List opisuje cnoty i karierę kościelną księcia Władysława, arcybiskupa salzburskiego, oraz szczegółowo przedstawia przebieg kanonizacji świętej Jadwigi, zwieńczony uroczystym podniesieniem jej relikwii w 1268 roku, przy czym autor prostuje liczne błędy chronologiczne popełnione przez dawniejszych dziejopisów.
(Rycina)

[Na rycinie widnieje pieczęć z napisem w otoku: SIGILLVM : DNI : WLADISLAI : PPTI : WISSEGRADEN : ET : CANCELLARII : AVL : (Pieczęć Pana Władysława Prepozyta Wyszehradzkiego i Kanclerza Dworu). Wewnątrz pieczęci znajduje się postać siedząca na tronie (ławie), trzymająca w ręku księgę, z mnichem klęczącym u jej stóp.
Jest to pieczęć Władysława z okresu, gdy pełnił funkcję prepozyta kapituły w Wyszehradzie oraz kanclerza Królestwa Czech, zanim objął rządy na Śląsku i arcybiskupstwo w Salzburgu.]
Strona 503 (Tekst)
List trzydziesty pierwszy
Wrocław, dnia 2 sierpnia 1780.
Książę Henryk III na łożu śmierci polecił swego jedynego syna i córkę opiece swego brata Władysława. (Iohan. Chron. Pol. p. 12. Anon. Chron. Princ. Pol. p. 44.). Tenże był jaśniejącym wzorem cnoty swego wieku. Już we wczesnych swych latach okazywał dowody swego wzniosłego chrześcijańskiego sposobu myślenia. Jego wstrzemięźliwość i czystość serca zasługuje na podziw i naśladowanie; gdy w Padwie, gdzie poświęcał się naukom, pewną biedną dziewczynę niezwykłej urody, którą jej własny ojciec w nikczemny sposób zaoferował mu do użycia, obdarował znacznym posagiem. (Dlugoss. Hist. Pol. L. VII. p. 788.). Gdy z Akademii na Śląsk powrócił, został Prepozytem na Wyszehradzie w Pradze i Kanclerzem Królestwa Czech w 1257 roku*. Że był Kanclerzem, o tym żaden dziejopis nie wie ani słowa. Dowód, że nie widzieli żadnych dokumentów z jego pieczęcią; albowiem na tejże nazywa on siebie wyraźnie Cancellarius. Aby mogli się Państwo o tym całkowicie przekonać, załączyłem tutaj sztychowaną w miedzi jej odbitkę. W tej podwójnej godności wyróżniał się tak bardzo przez swoje wejrzenie w nauki oraz wielkoduszne,
Strona 504
powszechnie pożyteczne działania, że sława jego dotarła aż do Włoch, i sam Papież z tego powodu pragnął go osobiście poznać. Udał się zatem w roku 1265 na zaproszenie papieża Klemensa IV do niego (110). Okazja ku temu była następująca. Biskup Pasawy Otto zmarł 10 kwietnia 1265 roku, a Kapituła wybrała księcia Władysława na jego następcę. Lecz w tym samym czasie Arcybiskup Ulryk z Salzburga z powodu wieku i słabości złożył swą godność na ręce Papieża. Klemens, który znał nader upadły stan Arcybiskupstwa tak pod względem duchowym, jak i świeckim, nie znalazł nikogo, kto byłby zdolniejszy przez roztropność, powagę i potęgę, wszystko
——————————————————————————–
(110) Nos quidem postulatae personae (Wlodizlai) de cuius probitate multa laude digna relata nobis fuerant [etc.] – [My zaś co do postulowanej osoby (Władysława), o której prawości wiele godnych pochwały rzeczy nam doniesiono, a także chcąc uzyskać pewne rozeznanie o jego zasługach, postanowiliśmy tegoż elekta wezwać przed nasze oblicze, który jako syn posłuszeństwa stawił się przed naszym widokiem. Jakkolwiek zaś potem, po zbadaniu mnóstwa chwalebnych zasług tegoż elekta, o których tak przez głos powszechnej sławy, i wielu wiarygodnych chwalebne świadectwo, jak też przez doświadczenie stało się dla nas ewidentnie pewne.] List Klemensa do Piotra elekta Pasawy w Steron. Annal. p. 296. – Vnde nos laudabiles actus tuos [etc.] – [Stąd my chwalebne czyny twoje, którymi z cnoty w cnotę postępując w oczach ludzi od twojej młodości początków wdzięcznym czynić się starałeś, z rozkoszą w umyśle]
——————————————————————————–
• Wyszehrad (Vyšehrad): Wzgórze i zamek w Pradze, siedziba królewska i ważny ośrodek kościelny. Władysław, jako sojusznik i krewny Przemyślidów (był wnukiem króla Czech Przemysła Ottokara I przez matkę Annę), pełnił tam funkcję prepozyta kapituły oraz kanclerza dworu królewskiego, co było ewenementem dla śląskiego Piasta.
Strona 505
wszystko w Ziemi Salzburskiej znów na właściwe tory naprowadzić, wolności kościelnej bronić, stanowi duchownemu zaś spokój zapewnić i o zbawienie ludu zadbać, aniżeli Władysław. Uczynił go zatem, przekonany o jego wielkich przymiotach ducha i serca, które z osobistego z nim obcowania jeszcze bliżej poznał, Arcybiskupem Salzburga, chociaż nie miał on ani święceń kapłańskich, ani też wymaganego do tego wieku!* A iżby Kapitułę w Pasawie, która potwierdzenia swego postulowanego Biskupa Władysława u Papieża szukała, zadowolić, ustanowił on, prawdopodobnie z polecenia Władysława, wrocławskiego Kanonika Piotra, gdyż ten był jego dawnym Hofmistrzem (zarządcą dworu), Biskupem w Pasawie.
——————————————————————————–
(Ciąg dalszy przypisu 110) [rozważając, i z wonności twej sławy słodyczy, która publicznym głoszona jest świadectwem, że jasną Najjaśniejszych twoich szlachetność urodzenia, staraniami i dziełami uszlachetniać starasz się cnotliwymi, zapach przyjemny czując, na ciebie szlachetnego i błogosławieństwa syna skierowaliśmy oczy umysłu naszego. W czym na tobie samym, mającym być postawionym na czele kościoła Salzburskiego, nasz nie niegodnie duch spoczął, nadzieję wielką i ufność żywiąc, że skoro jesteś wielu Książąt pokrewieństwem i powinowactwem wsparty, w pismo wystarczająco wyposażony, wdzięczny w obyczajach, w obcowaniu łagodny, życia uczciwością widoczny, i innymi cnotami wielorako odznaczony, w duchowych niemniej przezorność a w doczesnych roztropność posiadający — nie zważając na brak, który w święceniach cierpisz, i w wieku, ciebie ówczesnego Prepozyta kościoła Wyszehradzkiego, Kapelana naszego, w kościele Salzburskim na Arcybiskupa postawiliśmy i Pasterza —] Steron. Annal. p. 293. sq.
Strona 506
(Raim. Duellii Miscell. T. II. p. 304. Chronic. Leobiens. in Pezii Script. rer. Austriac. T. I. p. 828.) Tutaj udał się Władysław do Salzburga w towarzystwie swego zaufanego przyjaciela Biskupa Piotra, gdzie z wielkim przepychem i oznakami radości został przyjęty. (Chronic. Salisburg. in Canis. Lect. antiq. T. VI. p. 1268.) Po tym, jak załatwił tam najpilniejsze interesy i poczynił najlepsze zarządzenia, udał się na Śląsk, był przy śmierci swego brata i objął opiekuńcze rządy nad jego pozostawionym synem Henrykiem IV. Wkrótce potem zmarł także Biskup Tomasz I we Wrocławiu, dnia 30 marca 1267 roku, i Władysław otrzymał nowy dowód przychylnej skłonności, jaką P. Klemens ku niemu żywił; albowiem ustanowił go Administratorem Biskupstwa Wrocławskiego i przyznał mu wszystkie dochody z tegoż; chociaż Kapituła wybrała już Tomasza II na Biskupa, którego jednak Papież nie potwierdził. Władysław udał się w roku 1267 znowu do Salzburga, gdzie przez swego czcigodnego Nauczyciela, Biskupa z Pasawy, wraz z Biskupami Ratyzbony, Freising i Chiemsee, w wigilię Zielonych Świątek na Kapłana, a w pierwsze święto Zielonych Świątek na Biskupa został wyświęcony, i krótko potem otrzymał od Papieża Paliusz**. (Chron. Salisburg. p. 1269.) Uwolnił on nie tylko Patriarchę Grzegorza z Akwilei, którego Hrabia Albert z Görz wziął do niewoli; lecz doprowadził też do tego, że
——————————————————————————–
• Wymagany wiek i święcenia: W średniowieczu zdarzało się, że wysokie stanowiska kościelne obejmowały osoby niższej rangi duchownej (np. diakoni) lub zbyt młode, co wymagało papieskiej dyspensy. Władysław był wówczas zaledwie subdiakonem lub diakonem. ** Paliusz: Pas z białej wełny z krzyżami, noszony na ramionach przez arcybiskupów metropolitów jako znak ich władzy i jedności z papieżem.
Strona 507
że Hrabia Albert z Görz wziętego do niewoli, lecz doprowadził też do tego, że Książę Ulryk z Karyntii szkodę, którą wyrządził miastom, zamkom i dobrom Arcybiskupstwa Salzburga, całkowicie znowu wynagrodził.
Teraz została też doprowadzona do skutku owa ważna sprawa, w której Śląscy Książęta od wielu lat przez swe starania u dworu papieskiego brali udział, kanonizacja Księżnej Jadwigi. Już dawno wyczuwano przy obchodach jej dnia śmierci przy jej grobie przyjemny zapach, a w nocy widziano światło, jak też zjawienia Biskupów i Opatów. Przez Stolicę Apostolską zostało zlecone owemu Wolimirowi Biskupowi Włocławka i Bratu Szymonowi, Przeorowi u św. Wojciecha i Prowincjałowi zakonu Dominikanów w Polsce, by zbadali jej życie i cuda; co też uczynili z największą możliwą starannością, i podpisane oraz opieczętowane akta z tego w roku 1262, 25 października na dwór papieski przesłali. Ponieważ jednak równocześnie wskazali, że z powodu oddalenia świadków nie mogli zbadać wszystkich znanych cudów, więc zostało im przez Papieża zlecone drugie dochodzenie, które też w roku 1263, 27 marca urządzili. Ale i tego było jeszcze nie dość; lecz odbyło się jeszcze trzecie w roku 1264, 16 marca, również w kościele św. Bartłomieja w Trzebnicy, jak te dwa pierwsze.
Strona 508
pierwsze. Czwarte odbyło się we Wrocławiu, w tymże roku dnia 25 marca w klasztorze u św. Wojciecha; podobnież jeszcze w wielu innych miejscach przez wyżej wspomnianego biskupa Wolimira i prowincjała Szymona. Wszystkie akta z tego zostały przez Magistra Salomona, Archidiakona Krakowskiego, i Herengeberta, Dziekana z Wyszehradu, wraz z wieloma innymi szanowanymi osobami Papieżowi Urbanowi IV w sierpniu 1264 roku wręczone. Ten kazał też świadków w tej sprawie przesłuchać. Jednak sprawa przeciągnęła się tak długo, że dopiero przez jego następcę P. Klemensa IV została zakończona, który w Viterbo w 1267 roku Księżną Jadwigę w poczet Świętych zaliczył. Bulla kanonizacyjna jest podpisana: Viterbii VII. Kal. April. Pontificatus anno III. [W Viterbo, 26 marca, w trzecim roku pontyfikatu.] (Magn. Bullar. Rom. Tom. I. p. 166. Leg. S. Hedwig. Mst. p. 166.) Byli wprawdzie niektórzy pisarze, którzy za powagą Długosza, Macieja z Miechowa i Cromera przyjęli rok 1266; jednakże iż ci się pomylili, w Nowych Rozrywkach Literackich 1774 s. 149 i nast. tak naocznie dowiedziono, że trzeba by mieć bardzo słaby wzrok, by prawdy nie widzieć. Jeśli ktoś chciałby podawać trzy trzebnickie inskrypcje za główny powód dla poparcia tego błędnego mniemania, to musiałby mieć nader krzywe pojęcie o rzetelności i wiarygodności świadków. Bo któż będzie z tego powodu napis, że stoi on auctoritate publica [z upoważnienia publicznego], uważać za
Strona 509
uważać za stały, skoro zrobiony został po wielu stuleciach, i brać go za nieomylny? Ten, kto chciałby go użyć jako dowodu, musiałby wcześniej wykazać, że autor tegoż radził się oryginalnych akt, i potrafił je też wykorzystać. Pozwólcie Państwo, że zatrzymamy się na chwilę przy tych inskrypcjach i przyjrzymy się im nieco bliżej, by upewnić się, czy możemy je, co tyczy się prawidłowego określenia czasu kanonizacji Księżnej Jadwigi, zaliczyć do rzędu wiarygodnych świadków. Znajdujemy się teraz przy pierwszej, która stoi w kaplicy św. Jadwigi w Trzebnicy na wzniesionym z marmuru, alabastru i mosiądzu pomniku. (Past. Ehrhardts Abhandlung vom verderbten Religionszustand in Schlesien etc. Breslau, 1778. 4. S. 53. Past. Fuchs Reformations- und Kirchengeschichte des Fürstentums Oels, Breslau, 1779. 8. S. 427.) W tej czytamy — obiit — A. M. CC. XLIII. VII. Id. Octobr. [zmarła — Roku 1243. 9 października]. To jest podejrzane określenie czasu; VII. Id. Octobr. dokładnie tak jak u Długosza. Czyżby to stało w starych aktach w Trzebnicy? W to należy bardzo wątpić. Skądże miałby Papież Klemens IV w bulli kanonizacyjnej wiadomość, że Jadwiga Idus Octobr. (15 paźdz., a nie 9 paźdz.) zmarła; skąd tenże autor innej inskrypcji w tym samym kościele, skąd wreszcie wszyscy krytyczni badacze historii 15 października? To musi każdego myślącego wprawić w zakłopotanie, że właśnie w tej inskrypcji
Strona 510
inskrypcji zachodzi sprzeczność ze starymi aktami, lub co na jedno wychodzi, z bullą kanonizacyjną. Któż może więc wymagać od człowieka, który bada gruntownie, by przyjął on następujące potem Relata inter Sanctos a Clemente IV. Pont. Max. A. M. CC. LXVI. Cal. Dec. [Zaliczona między Świętych przez Klemensa IV Papieża Najwyższego Roku 1266 w Kalendy Grudnia] za prawdę, skoro ma przed sobą równie stare wiadomości, które temu przeczą. To, że jest to wyrażone rzymskimi liczbami, nie przyczynia się wcale do wiarygodności rzeczy. Także owo ostatnie demum huc translata A. M. CC. LXVII. Cal. Sept. [w końcu tu przeniesiona Roku 1267 w Kalendy Września] nie jest całkiem poprawne; albowiem usłyszymy wkrótce, że podniesienie nie nastąpiło pierwszego dnia września. Przejdźmy teraz do drugiej inskrypcji, która znajduje się w owej zamkniętej żelazną kratą małej kaplicy św. Jana, w której widoczny jest kamień nagrobny Księżnej Jadwigi, pod którym spoczywała tak długo, aż jej kości zostały przeniesione do nowej kaplicy Jadwigi. (P. Ehrh. Abh. S. 53. P. Fuchs Reform. — Oels, S. 431.) W tej występuje również Sanctorum numero asseritur A. D. M. CC. LXVI. [Do liczby Świętych zaliczona Roku Pańskiego 1266]. Ale zaraz potem następuje znów twardy kamień obrazy, który dla powagi tej inskrypcji jest bardzo niekorzystny — Wladislaus Episcopus Bambergensis et Dux Silesie [Władysław Biskup Bambergu i Książę Śląska]. Od kogoś, kto jest zdolny pisać Wladisl. Episc. Bambergensis, czyż można oczekiwać czegoś więcej, niż że napisze 1266 zamiast 1267? Tego ten, który inskrypcję w 1694 ułożył, całkiem pewnie nie ma z oryginalnych akt klasztoru w Trzebnicy. Gdyby
Strona 511
gdyby zajrzał choćby tylko do Długosza, albo Macieja z Miechowa, albo Cromera, albo Cureusa, albo Henela, to by znalazł, że ten Władysław był Archiepiscopus Salzburgensis [Arcybiskupem Salzburskim]. Skądże, na miłość boską, musiał wziąć biskupa bamberskiego? Być może unosił się brat Jadwigi, Eckbert Biskup Bambergu, albo brat Władysława, Konrad, który na Biskupstwo Bambergu był przeznaczony, w jakiejś mętnej mgle w jego fantazji i Władysław zlał się w mieszaninę, i stał się Biskupem Bambergu! Teraz czytamy trzecią inskrypcję na mosiężnej tablicy, która również wisi w kaplicy św. Jadwigi w Trzebnicy na ścianie. (Ehrhardt tamże S. 51. Fuchs tamże S. 428.) W tej znajdujemy również 1266. Cal. Dec. a Clemente IV. Pont. B. Hedwigis in numerum S. S. relata est. [w Kalendy Grudnia przez Klemensa IV Papieża Bł. Jadwiga w poczet Św. Św. zaliczona jest]. Ale występują tu też zarazem wiadomości, które niemożliwie mogły być wyciągnięte ze starych akt. Czytamy z wielkim zdziwieniem: Collocauit Bertoldus nuptum filiam suam B. Hedwigin Henrico Duci Wratisl. Anno 1178. [Wydał Bertold za mąż córkę swą Bł. Jadwigę Henrykowi Księciu Wrocł. Roku 1178]. Tego Duci Wratisl. nie chcemy ganić, co z pewnością nie jest starym językiem akt, bo tam zwie się Dux Silesie; lecz tylko przy roku 1178 zatrzymajmy się na chwilę. W roku 1178 poślubił zatem książę Henryk Jadwigę. Otóż według tejże samej inskrypcji tenże sam Książę Henryk zmarł w 1338 roku w 70-tym roku swego wieku (tu zaszła pomyłka w druku lub odczycie, Henryk Brodaty zmarł w 1238). Jeśli zechcą Państwo odjąć 1178 od 1238,
Strona 512
to zatrzymają Państwo ni mniej ni więcej, jak tylko 10 lat reszty*. Byłaby to doprawdy osobliwa rzecz, żeby książę mając dziesięć lat ożenił się, i także w pierwszym roku swego małżeństwa spłodził młodego księcia. Z pewnością wpisaliby to wszyscy kronikarze od pierwszego do ostatniego, tak jak zorze północne i trzęsienia ziemi, jak krwawe deszcze i potworki do swych annałów jako cudownie rzadką rzecz. A przecież nie znajduje się tego u żadnego. Henryk musiał więc chyba być starszy niż dziesięć lat w dniu swego ślubu. Owo bagno, w którym zapadł się z koniem, chcemy też przeskoczyć. Dalej stoi tutaj również dzień śmierci Jadwigi VII. Id. Octobr. Wreszcie także Wladislaus Episcopus Bambergensis. Ta ostatnia Inskrypcja jeszcze więc znacznie pomnożyła i wzmocniła powody do wątpliwości. Niech Państwo sami zdecydują, czy z tego rodzaju napisów, które zawierają wiadomości sprzeczne z wiarygodnymi, prawdziwymi starymi aktami, dokumentami i pomnikami, ba które same ze sobą stoją w sprzeczności (bo w tej ostatniej czyta się A. 1267. XV. Kal. Sept. ossa sacra B. Hedwigis e tumulo leuarunt [Roku 1267 18 sierpnia kości święte Bł. Jadwigi z grobu podnieśli], a w pierwszej tylko Kal. Sept. [1 września]), prawda, która opiera się na niezawodnych dowodach, na bulli kanonizacyjnej i na łacińskiej legendzie, które obie z oryginalnych akt są wyciągnięte, ja nie chcę powiedzieć obalona, nie, lecz tylko zachwiana być może? Gdyby chcieć jeszcze…
——————————————————————————–
• Matematyka Klosego: Autor wykazuje absurdalność daty ślubu (1178) w zestawieniu z wiekiem Henryka Brodatego w chwili śmierci (ok. 70 lat w 1238 roku). Oznaczałoby to, że urodził się ok. 1168 roku, a więc w 1178 miałby 10 lat. Choć zaręczyny dzieci (sponsalia de futuro) były możliwe, faktyczne małżeństwo i pożycie (skutkujące potomstwem, o czym wspomina inskrypcja) w tym wieku było biologicznie i prawnie niemożliwe.
Strona 513
…jeszcze uciekać się do dystynkcji między rzeczywistą kanonizacją a ogłoszeniem tejże przez Bullę; to byłby to właśnie krok, który zdradzałby ostateczną rozpacz. Oznaczałoby to bowiem tyle, co zakładać, że sprawa miała miejsce. Co jednak przez podpis mowy, w której P. Klemens IV Księżną Jadwigę świętą ogłosił, zostaje odparte; brzmi on według tłumaczenia w niemieckiej legendzie następująco: Działo się w Viterbien w Kościele Braci Zakonu Kaznodziejskiego — papiestwa Klemensa czwartego tego imienia w trzecim roku. Także owa osobliwa okoliczność, o urządzeniu kancelarii papieskiej, że papieskie Bulle Kanonizacyjne nie mogą być wydane wcześniej, aż wielkie sumy na rzecz kamery apostolskiej za taką kanonizację zostaną uiszczone, mówi tutaj również tyle, co nic. Albowiem między wydaniem a napisaniem jest wielka różnica. Nie jest tu pytaniem: kiedy Bulla została wydana; lecz kiedy została napisana. Kancelaria papieska nie będzie przecież z napisaniem Bulli tak długo zwlekać, aż wielkie sumy zostaną zapłacone. Należałoby sądzić: że sprawujący interesy będą chyba w taką ilość pieniędzy zaopatrzeni, by kancelaria nie musiała całe miesiące na wypłatę czekać. (Neue litt. Unterhaltungen, 1774. S. 151. sq. P. Ehrhardts Abhandl. etc. S. 51 — 56.) Stoi zatem na zawsze pewnie: że Jadwiga w roku 1267…
Strona 514
1267 kanonizowana została. Gdy delegaci do dworu papieskiego z powodu kanonizacji wrócili z Viterbo z Bullą Kanonizacyjną na Śląsk, rozszerzyła się wszędzie radość, i dzień Podniesienia kości św. Jadwigi został wyznaczony na 16 sierpnia 1268. Podczas uroczystości tego dnia byli, oprócz Opata Mikołaja z Lubiąża i Maurycego z Kamieńca, którzy mszę odprawiali i kości z grobu podnosili, obecni król Czech Ottokar, Książę Władysław Arcybiskup Salzburga, wraz ze swymi braćmi Księciem Bolesławem (111) i Konradem, który to ostatni swoich książąt i siostrę Agnieszkę przy sobie miał, jak też liczni polscy Książęta wraz z ich dworem, którzy pod wspaniałymi namiotami, rozbitymi wokół klasztoru, się znajdowali; wreszcie nieprzebrany…
——————————————————————————–
(111) Czy można sobie w ogóle wyobrazić, że Arcybiskup Władysław, który wtedy był we Wrocławiu, i Książę Bolesław tej uroczystości nie byli obecni? A jednak Długosz Hist. Pol. L. VII. p. 783. Matth. de Mich. L. III. C. LVI. p. 115. Franc. Faber Origin. Vratisl. ad a. 1267. Pol. Bresl. Annal. S. 96. Thebes Lign. Jahrb. T. II. S. 95. Dali do tego błędu okazję autorowi łacińskiej legendy. Donosi on najpierw, że Książę Konrad był obecny, po czym opowiada, co cudownego przy podniesieniu kości św. Jadwigi zauważono; że jeszcze świeży mózg, nienaruszone trzy palce w lewej ręce, którymi mały wizerunek z kości słoniowej…
Strona 515
nieprzebrany tłum ludu. Każdy przynosił wedle swego stanu i majątku dary i ofiary, by przez to swą cześć dla Świętej okazać. Wszyscy cisnęli się do kościoła, by święte relikwie całować. Rozbrzmiał głos zbawienia i radości, nie tylko duchowne i świeckie osoby śpiewały słodkimi melodiami Chwała na wysokości Bogu; lecz także organy wybrzmiewały chwałę Boga, przez co serca wiernych do żarliwości i duchowej radości zostały poruszone i obudzone. Świece woskowe oplecione kwiatami płonęły dzień i noc. Szczególnie zaś cieszyło oczy widzów wznoszenie się i opadanie płonących świec, które wisiały na kolistych tarczach, i ruszając się w górę i w dół, przez kunsztowne złączenie artysty, odzwierciedlały planety na firmamencie. Tak że te światła się…
——————————————————————————–
(Ciąg dalszy przypisu 111) Wizerunek tak mocno trzymała, że po jej śmierci nie można jej go było wykręcić. itd. Wreszcie powraca znów do Książąt, którzy przy tej uroczystości byli obecni, i wymienia Władysława itd. Długosz przeczytał tę pierwszą wiadomość o Konradzie w legendzie, ale nie miał tyle czasu lub cierpliwości, by czytać dalej, gdy zbierał materiał do swej historii. Podczas gdy spisywał swą historię, pomyślał o Bolesławie i Władysławie, tych jednak nie znalazł w swoich notatkach; zatem nie byli obecni w Trzebnicy. Umieścił to więc w swojej historii, a wszyscy, którzy za nim poszli, przepisali to po nim.
Strona 516
się wybornie do święta Świętej nadawały, która w życiu często przez oglądanie niebieskich świateł w podziw i chwalenie porwana, do boskiej miłości zapalona została. Pogodne niebo i całkowita cisza wiatru podwyższały jeszcze przyjemność niezliczonego tłumu ludzi, którzy w lasach i na polu się przechadzali. We wszystkich sercach rozszerzył się taki spokój, że nigdzie zwada nie powstała, żadne zabójstwo ani rozlew krwi pośród tak pomieszanego tłumu ludu się nie zdarzył. Ważna uwaga; albowiem w tym stuleciu zdarzały się pośród tak wielkiej zgromadzonej liczby ludzi częściej tego rodzaju krwawe sceny. Wrócili po zakończonej uroczystości zdrowi i radośni znowu do swej ojczyzny. (Legend. S. Hedw. p. 170. Niemiecka Legenda z 1504. E. E. 6.) Do kaplicy, która na miejsce spoczynku kości św. Jadwigi była przeznaczona, i od niej imię otrzymała, położył Arcybiskup Salzburga Władysław, jej wnuk, dnia 28 kwietnia 1268 pierwszy kamień węgielny. (Dlugoss. L. VII. p. 781.) Od niego jest tylko jeden jedyny dokument znany, który w czasie swego regencyjnego rządu kazał wystawić: w którym za zgodą syna swego brata, Henryka, (osobliwe jest to, nazywa go dilectum Nepotem [ukochanym Bratankiem], nie dając mu tytułu Dux) wrocławskim Mieszczanom Gondekinowi Stillevoyt, Bertholdowi i Johannowi Heinrichowi itd. posiadaczom młynów na Oławie, jak też ich spadkobiercom wolności udziela, rów…
Strona 517
rów z Odry do Oławy na pożytek i użytek ich młynów na zawsze trzymać. Jest on podpisany Wrocław, in ostio ecclesie B. Marie [u wejścia kościoła NMP], 1269. w dzień św. Andrzeja. Znajduje się on u Sommersberga Dissert. II. geneal. in Script. Sil. T. I. p. 328. Polscy pisarze (Iohan. Chron. Pol. p. 12. Anon. Chron. Princ. Pol. p. 44. Dlugoss. L. VII. p. 788.) każą mu, tak jak jego bratu Henrykowi od trucizny, którą mu Ślązacy mieli zadać, umrzeć. Jednak Niemcy nic o tym nie wiedzą. A przecież Stero dowiedziałby się o tym najpierw, on, który z najbardziej zaufanym przyjacielem Władysława, Biskupem Piotrem z Pasawy, który również starych znajomych wśród kanoników we Wrocławiu miał, w kontakcie zostawał. Mówi on jednak tylko, (Annal. p. 300. podobnie jak autor kroniki salzburskiej, Canis. Lect. antiq. T. VI. p. 1269.) że Władysław zmarł w 1270. Jego dzień śmierci to 24 kwietnia. Wielu podawało, że zmarł w Salzburgu; (Hank. Siles. erudit. indig. p. 26 — 34.) jednak jego miejscem śmierci był Wrocław: jego ciało zaś zostało do Salzburga przewiezione, i w kościele katedralnym pochowane.
