List opisuje powrót synów Władysława Wygbańca na Śląsk, możliwy dzięki dyplomatycznym i militarnym naciskom cesarza Fryderyka I na Bolesława Kędzierzawego, a także późniejszy podział dzielnicy i liczne konflikty zbrojne zarówno z polskimi seniorami, jak i wewnątrz samej rodziny książęcej. Autor przedstawia panowanie Bolesława Wysokiego jako czas fundacji religijnych, w tym klasztoru w Lubiążu, oraz rozwoju osadnictwa na prawie niemieckim, kończąc relację wzmianką o niszczycielskim pożarze Wrocławia w 1200 roku i śmierci księcia w roku 1201.
Dwudziesty drugi list.
——————————————————————————–
Strona 305
Wrocław, dnia 3 czerwca 1780 r.
Król Fryderyk I był zbytnio przytłoczony nazbyt licznymi i ważnymi sprawami Rzeszy (Reichsgeschäften), by móc z należytym naciskiem egzekwować warunki pokoju zaprzysiężone przez księcia Bolesława IV. Do tego doszła jeszcze wojna włoska, którą prowadził przeciwko Mediolanczykom, a w której w 1161 roku wziął udział także najstarszy z pozostawionych synów księcia Władysława. Podczas oblężenia Mediolanu, według polskich dziejopisów (12), miał on przeżyć rycerską przygodę,
——————————————————————————–
(12) Kadłubek i Bogufał (Boguphalus), którzy spośród zachowanych kronikarzy polskich byli najbliżsi tym czasom, nie wspomniają o tym pojedynku ani słowem. Jan (Długosz, Chron. Polon. s. 8) jest pierwszym, który o nim tylko krótko wzmiankuje. „Nieznany” z 1390 r. (Chron. Princ. Polon. s. 39) potrafi już o tym opowiedzieć więcej. Obaj umieszczają tę przygodę w czasie, gdy Bolesław Wysoki wraz z braćmi objął już w posiadanie Śląsk; co jednak stoi w sprzeczności z wiadomościami ówczesnych niemieckich historyków o zburzeniu Mediolanu. Długosz, który przynajmniej nie popełnia anachronizmu, opowiada (L. V. s. 500) tę rycerską bajkę najobszerniej, a wszyscy późniejsi polscy i śląscy historycy powtarzają ją za nim.
——————————————————————————–
Strona 306
i w pojedynku pokonać dumnego olbrzyma, który przez wiele dni wyzywał najdzielniejszych z wojsk cesarskich do walki. O tym jednak niemieccy współcześni pisarze (Radevicus L. I. C. XXXVII. s. 499; Gunther Ligurin. L. VII. s. 110 i nast.) nic nie wiedzą; donoszą oni natomiast, że to pewien mediolańczyk, niezwykle biegły w jeździe konnej, wyzwał równie wprawnego jeźdźca i dzielnego wojownika niemieckiego. Wyzwanie to przyjął hrabia Albrecht z Tyrolu, który jedynie z tarczą i włócznią ruszył przeciw niemu, zrzucił chełpliwego przeciwnika z konia i, nie zabijając go, z pogardą zostawił leżącego na placu boju. Po zburzeniu Mediolanu cesarz Fryderyk powrócił do Niemiec. I wówczas na serio starał się skłonić książąt polskich, aby przywrócili synom księcia Władysława dziedziczne ziemie (Erbländer) ich ojca. Pisał listy, wysyłał do nich posłów. Los, jakiego doświadczył Mediolan, mógł wywrzeć na księciu Bolesławie IV taki wpływ, że nie sprzeciwiał się on żądaniom cesarza. Traktaty, które zawarto podczas tych negocjacji, zaginęły: żaden historyk nie zachował o nich ani słowa. Książę Bolesław IV, za zgodą swoich braci, oddał pozostawionym synom księcia Władysława nie wszystkie dziedziczne prowincje ojca – Kraków, Łęczycę, Sieradz i Śląsk – lecz jedynie tę ostatnią, i to nawet nie
——————————————————————————–
Strona 307
całkowicie z powrotem; albowiem zatrzymał z niej dla siebie różne miasta. Kadłubek przedstawia tę sprawę w świetle jak najkorzystniejszym dla księcia Bolesława IV, jest jednak na tyle szczery, by przytoczyć zarazem zarzuty synów księcia Władysława. Jego relacja to ówczesny polski ton dworski (polnsche Hofton). Twierdzi on, że Bolesław, którego cesarz nie mógł zmusić, oddał honor naturze, usłuchał jej wskazówek, przyjął książąt przyjaźnie i podarował im Śląsk, zarówno na znak swej łaski, jak i na pocieszenie w ich sierocym stanie. Oni jednak nie postrzegali tego jako dobrodziejstwa, lecz traktowali jako rzecz, do której mieli w pełni uzasadnione roszczenia, jako że Śląsk był jedną z prowincji dziedzicznych (Erbprovinzen) ich ojca. Bolesław odparł: „Wszak zrzekliście się tego, a zatem oddaliście swoje prawo do niego”. Książęta odpowiedzieli: „Chętnie to przyznajemy, ale zostaliśmy do tego zmuszeni; przysługuje nam więc prawo domagania się zwrotu tego, co nam siłą wydarto”. Skorzystali oni następnie z okazji, gdy Bolesław został znacznie osłabiony przez wyprawę pruską, by zaatakować zatrzymane im miasta i zawładnąć nimi. Bolesław pozostawiłby ich w spokoju, gdyby niektórzy nieżyczliwi ludzie na jego dworze nie podżegali go do wojny przeciwko książętom, którą jednak prowadził tak opieszale (lässig), że często bywał przez nich pokonywany. (Kadłubk. Hist. Pol. Lib. III. Epist. XXXI. s. 743 i nast.). Bogufał (Boguphalus) zestawił tę samą
——————————————————————————–
Strona 308
wiadomość z Kadłubka, z tą różnicą, że pisze, iż król Konrad (jak ma się nazywać Fryderyk I) nie orężem, lecz prośbami nalegał na księcia Bolesława, by raczył zlitować się nad opuszczonymi sierotami po Władysławie i pocieszyć ich jakimś małym skrawkiem ziemi ojca. Wówczas Bolesław podarował im Śląsk, a do tego jeszcze Opole. Jest on pierwszym, który wyraźnie mówi, że książęta podzielili Śląsk między siebie i że z powodu nierównego podziału wynikła niezgoda między księciem Bolesławem Wysokim a Mieszkiem (Chron. Polon. s. 43). Jan (Długosz, Chron. Pol. s. 7 i nast.) oraz „Nieznany” (Chron. Princip. Pol. s. 38 i nast.) opowiadają to zdarzenie w ten sam sposób, z tą różnicą, że – jak już wspomniano w przypisie (12) – wplatają rycerską baśń księcia Bolesława pod Mediolanem jako epizod po całkowitym objęciu Śląska, popełniając tym samym rażący anachronizm, którego jednak nie można im brać za złe, gdyż ówcześni kronikarze nie byli niewolnikami chronologii. Teraz raczą Państwo porównać z tym Długosza, który tutaj, jak zawsze, tworzy sobie własną historię na podstawie starszych przekazów. Po opowiedzeniu, że król Fryderyk I listami i przez posłów żądał od księcia Bolesława i jego braci, by zwrócili synom Władysława ojcowskie prowincje, jest on na tyle szczery, by
——————————————————————————–
Strona 309
wyznać, że książęta polscy obawiali się gniewu cesarza i pozwolili, by jego prośba została spełniona; miało to jednak wynikać także ze współczucia dla książąt, a zwłaszcza dla Bolesława Wysokiego z powodu jego wybitnych przymiotów i cnót książęcych. Wysłali więc do Niemiec grupę szlachty po książąt, a gdy ci wrócili w ich towarzystwie, polscy książęta przyjęli ich przyjaźnie i przekazali im w dziedziczne i wyłączne posiadanie (erb- und eigentümlich) cały Śląsk, przez który płynie Odra, od granicy saskiej aż po lasy Polski i góry oddzielające Czechy od Śląska, i w którym znajdują się dwa okręgi biskupie: wrocławski i lubuski. Aby zaś zapobiec wszelkiej okazji do niezgody między nimi, polscy książęta mieli podzielić Śląsk między braci w następujący sposób: Bolesław otrzymałby ziemię wrocławską i krośnieńską, Mieczysław [Mieszko] raciborską i opawską, a Konrad głogowską. Tę uroczystą czynność książę Bolesław IV miał zakończyć stanowczym napomnieniem: powinni żyć jako spokojni i podlegli mu jako monarsze władcy, i bacznie uważać, by nie naśladowali swego ojca, aby nie wpędzili się w to samo nieszczęście; nie powinni też sądzić, że otrzymali księstwa jako posiadłości dziedziczne, lecz jako dary z samej łaski
——————————————————————————–
Strona 310
i przychylności. Na to trzej książęta mieli się zobowiązać do jak najświętszego przestrzegania tych warunków. Niedługo potem mieli jednak zapomnieć o swym uroczystym przyrzeczeniu i postąpić wbrew niemu. Widzą Państwo i tutaj, jak Długosz włada sztuką dramatyzowania historii. Potrafi przedstawiać wydarzenia tak, jakby był ich naocznym świadkiem. Prawda jest zawsze ostatnią rzeczą, o której myślał i którą najczęściej poświęcał swej żądzy upiększania (Schminksucht). Na koniec wystawia pierwszym książętom śląskim świadectwo: że bardzo im zależało na tym, by doprowadzić do lepszego stanu swoje księstwa zniszczone przez wojny wewnętrzne i zewnętrzne, tak że wkrótce dzięki ich wyśmienitym zarządzeniom rozkwitły (Hist. Pol. s. 504). W co Państwo, jak i każdy patriotyczny Ślązak, z całego serca uwierzą. Wrocławski historyk Franz Köckeriz, zwany Faber, podąża tu za polskimi dziejopisami i mówi (Orig. Vratislau. Mst.), że Śląsk został podzielony między wygnane dzieci Władysława przez Bolesława Kędzierzawego (Crispum) i jego braci z dobrej woli. Taki sam język znajduje się w prawie wszystkich kronikach śląskich. Cureus (Annal. Siles. s. 55) twierdzi: książęta zawarli układ ze swymi kuzynami, książętami Polski, na mocy którego zadowolili się Śląskiem i zrezygnowali z Małopolski, porzuciwszy nadzieję na dalsze wsparcie króla Fryderyka. W ten sam sposób
——————————————————————————–
Strona 311
przedstawiają tę rewolucję Nicol. Henel (Breslogr. Renou. Mst. C. IV. Münsterberg. Chronik u Sommersberga T. I. s. 139), a także Nicol. Pol (histor. Brand- und Feuerspiegel s. 35), jak również Lucas (Schles. Chronik. s. 68 i n.). Najobszerniej sprawę tę zbadał Martin Hanke (de Silesior. reb. C. XII. s. 424—433) i wykazał prawa synów księcia Władysława do krajów dziedzicznych ich ojca. Za nim poszli Thebesius (Ligniz. Jahrbücher cz. II. s. 16) i H. v. Sommersberg (Dissert. II. genealog. T. I. Scriptor. Siles. s. 305). Häberlin (deutsche Reichshistorie cz. I. s. 535) i Solignac (Gesch. von Polen T. I. s. 204) opowiadają to zdarzenie w zwyczajowy sposób. Wagner różni się (Gesch. von Polen s. 145) od wszystkich swoich poprzedników. Przedstawia sprawę tak, jakby w roku 1160, za pośrednictwem księcia Czech, doszło do ugody, na mocy której trzej bracia Bolesław, Mieczysław i Konrad mieli otrzymać Śląsk, i powołuje się na anonimowego kronikarza czeskiego (Chron. Bohem. s. 1703—1705), w którym jednak nie ma ani słowa o książętach, ani o roku 1160. Prawdopodobnie do błędu doprowadziło go pobieżne spojrzenie na fragment: Deinde anno Domini 1158. interpositione Wladislai Principis Boemiae, Wladislaus nepos eius, Mel — Poloniae Dux, Ducatui suo restituitur, qui ab eo Ducatu antea erat expulsus. (Menken. Scriptor. Germ. T. III. s. 1703). Zapewnia on, że
——————————————————————————–
Strona 312
ugoda nastąpiła jeszcze w tym samym roku, aczkolwiek nie została w pełni zrealizowana, gdyż Bolesław IV pod pretekstem własnego bezpieczeństwa zatrzymał dla siebie niektóre miejscowości. To, że gdy Bolesław w 1161 roku odbył niefortunną wyprawę przeciwko Prusom (nieznany kronikarz, na którym opiera się ta wiadomość, mógł się tu mylić lub kopista mógł popełnić błąd w dacie, gdyż wszyscy inni polscy historycy umieszczają tę nieszczęśliwą wyprawę pruską w roku 1167), książęta śląscy wykorzystali okazję i zajęli miasta, w których znajdowały się jeszcze polskie załogi; że Bolesław IV był skłonny nie przeszkadzać im w ich posiadaniu, lecz został podburzony przez pewne niespokojne głowy do chwycenia za broń; że jednak prowadził wojnę ze swym licznym wojskiem tak sennie (schläfrig), iż książęta odnieśli różne zwycięstwa, po czym wreszcie w 1163 roku zawarł z nimi pokój. Pan Wagner zrobiłby lepiej, gdyby podał przyczyny, dla których odstąpił tu od powszechnie przyjętej przez historyków chronologii. Bowiem śmierć księcia Henryka jest wiarygodnie umiejscawiana przez najbardziej rzetelnych autorów w roku 1167, a pokój między książętami śląskimi a Bolesławem IV w roku 1169 (Hank. de Silesior. reb. s. 435, 440). Wrocław po raz pierwszy ujrzał swego własnego pana, księcia Bolesława Wysokiego (Altus, Procerus), w roku 1163. Jest bowiem prawdopodobne, że
——————————————————————————–
Strona 313
owa pamiętna scena, kiedy książę Polski Bolesław IV wraz z braćmi przekazał Śląsk synom Władysława, rozegrała się w stolicy. A nawet jeśli tak się nie stało, to z pewnością przybył on tutaj jeszcze w tym samym roku. Uroczystości, jakie miały miejsce przy jego wjeździe, można sobie wyobrazić wedle obyczajów tamtych czasów. To, że biskup Walter ze swym duchowieństwem oraz najznamienitszymi mieszkańcami miasta wyszedł księciu na spotkanie i wprowadził go z pompą, że ten udał się następnie do kościoła, wziął udział w nabożeństwie, a potem na zgromadzeniu stanów krajowych (Landstände) oraz władz miejskich zapewnił swym poddanym książęcą, czy raczej ojcowską łaskę i przychylność, i że wreszcie ta uroczysta czynność została radośnie zakończona ucztą, tańcami i muzyką – jest tak pewne, jak gdyby Kadłubek czy Bogufał zachowali nam tego opis. Bolesław był więc, po podziale dokonanym przez samych braci między sobą, panem Śląska Środkowego, do którego należały obecne księstwa Wrocław, Legnica, Świdnica, Jawor, Ziębice (Münsterberg), Oleśnica, Brzeg i Nysa. W pierwszych latach swych rządów książęta śląscy żyli w dobrym porozumieniu z książętami w Polsce. Uczestniczyli w ich uroczystych zjazdach i naradach, biorąc udział we wszystkim, co ich dotyczyło. Jednak gdy po śmierci księcia Henryka, książę Bolesław przyznał
——————————————————————————–
Strona 314
opróżnione prowincje, Sandomierz i Lublin, swemu bratu Kazimierzowi, książęta śląscy poczuli się tym bardzo dotknięci, ponieważ całkowicie ich przy tym pominięto. Chwycili za broń, wtargnęli do ziemi poznańskiej, spustoszyli ją i zawładnęli miastami należącymi do Śląska, w których stacjonowały polskie załogi. Bolesław Kędzierzawy wprawdzie wystąpił przeciwko nim z wojskiem, ale prowadził wojnę tak opieszale (saumselig), że kilkakrotnie został pobity przez książąt śląskich, którzy mieli ze sobą wielu Niemców. Wreszcie, za pośrednictwem zarówno biskupów, jak i swoich doradców, zawarł w 1169 roku pokój i odstąpił im zatrzymane miasta, którymi się podzielili. Od tego roku trzej bracia posiadali więc Śląsk w całości. Podczas tej pierwszej wojny, którą książęta śląscy prowadzili z Polakami, biskup Walter z największą gorliwością kontynuował budowę kościoła katedralnego na Ostrowie Tumskim, który został wzniesiony z drewna przez Kazimierza I w 1052 roku. Biskup podczas swego pobytu we Francji widział wspaniałe katedry, dlatego po objęciu godności biskupiej postanowił zbudować podobną, co też niezwłocznie starał się zrealizować. Budowa ta zajmowała go przez całe życie, trwała 22 lata, i została ukończona wraz z jego śmiercią. Kazał on wznieść tę świątynię, tak jak stoi ona do dziś jako najstarszy kościół Wrocławia, według wzoru katedry w Rouen, całkowicie z kamienia, z czterema wieżami, z których jednak dwie
——————————————————————————–
Strona 315
od strony wschodniej są tylko całkiem niskie i nigdy nie zostały wykończone; budował na własny koszt oraz na koszt kapituły i duchowieństwa. Jego gust był francuski nie tylko w tej kwestii, lecz wprowadził on także zwyczajową w Lyonie muzykę kościelną, ceremonie i ubiór, a lilie przyjął do herbu biskupiego. (Długosz Vit. Episcop. Vratisl. s. 163. Anonim. Vit. Episc. Vratisl. s. 184. Henel. Breslogr. Renou. Mst. C. III. Cunrad Silesipoliograph. Mst. T. I. C. V. i XV. Buckisch Prolegom. Schles. Kirchenhist. s. 15). Jest bardzo prawdopodobne, że ówcześni mieszczanie wrocławscy poszli za przykładem swego biskupa i wznieśli drewniany kościół miejski również z kamienia, chociaż roczniki nie wspominają o tym ani słowem. Rodzaj budowli kościoła Marii Magdaleny jest bowiem na to najmocniejszym dowodem. Kilka lat później, w 1175 roku, książę Bolesław kazał nędzną kaplicę na Szczepinie przed Bramą Mikołajską, którą wznieśli z drewna często osiedlający się w tej okolicy rybacy, również zamienić w kościół murowany, o czym mówią zarówno stare wiadomości, jak i nowsza inskrypcja (13)
——————————————————————————–
(13) Fundatio templi S. Nicolai cum Archipresbyteriatu ante portam Vratislauiae. Powszechnie mówi się, że przed bramą Wrocławską, zwaną dziś Bramą św. Mikołaja, przy drodze w pobliżu muru cmentarnego w kierunku rzeki Odry, na całym tym miejscu, gdzie obecnie jurysdykcja parafialna z kościołem, mieszkali niegdyś rybacy (Br. von Breslau x), których
——————————————————————————–
Strona 316
nad głównymi drzwiami kościoła. Ponieważ napis ten bezspornie pochodzi z niżej przytoczonych dokumentów, zasługuje na to, by znaleźć tu swoje miejsce.
GLOR. MEM: DVX SIL: BOLESLAVS ALTVS FILI9. PRIMOGENIT9 ILLVSTRIS OLIM WLADISLAI MAX: DVC: SIL: IN: CLIT: DOMINAE ADELHEIDIS. FILIAE IMP. HENRICI IV. TEMPL. HOC FVNDAVIT ANNO IESV XTI M C. LXXV. RECOLENTE POSTERITATE 1697.

[CHWALEBNEJ PAMIĘCI KSIĄŻĘ ŚLĄSKA (Dux Silesiae) BOLESŁAW WYSOKI SYN PIERWORODNY NIEGDYŚ JAŚNIE OŚWIECONEGO (illustris olim) WŁADYSŁAWA, WIELKIEGO KSIĘCIA ŚLĄSKA (Maximi Ducis Silesiae), [ORAZ] PRZESŁAWNEJ (inclitae) PANI ADELAJDY, CÓRKI CESARZA HENRYKA IV, ŚWIĄTYNIĘ TĘ UFUNDOWAŁ W ROKU JEZUSA CHRYSTUSA 1175. WSPOMINAJĄCA POTOMNOŚĆ [ODNOWIŁA W ROKU] 1697.]
Dokonane przez niego 1 maja 1175 roku przeniesienie Cystersów na miejsce Benedyktynów
——————————————————————————–
(13) [ciąg dalszy] domostwa i część pola, zwana jeden Morgen, były tam położone, skąd do dziś ulica ta nosi nazwę Rybackiej (Fischergasse). Owi rybacy, podobnie jak żeglarze, oddawali się pobożności ku czci św. Mikołaja; stąd uważa się, że poświęcili oni swoje grunty temuż Świętemu Patronowi i tamże ku jego czci wznieśli kaplicę lub kościółek. Później, gdy wzrosła tam pobożność ludzi ściągających do tego Świętego, Bolesław Wysoki Książę Śląska powiększył kaplicę poprzez znaczną rozbudowę do formy kościoła, jaki widać dzisiaj, i obdarował ją innymi dobrami oraz prawem karczmy, jak to widać z zachowanego dotąd dokumentu donacyjnego. Donatio Boleslai Alti Ducis Silesiae de dato ab Anno incarnati Domini nostri Iesu Christi M. C. LXXV. in festo Apostolorum Philippi et Iacobi. W imię świętej i nierozdzielnej Trójcy. Ja Bolesław Książę Śląska, syn pierworodny Jaśnie Oświeconego niegdyś księcia Władysława Największego Księcia Śląska i Krakowa, Przesławnej Pani Adelajdy córki Cesarza Henryka czwartego, wszystkim wiernym Chrystusa tak przyszłym jak obecnym pozdrowienie i pomyślność życia doczesnego i przyszłego. — Gdzie pod koniec czyta się te formalne słowa: Kaplica świętego Mikołaja przed Wrocławiem i jej przyległości z karczmą Nabithin i Tscepin, Wysalino i Bresna, Godeschendorf, willa Martiniego, wraz z ich obejściami i tym co w nich jest. — Z kodeksu Rhedigera, w którym zawarte są Vitae Episcop. Vratisl. Można porównać z tym akt fundacyjny klasztoru w Lubiążu u Sommersberga Script. Siles. T. I. s. 894.
——————————————————————————–
Strona 317
do klasztoru w Lubiążu (Leubus), ufundowanego przez Kazimierza I w 1053 roku, jest godne uwagi także ze względu na historię naturalną Śląska. Pierwszy opat Florencjusz (Florentius) wraz ze swymi braćmi znalazł w pewnym gatunku jabłek, które rosły w okolicy furty klasztornej, tak zachwycający smak,
——————————————————————————–
(13) [ciąg dalszy] Badaczowi historii to zestawienie da wskazówkę, że przytoczony tu dokument kościoła św. Mikołaja i ten dla klasztoru Lubiąż wyglądają do siebie podobnie jak bracia bliźniacy; gdyż nawet nazwy wsi, które Bolesław nadał klasztorowi Lubiąż: Godeckendorff, Mertinsdorf, Wilksin i Bresina znajdują się również w tym pierwszym.
——————————————————————————–
Strona 318
że sprowadził je na Śląsk i jako pierwszy zasadził drzewa tego gatunku w naszej ojczyźnie. Od klasztoru, skąd zostały sprowadzone (Pforta), otrzymały nazwę Porsdorfer (14). Gdy książę Konrad głogowski zmarł bez potomstwa, Bolesław, naśladując swego ojca Władysława, przywłaszczył
——————————————————————————–
(13) [ciąg dalszy] Jak to się ma do listów fundacyjnych kościoła św. Mikołaja? Otóż można by rzec, że list dla kościoła św. Mikołaja jest datowany na 1175 rok, w święto Filipa i Jakuba, a ten dla klasztoru Lubiąż na 1178 rok, w święto Michała. Byłaby to istotna wątpliwość, gdyby nie fakt, że klasztor Lubiąż przechowywał w archiwum trzy oryginalne listy, które Bolesław wydał temuż klasztorowi w roku 1175, w święto Filipa i Jakuba. Arnoldus Abbas — in Archiuo Priuilegiorum Coenobii tria originalia priuilegia adseruari mihi renunciauit, quae a Boleslao Alto fundatore Florentius primus Abbas Leubensis obtinuit anno ab incarnatione Christi millesimo centesimo septuagesimo quinto, in festo B. B. Philippi et Iacobi. Henel zapewnia uroczyście, że sam miał w rękach jeden z tych oryginałów, z którego też odrysowany jest początek, będący całkowicie jednakim z tym wyżej przytoczonym, jak również z napisem kościoła św. Mikołaja. (Breslogr. Mst. C. IV.).
(14) Od którego (Opata Florencjusza, pierwszego) i braci z Pforty do Polski przybywających do wspomnianego klasztoru (Lubiąskiego), gatunek jabłek do królestwa Polskiego przywieziony, który od nazwy klasztoru, z którego został wzięty, Daport, to jest od Bramy (Porta) zwany, po dzień dzisiejszy rozmnożony przetrwał. Długosz Hist. Pol. s. 527.
——————————————————————————–
Strona 319
sobie kraje brata wyłącznie dla siebie; czym Mieszko słusznie poczuł się obrażony i chciał orężem zmusić Bolesława do odstąpienia mu części z nich. Jego własny syn Jarosław, który wierzył, że ma powody do gniewu na swoją macochę (ponieważ faworyzowała ona swego syna Henryka i dążyła do tego, by to on nastąpił po ojcu w rządach), zjednoczył się z Mieszkiem. Wrocław ujrzał tu syna i brata, którzy wygnali swego ojca i macochę ze stolicy oraz dużej części pozostałych posiadłości. Dzięki mądremu, pokojowemu pośrednictwu księcia Kazimierza II wrocławianie mogli zawdzięczać to, że nie przelano krwi braci, lecz że znów ujrzeli swego księcia. Albowiem to właśnie książę Polski doprowadził u Mieszka do tego, że ten zwrócił Bolesławowi wydarte księstwo wrocławskie; a aby tym prędzej skłonić do tego Mieszka, Kazimierz odstąpił mu okręg oświęcimski i bytomski, należący do prowincji krakowskiej, po tym jak trzymał do chrztu jego syna, który otrzymał od niego imię. Kadłubek wspomina tylko o jakichś miastach, nie wymieniając ich nazw (Kazimirus — strenuitatem — Mieszkonis quorundam largitione opidorum obstringit Hist. Polon. L. IV. Epist. III. s. 777). Bogufał pisze wyraźnie: że Mieszko zmusił swego brata do opuszczenia Wrocławia ucieczką i że Kazimierz, po trzymaniu jego
——————————————————————————–
Strona 320
syna do chrztu, z własnej woli odstąpił Mieszkowi Bytom i Oświęcim (Bithoniensem et Oswanzciensem (Ducatum) cum eorum pertinenciis et appendiis uniuersis hilariter adiunxit. Chron. Pol. u Sommersberga T. II. s. 45). Jednak ani Kadłubek, ani Bogufał nie mówią ani słowa o Jarosławie. Pierwszym, który każe mu działać wspólnie z księciem Raciborza, jest Jan (Długosz). (Tunc demum Dux de Opul Iaroslaus, filius Boleslai fundatoris Lubensis coenobii in odium nouercae Dominae Adelheidis — cum patruo suo Mesicone patrem propulsant. Chron. Pol. u Sommersberga T. I. s. 8). To samo donosi „Nieznany” pod rokiem 1390 (Mesicone — unacum — Iaroslao — pariter cum Boleslao Monarcha — insurgentes in eum cum uxore simul et pueris eum expulerunt de terra. Chron Princ. Pol. s. 38). Henel (Annal. Siles. s. 239) umieszcza to w roku 1182. Gdy książę Kazimierz I (Sprawiedliwy) zniósł w Polsce wiele nadużyć i ciężarów poddanych na zjeździe w Łęczycy w roku 1180, znajdował się tam również książę Bolesław; podobnie w roku 1192 wraz z wojskiem polskim w towarzystwie swego brata Mieszka odbył wyprawę przeciwko Prusom. Po śmierci Kazimierza II książę Polski Mieszko (Stary) wezwał go w roku 1195 na pomoc przeciwko Leszkowi Białemu. Bolesław wysłał mu z wojskiem śląskim swego syna Jarosława, który pobił i wziął do niewoli palatyna sandomierskiego Goworka,
——————————————————————————–
Strona 321
i poprowadził go na Śląsk (Henel. Annal. Siles. s. 240). Niedługo potem Wrocław spotkał straszliwy los – miasto spłonęło doszczętnie od fundamentów 8 maja 1200 roku, w dniu św. Stanisława. Wraz z nim poszły z dymem wszystkie cenne zabytki starożytności, które Wrocław posiadał zarówno od swych najdawniejszych władców polskich, jak i od swego pierwszego księcia. Tak więc źródła historii wrocławskiej wyschły przez ogień i zostały na zawsze stracone dla potomności. O pożarze tym wspominają wszystkie roczniki śląskie. (Pol. Feuerspiegel s. 36. Henel Breslogr. Renou. Msta C. X. Annal. Siles. s. 241). Oprócz tego pogorzelców gnębiła wielka drożyzna; korzec żyta kosztował wówczas trzydzieści groszy czeskich, czyli 1 i 1/4 dukata. (Pol. Bresl. Annalen). Ledwo usunięto zgliszcza z miejsc pożaru, miasto poniosło dotkliwą stratę przez śmierć swego pierwszego księcia. Krótko przed końcem musiał on przyjąć od księcia Henryka uroczystą obietnicę, że miejsce, w którym umrze, wraz z całą przyległą okolicą zostanie przekazane na własność klasztorowi w Lubiążu. Zmarł niedaleko Wrocławia, na swoim zamku w Leśnicy (Lissa), dnia 6 grudnia 1201 roku. (Diplom. CXXVIII. u Sommersberga T. I. s. 896), po tym jak w tym samym roku czworo jego dzieci zstąpiło przed nim do grobu. Biskup Jarosław, który podarował biskupstwu wrocławskiemu księstwo nyskie
——————————————————————————–
Strona 322
Nysę ze wszystkimi przyległościami na zawsze, zmarł 20 stycznia 1201 roku (Mart. Hank. Siles. erudit. indigen. C. IV. s. 14 i nast.), Jan 10 lutego, Konrad 3 czerwca, a Bolesław 18 czerwca, i to ten ostatni, gdy właśnie był w trakcie wyruszania w podróż do obcych krajów, by wykształcić się na znamienitego rycerza (Długosz Hist. Pol. Lib. VI. s. 585 i n. Sommersberg Tab. Ducum Siles. s. 4). Ze swą pierwszą małżonką Wenzesławą, księżniczką ruską, spłodził Jarosława, Bolesława i Ottilię (Algę); a z drugiej, Adelajdy, siostry żony króla Konrada II (sic – powinno być III) i córki hrabiego Berengara z Sulzbach, Henryka, Adelajdę, Konrada i Jana. Został pochowany w klasztorze w Lubiążu, gdzie wyraźnie wybrał sobie miejsce spoczynku. (— Lubesiense claustrum, ubi sibi sepulturam statuit. Henrici I. Duc. Siles. literae, quibus coenobio Leubusino uillam Schoenfeld donat. u Sommersberga Script. Siles. T. I. s. 896). Jego nagrobek z mosiądzu, który znajduje się tam do dziś przed ołtarzem głównym w rzeczonym kościele klasztornym, na którym wyciśnięty jest jego wizerunek i widnieje napis: Anno Dni M. CC. I. VII. Id. Dec. obiit illusts. Bolezlaus, Dux Silesie, fundator Lubensis coenobii (Monasterii Lubensis Monumenta Msta.) opisał Thebesius (Ligniz. Jahrbüch. T. II. s. 31), a także dołączył jego rysunek. Cureus (Annal. Siles. s. 59) jest pierwszym,
——————————————————————————–
Strona 323
który przytacza następujące łacińskie wersy i zarazem zapewnia, że znajdowały się one na nagrobku.
Dux Bolezlaus, honor patrie, uirture deinceps Cui par nullus erit per regna Polonica Princeps, Conditur hoc loculo, locus a quo conditus iste Demonis ara prius, tua transit in atria, Christe.
Kraju chluba i ozdoba, Książę Bolesław tu spoczywa. Równego jemu nie znajdzie Polska ziemia W męstwie, mądrości i rozumie. Z tego miejsca, gdzie przedtem Diabła czczono z tępego umysłu, Zgotował on Chrystusowi Kościół; Za to ma chwałę na wieki.
Prawdopodobnie jest to trafne tłumaczenie Henryka Rätela, gdyż zamieścił je w swojej Kronice Śląska, albo przetłumaczył Cureusa (T. I. s. 58). Wiek księcia Bolesława Wysokiego zazwyczaj określa się na 74 lata; jednak Thebesius wykazał (Lign. Jahrb. T. 2. s. 10 i 32), że urodził się on w roku 1122, a więc dożył 79 lat. Ponieważ za jego rządów przybyło na Śląsk wielu Niemców, a także we Wrocławiu osiedliło się ich wielu, można by przypuszczać, że nadał on miastu prawo niemieckie. Jednak nawet jeśli to nastąpiło, w co wciąż można bardzo wątpić, to nie mogło się zdarzyć wcześniej
——————————————————————————–
Strona 324
niż po roku 1178. (Diplom. CXXVIII. u Sommersberga T. I. s. 397). Dolny Śląsk został nie tylko znacznie zaludniony i wzbogacony o nowe wsie założone przez niemieckich osadników, lecz także upiększony miastami, do których należą Środa Śląska (Neumarkt), a także Legnica pod względem zamku i lepiej zbudowanych domów; miasta te powszechnie otrzymywały prawo niemieckie: tak więc ten pierwszy książę słusznie zasługuje na miano pomnożyciela miast, upiększyciela i prawodawcy.
