List 3. Z Wrocławia… Samuel Beniamin Klose

Autor relacjonuje swoją wielkopiątkową wędrówkę po wrocławskich kościołach, opisując m.in. zniszczoną pożarem w 1759 roku Katedrę oraz kościół św. Krzyża. Zwraca uwagę na architekturę, tłumy wiernych (w tym protestantów odwiedzających katolickie świątynie) oraz zmiany społeczne, takie jak zniknięcie żebraków dzięki królewskim zarządzeniom.

Strona 33

List Trzeci.

Wrocław, dnia 26 marca 1780.

[Brama Piaskowa wg Wernera, ok. 1750]

[katedra od zachodu – wg Wernera, ok. 1750 r. – jeszcze przed pożarem]

Moja pierwsza wycieczka odbyła się do Katedry. Leży ona na wschód, ku północy od miasta. Pod Bramą Piaskową [1] był taki ścisk, że ledwo można było się ominąć. Przeszliśmy przez Wyspę Piasek obok kościoła NMP [2]. Na moście, który prowadzi do Katedry [3], mój towarzysz rzekł: „Gdyby przybył Pan do Wrocławia dwa lata wcześniej, zastałby Pan tutaj starych, wyuczonych żebraków leżących na ziemi i śpiewających. Mądremu zarządzeniu naszego najlepszego Króla, który troszczy się o każdego poddanego jak ojciec, zawdzięczamy to, że ludzka nędza nie jest powiększana przez oszukańcze sztuczki, że biedny cierpiący niedostatek nie czyni nam już czynnych wyrzutów i nie pędzi rumieńca na twarz, że go nie zaopatrzyliśmy. Żebrak, który ongiś tu leżał, jest teraz pod opieką swoich bliskich lub innych litościwych osób, albo w wzniesionym na koszt królewski przytułku dla ubogich i niedołężnych starców, albo znajduje się teraz w kościele, klęcząc przed krucyfiksem.” Gdy minąłem o kilka kroków kościół Piotra i Pawła, wpadł mi w oko wspaniały kościół katedralny. „Te wieże, które widzi Pan teraz okaleczone” – rzekł mój przyjacielski towarzysz – „jeszcze przed 21 laty można było oglądać w ich pełnej wielkości. Gwałtowny pożar…


[Przypisy Tłumacza]: [1] Sandthor – Brama Piaskowa, dawna brama miejska prowadząca na wyspę Piasek. [2] Kościół Najświętszej Marii Panny na Piasku. [3] Dombrücke – Most Tumski.

[Ostrów Tumski i Piasek na rysunku Wernera, ok. 1750 r.]

[katedra od strony wschodniej wg Wernera – jeszcze przed pożarem – po pożarze w 1759 roku barokowe hełmy zastąpiono prostymi daszkami 4-spadowymi – więcej o metamorfozach wrocławskiej Katedry – tutaj]

[Katedra wg Wernera – już po pożarze, z nowymi hełmami – takimi, jakimi widział je Klose].


Strona 34

…który wybuchł w sobotę przed świętem Trójcy Świętej, dnia 10 czerwca [Brachmonat] 1759 roku z obu jego stron, ograbił je z ich piękna. Ponieważ nie zabezpieczono okien okiennicami, od wlatujących iskier zajęło się najpierw to, co najłatwiej palne, szczyty runęły w dół i zniszczyły jednocześnie piękny zegar wybijający godziny, umieszczony przez biskupa Marcina na dole prawej wieży. Kosztowny dach z miedzi na kościele, który teraz pokryty jest płaską dachówką, jak też na kaplicach, został również zniszczony przez płomienie.” a) Wielki plac przed kościołem był całkowicie pełen wchodzących i wychodzących. Na kamiennych kolumnach przed głównym wejściem ujrzałem groteskowo wypukłe figury, które pozostały z tak zwanych czasów ciemnego zabobonu i barbarzyństwa, i z których większość, tym, którzy nie pochodzą z rodziny Rudbeka…


[Przypis autora (a) na dole strony]: a) Tym, którzy chcą odnowić pamięć o tym z wdzięcznym wspomnieniem, okazję i bogaty materiał ku temu da kazanie wygłoszone przez Inspektora Joh. Friedr. Burga pod tytułem: „Niebezpieczeństwo duszy, by zapomnieć, jak zostało się uratowanym przed Bogiem i wyrwanym tylko jako głownia z ognia”, które zostało przedstawione Ewangelickiej Gminie u św. Elżbiety we Wrocławiu dnia 10 czerwca 1759 r. w święto Trójcy Św., z wielkim wzruszeniem, po tym jak tejże samej nocy powstały na pobliskim Ostrowie Tumskim pożar spustoszył straszliwym żarem obie wieże kościoła katedralnego wraz z dworem biskupim i wieloma dużymi domami; Wrocław, na 32 stronach w ćwiartce [quarto] drukowane.


Strona 35

…Worma i Kirchera [1], są równie niewytłumaczalne, jak egipskie hieroglify. Te figury zdają się niejako czynić naszemu wiekowi wyrzuty, że nie jest tak dowcipny jak ich twórcy; przynajmniej mówią nam: Także w czasach, gdy kształtująca ręka mistrza wykuwała nas z kamienia, żyły również dowcipne głowy, które nie mało sobie wyobrażały o swoim wynalazczym duchu, a których imiona teraz, tak jak twoje za sześć stuleci, są zapomniane. Dla filozofa są one pouczającym pomnikiem, przyczynkiem do historii ludzkości. Musieliśmy wcisnąć się do kościoła, który był kompletnie wypełniony ludźmi odwiedzających Święty Grób. Wszystkie ławki były obsadzone pięknie wystrojonymi damami, tak że miałem najwygodniejszą okazję, by zawrzeć bliższą znajomość z modami wrocławskimi. Jednakże nie to było teraz moim zamiarem, choć narzucało mi się wbrew mojej woli. Udałem się tutaj po to, by wyrobić sobie wyobrażenie o tym wspaniałym kościele. Dziwiłem się, że większość [dam] nie miała różańca. „Widzi Pan przecież” – rzekł mój przyjaciel – „to są damy protestanckie. Niektóre są tu, ponieważ ich zwyczajem jest odwiedzać w każdy Wielki Piątek także ten kościół; inne, ponieważ towarzyszą tu swoim mężom; inne, by słuchać muzyki; a jeszcze inne, by widzieć i być widzianymi. Z tego samego powodu stoi tu tak wielu mężczyzn, którzy chciwie czekają na początek…”


[Przypisy Tłumacza]: [1] Olof Rudbeck, Ole Worm, Athanasius Kircher – słynni XVII-wieczni polihistorzy i badacze starożytności, znani z prób (często fantastycznych) tłumaczenia run i hieroglifów.


Strona 36

„…Lamentacji [Lamento].” Chętnie obejrzałbym tak obrazy, jak i inskrypcje nagrobne oraz pomniki w kościele i w kaplicach; jednakże ciągły odpływ i napływ mrowia ludzi nie pozwolił mi stać spokojnie w jednym miejscu ani przez chwilę. Po tym, jak zrobiłem sobie ogólny przegląd tego, co godne widzenia w tym wspaniałym kościele, i wysłuchałem nie bez wzruszenia uroczystej wielkopiątkowej Lamentacji, według starej włoskiej kompozycji, przeszliśmy obok kościoła św. Idziego i odwiedziliśmy następnie kościół Św. Krzyża [Kreuzkirche]. Wchodzi się do góry po kamiennych stopniach; albowiem jest on jednym z tych rzadkich, który stoi na innym, mianowicie na kościele św. Bartłomieja, który jest w przyziemiu. Górny jest zbudowany w formie krzyża; i wyróżnia się od wszystkich pozostałych nie tylko tym, lecz także jasnością, czystością i dobrym smakiem. Nie zatrzymaliśmy się w nim długo, ponieważ chcieliśmy odwiedzić jeszcze pozostałe. Poszliśmy stamtąd do kościoła Piotra i Pawła tuż przy Moście Tumskim, następnie do kościoła Mariackiego na Piasku, do leżącego naprzeciw kościoła św. Anny i św. Jakuba; dalej do św. Wincentego, Klary, Macieja, do Urszulanek, Jezuitów, do Franciszkanów na ulicy Antoniego, do Kapucynów na ulicy Karola [obecnie Kazimierza Wielkiego?], do kościoła Bożego Ciała, do Minorytów [św. Doroty] przy Bramie Świdnickiej.

[Kościół św. Krzyża i – po lewej – Piotra i Pawła (przy Moście Tumskim) – rysunek Wernera z ok. 1750 r.]
[…i kościół NMP na Piasku – wraz z klasztorem, w którym dziś mieści się filia starodruków UWr i rękopisy Klosego, rysunek Wernera ok. 1750 r.]
Kościół Minorytów i Św. Ducha ponad 100 lat później… Na pocztówce z 1917 r.

Tutaj trafiliśmy właśnie na Rezurekcję. Jednakże mrowie i ścisk ludzi, którzy się tam zebrali, by oglądać tę uroczystość…

Strona 37

…sprawiły, że zatrzymaliśmy się tam tylko kilka chwil. Pospieszyliśmy stamtąd do Dominikanów u św. Wojciecha [St. Albrecht] i znaleźliśmy również kościół pełen, całe duchowieństwo szło w procesji ze światłami w ręku i śpiewało radośnie: Christ ist erstanden [Chrystus zmartwychwstał]. Na koniec odwiedziliśmy jeszcze Elżbietanki na Nowym Mieście. I na tym zakończyła się nasza wielkopiątkowa pielgrzymka. Mój przyjaciel obiecał mi, że w święta będzie mi towarzyszył w niektórych z tych kościołów, abym mógł sobie wyrobić o nich pełniejsze wyobrażenie. Wyraziłem wobec niego życzenie, by przeczytać wiarygodny raport zarówno o wprowadzeniu chrześcijaństwa w tych stronach, jak też o pierwszych losach i starożytnościach Wrocławia. Był tak dobry i zapewnił mnie, że przy pierwszej okazji postara mi się o wiadomości o tym. Skoro tylko je otrzymam, podzielę się nimi z Panem.


Plan Wrocławia Friedricha Bernharda Wernera – nie pochodzi on oczywiście z publikacji S. B. Klosego, ale powstał w podobnym okresie (niewiele tylko wcześniej, bo ok. 1750) i przedstawia okolice, o których pisze Klose w tym liście. Szkoła Św. Ducha na Nowym Mieście to dzisiejsze Muzeum Architektury przy Bernardyńskiej 4. Tutaj rektorem od jesieni 1763 był Klose i tutaj było jego mieszkanie. Dzisiaj przez ten budynek wchodzi się do muzeum.

Szkoła św. Ducha (zwana też szkołą Bernarda lub szkołą na Nowym Mieście) powstała w 1538 roku z inicjatywy pastora – proboszcza w kościele św. Bernarda. Kościół św. Ducha istniał do 1597 r., a po jego zburzeniu prawa parafialne na Nowym Mieście przejął kościół bernardyński, który od początku reformacji był kościołem luterańskim.

Dom rodzinny Klosego znajdował się natomiast przy Hummerei 29 (po 1945. ul Słodowa, a od 1975 r. stanowi fragment ul. Kazimierza Wielkiego).

źródło: Lucyna Harc, Samuel Beniamin Klose (1730-1798). Studium historiograficzno-źródłoznawcze

Przebieg trasy Klosego po Wrocławiu

Na poniższej mapce możemy prześledzić orientacyjny przebieg trasy Klosego. Nie udało mi się na razie zidentyfikować może 2 obiektów. Trasa to w zasadzie rajd po gotyckich świątyniach katolickich Wrocławia. Mimo, że Klose był protestantem.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.