List 5. Z Wrocławia… Samuel Beniamin Klose

Klose kontynuuje weryfikację źródeł, bezlitośnie punktując zmyślenia późniejszych historyków (np. Długosza) i zestawiając je z surowymi relacjami Thietmara. Opisuje drastyczne metody wymuszania zasad nowej wiary (np. wybijanie zębów za łamanie postu) oraz wspomina o przetrwaniu dawnych zwyczajów, takich jak topienie Marzanny.

Strona 55

List Piąty.

Wrocław, dnia 5 kwietnia 1780.

Przeczytał Pan w poprzednim liście przesłuchanie świadków tego wielkiego wydarzenia, które stanowi epokę w historii polskiej, a więc i śląskiej; przy czym narzuci się Panu uwaga: że dla badacza historii jest niemal niepojęte, jak pisarze historyczni XII i XIII wieku, Marcin Gallus i Kadłubek, którzy przecież nie byli tak bardzo oddaleni od tego wydarzenia, a do tego byli duchownymi, mogli w swoich kronikach udzielić o nim tylko ogólnej wiadomości. Jedyny cudzoziemiec, Niemiec Ditmar [Thietmar], przekazał potomności najwięcej szczegółów o tym.

Można łatwo wnioskować, skoro religia chrześcijańska została wprowadzona na Śląsku na rozkaz zwierzchni, że także jej zewnętrzne praktykowanie było wpajane wyznawcom pod przymusem naglących, twardych praw, wśród ludu, który był jeszcze mało lub wcale nieokrzesany. I tak właśnie przedstawia nam tę rzecz ów prawy biskup z Merseburga. W państwie księcia Bolesława [Chrobrego] [q] jest wiele i rozmaitych zwyczajów, które przy całej swej surowości, są jednak częściowo godne pochwały. Albowiem jego lud musi być rządzony na sposób…


[Przypisy]: [q] Ditmar napisał to w roku 1018. Chron. L. VIII. p. 195. edit. Reinecc.


Strona 56

…bydła, i karany jak leniwe osły; gdyż bez ciężkiej kary nie jest możliwe, aby książę, jeśli nie chce całkiem zrezygnować z dobra Rzeszy, mógł nim władać. Jeśli ktoś zgwałci cudzą żonę, spotyka go zaraz następująca kara. Prowadzi się go na most targowy, przybija jego części wstydliwe do pala i kładzie obok brzytwę; ma on wtedy smutny wybór: albo zakończyć tym życie, albo oczekiwać, czy uda mu się uwolnić. Temu, którego przyłapie się na tym, że w poście jadł mięso, wyrywa się za karę zęby. Albowiem religia chrześcijańska, która dopiero niedawno została w tych stronach wprowadzona, jest utwierdzana daleko lepiej przez tego rodzaju środki przymusu, niż przez nakazany post przez biskupów.

Są tam jeszcze inne zwyczaje, które są niżej tych, które ani Bogu się nie podobają, ani poddanym nie służą, poza tym, że napawają ich strachem. Aby dopełnić ten makabryczny obraz polskich obyczajów, a zarazem rzucić łagodzące i wyjaśniające światło na panujące wówczas [stosunki], Ditmar dodaje jeszcze jeden obraz z czasów minionych. Za czasów jego [Bolesława] ojca, gdy ten był jeszcze poganinem, każda żona podążała za swoim zmarłym mężem w śmierci; po spaleniu męża ucinano jej głowę. Cudzołożnicy obcinano srom i przybijano na zewnątrz na drzwiach domu, aby każdy wchodzący to widział i dał się pouczyć oraz ostrzec, by się…


Strona 57

…się wystrzegać tego. Prawo boskie nakazywało takie osoby kamienować, a według zwyczaju naszych przodków miały być ścięte. Ale w naszych czasach, da zuchwałość w grzeszeniu przełamała wszelkie bariery i panuje powszechnie, znajduje się wielką liczbę zhańbionych dziewek, a także zamężnych kobiet, które oddają się całkowicie rozpuście, i nie zadowalają się tym, lecz jednoczą się z cudzołożnikiem i odbierają życie swojemu mężowi. Dergleichen böse Exempel geschehen öffentlich [Tego rodzaju złe przykłady dzieją się publicznie], przez co wielu jest kuszonych do tego występku. Mąż, który został z nimi prawnie związany, jest z odrazą pogardzany, a przedkłada się nad niego słodkiego, delikatnego, czułego rycerza. Ponieważ teraz nie karze się tego cięższą karą; więc wielu to uprawia i robi się z tego nową modę.

A teraz do naśladowców, lub jeśli kto woli: ekscerptorów, kompilatorów, komentatorów, epitomatorów, abrewiatorów, historycznych partaczy. Matthias de Michovia [Maciej z Miechowa] opowiada wprowadzenie religii chrześcijańskiej w Polsce w ten sam sposób jak Długosz, za którym głównie podąża; tyle tylko, że ujął to w skrócie. Mówi, że stało się to 7 marca 965 roku. Dodaje na koniec, że następujący zwyczaj był jeszcze za jego czasów w Wielkopolsce: Chłopcy robili sobie wizerunek bożka, w niektórych miejscach nosili go na długim drągu, w innych wieźli na wozie, wrzucali go do wody, a potem wszyscy biegli…


Strona 58

…wszyscy do domu [r]. Cromer [Marcin Kromer] opowiada to jeszcze krócej. Jedynie następującym szczegółem różni się od poprzedników: Już wtedy różni Polacy ze swych podróży z Czech i Moraw przynieśli religię chrześcijańską do domu. Byli też cudzoziemcy, częściowo przy rządzie, częściowo w orszaku księcia, częściowo kupcy w Polsce, częściowo przebywali w lasach i pustelniach niemało chrześcijan, gdzie mogli swobodniej odprawiać swoje nabożeństwa. Ci zachwalali Miesławowi prawdę i doskonałość religii chrześcijańskiej, zapewniali go o pewnym potomstwie i szczęśliwości, jeśli ją przyjmie: na te ich przedstawienia i radę poślubił Dambrowkę w r. 965 [s].

Śląskie Roczniki są w całości młodsze niż drukowani polscy dziejopisarze; w konsekwencji zebrały swoje wiadomości od nich, albo co najwyżej ze wspólnych źródeł. Ich relacje o tej rewolucji nie różnią się też wcale od już przytoczonych. Franz Faber ma w Origin. Vratisl. swoje wiadomości z Marth. de Michou. i Cromera. Kronika Seyfarta opowiada to również, tak jak wszystkie inne śląskie kroniki, za polskimi. Cureus [Curaeus] ma być może z jakiejś teraz zaginionej kroniki…


[Przypisy]: [r] Matthiae de Michouia Chronic. Reg. Polon. Lib. II. C. 1. p. 19. Scriptor. Polon. ed. Pistor. Tom II. [s] Cromer. de Orig. et reb. gestis Polonor. Lib. III. p. 433. Tom. III. Scriptor. Polon. ed. Pistor.


Strona 59

…(bo skąd zaczerpnął swoje wiadomości, tego, jak wiadomo, nigdy osobno nie wskazuje) tę okoliczność, że już przed publicznym przyjęciem chrześcijaństwa było wielu chrześcijan na Śląsku, którzy gromadzili się w lasach i na pustkowiach. Resztę opowiada krótko, jak polscy pisarze. To, co własnego ma Nicol. Polius we Wrocławskich Rocznikach, to opis starego zwyczaju w niedzielę Laetare, jak był on powszechny w jego czasach. Widać stąd, że część tego charakterystycznego zwyczaju nie ma już teraz miejsca. Henel jest pierwszym, który wykorzystał Ditmara; ale jednak nie przeprowadził dokładnego porównania między nim a polskimi dziejopisami. On również bardzo krótko zbył to ważne wydarzenie. Osobliwością, którą zauważa, jest to, że Laetare w 965 r. nie przypadało na 7 marca; lecz dopiero 37 lat później [t]. Schickfus ma tylko to, co porusza Cureus. Bukisch wrzucił prawdę i fałsz z polskich i czeskich pisarzy na jedną stertę; zauważa: że w 965 r. 7 marca był wtorek po Laetare [u]. Lucae opowiada nawrócenie Polski najobszerniej, idzie jednak przy tym za Długoszem. Gdy się go czyta, wierzy się, że miał do swego użytku szczególne stare archiwa; tak pewnie potrafi opowiadać. Jednakże jego sztuka polega na tym…


[Przypisy]: [t] Henel. Annal. Siles. in Sommersberg. Scriptor. Siles. Tom. II. p. 200. f. [u] Prolegomena Schlesischer Kirchenhistorien. Neiss 1685. 4. S. 2. ff.


Strona 60

…na tym, że podsuwa wnioski w miejsce prawd historycznych. Wie wiele do opowiedzenia o stanie religii pogańskiej na Śląsku; podobnie o trudnościach i łatwościach przyjęcia religii chrześcijańskiej, jak też o przywiązaniu pospólstwa do pogańskiego zabobonu [x]. Hanke z niestrudzoną pilnością zebrał przynależne tu miejsca ze znanych wówczas dziejopisów, ale porównanie ich i osąd o nich pozostawił czytelnikom [y]. Thebesius przytacza to, co powszechnie znane, i wdaje się przy tym w uczone badanie nad pochodzeniem zwyczaju na Laetare [z]. Köler ma również zwyczajne o tym wiadomości, do których dołącza łacińskie i niemieckie rymy, które były śpiewane przez dzieci w jego czasach [aa]. Tschakwitz, który śląską historię kościelną zaczyna od Raju, nie opowiada nic więcej niż to, co znalazł u Hankego i Lucae. Autor Śląskiego Labiryntu Historycznego dotyka tylko głównego wydarzenia, rzuca przy tym mnóstwo pytań, na które z braku wiadomości nie można odpowiedzieć, i traktuje bardzo uczenie o niedzieli Laetare. Od pastora Hensela nie należy oczekiwać żadnego krytycznego badania tego wydarzenia, było…


[Przypisy]: [x] Friedr. Lucae Schlesiens Denkwürdigkeiten. Frf. 1689. 4. S. 313. ff. [y] Mart. Hank. de Silesior. reb. Lips. 1705. 4. p. 118. ff. [z] Ligniz. Jahrbücher. Th. 2. S. 3. f. [aa] Schlesische Kern Chronik Th. I. S. 168 f. 357. ff.


Strona 61

…było mu dość przytoczyć z tego to, co najbardziej znane [bb].

Teraz byliby jeszcze czescy dziejopisarze, których świadectwo byłoby znaczące, gdyby najstarsi z nich, Kosmas i Christannus, zaszczycili to wydarzenie swoją uwagą. Ale oni nie wspomnieli o tym ani słowem. Pierwszy ma tylko jeden rys charakteru Dambrowki, który wskazuje na jej skłonność do dziwactw lub dumę [cc]. Dubravius opowiada krótko: że Bolesław dał księciu polskiemu Mescho swoją córkę Dombravę za żonę tylko pod warunkiem, że przyjmie religię chrześcijańską [dd]. Żaden z czeskich pisarzy nie opowiedział tego wydarzenia tak szczegółowo jak Balbin [ee]. Jego źródłami są wprawdzie głównie polscy dziejopisarze, którzy zostali przytoczeni wyżej; ale ponieważ on jako Czech stawia je w szczególnym punkcie widzenia, więc zasługuje na to, by go wysłuchać. Rok 965 jest wyróżniający przez zasługę Czechów dla narodu polskiego…


[Przypisy]: [bb] Joh. Ad. Hensels protestantische Kirchengeschichte Schlesiens. Ligniz 1768. 4. S. 9. ff. [cc] Anno DCCCCLXXVI. obiit Dubrauka, quae quia nimis improba fuit iam mulier prouectae aetatis cum nupsisset Poloniensi Duci peplum capitis sui deposuit, et puellarem coronam sibi imposuit, quod erat magna dementia mulieris. [Roku 976 zmarła Dubrawka, która, ponieważ była nadto niegodziwą, będąc już kobietą w podeszłym wieku, gdy poślubiła polskiego księcia, zdjęła czepiec ze swej głowy i włożyła sobie panieński wianek, co było wielkim szaleństwem tej kobiety]. Cosmae Pragens. Chronic. L. I. p. 15. Hanov. 1607. Fol. [dd] Histor. Bohem, L. V. 36. Scriptor. Bohem. Tom. II. [ee] Epitome rer. Bohemicar. p. 117. f.


Strona 62

…wyróżniający; albowiem w tymże [roku] Bolesław przywiódł całą Polskę do chrześcijaństwa. Rządził wtedy w Polsce Meczislav. (Mieska, Mescho nazywają go niektórzy, Mesiko Ditmar, Miska i Misika Witichind). Ten nie słyszał wcale nic, albo bardzo mało o religii chrześcijańskiej; dlatego poślubił wedle swego upodobania siedem żon, ale z żadnej nie otrzymał dziedzica. Chrześcijanie, którzy znajdowali się na jego dworze jako doradcy, którzy według zapewnienia Herburta byli Czechami, zdołali go przez często powtarzane napomnienia i zapewnienie o dziedzicu skłonić, by postanowił poślubić chrześcijańską małżonkę, i to córkę czeskiego księcia Bolesława, Dambrovkę, z uwagi na jej znaną piękność. Wysłano więc niezwłocznie poselstwo do Bolesławca w Czechach [Bunzlau – chodzi o Starą Boleslav/Brandys nad Labem lub Mladą Boleslav], które u księcia Bolesława starało się o księżniczkę, a jej samej wręczyło podarunki. Tu pokazało się, jak wysoko Bolesław cenił religię chrześcijańską; dał posłom odpowiedź: uważa za zbrodnię mieszać chrześcijańską, Bogu poświęconą krew z innym, niż chrześcijańskim księciem; gdyby więc Melzislav chciał zostać jego zięciem, musiałby się dać ochrzcić; wówczas miałby otrzymać jego córkę z posagiem. Polski książę przystał bez wahania, za radą swoich dworzan, płonąc żądzą zaślubin, na ten warunek. Pannie młodej wyznaczono wielką wyprawę, jak przystało na tak bogatego księcia, który miał kopalnie złota i srebra.


Strona 63

Wyznaczono najznamienitszych baronów i szlachciców czeskich, którzy mieli towarzyszyć pannie młodej, w orszaku których znajdowali się jednocześnie księża jako kapelani Daubravki, oraz przyszli kaznodzieje religii chrześcijańskiej w Polsce. Z jakim przepychem i pompą przybyła księżniczka do Polski, o tym opowiadają szczegółowo polscy dziejopisarze; mnie wystarczy powiedzieć: że przez małżeństwo i urok jednej jedynej czeskiej niewiasty nie tylko sam książę, lecz także cała Polska i Śląsk zostały przywiedzione do wiary chrześcijańskiej. Meczislav został ochrzczony 7 marca, co wypadało w Niedzielę Laetare, w Gnieźnie, przez czeskiego kapłana Bohuwida (tak nazywają go niektóre stare rękopisy), a jeden z czeskich baronów, Dobeslav Perenstein, ochmistrz panny młodej, trzymał księcia do chrztu. Przez następne dni po tym ochrzczono polską szlachtę, co sprawowali księża przybyli z Czech z panną młodą. Polacy zaś byli przy tym [chrzcie szlachty] najznamienitszymi z panów czeskich (nazywa ich od ich herbów, których ci zapewne jeszcze wówczas nie nosili, ci ze złotą siecią [Kratą], złamanym kołem, Różą, dzikiem, Hazinburg, Konarski etc.). Wkrótce potem wydał Meczislav surowy rozkaz: że wszyscy jego poddani mają przyjąć religię chrześcijańską, porzucić bałwochwalstwo, a świątynie mają zostać zamknięte. Lud, pobudzony przykładem pana kraju, wyrzucił, by się przypodobać, bożki…


Strona 64

…bożki z ołtarzy, wetknął te pokiereszowane obrazy na żerdzie, nosił je tak na pośmiewisko przez wsie i wrzucił je wreszcie do wody. Który to pochód w późniejszym czasie stał się zabawą chłopców w Polsce i na Śląsku i jeszcze do dziś jest w zwyczaju; coś z tego zwyczaju przeszło też do Czech. Dambrovka dała tu swemu małżonkowi radę, by uprosił papieża Jana XIII o biskupów, którzy poświęciliby świątynie i pouczyli jeszcze surowy lud w chrześcijaństwie. Ten wysłał Aegidiusa, biskupa kardynała z Tusculum jako legata a latere do Polski, który utwierdził chrześcijańskiego księcia w wierze i urządził cały ustrój religii w tym królestwie [ff]. Założono pięć, lub siedem biskupstw, i nie ma wątpliwości, że z czeskich kapłanów, jako że niełatwo było znaleźć innych, którzy znaliby język słowiański, niektórzy zostali wybrani na biskupów, także by zrobić przyjemność Dambrovce [gg].


[Przypisy]: [ff] Franz Pubitschka w Chronologicznej Historii Czech Cz. 2. s. 405., gdzie również szczegółowo opowiada całą historię nawrócenia, pokazał: że to twierdzenie Cromera jest bezzasadne; jego dowodem jest dokument w archiwum klasztornym w Tyńcu, który wystawił Aegidius, biskup Tusculum, kardynał i legat papieski w r. 1105. [gg] Tutaj Balbin występuje bardzo gwałtownie przeciw dobremu Cureusowi, ponieważ ten napisał, że pierwszymi biskupami byli Włosi i Niemcy.


Strona 65

Przy porównaniu świadków wchodzą w rachubę, ze względu na szczegółowe przedstawienie tego wydarzenia, tylko dwaj: Ditmar i kronikarze, z których Długosz i Balbin czerpali swoje wiadomości. Ponieważ jednak o wiarygodności tych ostatnich w ogóle nie można sądzić; jako że nie zna się ani ich stosunków, w jakich się znajdowali, ani czasu, kiedy żyli; a poza tym o „historycznych partaczach” piętnastego wieku wiadomo, że pozwalali sobie na dużą swobodę w wypełnianiu luk, które znajdowali w swoich kronikach, poprzez dorymowywanie wydarzeń, które nigdy się nie wydarzyły, albo przynajmniej nie w tym kraju i nie w tym czasie; co też dotyczy bardzo szczególnie Długosza; więc nie będzie się zapewne wahać ani chwili, by przedłożyć Ditmara nad Długosza i wszystkich, którzy za nim poszli. Do czego dochodzi jeszcze: że jego opowiadanie ma o wiele bardziej minę Prawdy, że zgadza się z relacją Boguphala, i że bardzo łatwo dostrzega się szminkę, którą Długosz pomalował swoje wiadomości. Chcieć pogodzić obu ze sobą, byłoby daremnym trudem, co też odczuł Pubitschka przy podjętej przez siebie próbie. Co się tyczy określenia czasu, to w przyszłości trzeba będzie zapewne przyjąć rok 966 jako właściwy rok powszechnego wprowadzenia religii chrześcijańskiej w Polsce. Rękopisy Kadłubka, Boguphala i owego Bezimiennego z 1390 r., jak też inne małe kroniki z Polski kładą wyraźnie 966. Tylko w drukowane…


Strona 66

…drukowane księgi historyczne wcisnął się rok 965 i zyskał poważanie; dlatego w następstwie ciągle go przepisywano.

Właściwie, wiarygodnie historyczne z tej wielkiej rewolucji byłoby więc to, co zachował nam Ditmar, podobnie to, co znajduje się u Kadłubka, Boguphala i Bezimiennego; jak również wiadomość u Długosza o zniszczeniu wizerunków bożków i przyjęciu chrztu, które stały się na rozkaz książęcy. Uroczysty zwyczaj w niedzielę Laetare jest trwałym, mówiącym pomnikiem tego wydarzenia.

Jeśli chce Pan sobie sprawić kilka wesołych chwil, i upewnić się także w tym punkcie co do tezy, która nieraz była przedmiotem naszych rozmów, że najnowsi dziejopisarze zwykle pokazują starsze wydarzenia z innej strony; to niech Pan raczy wziąć do ręki Historię Polski kawalera Solignaca. Ten opowie Panu więcej anegdot, o których starzy kronikarze nic nie wiedzieli; jako to: że wzniosły duch Mieszka wpadł na to śmiałe przedsięwzięcie, by zniszczyć nabożeństwo swych przodków i na jego gruzach ufundować religię chrześcijańską; że trzy okresy postu, które Dambrowka spędziła częściowo we wstrzemięźliwości, częściowo na jedzeniu mięsa, dokonały, według podania niektórych pisarzy, nawrócenia tego księcia; że ta właśnie Dambrowka poprzez powab…


Strona 67

…czystości swych obyczajów, przez wdzięk swej mowy i przez łagodność w swoim zachowaniu, jak też przez swoją piękność, starała się pozyskać opornych prawdzie i natchnąć ich cnotą; że Mieszko znalazł tajemnicę, by wzbudzić u swoich poddanych szacunek, nawet w tym czasie, gdy zakazywał im ich starej służby bożkom; etc. Uśmiechając się, postawią Państwo tego dowcipnego Francuza z powrotem między jego braci.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.