List 30. Z Wrocławia… (Samuel Beniamin Klose)

List ten opisuje burzliwe i nieudolne rządy księcia Bolesława Rogatki, jego konflikty z braćmi i Kościołem, a następnie skupia się na panowaniu Henryka III we Wrocławiu, szczegółowo omawiając nadanie miastu prawa magdeburskiego w 1261 roku oraz liczne przywileje gospodarcze i prawne nadane mieszczanom aż do śmierci księcia w 1266 roku.


Strona 475

Trzydziesty list.

Wrocław, dnia 26 lipca 1780 r.

Książę Bolesław Łysy (Calvus, Saeuus, Rogatka) nastąpił po swym ojcu Henryku II w rządach nad Polską.

Był to moment, w którym Śląsk mógł na zawsze utwierdzić swoje panowanie nad Polską. Lecz do tego potrzebny był taki duch i zdecydowanie, jakie posiadali dwaj pierwsi Henrykowie, a tego Bolesław na niekorzyść Śląska nie posiadał. Niestosowny, twardy sposób, w jaki traktował swoich poddanych w Polsce, tak ich wzburzył, że oderwali się od niego. Wagner (Hist. Polski s. 171.) mówi: że szczególnie przez stronnicze faworyzowanie, jakie okazywał Niemcom, których bogacił polskimi lennami, uczynił się tak znienawidzonym, że Konrad Mazowiecki, Przemysł i Bolesław Wstydliwy musieli się tylko pokazać, by ten pierwszy w Krakowie i Sandomierzu, a ci w Wielkopolsce zostali uznani za władców (107). Jeśli się to nieco bliżej


(107) Verum cum Boleslaus Caluus uocatus plurimas et intolerabiles oppressiones in militares et subditos maioris Poloniae ageret, et quoslibet Teutonicos et aduenas quantumcunque pannosos et uiles Polonorum optimatibus praeferret, Barones, milites et nobiles maioris Poloniae uniuersi — eius Principatum et [Lecz gdy Bolesław zwany Łysym bardzo liczne i nie do zniesienia uciski na rycerstwo i poddanych wielkopolski czynił, i jakichkolwiek Niemców i przybyszów jakkolwiek obdartych i podłych nad możnych Polaków przedkładał, Baronowie, rycerze i szlachta Wielkopolski wszyscy — jego Panowanie i]


Strona 476

bliżej rozpatrzy, to znajdzie się, że to chyba nie było główną przyczyną, dla której Polska odmówiła mu posłuszeństwa; była to słabość jego ducha. Chociaż może nie był tak całkiem głupi, jak czyni go kronika skandaliczna, z której Nieznany z 1390 roku (Chron. Princ. Pol. s. 45.) zachował niektóre fragmenty. Według tych jego wiarygodnych wiadomości nazwano go dziwacznym Księciem. Albowiem jego mowa była osobliwa i dziwna. Gdy mówił po niemiecku, to męczył i kaleczył słowa tak, że musiano się z tego śmiać. Jeśli ktoś szukał u niego służby, pytał go od razu: co potrafisz? jeśli znajdował się w polu blisko stawu, a szukający służby


(Ciąg dalszy przypisu 107 ze strony 475) et dominium saeuum quidem et crudele, et quod se ab eo contemtum et in largitionibus, et magistratuum atque dignitatum distributionibus, neglectum iri, cum tamen in Almanos effusus et liberalis foret, aduerterent pertaesi — Boleslao Vratislauiensi fratribusque suis — desertis, Przemislaum et Boleslaum filios Vladislai Ottonis in Principes et Dominos reassumunt, durum iugum et non ferendum, quo eos Boleslaus filius Henrici occisi a Tartaris affecerat, excutiunt. [i władzę srogą zaiste i okrutną, i że zauważyli znużeni, iż są przez niego pogardzani i w nadaniach, i urzędów oraz godności rozdawaniu, pomijani, podczas gdy wobec Niemców był wylewny i hojny — Bolesława Wrocławskiego i braci jego — porzuciwszy, Przemysła i Bolesława synów Władysława Odonica za Książąt i Panów z powrotem przyjmują, twarde jarzmo i nie do zniesienia, którym ich Bolesław syn Henryka zabitego przez Tatarów obłożył, zrzucają.] Długosz, Hist. Pol. L. VII. s. 688. I to wyobrażenie wkręcone całkiem w ducha patriotycznego mogli powtarzać historycy, którzy nie byli Polakami. Cureus Annal. Siles. s. 78. Pol. Bresl. Annal. s. 82. Henel. Annal. Siles. s. 252. Schickfus Schles. Chron. B. II. s. 28. f. Thebes Lign. Jahrb. T. II, s. 76. Solignac Poln. Gesch. s. 275.


Strona 477

służby odpowiedział: jestem strzelcem z kuszy, to nakazywał mu napiąć swą kuszę i strzelić w wodę; jeśli trafił w nią, to uważał go za dobrego strzelca i mówił: jeśli to potrafisz trafić, to trafisz też z pewnością wojsko, które przeciw mnie walczy. Pewnego razu przybył do Bolesława zarządca i pytał: czy pozwoli mu z folwarku Pątnów, który leży między Legnicą a Chojnowem, wziąć zboże na paszę dla świń. Ale, rzekł Książę, dlaczego nie dasz im siana? Na co zarządca odparł: Panie, świnie nie żrą siana. Kłamiesz, mówi on, przecież sam widziałem, że żarły trawę. Innym razem oskarżono kogoś przed nim, jakoby popełnił wielką zbrodnię, kazał go zaraz przywołać i wydał rozkaz, by natychmiast stracił głowę. Jednak książęcy słudzy dworscy pozwolili biedakowi uciec, gdyż byli przekonani o jego niewinności. Jakiś czas potem przybył Książę do Złotoryi i zobaczył tego, o którym wierzył, że został ścięty, jak niósł kadź. Zaraz zwrócił się do swych sług i zapytał: czy to nie ten, którego kazałem w Legnicy ściąć? Tak, odrzekli, to on. Jakże to więc możliwe, że on może nosić kadź? Na co odpowiedzieli: I, on znowu ożył. Ta historia stała się w przyszłości przysłowiem. Albowiem gdy ktoś miał zostać ścięty, mówiono: nic by mu się nie stało, gdyby mu też głowa została odrąbana, mógłby przecież w Złotoryi zostać tragarzem. Dopóki Książę Bolesław zajęty był Polską, rządziła


Strona 478

rządziła Księżna Anna Śląskiem w imieniu swych książąt. W dokumencie, w którym Jadwiga, małżonka Henryka I podarowała klasztorowi w Trzebnicy swoje wiano i dziedziczną posiadłość Zawonia, zapewnia ona wyraźnie: że Księżna Anna i Bolesław jej syn dali na to zgodę w roku 1242 (Archiu. Monast. Trebn.). Tak też daruje temuż klasztorowi Książę Bolesław za wolą i zgodą Księżnej Anny swojej matki i swoich braci las Ubersank między Nową Wsią, Złotowem (Süssenbach) i Proboszczowem (Probsthain). Wrocław, 1242 w dzień Łukasza. Po tym jednak, jak nie miał już Polski, nalegał na podział Śląska. Jest on zazwyczaj umieszczany po śmierci księżnej Jadwigi, w roku 1244. (Długosz L. VII. s. 699. Cur. s. 78. Henel. Annal. Siles. s. 252. Pol. Bresl. Annal. s. 83.) Najstarsze wiadomości w kronikach (Iohann. Chron. Pol. s. 12. Anonymi Chron. Princ. Pol. s. 43.) nie określają, jak zwykle, żadnego pewnego czasu. Jednak już z roku 1243 ma się dokumenty od księcia Bolesława, w których Anna nie występuje więcej. Jako ten, w którym rycerzowi i kasztelanowi z Kamieńca, Sibotowi z rodu Schoff, z powodu wiernych służb, które wyświadczył jemu i jego ojcu, księciu Śląska, Krakowa i Polski w budowaniu tegoż zamku, oddaje właśnie ten zamek Kamieniec dziedzicznie i na własność wraz ze wszystkimi przynależnościami i pożytkami w posiadanie.


Strona 479

Jednak z warunkiem, że on księciu za tę darowiznę rocznie sześć marek czystego srebra wagi kupieckiej we Wrocławiu uiści, i jeśli potrzeba tego wymaga, z Jednym Zbrojnym i Jednym Strzelcem do Polski pociągnie. Ten dokument jest podpisany we Wrocławiu, w dzień Jana Chrzciciela 1243. (Sinapii Schles. Curiosit. T. I. s. 130. f.). W tym samym roku dał on klasztorowi NMP na Piasku wieś Bunchta położoną blisko Prokow (Pracze?) w dziedziczne posiadanie. (Iodoc. Chron. s. 15.). Rok później udzielił wolności wypalania cegieł na budowę wrocławskiego kościoła katedralnego. (Henel. Annal. Siles. s. 252.). Podobnie pozwolił opatowi klasztoru NMP na Piasku wieś Jamkow na prawie niemieckim ulokować i zwolnił ją ze wszystkich danin i ciężarów prawa polskiego. (Iodoc. Chron. s. 15.). Z czego wynika, że już w roku 1243 ten podział między braćmi nastąpił i że Książę Bolesław rzeczywiście objął rządy nad Ziemią Wrocławską. (Thebes Lign. Jahrb. T. II. s. 81.) Solignac mówi (Gesch. von Pol. s. 245.) Jadwiga poświęciła Konrada i Władysława stanowi duchownemu, ponieważ wierzyła, że odkryła u nich skłonności do tego już w dzieciństwie. Jednego przeznaczyła na arcybiskupa Salzburga, a drugiego na biskupa Bambergu; jednak, ponieważ ich stan w ich wieku nie był jeszcze zdecydowany, w którym jeszcze nie obudzone namiętności ich pierwszym


Strona 480

pierwszym skłonnościom jeszcze nie zaprzeczały, zachowała im pewną część dziedziczną w księstwach ich braci. Bolesław Łysy byłby niezadowolony z przypadłej mu części dziedzicznej, albowiem po tym, jak Konrad przyjąłby święcenia zakonne, to księstwo Legnickie stałoby się przez to wolne od wszelkich danin i Bolesław uważałby je w tym jedynym względzie za o wiele ważniejsze, niż swoje — Bolesław dowiedział się, że Władysław został już wyświęcony na biskupa i niczego więcej ze swych poprzednich ziem nie żądał. Dlatego chciał od razu wejść w ich posiadanie. Proszę powiedzieć, czy nie zrobiło się Panu zimno na sercu, gdy Pan czytał te bzdury?. To się nazywa pisać prawdziwą historię, tak jak niegdyś szyderca Lukian ją pisał; tylko z tą jedyną małą różnicą, że Grek pozwalał grać swojemu dowcipowi; podczas gdy Francuz jak kulawy inwalida na umyśle kuleje przez sam galimatias. Cała rzecz ma się według wypowiedzi najstarszych świadków (Jana i Nieznanego z 1390 r.) następująco. Henryk III podzielił na żądanie Bolesława cały Dolny Śląsk na dwie części. Wrocławską wziął sobie Bolesław, a Legnicką Henryk III. Aby jednak ich dwaj inni bracia, Konrad i Władysław nie odeszli całkiem z niczym, postanowiono, że Bolesław Konrada, a Henryk Władysława powinien wziąć na swoich współudziałowców. Jadwiga przeznaczyła ich z wielką mądrością do stanu duchownego,


Strona 481

przeznaczyła, aby Śląsk nie został przez zbyt wielu Panów całkiem znerwicowany. Księżna Anna przekazała następnie panowanie nad Ziemią Wrocławską Bolesławowi i udała się potem w towarzystwie biskupa Tomasza do Legnicy, gdzie Henryka również uroczyście wprowadziła jako regenta. Niedługo potem wpadła Bolesławowi do głowy dziwaczna myśl, by zamienić się ze swoim bratem, miał nadzieję, że Konrada, gdy ten zostanie biskupem, pozbędzie się. Prawdopodobnie księżna Anna namówiła Henryka, by nie sprzeciwiał się kapryśnej niestałości swego brata. Zgodził się na zmianę i Bolesław był teraz księciem Legnicy, a Henryk księciem Wrocławia. Ledwo Konrad się o tym dowiedział, opuścił Paryż, swoje studiowanie i nie myślał więcej o przeznaczonym mu biskupstwie, lecz zażądał poważnie należnej mu części z ojcowskich prowincji dziedzicznych od Bolesława. Najlepiej mógłby się on wprawdzie z tego kłopotliwego położenia wydostać, gdyby pozbył się Konrada z karku i zepchnął go na swego brata Henryka. I to był też rzeczywiście jego plan, którym pochlebiał sobie, że go wykona. Zażądał jeszcze raz, by Henryk odstąpił mu Ziemię Wrocławską za Legnicę i wziął Konrada na swego współudziałowca. Ale tym razem mu się nie udało; gdyż stany oparły się ze wszystkich sił. Wówczas chciał swoje żądania wyegzekwować orężem. Zebrał Niemców, których tylko na Śląsku


Strona 482

Śląsku można było zgromadzić, ciągnął przeciwko Wrocławiowi w roku 1245, który od spalenia w 1241 nie mógł być jeszcze całkiem odbudowany, a jeszcze mniej mieć mury. Chociaż więc miasto nie było jeszcze zabezpieczone przed wrogimi atakami, to jednak mieszczanie, którzy w większości składali się z Niemców, bronili się tak mężnie, że Bolesław widział się zmuszonym po trzech miesiącach znów odstąpić; (108) jako że wszystko splądrował i spustoszył. Prawdopodobnie przy odwrocie do Legnicy zdarzyło się owo tragiczne zajście w Środzie. Być może mieszkańcy chcieli się oprzeć pustoszącemu wojsku Bolesława, albo chcieli mu zaszkodzić; może też jego wściekłość, jako że nie mógł wykonać swego zamiaru na Wrocławiu, spadła na tych nieszczęśników. Wielka liczba uciekła na cmentarz i do kościoła, gdzie od miecza wrogów i od płomieni


(108) Frater senior Boleslaus Caluus contra iuniores fratres insurgens tribus expeditionibus obsedit Vratislauiam, que cum adhuc nouella Theotonicis iure theotonico illuc se locantibus foret uiribus quasi nulla, sed tamen in angustia sua contrahens uiriliter defensauit. Quod Boleslaus cernens multis Theotonicis predonibus confluentibus de diuersis partibus congregatis in unam terram, non solum predis uerum etiam ignis incendiis aliquociens plurimum deuastauit. In his siquidem malis dum fierent in Nouoforo tam ecclesia quam in cimiterio, ad quod confugerant, fere quingenti homines incendiis perierunt. [Brat starszy Bolesław Łysy przeciw młodszym braciom powstając w trzech wyprawach oblężył Wrocław, który chociaż jeszcze nowy Niemcami na prawie niemieckim tam się lokującymi był siłami niemal żaden, lecz jednak w ucisku swoim zwierając się mężnie się obronił. Co Bolesław widząc z wieloma Niemieckimi rabusiami zbiegającymi się z różnych stron zebranymi w jedną ziemię, nie tylko łupieżami lecz także ognia pożarami kilkakroć bardzo spustoszył. W tym zaś złu gdy działo się w Środzie tak kościół jak na cmentarzu, do którego uciekli, prawie pięciuset ludzi w pożarach zginęło.] Anon. Chron. Princ. Polon. s. 43.


Strona 483

Płomieni osiemset osób życie straciło (109). Bolesław przez wyprawę wojenną tak się osłabił i cały swój skarb na to wydał, że widział się niezdolnym tę waśń dalej prowadzić. A jednak nie chciał porzucić swego chciwego planu. Zastawił zatem Zgorzelec i Żytawę, zebrał za te pieniądze żołnierzy i ruszył znów pod Wrocław w 1248. Został jednak także wówczas odparty, a przy pościgu wzięty do niewoli. Sprowadzono go do Wrocławia w towarzystwie pewnego Serriana (Surriana.

——————————————————————————–

(109) Non solum autem prenunciabat (Hedwigis) mortem corporum, sed etiam animarum, et rerum pericula predicabat. Quadam enim uice, audiente Dna. Anna nuru sua, de nepote suo, Duce Boleslao filio eiusdem Domine tunc absente, dolorosis uocibus loquebatur: Ve! Ve! tibi Bolezlae, quanta mala tu adhuc inferes terre tue. Hoc utique adimpletum fuit secundum quod quidam declarant: Quando idem Dux Boleslaus alienauit clauem terre, castrum uidelicet et territorium Lebusanum, et dum per multa, que suis ipse mouit temporibus prelia, non tantum perditionis rerum, sed extitit quampluribus causa mortis, unde quasi in exordio dominationis eius, cum sumsisset in terra Silesie principatum propter mala statim suborta incepit populus gemere, quoniam per ipsius exercitum in ecclesia et in cimiterio Nouifori promiscui sexus homines perierunt incendio circiter octingenti, et alia plura pericula per ipsius tirannidem in Polonia diuersis temporibus contigerunt. [Nie tylko zaś przepowiadała (Jadwiga) śmierć ciał, lecz także dusz, i rzeczy niebezpieczeństwa wieszczyła. Pewnego bowiem razu, gdy słyszała Pani Anna synowa jej, o wnuku swoim, Księciu Bolesławie synu tejże Pani wtedy nieobecnym, bolesnymi głosami mówiła: Biada! Biada! tobie Bolesławie, ile zła ty jeszcze przyniesiesz ziemi twojej. To z pewnością wypełniło się według tego co niektórzy oświadczają: Kiedy tenże Książę Bolesław wyobcował klucz ziemi, zamek mianowicie i terytorium Lubuskie, i gdy przez wiele wojen, które on wzniecił w swoich czasach, nie tylko zatracenia rzeczy, lecz stał się dla bardzo wielu przyczyną śmierci, skąd jakby na początku panowania jego, gdy objął w ziemi Śląska władzę z powodu zła natychmiast powstałego zaczął lud jęczeć, ponieważ przez jego wojsko w kościele i na cmentarzu Środy różnej płci ludzie zginęli w pożarze około ośmiuset, i inne liczne niebezpieczeństwa przez jego tyranię w Polsce w różnych czasach się zdarzyły.] Legend. S. Hedw. s. 80. Niech się porówna z tym Thebesa Lign. Jahrb. T. II. s. 83. jak też niemiecką Legendę Wrocł. 1504. K. 5. principatum propter mala statim suborta incepit populus gemere, quoniam per ipsius exercitum in ecclesia et in cimiterio Nouifori promiscui sexus homines perierunt incendio circiter octingenti, et alia plura pericula per ipsius tirannidem in Polonia diuersis temporibus contigerunt. [Nie tylko zaś przepowiadała (Jadwiga) śmierć ciał, lecz także dusz, i rzeczy niebezpieczeństwa wieszczyła. Pewnego bowiem razu, gdy słyszała Pani Anna synowa jej, o wnuku swoim, Księciu Bolesławie synu tejże Pani wtedy nieobecnym, bolesnymi głosami mówiła: Biada! Biada! tobie Bolesławie, ile zła ty jeszcze przyniesiesz ziemi twojej. To z pewnością wypełniło się według tego co niektórzy oświadczają: Kiedy tenże Książę Bolesław wyobcował klucz ziemi, zamek mianowicie i terytorium Lubuskie, i gdy przez wiele, które swoim on wzniecił w czasach wojen, nie tylko zatracenia rzeczy, lecz stał się dla bardzo wielu przyczyną śmierci, skąd jakby na początku panowania jego, gdy objął w ziemi Śląska władzę z powodu zła natychmiast powstałego zaczął lud jęczeć, ponieważ przez jego wojsko w kościele i na cmentarzu Środy różnej płci ludzie zginęli w pożarze około ośmiuset, i inne liczne niebezpieczeństwa przez jego tyranię w Polsce w różnych czasach się zdarzyły.] Legend. S. Hedw. s. 80. Niech się porówna z tym Thebesa Lign. Jahrb. T. II. s. 83. jak też niemiecką Legendę Wrocł. 1504. K. 5.


Strona 484

Długosz s. 716. Niemieckie tłumaczenie Nieznanego z 1390 r. nazywa go Sorianem) pewnym skrzypkiem (figellatore Iohan. Chron. Pol. s. 12. uigilatore. Anonym. Chron. Princ. Pol. s. 43.) z którym znajdował się na zamku we Wrocławiu w czasie swej niewoli. Ale to ograniczone życie nie podobało się im długo, gdyż byli przyzwyczajeni swobodnie bujać wokoło; powzięli więc postanowienie wydostania się na wolność i wykonali je też szczęśliwie pewnej ciemnej nocy, ponieważ książę Henryk zaniechał pilnowania ich (Iohann. Chron. Pol. s. 12.) Thebes (Lign. Jahrb. T. II. s. 86.) mówi: Henryk trzymał uwięzionego Bolesława bardzo dobrze i miał być może braterskie współczucie dla jego słabości i porywczości. Miał go też, po tym jak przyrzekł, że da swemu przydzielonemu bratu Konradowi satysfakcję i odstąpi część kraju, znowu wypuścić na wolną stopę. Jednak tę obietnicę ten zazwyczaj dokładny badacz historii tylko sobie wyobraził; albowiem żaden historyk, także z tych przytoczonych przez niego, Maciej z Miechowa i Cromer, nic o tym nie wiedzą, ten ostatni pisze nawet: (de reb. Polon. L. VIII. s. 227.) fratris benignitate et misericordia statim dimissus est, co tłumacz kronikarza Jana oddał jako ex industria de castro ac turre Vratislauiensi recedere noctu permissus est [umyślnie z zamku i wieży wrocławskiej odejść nocą pozwolono mu], że Henryk z braterskiej miłości i miłosierdzia go wypuścił. Ledwo przybył do Legnicy ze swym wiernym skrzypkiem, już znów chodziła mu po głowie fatalna


Strona 485

myśl, by zdobyć Wrocław. Wziął zatem od margrabiów brandenburskich Jana i Ottona, jak też od arcybiskupa Magdeburga Wilbranda pieniądze, i dał im za to okręg lubuski wraz z zamkiem, zwerbował żołnierzy i ruszył w roku 1250 po raz trzeci pod Wrocław. Ale także tym razem powiodło mu się tak samo mało, jak wcześniej. Wrocławianie walczyli mężnie przeciw niemu. Pełen wściekłości odszedł znów i znaczył swoje ślady stóp aż do Legnicy rabunkiem i pożarem. Następnie popadł w tak nędzny stan, że błąkał się po kraju czasem pieszo, czasem konno bez sługi, jedynie z Sorianem, skrzypkiem. Długosz (Hist. Pol. L. VII. s. 709. 712. 716.) umieścił te wrocławskie oblężenia w latach 1248, 49 i 50; Cromer (de reb. Pol. L. VIII. s. 226.) podobnie Sommersberg (Tab. geneal. Duc. Siles. s. 7.) poszli za nim, który też przyjmuje, że Bolesław przy ostatnim oblężeniu został wzięty do niewoli. Cureus (Annal. Sil. s. 78. i n.) jest pierwszym, który pozostawia rok nieokreślony. Za nim poszedł Henel. Annal. Siles. s. 253; podobnie Pol. Bresl. Annal. s. 84. który to ostatnie oblężenie umieszcza w roku 1250. Thebes Lign. Jahrb. T. II. s. 83. 86. i 89. przyjmuje lata 1245, 47 i 50. Solignac (Gesch. von Pol. s. 276.) jest także tutaj dość pomieszany i niekompletny, kładzie wszystko w rok 1248. Prawdopodobnie rzucił okiem do Długosza i


Strona 486

i nie miał cierpliwości czytać dalej. Wagner (Gesch. von Pol. s. 173.) wspomina tylko ogólnie o wojnie, która była prowadzona między Bolesławem a Henrykiem III w roku 1245. Później Wrocław miał spokój, ale książę Henryk III, po tym jak zabezpieczył Śląsk przez zniszczenie zamków rozbójniczych, które założyły niemieckie wojska najemne nieopłacone przez Bolesława i stamtąd plądrowały kraj, (Anon. Chron. s. 143.) został wciągnięty w wojnę, którą Bolesław prowadził ze swoim bratem Konradem. Ten, wspierany przez swego teścia Przemysła księcia Gniezna i Poznania, żądał od Henryka III, by ten pomógł mu w uzyskaniu części ojcowskiego spadku, który Bolesław mu zachowywał; a ponieważ odmówił mu tej pomocy, więc Konrad powaśnił się oprócz Legnickiego także z Wrocławskim od granicy polskiej aż za Widawę blisko miasta; a Henryk sam w 1254 został wzięty do niewoli, gdy całkiem bezpiecznie podróżował po swoich zamkach wiejskich. Konrad traktował go wprawdzie bardzo przyjaźnie, jednak nie wypuścił go wcześniej, aż dał mu zapewnienie wraz z zakładnikami, że albo postara mu się o jego część od Bolesława, albo jeśli to nie będzie możliwe, odstąpi mu część Wrocławia. Wreszcie za pośrednictwem biskupa Tomasza i wszystkich stanów krajowych wyznaczono zjazd w Głogowie w 1255, gdzie bracia pogodzili się ze sobą i Bolesław księciu Konradowi,


Strona 487

Głogów, Żagań, Szprotawę, Krosno i to, co jeszcze w Łużycach do Śląska należało, odstąpił. (Długosz. L. VII. s. 737. i n. Curei Annal. Sil. s. 89. Pol. Bresl. Annal. s. 88. Henel. Annal. Siles. s. 254. i n. Thebes Ligni. Jahrb. T. II. s. 90. Solignac Gesch. von Pol. s. 174.) Zanim opuścimy Księcia Bolesława, muszę Panu jeszcze kilka dokumentów od niego przedstawić. W roku 1247 zwolnił karczmę w Gogołowie ze wszystkich książęcych opłat, by w zamian za to na użytek tamtejszego kościoła światła sprawiać. (Iodoc. Chron. s. 15.) W następnym roku dał wraz z Henrykiem III Opatowi od NMP na Piasku pozwolenie wsie Biała i Strzelce na górze Ślęży (sub monte Silentii [pod górą Milczenia]) na prawie niemieckim ulokować; jednak z zastrzeżeniem, że z każdego łanu dwa szefle zboża, pszenicy i owsa na zamek książęcy na Ślęży dostarczane być mają, a jego urzędnicy z kar pieniężnych za wielkie przestępstwa dwie części, trzecią część zaś Opat otrzymać powinni. (Iodoc. Chron. s. 16.) W tym samym 1248 roku wystawił Bolesław ten osobliwy dokument, w którym on wraz ze swymi braćmi, na rozkaz i żądanie ich ojca Henryka II, co tenże za swego życia jeszcze im zlecił, dobra duchowne i poddanych od wszelkich ciężarów i danin uwalnia. Dokument jest napisany na wrocławskim Zamku w kościele św. Marcina dnia 15 lipca. Innocenty IV potwierdził ten przywilej…


Strona 488

Lugdun. III. Non. Sept. Pontificat. anno sexto, [Lyon. 3 września. Pontyfikatu roku szóstego,] (Iura eccles. Mst. Riemer. T. IV. s. 309 — 12.) Wśród dotychczas znanych dokumentów ten z roku 1249 jest pierwszym, gdzie on wraz ze swym bratem Konradem, Elektem Pasawy, pozwala eremitom w Gresobor (Krzeszowie) miasteczko targowe Landeshut (Kamienna Góra) na prawie niemieckim ulokować, i w określonej okolicy między rzekami Zadrną a Bobrem ich klasztor założyć. (Ludwig. Reliq. Mst. T. VI. s. 487.) Nasz Książę Henryk III poczynił teraz najlepsze zarządzenia, by pomóc podnieść się spustoszonemu przez Mongołów krajowi. Udzielił Henrykowi z Reichenbach, Gerkinowi z Gold i Orthliefowi wolności, by założyć Brzeg na prawie niemieckim, tak samo jak Środę [Neumarkt]. Obiecał wszystkim, którzy by się tam osiedlili, sześć lat wolności od wszelkich danin i służb; łowić ryby milę daleko w dół i w górę; brać budulec gdzie im się tylko podobało; zakładać tyle młynów, ile chcieli; ustalić jarmark w czasie, który wydawał im się najlepszym. Dał im po jednej stronie Odry polowanie na zające wolne. W obrębie mili nie miał być żaden wyszynk piwa. Obiecał także w ciągu dwóch lat umocnić miasto. Jednak ta sprawa otrzymała wielki cios; albowiem niektórzy z przedsiębiorców zmarli, inni zubożeli, tak że pieniędzy, które były przeznaczone na budowę, nie mogli na to użyć. Tylko Orthlief jeszcze pozostał, który również prosił księcia o pozwolenie, by swoją dziedziczną sprawiedliwość [sądownictwo] temu


Strona 489

Konradowi sprzedać, na co też Książę pozwolił, i temu Kupcowi do tego jeszcze daniny z Rzeźni (Kuttelhofe) podarował, i dwie łaźnie dziedzicznie posiadać dał. (Frankenberg 1250. Böhmes diplom. Beiträge zum Schles. Recht und Gesch. T. I. s. 17. i n.) Ponieważ Książę poddał wsie leżące w obrębie mili pod jurysdykcję tego na prawie niemieckim założonego miasta, wśród których były też Małkowice, które leżały blisko Brzegu, i należały do szpitala św. Ducha w Nowym Mieście tutaj [we Wrocławiu], więc dokonał zamiany, i dał szpitalowi za to Sambowice. Dokument o tej zamianie jest podpisany Wrocław, 1251. (Archiu. Hosp. Spirit. S.). Dała ona, jakkolwiek niewinnie, okazję do komicznego błędu. Chciano stąd dowieść, że wrocławskie Nowe Miasto było niegdyś wsią i to Małkowicami, ba przezwano nawet w żarcie mieszkańców od tego. Pierwszemu niemieckiemu tłumaczowi trzeba wprawdzie całą winę przypisać, który przez swą niewiedzę co do Alta ripa, co po słowiańsku Brig znaczy, został do tego zwiedziony. Myślał, ponieważ list we Wrocławiu został napisany, ponieważ wyraźnie w nim stoi, że Małkowice leżą blisko Miasta, an alta ripa [na wysokim brzegu], gdzie jest wysoki brzeg Odry, gdzie stoi szpital św. Ducha w Nowym Mieście; to nie mogę chyba nigdzie indziej tych Małkowic umieścić, jak właśnie w Nowym Mieście. Wskutek tego Małkowice w jego głowie zostały przerobione na Nowe Miasto. I wszyscy ci, którzy teraz o starożytnościach i


Strona 490

i pierwszym początku Nowego Miasta coś całkiem pewnego napisać chcieli, nazywali wieś Małkowice. Można to wprawdzie wszystkim tym, którzy oryginału dokumentu przed sobą nie mieli, ani też żadnego odpisu z niego, nie brać za złe, że to tak przepisywali. Nie wiedzieli, że miejsce w oryginale brzmiało następująco: Nos Henricus Dei gracia Dux Slesie tenore presencium ad singulorum cupimus noticiam peruenire. Quod ingruente quadam necessitate, propter quam differre non ualuimus uidelicet locatione ciuitatis in Alta ripa, et uillarum adiacentium, quas eidem absoluere promisimus, quandam nos facere commutationem oportuit cum quadam uilla Fratrum de S. Spiritu, que Malkowicz dicitur, que predicte ciuitati satis fuit contigua. Ita uidelicet quod ipsa carere non potuimus, aliam ipsis dedimus loco eius, que Zambouice uulgariter appellatur, ut in die nouissimo non ualeremus de illata iniuria incusari Dei omnipotentis iudicium metuentes. [My Henryk z bożej łaski Książę Śląska treścią niniejszego do wszystkich pragniemy wiadomości dojść. Że przy naglącej pewnej konieczności, z powodu której odłożyć nie mogliśmy mianowicie lokacji miasta w Wysokim Brzegu [Brzegu], i wsi przyległych, które temuż uwolnić obiecaliśmy, pewną nam zrobić zamianę należało z pewną wsią Braci od św. Ducha, która Małkowice się zwie, która rzeczonemu miastu dosyć była przyległa. Tak mianowicie że jej braknąć nie mogliśmy, inną im daliśmy w miejsce jej, która Sambowice pospolicie jest zwana, byśmy w dniu ostatecznym nie mogli być o wyrządzoną krzywdę oskarżeni Boga wszechmogącego sąd bojąc się.] — Tylko jedynemu Henelowi; temu zazwyczaj pilnemu badaczowi historii, który był u źródła, który ten dokument, gdyby tylko chciał, mieć mógł, nie jest do wybaczenia, że z taką pewnością (Breslogr. Renou. Mst. C. II. s. 9.) pisze: Henricus inde Quartus insulam suburbanam inter Coenobium S. Adalberti et Aedem Spiritus S. arcemque Ducalem, ac fluuium Olauam, ubi uilla Malcowitz erat, cuius loco Princeps Fratribus de S. Spiritu aliam dedit, quae Zambowitz uulgariter appellatur, iure municipii donauit, [Henryk stąd Czwarty wyspę podmiejską między Klasztorem św. Wojciecha a Świątynią Ducha Św. i zamkiem Książęcym, oraz rzeką Oławą, gdzie wieś Małkowice była, w której miejsce Książę Braciom od św. Ducha inną dał, która Sambowice pospolicie jest zwana, prawem miejskim obdarzył,]



Strona 491

ac muro peculiari inclusit, ut duo uiderentur, immo dicerentur quoque urbes Antiqua et Noua —. [i murem osobnym zamknął, by dwa widziane były, ba zwane były także miasta Stare i Nowe —.] Lecz odtąd musi ten historyczny upiór z Małkowic z Historii Wrocławskiej w Gomolkens Merkwürdigkeiten, tak jak złe duchy na Pustynię, być wygnany. W tym samym roku 1251 udzielił Henryk III biskupowi Tomaszowi pozwolenia, by Cerekwicę na prawie niemieckim założyć, i tamże jarmark, jak w Wiązowie, urządzić. (Henel. Annal Siles. s. 254.) W roku 1252 dał miastu Szawin (Lewin Brzeski?) prawo niemieckie; (Sommersb. T. I. s. 321.) podobnie miastu Trzebnicy (Trachenberg – powinno być Żmigród? Tekst mówi Trachenberg) 1253: Wrocław 15 maja. (Sommersb. T. I. Dipl. CXCII.) Ponadto udzielił Opatowi i Kapitule u św. Wincentego na ich prośbę pozwolenia, wieś Gorecz (Gortsch/Górzyca) wraz z karczmą na prawie niemieckim ulokować, tak jak w Kostomłotach, podobnie mieszkańcom tej wsi wolność przed żaden inny sąd, jak tylko przed książęcy i to przez list z książęcym sygnetem oznaczony rozkaz bycia wezwanym; wreszcie ogłasza ich wolnymi od wszelkich danin i służb wojennych na trzy po sobie następujące lata. Wrocław 1252 w dniu Filipa i Jakuba (Arch. Mon. S. Vincent.). Rycerzowi Ulrykowi, swemu Podczaszemu dał za karczmę we wsi Brunigke dobro dziedziczne Ottak. Wrocław 1252. (Archiu. Breg. Schles. Diplom. Nebenstunden St. I. s. 80.). Godny uwagi jest w poprzednim liście już przytoczony dokument fundacyjny


Strona 492

szpitala u św. Elżbiety, ponieważ w imieniu wszystkich czterech Braci, Henryka, Władysława, Bolesława i Konrada, książąt Śląska, wraz z Księżną Anną ich matką został wystawiony. Wrocł. 1253. 25 lutego. W roku 1254 sprzedał Henryk swemu Kapelanowi, Mag. Mikołajowi, Fizykowi i Kanonikowi u św. Jana za 50 Marek Srebra wieś Pretinow wraz z całym pasem ziemi między Odrą a Szczytnikami, gdzie niegdyś las dębowy Goy zwany stał. Wrocław, w dzień św. Dominika. (Iura eccles. Mst. Riemer. T. IV. s. 58 — 60. Schles. Diplomat. Nebenst. St. I. s. 48. f. Neue litterar. Unterhaltungen B. 2. Bresl. 1775. s. 70. f.) Miastu Oleśnicy dał prawo niemieckie. 1255. Wtorek po Reminiscere. (Sommersb. T. I. Dipl. CXCII. s. 1073.) W roku 1256 potwierdzili i odnowili Henryk III i Władysław klasztorowi u NMP na Piasku przywilej Księcia Henryka I zarówno co do posiadania Wyspy Piasek, jak też pozostałych do tego klasztoru należących Dóbr, Górka, itd. (Iodoc. Chron. s. 17.). W następnym roku dokonał Henryk z klasztorem u św. Wincentego zamiany; dał mu za wieś Zaspi, wyjąwszy dziesięcinę należącą do kościoła, piętnaście małych łanów ze swego Dobra Gay, blisko Kampino (Kępno), wsi należącej do klasztoru, dziedzicznie i na zawsze w posiadanie. Wrocław, 1257 w Dzień św. Małgorzaty. (Archiu. Monast. S. Vincent.) Posiadaczom tych łanów udzielił


Strona 493

wraz ze swoim młodszym Bratem Ks. Władysławem (una cum fratre nro. iuniore Dno. W.) dwanaście lat wolności od wszelkich danin, kolekt i służb. Wrocław, 1265. 1 czerwca. (Archiu. Monast. S. Vincent.) Temuż Opatowi i Konwentowi u św. Wincentego udzielił wolności, wsie Stanowice i Zottwiz (Sadków?) na prawie niemieckim ulokować, tak jak pozostałe wsie leżące wokół Środy. Wrocław 1258. (Archiu. M. S. Vinc.) Podobnie dał temuż samemu pozwolenie, wieś Łososiowice na prawie niemieckim, tak jak ich inne wsie za czasów jego Dziadka i Ojca założone zostały, ulokować; przy czym ludziom wsi, oprócz przywileju, przed żaden inny, jak książęcy sąd, i to przez list z jego sygnetem wezwanym być, wyraźnie następujących wolności udzielił: że żadnych Posłańców ani Delegatów, żadnych książęcych Myśliwych, ani Prowadzicieli psów, ani Sokolników przyjmować, także żadnych Sokołów utrzymywać, ani Bobrowników, ani Bobrów płacić, ani Żołnierzom lub innym Drogi wskazywać, że Podworowe, Stroża; Stan nie uiszczać, do Preseka i Budowy Zamków nie posyłać ludzi, wreszcie Povos nie stawiać nie muszą, chyba że jak inne ich niemieckie wsie na wyprawy wojenne. Karczmę wsi ogłasza również wolną. Z każdego łanu zaś powinni księciu, według starego Prawa, jeden Szefel Pszenicy i jeden Szefel Owsa dostarczać. Podobnie zastrzega sobie sąd gardłowy, z którego On dwa Denary, a Klasztor trzeci otrzymać


Strona 494

otrzymać ma. Wrocław, 1259. 14 maja. (Arch. M. S. Vinc.) Książę sprzedał w roku 1260 swemu mincerzowi, Henrykowi ze Słupa Dobro Szczytniki wraz z przy nim leżącym lasem za sto Marek Srebra, podobnie wolność łowienia na Odrze małymi sieciami, a ponieważ ludzie w Szczytnikach często przez Odrę są szkodowani, mają być po wieczne czasy od wszelkich służb wolni. (Arch. Ciuit. Vrat. A. 14.) Dalej sprzedał klasztorowi w Trzebnicy wieś Domanowice za pięćdziesiąt Marek. 1260. (Sommersb. T. I. Dipl. XV.) Podobnie udzielił Herbordowi i Wilhelmowi wolności, wieś Schidnig, teraz Rosenau (Różanka) na prawie niemieckim ulokować. Wrocł. 18 stycznia 1261. (Thebes Lign. Jahrb. T. II. s. 93.) Wreszcie dał w tym samym roku wraz ze swym bratem Władysławem część Wyspy Piasek, która leży naprzeciw Miasta, wraz z Ogrodem, miastu Wrocławiowi i Konsulom tamże. (Archiu. Ciuit. Vrat. Iodoc. Chron. s. 17.) Po tym, jak Wrocław się odbudował, nową postać i nowych mieszkańców otrzymał; prosił wspólnie rządzących książąt o udzielenie Prawa Magdeburskiego, które im też Henryk III i Władysław łaskawie dali. Jednak uczynili pewne zmiany, by miastu swą łagodność i dobroć okazać (intendentes commodo ac honori ciuitatis nre. Vratisl. — Ciuitati Vratisl. leniores ac meliores esse uolentes —) [mając na uwadze pożytek i honor miasta naszego Wrocł. — Miastu Wrocł. łagodniejszymi i lepszymi być chcąc —] W Magdeburgu większa grzywna wynosiła sześćdziesiąt solidów, a mniejsza osiem.


Strona 495

Te obniżyli o połowę; tak że wrocławska większa kara pieniężna wynosiła trzydzieści, a mniejsza cztery solidy. Podobnie dodali Książęta dla siebie i swoich następców coś szczególnego różnego od Praw Magdeburskich, obowiązujące prawo. W Magdeburgu odbywał się rocznie trzy razy Sąd Wyższy, który zwał się sądem Burgrabiego; jeśli jednak święto przypadało w jeden z tych dni, to nie odbywali żadnego. Natomiast Książęta ustalili, że jeśli Vogt-ding (sąd wójtowski) przypadnie na dzień świąteczny, to według ich własnej i ich Urzędników woli na inny dzień przeniesiony, i więc nigdy nie odwołany; lecz zawsze odbyty być powinien. Dalej okazali swe łaskawe usposobienie względem Miasta przez następujące rozporządzenia. W ich młodszych latach działy się im wkroczenia w ich zwierzchnie Prawa, co dotyczyło tak ław mięsnych, jak też Ogrodów nad Rowami pierwszego założenia Miasta. Mieli o to swoje niezadowolenie tak przeciw książęcemu Sędziemu, jak też wrocławskim Mieszczanom, jako że oboje to wszystko, co ci sobie przywłaszczyli, zabrali, i swojemu panowaniu i użytkowaniu znowu przypisali; chcieli też przez uroczysty wyrok sądowy wiedzieć to uwiarygodnionym. Ponieważ jednak tak Sędzia, jak Posiadacze, Mieszczanie, tego sądowego postępowania sobie wyprosili, i rzucili się całkiem w ramiona książęcej łaski; to okazali Książęta swą pobłażliwą łaskę przez to, że Mieszczanom wszystko, co im odebrali, znów


Strona 496

znów oddali, chociaż mieli do tego niezaprzeczalne prawo. Muszę Panu przytoczyć własne słowa oryginalnego dokumentu, by Panu tym dać dowód, jak mało lub wcale nie można polegać na starych tłumaczeniach i używać ich jako dowodów. Considerata etiam iniuria, que nostro dominio illata fuit nostre puericie temporibus, uidelicet in macellis carnium, et etiam ortis ante ciuitatem iacentibus infra fossata prime locacionis, super eodem nos maxime indignantes tam nostro Iudici quam eciam ciuibus uniuersis, hec predicta ab omnibus possessoribus ea recepimus, nostro dominio nostrisque usibus omnia asscribentes, nobis perpetuo ualitura, cupientes hec fieri iudicio mediante, tam ipse Iudex quam ciues predictorum possessores non presumentes super eodem litem contestari, se nostre gracie per omnia commiserunt. Quorum nos precibus inclinati, accedente bona nostre conniuencia uoluntatis, ablata eisdem uniuersa restituimus, quantumcunque pro nobis ius ualidum extitisset. [Zważywszy także krzywdę, która naszemu panowaniu wyrządzona została w czasach naszego dzieciństwa, mianowicie w jatkach mięsnych, i także ogrodach przed miastem leżących poniżej rowów pierwszej lokacji, nad tym my najbardziej oburzeni tak na naszego Sędziego jak też na obywateli wszystkich, te rzeczone od wszystkich posiadaczy je odebraliśmy, naszemu panowaniu i naszym użytkom wszystko przypisując, nam wiecznie mające być ważne, pragnąc by to stało się za pośrednictwem sądu, tak sam Sędzia jak obywatele rzeczonych posiadacze nie ważąc się nad tym sporu wszczynać, naszej łasce we wszystkim się powierzyli. Których my prośbami skłonieni, przychylając się dobrą naszej pobłażliwości wolą, zabrane im wszystko zwróciliśmy, jakkolwiek dla nas prawo ważne by istniało.] A teraz niech Pan przeczyta, jak M. Franz Köckritz zwany Faber to w swoich Origin. Vratislau. tłumaczy. Item w tym Przywileju dwóch Książąt jest wskazane, że im w Młodości pod ławami mięsnymi i przed miastem w ogrodzie coś lekkomyślnego się przydarzyło; dlatego spowodowani wszystkie Przywileje miasta zabrać, chcieli się też z Radą, prawa w tym chcieć dać rozeznać. Ponieważ jednak Rada ze swymi Książętami i dziedzicznymi panami w prawo nie


Strona 497

nie wdała, lecz takiej niełaski u Książąt ułaskawić szukała, wybaczyli im Książęta takie, i Prawa zwrócili. Przez to źle zrozumiane miejsce Franz Faber wzbogacił historię Wrocławia o bajkę: że Obywatele we Wrocławiu swych Książąt pod ławami mięsnymi itd. osobiście znieważyli. Miejmy nadzieję, że w przyszłości nikt tego po nim nie przepisze. A teraz znowu do naszego Henryka i Władysława. Ci podwyższyli swoje dowody łaski jeszcze przez rozporządzenie, że mieszkańcy Wyspy Piasek (in aggere beate Marie mansionem habentes) podobnie ci na Przedmieściu u św. Maurycego, jak też wszyscy ci, którzy domy (curias) lub Ogrody przed miastem poza Rowami pierwszej lokacji posiadali, swoje spory prawne przed sądem w Mieście rozstrzygać dawać, i tak korzyść jak szkodę zarazem z Miastem ponosić mieli. Dalej podarowali mieszkańcom miasta na zawsze łąki po obu stronach Odry, gdzie ich bydło wolno pasło się. Udzielili Obcym, którzy z innego Kraju lub z innego miasta do Wrocławia przybyli, by się tu na stałe osiedlić, pierwszy rok wolności od wszelkich danin. Jeśli jednak przyprowadził rodzinę i zbudował dom lub kupił by tu zostać, to powinien, jak inny Obywatel pieniądze mennicze, lub daniny do książęcej Kamery, podobnie cła uiszczać, i według wprowadzonego prawa miejskiego jego sprawy rozstrzygane być. Wreszcie ogłosili wszystkie Przywileje


Strona 498

Przywileje o Lokacji miasta Wrocławia, które wcześniej albo przez nich, albo przez kogoś innego (gdyby tutaj imię Księcia wymienili, to wiedziałoby się niezawodnie, w którym czasie Wrocław prawo niemieckie otrzymał) dane zostały, za nieważne, nieobowiązujące i niebyłe. Na potwierdzenie tego wszystkiego kazali Henryk III, Anna Księżna Matka, Biskup Tomasz, Książę Władysław Prepozyt w Wyszehradzie i Hrabia Johann von Wirben swoje pieczęcie na dokumencie zawiesić, który we Wrocławiu w chórze u św. Jakuba u Minorytów w Piątek po Łucji 1261 został sporządzony. (Arch. Ciuit. Vratisl. M. 16. Lib. Magn. Priuil. Fol. 46. Lünigs Reichs Archiu Part. Special. Contin. IV. P. II. N. I. s. 230. Schles. Diplom. Nebenst. St. I. s. 60 — 62.) Thebes pisze pod rokiem 1245 (Lign. Jahrb. T. II. s. 83.) Uważam, że teraz dopiero chwalebne Miasto Wrocław, prastaremu Miastu Legnicy stopniowo palmę pierwszeństwa odbierać zaczęło, i z powodu swego pobożnego Księcia, prawa niemieckiego i poza tym dobrego porządku inne miasta przewyższyło, zwłaszcza jak wspomniano, Niemcy tam się znaleźli i swoje mury zbudowali. W czym on się jednak, jak i z patriotycznej miłości do swego rodzinnego miasta, bardzo pomylił; gdyż Wrocław nigdy tak nisko nie upadł, by z Legnicą na jednym stopniu stał. Był od najdawniejszych czasów Stolicą i Siedzibą książęcych polskich Namiestników, jak Pan to z pierwszych listów widział. Thebes czuje to też sam, podczas gdy


Oto tłumaczenie stron 499–502. Starałem się oddać ducha oryginału, zachowując literacki charakter tekstu, a jednocześnie dbając o precyzję historyczną w terminologii prawno-administracyjnej tamtej epoki.

Streszczenie: Autor kończy opis panowania Henryka III Białego, wyliczając przywileje nadane Wrocławiowi i Nowemu Miastu (lokacja na prawie magdeburskim, uprawnienia sądowe, zwolnienia celne). List zamyka relacja o śmierci księcia w 1266 roku, rzekomym otruciu oraz miejscu jego pochówku.


Strona 499

dodaje on: że tamże przeniesione Biskupstwo niemało też przyczyniło się do przewagi nad innymi miastami i do słusznego prawa stołecznego dla całego kraju. W roku 1262 zrzekł się Henryk III praw książęcych, które posiadał we wsi Brzesalanka [Brząkalawa?], która należała do klasztoru NMP na Piasku, połowę dla Opata, a drugą połowę zachował dla siebie. (Iodoc. Chron. p. 17.) Miasto Wrocław otrzymało od swego Księcia szczególną łaskę: (quos cives Vratisl. semper speciali prosequimur gracia – których to obywateli wrocławskich zawsze szczególną darzymy łaską) aby wszyscy rycerze, wasale, lennicy i szlachta, którzy w okręgu wrocławskim rezydują, lub którzy skądinąd do miasta przybyli, w sprawach pieniężnych i gardłowych, jako to rabunek, plądrowanie, podpalenie i morderstwo, przed Dziedzicznym Sędzią tego miasta odpowiadać musieli; jednakże bez uszczerbku dla apelacji do książęcego sądu dworskiego. Dokument ten podpisany jest w 1263, w piątek po św. Michale. (Archiu. Ciuit. Vrat. Lib. Magn. Priuil. Fol. 52. sq. Lünigs Reichs Archiu Part. Spec. Contin. IV. N. II. p. 231.) W tym samym roku również wrocławskie Nowe Miasto otrzymało Prawo Magdeburskie. Książę Henryk udzielił bowiem Gerhardowi z Głogowa wolności, by wyspę między kościołem św. Wojciecha, szpitalem św. Ducha, murem Zamku Książęcego a brzegiem Oławy, na prawie magdeburskim, tak jak Wrocław, ulokować, do czego udzielił mu od św. Marcina pięciu lat wolności [od podatków]. Później zaś mieszkańcy mieli uiszczać to samo, co inne miasta księciu uiszczają. Względem

Strona 500

Względem sądu dał Wójtowi (Adwokatowi)* Gerhardowi trzeci denar, a jemu samemu sąd w wielkich, ważnych i małych sprawach prawnych, tak jak go posiada Sędzia Dziedziczny w mieście Wrocławiu, jako też łaźnię, jatki mięsne, kramy kupieckie i młyn nad Oławą, a wszystko to dziedzicznie i na własność do posiadania. Wrocław, 9 kwietnia. Ten dokument Książę Henryk V zamieścił w swoim liście potwierdzającym z 1290 roku, 9 sierpnia. (Archiu. Ciuit. Vratisl. A. 16. Lib. Magn. Priuileg. Fol. 252. Schles. Diplom. Nebenst. St. I. S. 62. f. Neue litter. Unterhalt. B. II. S. 73.) Wrocław otrzymał w ostatnim roku rządów księcia Henryka III jeszcze ważne uprawnienia. Sprzedał on Helwikowi zwanemu z Bolesławca, obywatelowi wrocławskiemu, swemu wiernemu i szczególnemu, wraz z jeszcze dwoma innymi obywatelami tamże, Konradem Bayerem i Konradem zwanym Scartelzan, dwadzieścia cztery Jatki Mięsne na tutejszym Nowym Targu, które do Księcia w całości należały, z tym samym prawem, z jakim on je posiadał, za trzysta Marek Srebra im i ich potomkom na zawsze dziedzicznie do posiadania. Z tego Helwik ma połowę czynszu, od każdej jatki jedną i pół marki rocznie, a dwaj inni Konradowie drugą połowę, jak też cztery marki czynszu z Rzeźni (Kuttelhof) do odebrania mają. Wreszcie daje im zapewnienie, że ani w mieście, ani poza miastem w obrębie jednej mili żadnej jatki mięsnej wznosić nie zechce. Wrocław, na Zamku 1266, dnia 17 maja. (Archiu.


  • Wójt (Vogt/Advocatus): W średniowiecznych miastach lokowanych na prawie niemieckim wójt był urzędnikiem reprezentującym pana feudalnego (księcia). Przewodniczył ławie sądowej i odpowiadał za porządek. Zwyczajowo otrzymywał 1/3 dochodów z kar sądowych (trzeci denar), podczas gdy 2/3 trafiały do księcia.

Strona 501

(Archiu. Ciuit. Vrat. A. 4. Lib. Magn. Priuil. Fol. 144. Sommersb. T. I. p. 322.) Dalej sprzedał Henryk i Władysław, Arcybiskup Salzburski i Legat papieski*, Wrocławskim Mieszczanom cło targowe miasta od wszelkich rzeczy, jakiegokolwiek by były rodzaju, jako to od wozów z drewnem, od stołów tkackich itp., wyjąwszy to, co do książęcej Mennicy należało; podobnie cła w obrębie dwóch mil przed Miastem, mianowicie na Widawie, w Świniarach (Swynar), w Praczach (Protsch) i na Psim Polu (Psepole [Hundsfeld]); i po drugiej stronie w Leśnicy (Lissa), Gałowie i w Muchoborze, gdzie też w przyszłości żadnej karczmy być nie powinno. Wrocław, 1266, 2 czerwca (Archiu. Ciuit. Vrat. A. 22. Lib. Magn. Priuil. Fol. 106. Modestin. Pistoris Consil. 12. Vol. I. Part. IV. Quaest. Iur. 147.). Wreszcie sprzedał Henryk III za radą i zgodą swego brata Władysława Reinoldowi ze Strzegomia i Henrykowi z Bancz, Wrocławskim Mieszczanom, jak też ich prawnym potomkom na zawsze dziedzicznie do posiadania, siedem i czterdzieści i pół Kramu Bogatego** (Reichkram), z pozwoleniem, by je znowu sprzedać, podarować, lub zatrzymać i na ich pożytek wedle upodobania używać. Od każdego z nich otrzymywali rocznie pięć Wiardunków*** (Ferto) czynszu. Obiecuje im też, że liczby Kramów nie pomnoży, ani ich na inne miejsce przenieść nie chce. Wrocław, na zamkowym pokoju (castro lapideo in caminata nostra) 1266, 10 czerwca. (Archiu. Ciuit. Vratisl. A. 20.


  • Władysław, Arcybiskup Salzburski: Brat Henryka III, współrządca, który wybrał karierę duchowną. Jego wysoka pozycja kościelna (arcybiskupstwo w Salzburgu) dodawała prestiżu dokumentom, które współpodpisywał. ** Kramy Bogate (Reichkram): Były to luksusowe stoiska handlowe, zazwyczaj murowane, usytuowane wewnątrz bloku śródrynkowego (Sukiennic), gdzie handlowano najdroższymi towarami, np. suknem wysokiej jakości czy jedwabiem. *** Wiardunek (Ferto): Jednostka wagowa i pieniężna w średniowieczu, odpowiadająca 1/4 grzywny (marki).

Strona 502

Lib. Magn. Priuil. Fol. 141.) Jest to ostatni dokument, jaki ten miłujący i swoich poddanych uszczęśliwiający Książę Wrocławiowi udzielił. Zmarł, przez wszystkich prawych opłakiwany, prawdopodobnie na tutejszą gorączkę, 5 grudnia 1266. Starsi polscy kronikarze każą mu umrzeć od trucizny, którą mu rycerze ze stronnictwa Władysława mieli zadać. (Iohann. Chron. Pol. p. 12. Anon. Chron. Princ. Pol. p. 44. Dlugoss. Hist. Pol. L. VII. p. 779. Matth. de Michou. L. III. C. 56. p. 116. Cromer. de reb. Pol. L. IX. p. 242.) Cureus jest pierwszym, który w to wątpił, jako że nie wierzył, by Ślązakom trucizna była wtedy znana; surowi ludzie uważaliby złośliwe gorączki za otrucia. (Annal. Sil. p. 82.) Za nim poszli Henel. Annal. Sil. p. 257. (Thebes. Lign. Jahrb. T. II. S. 94. Sommersb. Lemmat. ad Vratisl. p. 73. Tab. geneal. Duc. Sil. p. 7.) Mortilogium u św. Klary umieszcza jego dzień śmierci na 29 listopada (in uigilia S. Andreae Apostoli). Za tym poszedł Thebes, który też jego wiek na 45 lat określa; pozostali wszyscy mają 5 grudnia. Swoje miejsce pochówku znalazł w klasztorze u św. Klary, bez pomnika!

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.