. Bolesław wydał rozkaz, by oboje, zmarłego i pieniądze, zatopić w Wiśle. Pieniądze bowiem nie zasługiwały na to, by być używanymi przez ludzi, skoro dały okazję, że duchowny ściągnął przez nie na siebie śmierć; a duchowny nie był warty, by jego prochy zmieszały się z prochem innych chrześcijan, lecz zasługiwał także po śmierci na karę, ponieważ z chciwości stał się samobójcą – by jego ciało stało się żerem dla ryb.
W gorliwości, by wykorzenić bałwochwalstwo i religię chrześcijańską dalej rozszerzać, odznaczył się książę Bolesław III całkiem szczególnie. Nie zadowolił się tym, że po zakończonej zwycięskiej kampanii na Pomorzu skierował 8000 ludzi…
Strona 294
…wraz z żonami i dziećmi do religii chrześcijańskiej, których jako jeńców zaprowadził do Polski i osadził w twierdzach granicznych, aby chronili jego kraj i wojowali z obcymi; lecz nie mógł się też wcześniej uspokoić, aż znalazł zagranicznego biskupa, który by Pomorze oświecił światłem Ewangelii; albowiem w Polsce nie było wówczas ani jednego, który posiadałby ducha Wojciecha czy Stanisława, wszyscy wymawiali się i uważali tę ciężar za zbyt wielki dla swych ramion (6). Wrocław był w roku 1125 tak szczęśliwy, by widzieć u siebie jednego z najbardziej zasłużonych mężów swoich czasów, biskupa Bambergu Ottona; który tędy przejeżdżał i udawał się na Pomorze, by tam nawracać pogan. Został on…
[Przypis (6)]
To mówi sam książę Bolesław w liście do biskupa Ottona, który tutaj, jako najstarszy pisemny pomnik książąt polskich, zasługuje na miejsce.
Quia in diebus iuventutis tuae apud patrem meum decentissima te honestate conuerfatum memini, et nunc quoque dominus tecum est, firmans te et benedicens tibi in omnibus uiis tuis, si tuae non displicet dignitati, ueteres tecum renouare amicitias, tuoque consilio simul et auxilio uti ad Dei gloriam promouendam, ipsius gratia coadiuuante. Nosti enim, ut arbitror, quomodo Pomeranorum cruda barbaries, non mea quidem, sed Dei uirtute humiliata, societati ecclesiae, per baptismi lauacrum se admitti petunt. Sed ecce per triennium laboro, quod nullum Episcoporum uel sacerdotum idoneorum mibiue affinium ad hoc opus inducere queo.
[Ponieważ pamiętam, że w dniach młodości twojej u ojca mego z najprzyzwoitszą szlachetnością przebywałeś, i teraz także Pan jest z tobą, umacniając cię i błogosławiąc tobie na wszystkich drogach twoich, jeśli godności twojej to nie uchybia, [pragnę] dawne z tobą odnowić przyjaźnie, oraz twoją radą pospołu i pomocą posłużyć się dla krzewienia chwały Bożej, przysparzającej łaski jego. Znasz bowiem, jak sądzę, w jaki sposób Pomorzan surowe barbarzyństwo, nie moją wprawdzie, lecz Boga mocą upokorzone, do społeczności Kościoła, przez obmycie chrztem, przyjęte być prosi. Lecz oto przez lat trzy trudzę się, iż żadnego z Biskupów albo kapłanów zdatnych, mi bliskich, do tego dzieła skłonić nie mogę.]
Strona 295
…został on przez wrocławian przyjęty z wielkimi honorami. Wyszli mu naprzeciw w procesji i śpiewali: Ciues Apostolorum et domestici Dei aduenerunt hodie — [Obywatele Apostołów i domownicy Boga przybyli dzisiaj]. Z historii tegoż samego widać, że głównymi punktami religii chrześcijańskiej, w których wówczas pouczano nieświadomych lub niewiernych, były następujące: zachowanie jedności wiary przez więź pokoju. Przestrzeganie wysokich świąt, dni postnych w Suche Dni i w Wielki Post, wigilii i dni świątecznych Apostołów oraz innych Męczenników i Świętych, jak też niedziel; dalej nauki o Narodzeniu, Obrzezaniu, Ofiarowaniu, Chrzcie, Przemienieniu, Męce, Zmartwychwstaniu i Wniebowstąpieniu Jezusa Chrystusa; o wylaniu Ducha Świętego, o grzechu pierworodnym, o siedmiu sakramentach, o zmartwychwstaniu i życiu wiecznym.
[Ciąg dalszy przypisu (6)]
Vnde quia tua sanctitas ad omne opus bonum promta et indefessa praedicatur, rogamus, Pater amantissime, non te pigeat, nostro comitante seruitio, pro Dei gloria, tuaeque beatitudinis incremento, id laboris assumere. Sed et ego tuae Paternitatis deuotus famulus, impensas omnes et socios itinerum et linguae interpretes, et coadiutores presbyteros et quaecunque necessaria fuerint, praebebo; tu tantum sanctissime Pater uenire dignare. Vita B. Ottonis, Episcopi Bambergensis. Pomeranorum Apostoli, auctore Anon. $\sigma\upsilon\gamma\chi\varrho o\nu\omega$ in Canisii Lection. antiq. T. II. Ingolst. 1602. 4. p. 372.
[Stąd, ponieważ świętobliwość twoja do wszelkiego dzieła dobrego jako gotowa i niestrudzona jest głoszona, prosimy, Ojcze umiłowany, niech ci nie będzie przykro, przy towarzyszącej naszej posłudze, dla chwały Bożej i twojej szczęśliwości wzrostu, ten trud podjąć. Lecz i ja, oddany sługą twojego Ojcostwa, wydatki wszelkie i towarzyszy podróży, i języka tłumaczy, i pomocników prezbiterów, i cokolwiek konieczne będzie, dostarczę; ty tylko, najświętszy Ojcze, przybyć racz. Żywot św. Ottona, Biskupa Bamberskiego, Apostoła Pomorzan, autorstwa Anonima współczesnego…]
Strona 296
Wiecznym. Chrzest odbywał się zazwyczaj w Wielką Sobotę i w wigilię Zielonych Świątek. Katechumeni (Täuflinge), jeśli byli dorośli, musieli się wcześniej wykąpać, potem zbliżali się przyodziani w białe szaty i ze świecą woskową w ręku do miejsca, gdzie mieli być ochrzczeni. Tutaj znajdowała się zasłona przed chrzczącym kapłanem, aby przy tej świętej czynności, gdy chrzczono kobiety, nie wywołać zgorszenia. Każda osoba stała cała w wodzie i była trzykrotnie z głową zanurzana pod wodę oraz namaszczana świętym olejem. Katechumen oddawał swoje ubranie, jak też świecę woskową, gdy wchodził do wody, chrzestnym, którzy trzymali mu światło podczas obrzędu chrztu, a gdy wychodził z wody, znowu ubierali go w białą szatę. Spowiadać się i przyjmować Komunię Świętą musiał każdy przynajmniej trzy do czterech razy w roku. Gdy składali przysięgę, dotykali relikwii świętych. Orężem biskupa Ottona przeciwko niewiernym szczecinianom były krzyż i relikwie (7).
Papieska klątwa wywierała w tym okresie różne skutki. Za panowania księcia Bolesława III poddani, a zwłaszcza ci najznamienitsi, zostali przez nią tak podburzeni i rozgoryczeni na swego pana, że ten z powodu zagrożenia życia musiał opuścić Polskę, żyć w nędzy i w obcej ziemi…
[Przypis (7)]
Vita B. Ottonis l. c. p. 381. 383. sq.
Strona 297
…w obcej ziemi musiał znaleźć swój grób. Za czasów Bolesława IV na tę samą klątwę nie zważał ani książę, ani jego słudzy. O małżeństwach księży, zakazanych przez papieża Grzegorza VII i jego poprzedników, wrocławskie roczniki nie wiedzą w Śląsku nic; chociaż Burghardt (Krótkie zarysy śląskiej historii kościelnej, s. 5) zapewnia, że biskup Piotr I we Wrocławiu na rozkaz papieża w roku 1072 zakazał księżom małżeństw i chciał tego dowieść pewną monetą.
Uczonych, poza biskupem i kilkoma kanonikami we Wrocławiu, nie należy się w tym okresie spodziewać. Tak samo zapewne biblioteka katedralna, jak i szkoła, były tutaj jedynymi dla uczonych. Rękopisy, z których składał się biskupi księgozbiór, pochodziły z Włoch, skąd przywieźli je pierwsi biskupi, zwłaszcza Żyrosław I (Lucil I.), oraz z Francji; ponieważ było wówczas w zwyczaju, że Polacy studiowali teologię i prawo kanoniczne na akademii w Paryżu i stamtąd też przywozili z powrotem do swej ojczyzny skarby książkowe (8).
Z…
[Przypis (8)]
Stanislaus aetatem epheborum transgressus — Parisios Galliarum urbem se contulit, atque in diuino et canonico Jure eruditioni tam sedulo institit, tanta discendi flagrans cupiditate, ut nihil praetermitteret, quod ad institutionem summi futuri uiri pertinere uideretur, ex his artibus et doctrinis, quae illum ad summae perfectionis normam erudirent. —
[Stanisław, przekroczywszy wiek młodzieńczy — do Paryża, miasta Galii, się udał, a w prawie boskim i kanonicznym tak pilnie przykładał się do nauki, płonąc tak wielką żądzą wiedzy, że nie pominął niczego, co wydawało się należeć do wykształcenia przyszłego wielkiego męża, z tych sztuk i nauk, które go do normy najwyższej doskonałości wykształciły. —]
Strona 298
Z listu księcia Bolesława do biskupa Ottona z Bambergu można rozpoznać panujący wówczas uczony ton dworski, jak również wnioskować o skłonności tego księcia do uczonych. Że Bolesław znajdował szczególne upodobanie w obcowaniu z biskupem Piotrem, jak też w pobycie we Wrocławiu, dowodem tego jest jego częsta obecność w tym mieście. Znajdował się tu niemal stale nie tylko za czasów Władysława, swego ojca, gdzie jako namiestnik, czy raczej Pan Śląska, miał swą rezydencję; lecz także odwiedzał to miasto wielokrotnie po tym, jak został panującym księciem Polski (9).
[Ciąg dalszy przypisu (8)]
Septennio in Parisiensibus scholis Stanislaus in summa discendi solicitudine exacto, haud indignam secum Bibliothecam referens in Poloniam rediit. Dlugossi Vita S. Stanislai in Act. Sanct. mens. Mai. T. II. p. 207.
[Siedmiolecie w szkołach paryskich Stanisław spędziwszy w najwyższej dbałości o naukę, zaniósłszy ze sobą niegodną [w sensie: godną, litotes] bibliotekę, do Polski powrócił. Długosza Żywot św. Stanisława…]
[Przypis (9)]
Boleslaus martialis puer —- ubicunque hostes predas agentes sentiebat, illuc impigre cum coeuis iuuenibus properabat et plerumque furtim cum paucis terram hostium introibat, uillisque combustis captiuos et predam adducebat. Iam enim Ducatum Wratislauiensem puer aetate, senex probitate retinebat. Mart. Gallus Chron. Pol. p. 94. Praeerat et tunc Vratislauiensi plebi et urbi Episcopus Petrus, apud quem Boleslaus Rex magis peculiarem sibi et asiduam mansionem et sedem delegerat. Dlugoss. l. c. p. 214.
[Bolesław, chłopiec marsowy [wojenny] — gdziekolwiek czuł wrogów biorących łupy, tam czym prędzej z rówieśnikami młodzieńcami podążał i przeważnie ukradkiem z nielicznymi wchodził na ziemię wrogów, a spaliwszy wsie, jeńców i łup uprowadzał. Już bowiem Księstwo Wrocławskie chłopiec wiekiem, starzec prawością dzierżył… Przewodził zaś wówczas ludowi wrocławskiemu i miastu Biskup Piotr, u którego Król Bolesław bardziej osobliwe dla siebie i stałe mieszkanie oraz siedzibę obrał.]
Strona 299
Wojowniczy duch Bolesława III ożywił także mieszczan Wrocławia. Byli oni wybornie wyćwiczeni w broni i słynni ze swej waleczności. Było to potrzebą tamtych czasów, jako że Czesi i Niemcy tak często pustoszyli Śląsk ogniem i mieczem, zmuszając tym samym mieszkańców do chwytania za oręż. Także w latach pokoju miasto oglądało obraz wojny. Podczas uroczystości weselnych córki grafa Piotra ze Skrzynna odbył się we Wrocławiu turniej.
Co tyczy się wojskowości, jak i policji (Polizei – w dawnym znaczeniu: administracji i porządku wewnętrznego), bardzo mądre zarządzenia poczynił już książę Bolesław II. Każdemu miastu przepisana była pewna liczba ludzi służących w polu, których musiało ono wystawić w razie wybuchu wojny. Założył on na granicach liczne zamki i opatrzył je załogami, aby zapobiec najazdom wrogów i grabieżom rozbójników. Na utrzymanie tych żołnierzy nałożone były na każdą wieś, według liczby łanów (Huben), określone dostawy zboża: pszenicy i owsa. Ten rodzaj daniny nazywał się stąd Stroza (custodia) podatek na straż (Wachtsteuer) (Dlugoss. S. 169. Diplomat. Beiträge zu Schles. Rechten und Gesch. 2. B. 1. Th. S. 143. f.).
Także we wsiach chłopi musieli na zmianę trzymać nocne warty oraz głośnym głosem wołać i śpiewać, aby pokazać, że czuwają. Jest wielce prawdopodobne, że urządzenia te przetrwały pod rządami jego następców. Sposób, w jaki wówczas twierdze…
Strona 300
…twierdze atakowano i broniono, opisał żywo i wyraźnie Marcin Gall (s. 99), a za nim Nieznany Autor (Chron. Princ. Pol. S. 32). Mam nadzieję, że nie będzie dla Państwa nieprzyjemnym przeczytać ten opis w języku starego tłumacza.
Król Henryk V rozkazał swoim, by się uzbroili, i wysłał wszelki sprzęt do szturmu, i sformował hufce, dając każdemu hufcowi jego chorągiew (Panier), i kazał trąbić, by trwożyć miasto (Głogów) ze wszystkich stron, przez puszki (machinis) [machiny] i inne pociski oraz ogień. Ale mieszczanie w mieście przyszykowali się do obrony i podzielili się na wieże, baszty i bramy, gotując swą broń, pociski, kamienie, wrzącą wodę. — Bronili się mężnie, odpierając swym orężem i rozmaitymi pociskami swoich wrogów. Z tego powodu powstał wielki krzyk z obu stron. Niemcy szturmowali potężnie miasto; ale Polacy odpierali ich z wielką mocą, zrzucając z muru wielkie kamienie. Słychać było we wszystkich miejscach trzask puszek [machin] i kusz (Armbrost); pociski latały w powietrzu, dziurawione były tarcze, przebijane pancerze, wgniatane hełmy i szyszaki (casides). Zastrzeleni i trafieni padali na ziemię, ranni ustępowali. Niemcy napinali swoje kusze; Polacy ładowali swoje puszki (tormenta) [machiny miotające]; Niemcy ciskali z proc kamienie do miasta; Polacy…
Strona 301
…Polacy zrzucali kamienie młyńskie z muru i wielkie kłody z zaostrzonymi palami (lapides molares cum sudibus praeacutis); Niemcy wznosili rusztowania, po których mogliby przejść nad rowami (trabibus protecti murum subruere tentabant [chronieni belkami próbowali podkopać mur]); ale Polacy rzucali w to ogień z wysokości swych wież (ignem comburentem aquamque feruentem [ogień palący i wodę wrzącą]); Niemcy pędzili tarany (Stormbökke) pod mur na wozach; ale Polacy zrzucali z muru koła, które były okute ostrym i spiczastym żelazem (calliberetas stellatas Mart. Gall. rotas firmatas et acutas calybem de super euoluebant Anonym. [koła wzmocnione i ostrej stali staczali z góry]); Niemcy stawiali drabiny i chcieli zuchwale wejść na mur; ale Polacy podnosili Niemców w górę żelaznymi hakami (cum uncis ferreis affixos eos in aera suspendebant [zahaczonych żelaznymi hakami wieszali w powietrzu]).
Książęta w Polsce, podobnie jak książęta w Niemczech, sprawowali sądy publicznie pod gołym niebem. Działo się to zazwyczaj na łąkach, gdzie w pobliżu były rzeki i lasy, aby wielka liczba ludzi, która się tam zbierała, mogła znaleźć dla siebie i swych koni pożywienie oraz wygodę. Oprócz nielicznych starych praw krajowych, które – jak łatwo sobie wyobrazić – nie były spisane, Książę rozstrzygał przedłożone jego sądowi sprawy prawne według swego najlepszego wglądu i uznania, a te wyroki zyskiwały w następstwie…
Strona 302
…w następstwie moc prawa (10). Jeśli były to sprawy, które dotyczyły wspólnego dobra miasta lub kraju, przyciągano do tego mieszczan i stany krajowe, zbierano ich głosy i według nich decydowano. Tak działo się na obu zjazdach (Landtagen), które odbyły się we Wrocławiu przeciwko ulubieńcowi księcia Władysława; pierwszy pod przewodnictwem starosty krajowego, grafa Magnusa, drugi pod przewodnictwem księcia Bolesława i jego przyrodniego brata Zbigniewa (Spignew) (List 13. s. 166. 172).
To, że Śląsk, albo przynajmniej Polska, posiadały wówczas rodzimą monetę, a w konsekwencji także kopalnie, wynika z przytoczonego poniżej (11) miejsca…
[Przypis (10)]
Mos uetusto tempore apud illos (Polonos) seruatus obtinuerat, ut colloquiorum iudicia, quae nonnulli uocant magna, non in urbibus aut uicis, sed in pratis, quae siluas et undas haberent proximas, gererentur, —. Solus Rex, aut Princeps praesidebat iudicio, solus litigantium decidebat causas, cuius arbitria pro legibus, erant. Dlugoss. l. c. p. 215.
[Obyczaj od dawnego czasu u nich (Polaków) zachowany utrzymał się, że sądy wiecowe, które niektórzy nazywają wielkimi, nie w miastach lub wsiach, lecz na łąkach, które miałyby w pobliżu lasy i wody, były sprawowane. —. Sam Król, lub Książę przewodniczył sądowi, sam rozstrzygał sprawy spierających się, którego wyroki były zamiast praw.]
[Przypis (11)]
Gdy Biskup Otto z Bambergu znajdował się w Gnieźnie na dworze księcia Bolesława III, aby udać się na Pomorze celem nawrócenia tamtejszych pogan, otrzymał od Księcia oprócz innych potrzeb podróżnych i żywnościowych także krajowe pieniądze: — monetam quoque illius terrae liberalitate contulit ingenua [monetę także owej ziemi ze szlachetną hojnością ofiarował], — Vita B. Ottonis p. 375. in Canisii Lect. antiq. T. II. Ingolst. 1602. 4. Autor Hist. chronol. de Pologne pisze pod rokiem 1068: Les Auteurs commencent a fairemention de l’argent monnoyé en Pologne [Autorzy zaczynają wspominać o bitym pieniądzu w Polsce]. Dobrze by było…
Strona 303
…miejsca wnioskować. Czy też wino i len uprawiano, jak również płóciennictwo tutaj prowadzono, o tym milczy historia. Krzysztof Manlius pisze wprawdzie, że to pierwsze [wino] zostało zasadzone za rządów Albrechta Niedźwiedzia wokół Krosna przez Niemców, których on znad Renu tu sprowadził; jednakże jego twierdzenie jest bez wskazania źródeł.
Roczniki wrocławskie, śląskie, a w konsekwencji i polskie, są w tym okresie całkiem puste i ubogie we właściwe osobliwości kronikarskie. To, co jeszcze z rzadkości pod pewnymi latami umieściły, by wielkie luki poniekąd wypełnić, odpisały w większości z kronik niemieckich. Dlatego jest wielce ryzykownym wierzyć, że w tym okresie trzęsienia ziemi, zaraza, drożyzna, wielki śnieg, powódź itp. na Śląsku były, [tylko dlatego] że tego rodzaju rzeczy stoją w wrocławskich kronikach. Przeciwko kometom i zorzom północnym mniej jest do zarzucenia; chyba że i te zostały przez niemieckich annalistów zmyślone, lub błędnie do roczników wpisane. Przedkładać tu Państwu na to dowody, znaczyłoby Państwa Cierpliwość…
[Przypis dolny – kontynuacja z poprzedniej strony] …było, gdyby wymienił tych pisarzy: Albowiem polscy dziejopisarze Długosz, Maciej z Miechowa, Kromer, Guagnin, nie chcą przed czasami Króla Wacława, 1300, nic o polskich pieniądzach wiedzieć. Dewerdecks Siles. numismat. s. 92. nn. Kalendarz krakowski umieszcza początek bicia monety w Polsce w roku 1069.
Strona 304
…Cierpliwość zmęczyć. Nie będę więc wyliczał według lat ani krwawych deszczy, zimnych zim, burz, powodzi, gorących lat, szkód w zbożu; ani też potwornych narodzin, krzyża na księżycu i gwiazd spadających z nieba; lecz na zakończenie przytoczę tylko tę jedyną godną pamięci rzecz dotyczącą kościoła katedralnego: że w roku 1149 piorun zabił pewnego duchownego w kościele św. Jana na Ostrowie Tumskim przy ołtarzu św. Jerzego, gdy ten nie przeczytał jeszcze mszy do połowy.
Anegdotę tę znajduje się we wszystkich wrocławskich kronikach, jakkolwiek by się one nie nazywały, podobnież w Rocznikach Wrocławskich Mikołaja Pola, jak też w tegoż Zwierciadle pożarów i ognia (Brand- und Feuerspiegel), s. 34.
