List 4. Z Wrocławia… Samuel Beniamin Klose

List ten poświęcony jest badaniu początków chrześcijaństwa na Śląsku i w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem roli Mieszka I i Dobrawy. Autor krytycznie analizuje wiarygodność najdawniejszych kronikarzy (Thietmara, Galla Anonima, Kadłubka), starając się oddzielić fakty historyczne od legend o pogańskich bożkach.

Strona 38

List Czwarty.

Wrocław, dnia 1 kwietnia 1780.

Mam przyjemność, zgodnie z moją obietnicą, podzielić się z Panem tym, co właśnie przed kilkoma godzinami przysłał mi mój przyjaciel S**. Jemu to będzie Pan zawdzięczał, jeśli poniższa wiadomość o wprowadzeniu religii chrześcijańskiej na Śląsku, a więc i we Wrocławiu, okaże się pouczająca i zajmująca.

Jeśli odróżni się przyjęcie chrześcijaństwa przez poszczególne osoby w tym kraju od powszechnego, publicznego wprowadzenia i od pogaństwa zniesionego rozkazami panującego, to trzeba będzie cofnąć się przynajmniej o pół wieku przed to ostatnie. Wprawdzie miejsce historii będą tu musiały zastąpić jedynie domysły, które jednakże przychodzą jej bardzo z pomocą. Byłoby to jedynie zabawą fantazji i zdradzałoby przesadną skłonność do bujania w królestwie możliwości, gdyby chcieć szukać chrześcijaństwa na Śląsku w pierwszych stuleciach. Nawet gdyby nie było hipotezą, że ówcześni mieszkańcy Śląska byli Niemcami, to jednak wniosek, jaki chciałoby się wyciągnąć z chrześcijańskich Niemców w innych krajach co do naszych najstarszych przodków, byłby bardzo ryzykowny. Jak daleko religia chrześcijańska rozszerzyła się w pierwszych wiekach w Niemczech, co było jej granicami…


Strona 39

…byłoby zawsze interesującą wiedzą dla przyjaciela prawdy i moralności, gdyby nie to, że zazwyczaj pokrywa to wieczna noc. Wiele można by jeszcze zbadać przez podjęte poszukiwania: ale dla Śląska nie byłoby to chyba wyjaśniające. Akademie Nauk ogłaszały konkursy na temat tego, jak daleko Rzymianie zapuścili się w głąb Niemiec; ale jeszcze żadna nie przedłożyła tego problemu do rozwiązania. Teza, że chrześcijanie przybyli także na Śląsk, nie da nikomu prawa do wnioskowania, że mieszkańcy tegoż przyjęli religię obcych. Czy więc w pierwszych stuleciach dotarły do naszych przodków choćby najsłabsze, najodleglejsze promienie chrześcijaństwa, jest rzeczą, która należy do najbardziej nieznanych [b]. Zalew Słowian, który…


[Przypisy]: [b] Autor Śląskiego Labiryntu Historycznego [Schlesischer historischer Labyrinth] próbował tutaj otworzyć miłośnikom historii ojczystej wielką perspektywę. Ale to znaczy wiele ryzykować, by powoływać się na same możliwości, nie licząc nieprawdopodobieństw. Niechaj każdy sam zdecyduje, czy może podążać za biegiem jego idei. Trzeba założyć, pisze on na s. 300, że Ligiowie i Kwadowie już w pierwszym wieku słyszeli z daleka o nauce chrześcijańskiej; w drugim, przy wielkiej bitwie z Markiem Aureliuszem, filozofem, odczuli u siebie moc modlitwy chrześcijańskiej przy Legionie Fulminatrix; w trzecim dowiedzieli się wiele od rzymskich zbiegów i jeńców; w czwartym jeszcze bardziej utwierdzili się przez najazdy na rzymskie posiadłości; w piątym przy potężnej wyprawie z Attylą do Galii i Italii wszystko widzieli na własne oczy. Jeśli w VI i VII wieku słowiańsko-pogański najazd znów ich zmylił, to w VIII przez obcowanie z Niemcami, w IX najpierw przez wojny z karolińskimi cesarzami niemieckimi, a potem przez nawrócenie Morawian, Czechów i Łużyczan otrzymali nowe światło.


Strona 40

…ten region w szóstym stuleciu zniekształcił, zatarł prawdopodobnie starą religię tubylców kraju. Tradycja mówi, że składali oni ofiary swoim bożkom w gajach i na górach. Gdy nie ma się historii, dobrze jest, gdy słucha się jej głosu [tradycji], tam gdzie tylko nie prowadzi ona na manowce. Ale co to byli za bożkowie i w jaki sposób im ofiarowano, o tym nie zachowała nam ona niczego [c]. Polscy pisarze i Śląskie Roczniki, które jednak wszystkie czerpały z tych pierwszych, wymieniają nam wprawdzie różne imiona tychże…


[Przypisy]: [c] Ditmar opowiada, że Ślązacy uprawiali swoje bałwochwalstwo na górze Ślęży [Zobtenberg]. Posita autem est haec (urbs Nemeczi) in pago Silensi, uocabulo hoc a quodam monte nimis excelso et grandi olim sibi indito: et hic ob qualitatem suam et quantitatem, cum execranda gentilitas ibi ueneraretur, ab incolis omnibus nimis honorabatur. [Położone jest to miasto Niemcza w okręgu śląskim, nazwę tę biorąc od pewnej góry niezmiernie wysokiej i wielkiej, niegdyś sobie nadanej: a ta ze względu na swą jakość i wielkość, gdy przeklęte pogaństwo tam cześć oddawało, była przez wszystkich mieszkańców niezmiernie szanowana]. Ditmar. Merseburg. Chronic. L. VIII. p. 101.


Strona 41

…[d], i te mogą przez długi czas zajmować człowieka, który chce się pysznić swoją uczonością albo bawić się nią; ale dla myślących głów są to same żużle, których używa się do naprawy drogi. Także wizerunek bożka, który pewien śląski pisarz historyczny minionego stulecia znalazł na Opolszczyźnie [e], podobnie jak…


[Przypisy]: [d] Gdyby chcieć tutaj dać choćby tylko wskazówki o tym, co Mart. Hank. in Antiquitatibus de Silesiorum nominibus Lips. 1702. 4. S. 24—43. z największym nakładem oczytania i krytycznie odważnych przypuszczeń oraz etymologii o bóstwach Ślązaków (których oni najprawdopodobniej znali równie mało, jak my teraz) przytoczył; to byłoby to już zbyt uczenie dla myślącego czytelnika. Jeśli ktoś chce się zabawić imionami greckich, rzymskich, niemieckich i słowiańskich bogów, to może, oprócz przytoczonego Hankego, zajrzeć do pierwszej lepszej polskiej lub śląskiej kroniki. [e] Ephraim Ign. Naso. Był to Merkury. Jak wielki i z jakiego metalu? Tego nie donosi. Był on zasypany siedem łokci głęboko pod świątynią pogańską, jak sądzi Naso, trzy mile od Opola, niedaleko miejsca urodzenia św. Jacka. Oto są jego własne słowa z listu, który napisał do prof. i bibliotekarza u św. Elżbiety, Joh. Gebharda: — Simulacrum Mercuriale, me in Principatu (ut nuper retuli) Oppoliensi, tribus circiter milliaribus ab urbe huius nominis, et uno stadio a uilla Camiensi, patria D. Hyacinthi, in antiquo delubro, uix non penitus diruto, anno superiore, 24. Iulii inuenisse, ad septem ulnas in terra defossum, uel potius fani ruderibus obrutum. [Posąg Merkurego, który w Księstwie Opolskim (jak niedawno relacjonowałem), około trzech mil od miasta tej nazwy i jedno staje od wsi Kamień, ojczyzny św. Jacka, w dawnej świątyni, niemal całkowicie zrujnowanej, roku zeszłego, 24 lipca znalazłem, zakopany w ziemi na siedem łokci, albo raczej gruzami świątyni przysypany].


Strona 42

…złota końska głowa, która została wykopana w Rybniku, a teraz znajduje się w zbiorze śląskich starożytności Jego Ekscelencji Wielkiego Kanclerza von Carmer, nie są żadnymi dowodami, że nasi przodkowie używali ich jako przedmiotów swojej religii. Istnieje wiele powodów, które można przytoczyć na poparcie twierdzenia przeciwnego. Wprawdzie przyczyniłoby się to bardzo do naocznego poznania szczęśliwości przejścia naszych przodków z ciemności do światła, gdybyśmy znali stopień ciemności, z której zostali wyrwani przez religię chrześcijańską. Lecz tutaj musimy zadowolić się poznaniem analogicznym, porównanym z innymi ludami.

Każdy krok natury, każda zmiana w królestwie łaski, dzieje się, w odniesieniu do całości, stopniowo, nigdy przez skok. Myślałoby się więc niezgodnie z drogami boskiej Opatrzności, gdyby chcieć wierzyć, że nagle w naszej ojczyźnie na rozkaz panującego jednego dnia wszyscy mieszkańcy, nie otrzymawszy wcześniej choćby najmniejszego pouczenia, przyjęli religię chrześcijańską. Nawet gdyby się było w morawskiej i czeskiej…


[Ciąg dalszy przypisu (e) ze strony 41 na dole strony 42]: Pulchrum sane donum Elisabetanae destinaueram Bibliothecae, sed multis precibus interceptum est in itinere a Barone de Burghaus. [Piękny zaiste dar przeznaczyłem dla Biblioteki Elżbietańskiej, lecz wieloma prośbami został przejęty w podróży przez Barona de Burghaus]. List jest podpisany 24 sierpnia 1669. Cóż za materiał do rozważań dla bezstronnego myśliciela!


Strona 43

…historii zupełnie nieobeznanym; to musiałoby się jednak, na mocy tego twierdzenia opartego na doświadczeniu, przyznać, że już wcześniej wielu mieszkańców Śląska znało i praktykowało religię chrześcijańską. Ale tutaj sąsiednia historia podaje nam rękę. Metody i Hilary [chodzi o Cyryla i Metodego] byli narzędziami Wszechdobrego, którzy ziarno chrześcijaństwa najpierw na Morawach przed rokiem 856, a zaraz potem w Czechach 864 rozsiali. Religia chrześcijańska ma zbyt wiele jasności, zbyt wiele powabu, by nie miała pociągać i zwracać uwagi także sąsiadów; graniczący z nimi Ślązacy, zwłaszcza ci, którzy z Morawianami i Czechami byli w bliższych stosunkach, zostali ujęci przez jej zwycięską moc; udzielali innym swoje wiadomości i czynili ich towarzyszami swego dobra. Ci nowi chrześcijanie nie mogli się wprawdzie ważyć na publiczne praktykowanie swej religii, czynili to jednak potajemnie i gromadzili się w lasach, które jeszcze nigdy nie były splamione krwią ofiar ani zbezczeszczone bałwochwalczym zabobonem, gdzie uroczyście wielbili swego Zbawiciela [f]. A teraz daje się pojąć to wielkie wydarzenie, które przez małżeństwo Meslava [Mieszka] z czeską księżniczką Dambrowką [Dobrawą]…


[Przypisy]: [f] In Prouincias etiam Poloniae paulo post emanabat notitia Euangelii, et passim instituebantur congressus in siluis, et locis solis, ob metum magistratus [Na prowincje także Polski krótko potem przenikała znajomość Ewangelii i gdzieniegdzie urządzano zgromadzenia w lasach i miejscach odosobnionych z obawy przed urzędem]. Curei Annal. Siles. p. 30. Witeb. 1571. Fol. W wielu polskich i śląskich kronikach znajduje się ta sama wiadomość.


Strona 44

…tak w Polsce, jak i w naszej ojczyźnie zostało wywołane, a które inaczej byłoby całkiem zagadkowe.

Chcemy przesłuchać świadków tego nadzwyczaj ważnego wydarzenia według chronologii, porównać ich ze sobą i dołączyć z tego rezultaty. Gdyby jeden z pierwszych biskupów w Polsce był świętym albo męczennikiem, jak Wojciech [Adalbert] i Wacław [Wenzeslav], to mielibyśmy szczegółowe i wiarygodne wiadomości o stanie pogańskiego nabożeństwa, jak też o pierwszych początkach chrześcijaństwa na Śląsku; albowiem znalazłoby się to wszystko opisane w jego legendzie. Tak to często występni i zbrodniarze, podobnie jak dobroczyńcy rodzaju ludzkiego, przyczyniają się do kompletności historii. Ponieważ jednak ci biskupi byli tylko osobami zwyczajnego pokroju, które nie wzbudziły żadnej wyróżniającej uwagi, musimy zwrócić się do pisarzy, którzy spisali historię kraju.

Pierwszym świadkiem jest Ditmar [Thietmar] biskup Merseburga, którego charakter jako dziejopisa ma wysoką wartość, nie tylko dlatego, że był Niemcem; lecz także dlatego, że zazwyczaj to, co opowiada, widział. Był on temu wydarzeniu najbliższy, jako że żył jeszcze w owym pokoleniu, a zatem mógł o nim słyszeć od naocznych świadków; tak od Zygfryda, swego ojca, jak…


Strona 45

…i od samych Ślązaków, gdy znajdował się w naszej ojczyźnie [g]. Zeznaje on, co następuje: Miseko [Mieszko], książę Polski, poślubił siostrę Bolesława Starszego, która nosiła imię zgodne z czynem; zwała się bowiem Dobrawa (Dobra). Albowiem gdy ta wierząca w Chrystusa niewiasta widziała swego małżonka uwikłanego w różnorakie błędy pogaństwa; to jej najpilniejszą troską i wszystkie jej myśli były skierowane na to, jak mogłaby go uczynić współuczestnikiem swojej religii i doprowadzić do tej decyzji. Starała się na wszelki sposób okazać mu powolną [miłą], nie jak ludzie światowi, by zaspokoić swoje żądze; lecz o wiele bardziej ze względu na przyszłą nagrodę i korzystne skutki, które rozszerzyłyby się na wszystkich wierzących. Popełniła z wolnej woli na krótki czas coś złego, by potem móc zdziałać tym dłużej trwające dobro. Albowiem w poście (Quadragesima), który nastąpił w krótkim czasie po jej ślubie, kiedy to przez powstrzymanie się od mięsa i umartwienie swego ciała chciała przynieść Bogu miłą, a należną mu ofiarę; dała się nakłonić prośbami i słodkimi obietnicami swego małżonka, by złamać swoje postanowienie. Uczyniła to jednak w zamiarze…


[Przypisy]: [g] Ditmar zmarł w Merseburgu w roku 1018, 1 grudnia, mając 42 lata. Swoją Kronikę pisał w ostatnich latach swego życia i zamknął ją rokiem 1018. Zobacz jego życiorys, który Reinerus Reineccius dołączył do Chronic. Episcop. Mersepurg. s. 120. n. wydania Ditmara.


Strona 46

…by w przyszłości tym łatwiej uzyskać od niego to, czego by pragnęła. Niektórzy mówią, że w poście raz, inni, że trzy razy jadła mięso. To było jej przewinienie. A teraz spójrzmy na piękny owoc jej pobożnego pragnienia. Zadała sobie największy trud, by nawrócić swego małżonka. I najłaskawszy Stwórca wysłuchał jej życzeń, przez którego nieskończoną łaskę mąż, który z pilnością był swoim własnym wrogiem, zmienił swoje przekonania i na częste namowy i napomnienia swej ukochanej małżonki wyrzucił z siebie truciznę wrodzonego mu niedowiarstwa i obmył się w świętym chrzcie. Wkrótce za głową podążyły członki, jego lud, teraz jeszcze słaby, naśladując [go], i został przez przywdzianie szaty godowej przyjęty do społeczności chrześcijan. Jordan, ich pierwszy biskup, dokładał najwyższych starań tak naukami, jak i czynami, by przywieść lud do wiary chrześcijańskiej. Tutaj prawdziwie poślubieni Miesko i jego małżonka życzyli sobie nawzajem szczęścia, a wszyscy ich poddani cieszyli się, że byli zjednoczeni w Chrystusie [h].

Drugim świadkiem jest Martinus Gallus [Gall Anonim]. Po tym jak krótko opowiedział znaną historię o wrodzonej ślepocie Mieszka, nie mówi nic więcej, jak tylko to, że Mieszko z Dambrowną [Dobrawą] w r…


[Przypisy]: [h] Ditmar, Chronic. ed. Reineccii p. 45, 46. Lib. IV. edit. Maderi p. 89.


Strona 47

…roku 965 się ożenił i przyjął religię chrześcijańską [i].

Trzecim jest Vincentius Kadlubko [Wincenty Kadłubek], który również krótko opowiada cudowne uwolnienie Mieszka od jego wrodzonej ślepoty w siódmym roku życia, a następnie donosi: że siostra św. Wacława a córka księcia Wratislava nie wcześniej chciała poślubić księcia Mieszka, aż ten dał się ochrzcić ze swoim ludem. A gdy to się stało w r. 966, nastąpiły zaślubiny. Ona przyniosła wiarę chrześcijańską do Polski. Jordan w r. 968 został pierwszym biskupem Polaków. Pozostali biskupi zostali ustanowieni staraniem Dambrowki [k].


[Przypisy]: [i] Wśród polskich dziejopisów, których jeszcze mamy, jest on najstarszy, ale drukowany dopiero od trzydziestu lat. Pewien Anonim wydał go z rękopisu na papierze z 1426 r., który znajduje się w bibliotece biskupiej w Lidzbarku [Heilsberg], pod następującym tytułem: Vincentius Kadlubko et Martinus Gallus, Scriptores historiae Polonae uetustissimi, cum duobus Anonymis. Gedani 1749. Fol. Zakończył on swoją Kronikę, czy raczej historię Bolesława III [Krzywoustego] na roku 1109, za którego czasów też żył, i był wspierany wiadomościami od biskupów, jak wynika z jego dedykacji. Długosz wymienia go w pierwszej księdze swojej Historii Polski dwukrotnie. [k] Vincent. Kadlubkonis Histor. Polon. Lib. II. Epist. X. p. 640. sq. edit, Lips. 1712. Fol. Joa. Dlugoss. adiect. Tom. II. Kadłubek był biskupem…


Strona 48

Czwartym [świadkiem] jest Boguphalus [Bogufał]. Według niego Mieszko w roku 965 poślubił Dambravkę [Dobrawę], siostrę św. Wacława, a rok później, w 966, wraz ze wszystkimi swoimi poddanymi, za namową swojej małżonki i przez działanie łaski Bożej, dał się ochrzcić [l].

Piątym jest ten bezimienny kronikarz, który donosi, że Mieszko w r. 966, za czasów króla Ottona I, poślubił bardzo chrześcijańską czeską Dubravkę; które to zaślubiny jednak nie wcześniej zostały dopełnione, aż stał się on chrześcijaninem. Miała ona przywieźć ze sobą do Polski mnichów i duchownych świeckich [m].


[Przypisy]: [l] Boguphalus, Biskup Poznański, zmarł w 1253 r. Jego kronika znajduje się u Sommersberga. Scriptor. Siles. Tom. II. p. 24. Jest on pierwszym, który podaje rok 966; po nim różne krótsze polskie kroniki potwierdzają ten sam rok 966. Co potwierdza też cenny kodeks w Bibliotece Rhedigera u św. Elżbiety. [m] Dedykował on około 1390 roku swoją Chronica Principum Poloniae biskupowi Wacławowi, jak również książętom Rupertowi i Ludwikowi. Sommersberg kazał ją wydrukować jako pierwszy w Scriptor. Siles. Tom. I. p. 17. Imiona są tam błędnie wydrukowane: w wielu rękopisach stoi Dubravka. Ale brakuje tam również niewydrukowanych dat rocznych. Kodeks z około 1420 r. znajduje się w bibliotece Jego Ekscelencji Wielkiego Kanclerza von Carmer. A stare niemieckie tłumaczenie tej kroniki jest w tutejszej bibliotece Marii Magdaleny. Thebesius korzystał z niej bardzo często w Rocznikach Legnickich.


Strona 49

Szóstym świadkiem wreszcie jest Dlugoss [Jan Długosz], który albo miał do swego użytku pełniejsze kroniki niż te, które teraz pozostały, albo uczynił całe to wydarzenie bardziej naocznym dzięki swojej sile wyobraźni. Jego relacja jest następująca: Mieszko skarżył się często, że z żadnej ze swoich siedmiu żon nie doczekał się dziedzica. Różne osoby ze stanu duchownego i świeckiego, które przybywały na jego dwór z sąsiednich prowincji i cieszyły się u niego poważaniem (przez które to już światło wiary i blask przyjścia Chrystusa zaczęły w Polsce świecić), radziły mu: powinien porzucić bałwochwalstwo, uznać jedynego prawdziwego Boga i przyjąć wiarę katolicką wraz ze swoim ludem; wtedy otrzyma dziedziców, wszystko mu się poszczęści, a tron jego i jego następców wzniesie się w wielkości i sławie pośród innych słowiańskich chrześcijańskich książąt. Gdy dał on tym przedstawieniom chętne posłuchanie, duchowni i mnisi dodali jeszcze więcej, z czego mógł rozpoznać obrzydliwość bałwochwalstwa i przyszłe wieczne męki czcicieli bożków. Jednocześnie zaś pokazali mu nieskończoną łaskę Boga, która objawiła się w dziele odkupienia rodzaju ludzkiego. Został przez to tak poruszony, że obiecał przyjąć tę wiarę i swoich poddanych również do tego doprowadzić. Po tym jak za radą tych wiele u niego znaczących mężów odprawił od siebie siedem pogańskich żon, wysłał poselstwo…

Strona 50

…do czeskiego księcia Bolesława, bratobójcy świętego Wacława, i kazał prosić o rękę jego córki Dąbrówki. Bolesław udzielił mu odpowiedzi: Bardzo chętnie przyjąłby tak wielkiego, jaśnie oświeconego księcia za swego zięcia, gdyby ten porzucił bałwochwalstwo i wyznał wiarę chrześcijańską. Podobnież odpowiedziała Dąbrówka posłom Mieszka [Mieslava]: Nie godziło się jej, jako chrześcijance, zaślubić służącego bożkom; lecz gdyby książę pogaństwa się wyrzekł i chrzest przyjąć zechciał, to nie wzbraniałaby się go poślubić. Gdy poselstwo z tą odpowiedzią powróciło, kazał Mieszko zwołać najprzedniejszych w Państwie [Rzeszy], by nad tą sprawą radę odbyć. Gdy jednak zgodzić się nie zdołano, zostało postanowienie na dzień następny odłożone. Nocy owej miał zarówno książę, jak i większość jego doradców sen, w którym przyjęcie zaproponowanego warunku stanowczo im nakazane zostało; nie powinni byli wszak zaprzepaścić szczęścia Państwa, które religia chrześcijańska aż po najpóźniejszą potomność nad nim rozpościerać będzie. Poruszony tym snem, powziął książę wraz z najprzedniejszymi w Państwie jednomyślną decyzję, by wiarę chrześcijańską wyznać. n) Wyprawiono zatem ponownie poselstwo…


[Przypisy]: [n] A jednak Długosz mówi zaraz potem: że było wielu wśród polskich możnych i wojewodów, którzy gwałtownie sprzeciwiali się deklarowanemu przyjęciu religii chrześcijańskiej; niektórzy mieli… [ciąg dalszy na str. 51]


Strona 51

…do Czech, które w imieniu swego Pana przyrzekło: że nie tylko On, lecz także cały naród polski postanowił przyjąć wiarę chrześcijańską. Książę Czech dał na to swoje zezwolenie i wysłał Dambrovkę ze znacznym orszakiem czeskich baronów i szlachty do Polski. Gdy zbliżała się do Gniezna, książę wyszedł jej naprzeciw ze swoim dworem, przy czym polskie damy prześcigały się w pokazywaniu swoich bogatych strojów i kosztownej biżuterii. Po upływie niewielu dni, w których książę Mieszko dał się wystarczająco pouczyć w głównych artykułach religii chrześcijańskiej przez duchownych i mnichów, którzy szczególnie w tym celu zostali wezwani do Gniezna, wyrzekł się bałwochwalstwa wraz z najznamienitszymi baronami i szlachtą, jak też osobami urzędowymi z miast, dał się ochrzcić w Gnieźnie i zamienił swoje dotychczasowe imię Mieszko na Mieslav [Mieczysław]. Jego siostra, jeszcze panna, przyjęła również chrzest i jednocześnie imię Adelajda. Tego samego dnia został poślubiony Dambrovce, a uroczystości weselne trwały wiele dni. Wówczas cała Polska przyjęła wiarę chrześcijańską.


[Ciąg dalszy przypisu (n) ze strony 50]: …mówić: ta religia jest zabobonną sektą; inni: jej praktykowanie byłoby bardzo ciężkie; jeszcze inni: że nie jest dobrze opuszczać obyczaje ojców i schylać swój wolny kark pod nowe i całkiem niezwykłe jarzmo. Jednakże mieli oni w następstwie zjednoczyć się z pozostałymi w przyjęciu wiary chrześcijan.


Strona 52

Na najbardziej stanowczy rozkaz księcia Mieszka, za zgodą wszystkich czeskich baronów i szlachty, bożki zostały rozbite, ich wizerunki wraz ze świątyniami spalone; czciciele zaś tychże ukarani utratą dóbr, jak również głowy; podobnież zakazano wszelkich ceremonii, uroczystości i dni świątecznych, jak też wszelkich publicznych i prywatnych widowisk ku czci bożków, wreszcie wypędzono z kraju wszystkich wróżbitów, znachorów i zaklinaczy. Ponieważ jednak w prawie wszystkich wielkich i małych miastach, jak też w najznamienitszych wsiach w Polsce były wizerunki bożków i gaje, których jeszcze nie usunięto po rozkazie księcia; przeto kazał Mieszko ogłosić powtórne rozporządzenie, że siódmego marca w całej Polsce należy usunąć bożki. A gdy dzień ten nadszedł, każde miasto, każda wieś musiała rozbić obrazy swoich bożków i tak okaleczone zatopić w bagnach, stawach i jeziorach w asyście mnóstwa ludu obojga płci i rzucać na nie kamienie. Przy którym to pochodzie słudzy bożków, a zwłaszcza ci, którzy ciągnęli z tego zyski, gwałtownie wzdychali i płakali; jednakże nie ważyli się powiedzieć na to najmniejszego słowa ze strachu przed urzędnikami książęcymi. To okaleczanie i zatapianie bożków, jako że w niektórych wsiach nosi się wizerunki Dziewanny i Marzanny na długim drągu i w niedzielę Laetare wrzuca do bagien, jest przedstawiane powtórnie aż do dnia dzisiejszego, i ten…

Strona 53

…ten bardzo stary zwyczaj utrzymuje się jeszcze w Polsce. Jednakże w pierwszych latach wprowadzenia chrześcijaństwa Polska nie była mu jeszcze tak oddana, jak życzył sobie tego książe Mieszko. Udał się on zatem osobiście do wielu miast, wsi i miasteczek, kazał chrzcić tak dorosłych, jak i dzieci obojga płci, i starał się umocnić ich w wierze poprzez podarunki w pieniądzach i odzieży, i usposobić ich przychylnie do siebie. Działo się to w r. 979. Gdy jednak ku swemu największemu smutkowi dowiedział się, że jeszcze w 980 r. większość z jego poddanych, tak szlachty jak i chłopów, pozostała przy swoim starym zgubnym zwyczaju bałwochwalstwa i ofiarowała bożkom we własnych domach, lekceważąc chrzest; wysłał do każdej prowincji namiestników i heroldów i kazał jak najsurowiej nakazać, by przybyli do najbliższego wzniesionego przez niego kościoła katedralnego, bez wymawiania się jakąkolwiek wymówką, i dali się ochrzcić, pod groźbą wielkich kar. Jeśli nie posłuchaliby tego rozkazu i nie pojawili się w kościołach w wyznaczonym przez niego czasie i nie przyjęli chrztu, ich dobra miały zostać skonfiskowane. Wówczas przybyli wszyscy gromadnie, ponieważ obawiali się kar tak już wykonanych, jak i zagrożonych, i przyjęli chrzest. Zostali pouczeni przez biskupów i kapłanów w głównych artykułach wiary chrześcijańskiej, wprowadzeni w ceremonie i zwyczaje, i musieli świętować niedziele, święta Chrystusa i Maryi, jak też dni Apostołów…


Strona 54

…a także pościć w każdą środę, piątek i sobotę. W ten sposób przez gorliwe zarządzenia księcia Mieszka służba bożkom i ślepy zabobon, wróżbiarstwo, wyjaśnianie znaków, czary zostały w całej Polsce wykorzenione [o]. A jednak pogańskie zwyczaje, świąteczne tańce i gry, zwłaszcza w Zielone Świątki [zwane] Stado, utrzymały się w Polsce jeszcze do ostatniej połowy piętnastego wieku. Co Długosz opowiada sam jako naoczny świadek [p].


[Przypisy]: [o] Dlugoss. L. I. p. 89. 90. L. II. 91 — 95. edit. Lips. [p] Dlugoss. L. II. p. 104. 105. Cromer. Lib. III. init, p. 432. Tom. II. Script. Polon. ed. Pistor.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.