Idąc za inspiracją S. B. Klose, który wędrował rekreacyjnie i krajoznawczo po Wrocławiu już w XVIII wieku – i pewnie nie on pierwszy, proponuję poniżej wariant ok. 2-godzinnego marszu po Wrocławiu (można przejść w godzinę, ale też czas ten się wydłuży, jeśli będziemy zaglądać do wnętrz – np. muzeum, pkt. 5). I prawdopodobnie ta trasa zainicjuje nowy dział na stronie pt. Trasy, dobry pomysł? Ta trasa zaczyna się w Galerii Renoma, gdzie można wysiąść z autobusu albo zostawić samochód na parkingu w galerii, po drodze zwiedzamy kilka zabytków (m.in. związane z Klosem) i wracamy ulicą Świdnicką. Jest to szybka przebieżka, więc siłą rzeczy nie obejmuje wielu zabytków, ale za to daje możliwość zobaczenia tych naprawdę bardzo mało znanych, jak pozostałości murów miejskich wraz z dziś mocno zapomnianą Basztą Niedźwiadka (punkt 6). Przechodzimy także obok kościoła św. Jakuba, dokąd przeniesiono zakonników z ołbińskiego opactwa po jego zburzeniu. Ale od początku.
Początek lutego 2026.
We Wrocławiu to bardzo przejrzysty krajobraz, nie przesłonięty liśćmi ani czapami śniegu. Śnieg jest w Polsce, ale nie tutaj.
Galeria „Renoma”, czy w czasach mojego dzieciństwa PDT. Nowoczesny budynek z ruchomymi schodami, istniejący już przed wojną. Kilkanaście lat temu diametralnie przebudowany. Wnętrza zostały zgruzowane. Została tylko fasada. O zmianach wnętrz niech zaświadczy fakt, że zmieniła się liczba i wysokość stropów.
Renoma to południowe okolice Starego Miasta. Ruszamy na północ. Przekraczamy linię fosy tuż obok współczesnego pomnika Bolesława Chrobrego.
2. Widok na gotycki kościół Bożego Ciała od strony prezbiterium (punkt 2). Trasa ma nas poprowadzić na Nowe Miasto. Dzielnicę, w której mieszkał Samuel Benjamin Klose jako rektor szkoły Ducha Świętego. Wrócimy Świdnicką, więc na razie możemy odbić od osi tej ulicy, która być może teraz przyciąga nas swoim reprezentacyjnym charakterem. Obok mijamy budynek Teatru Lalek.


Po przejściu kilkudziesięciu metrów mijamy ciekawe skrzyżowanie. Z lewej strony mamy plac Teatralny, zamknięty perspektywą na Operę Wrocławską (będziemy obok niej przechodzić później), a patrząc w prawo widzimy XVI-wieczny budynek gospodarczy przekształcony na współczesny luksusowy hotel (The The Granary – La Suite Hotel Wroclaw City Center – foto).

Nie zatrzymujemy się – idziemy dalej, bo jest zimno i mało czasu. Maszerujemy prosto ulicą Widok, przechodzimy na drugą stronę przebiegającą prostopadle ulicą Kazimierza Wielkiego i wchodzimy na ulicę Szewską. Jesteśmy na Starym Mieście. Znów mijamy epickie skrzyżowanie z ulicą Oławską. Jak spojrzymy w lewo, dostrzeżemy gotycki ratusz – ale będziemy obok niego wracać, więc ruszamy dalej.

Śpieszymy, by zobaczyć najwspanialszy portal gotycki w Polsce, umieszczony w południowej ścianie kościoła świętej Marii Magdaleny (pkt 3). Odbijamy z ulicy Szewskiej i skręcamy w prawo, w króciutką ale jakże ciekawą uliczkę Świętej Marii Magdaleny, której długość wyznacza rozmiar gotyckiego kościoła Marii Magdaleny. Przy niej kiedyś mieściło się jedno z trzech gimnazjów wrocławskich. No i tutaj właśnie po zburzeniu opactwa na Ołbinie włodarze miasta uznali, że umieszczony zostanie wspaniały romański portal. Przyjrzyjmy się mu chwilę, bo naprawdę na to zasługuje.




Jak informuje umieszczona obok tablica, portal został tutaj wmurowany w 1546 roku, po zburzeniu Ołbina w 1529 roku. Jak wiemy z innych źródeł, miasto wymogło na zakonnikach ołbińskich zgodę na zburzenie wspaniałego opactwa ołbińskiego, następnie kupiło ruiny i wykorzystało je w wielu miejscach miasta. Wspaniały portal bazyliki romańskiego opactwa widzimy właśnie przed sobą.
Każdy, kto zatrzyma się tutaj choć na chwilę i ma przynajmniej podstawowe pojęcie o historii architektury, może się zastanowić – jak to możliwe, że do tego gotyckiego kościoła prowadzi romański portal? I to umieszczony w jego bocznej, a więc mniej istotnej ścianie?
Rozważając tę kwestię dalej, musi dojść do informacji, że portal został przeniesiony z innego miejsca. Z jakiego? Co tam jest teraz? Jak wspaniały musiał to być kościół, z którego wyjęto ten romański portal? Trafne pytania.

Jeśli spojrzymy na portal od wschodu, możemy tę romańską doskonałość oglądać mając w tle ogołocony nieco secesyjny budynek DH Feniks.

Jeśli chodzi o sam kościół św. Magdaleny, tak oto prezentował się on na rysunku Wernera z ok. 1750 roku.
Werner pod swoim powyższym rysunkiem pisze: Ten kościół ustępuje [obecnie] kościołowi św. Elżbiety, a był dawniej najznakomitszym w mieście, jak odnotował Buckisch. O ile wiadomo, istniał on już w roku 1226. Został wkrótce po kościele katedralnym św. Jana.
Dziś wokół kościoła roztacza się spory plac. Werner pisze o nim: Ten kościół posiada duży dziedziniec kościelny (cmentarz), na którym stoi wiele domów, a pośrodku znajduje się Gimnazjum. (…)
O ambonie: Ambona w kościele jest wewnątrz z marmuru. W roku 1580 Friedrich Gross, kamieniarz z Ząbkowic (Frankenstein), ją wykonał.
O organach: Stare organy (…) stały tu przez długi czas, ale ponieważ były w złym stanie, w roku 1722 zostały rozebrane. W ich miejsce zbudowano nowe, wspaniałe dzieło. (…) Organy te mają 33 głosy (…).
Rzeczywiście przy kościele znajdowało się gimnazjum, jedno z trzech gimnazjów w ówczesnym Wrocławiu – dwa z nich były protestanckie (w tym to), jedno katolickie – jezuickie, które przekształciło się w Uniwersytet Wrocławski. Gimnazjum w ówczesnych czasach było szkołą kształcącą na wysokim poziomie. Zajęcia w wyższych klasach prowadzone były w j. łacińskim, uczono języka hebrajskiego i greckiego, a z języków nowożytnych m.in. j. francuski.
Możemy tutaj spędzić chwilę na podziwianiu artystycznego kunsztu epitafiów. Wiemy z lektury Von Breslau, że również Klose lubił zatrzymać się przy epitafiach. Dla nas, posługujących się językiem polskim Polaków, te niemieckie inskrypcje bywają enigmatyczne i może z racji języka nieatrakcyjne. A jeśli chcieć się w nie wgłębić, możemy sięgnąć historii naszego miasta z czasów początków protestantyzmu.
Tutaj czytamy:
Anno 1510 Am tag Agathe ist vorscheiden der Erbar Paul hartig dem got genade. Anno 1496 Am mitwoch vor pfingsten ist vorscheiden Die tugentsam fraw Barbara Paul hartigin dem [der] got genade.
A więc:
Roku 1510, w dniu [św.] Agaty [5 lutego], zmarł czcigodny Paul Hartig, któremu niech Bóg okaże łaskę. Roku 1496, w środę przed Zielonymi Świątkami, zmarła cnotliwa pani Barbara Hartigowa [żona Paula], której niech Bóg okaże łaskę.


Czytamy dalsze epitafia – których jest tutaj naprawdę sporo? – zostawmy to. Zwrócimy tutaj jedynie uwagę, że są to ludzie, których dzieci być może widziały rozbiórkę ołbińskiego opactwa, może brały w niej udział?
Ruszamy dalej ulicą Łaciarską i skręcamy w prawo w ul. Wita Stwosza, przy której znajdują się pozostałości pałacu Hatzfeldów (Wita Stwosza 32).

Stąd roztacza się na kolejną historyczną budowlę Wrocławia – gotycki kościół Św. Wojciecha Oo. Dominikanów.

Ruszamy wzdłuż południowej ściany kościoła dominikańskiego (pkt 4), przy której znajduje się kaplica bl. Czesława z jego relikwiami. Kaplica przetrwała bombardowanie w czasie II wś. w nienaruszonym stanie. Idąc nieco dalej zobaczymy ciekawy niewielkie portal gotycki, który niegdyś prowadził do księgarni Dominicanes.

Jesteśmy już blisko ulicy Bernardyńskiej.
Na przestrzeni wieków zmieniła ona radykalnie swój wygląd. Z historycznej zabudowy zachowała się w zasadzie tylko ta najbardziej trwała. A więc gotycki klasztor bernardynów, który zresztą już u zarania reformacji był własnością protestantów. Kiedyś mieściła się tu szkoła Św. Ducha, a dziś – Muzeum Architektury. Tutaj właśnie mieszkał ów hołubiony przez nas rektor Klose, XVII-wieczny historyk Wrocławia.



Jeśli to nie poniedziałek, kupmy bilet i wejdźmy koniecznie do wnętrza! Pozwoli nam to zwiedzić ekspozycję, przespacerować krużgankami klasztoru i zobaczyć niektóre pozostałości opactwa na Ołbinie!




Moim zdaniem na kwartały wokół klasztoru, przed wojną zabudowane, znów powinna wrócić zabudowa – koniecznie historyczna! Na razie nie ma takich planów, przeciwnie – plac od północnej strony budynku kościoła przeznaczony jest na skwer.
Nazwa szkoły Św. Ducha, która zlokalizowana była właśnie tutaj, pochodzi ponoć od średniowiecznego szpitala Św. Ducha, który był położony przy dalszej trasie naszej wędrówki, chyba gdzieś w okolicy Hali Targowej. Na pewno wiadomo gdzie dokładnie, niestety w tej chwili nie mam takiej wiedzy. Tak czy inaczej idziemy dalej – właśnie we wspomniane okolice Hali.
Kiedy zaczniemy się do niej zbliżać – naszym oczom ukaże się taki widok:

Czy tutaj stał szpital Św. Ducha? –
W oddali widzimy neogotycką Halę Targową. Skądinąd budynek bardzo ciekawy. Po lewej stronie z kolei wyłania się zza bezlistnych o tej porze roku drzew (stąd latem kompletnie niewidoczna) gotycka Baszta Niedźwiadka (pkt 6). Obiekt chyba mocno zapomniany, zepchnięty na bok i w sumie trudno dostępny. Tutaj możemy zobaczyć zachowany fragment murów miejskich Wrocławia.
Jak informuje tablica zawieszona na baszcie, powstala ona w poł. XIII w., zaś zachowana część muru pierwotnie miała wysokość 6 metrów i szerokość ponad 1 metr i jest to jeden z wcześniej powstałych fragmentów fortyfikacji.


W bezpośrednim sąsiedztwie baszty znajduje się hala targowa. Baszta właściwie stoi na jej podwórku. Hala wciąż spełnia swą pierwotną funkcję, mieszcząc w sobie stoiska handlowe. Jest to obiekt projektu Richarda Plüddemanna i Heinricha Küstera wybudowany w latach 1906-1908. Niewielki odcinek ulicy biegnący wzdłuż jej północnej ściany nazywa się Świętego Ducha.

Skorzystajmy z okazji i rzućmy okiem na Ostrów Tumski – w tym celu podejdźmy do wybrzeża Odry (pkt 7).


Z tego miejsca roztacza się przed nami jeden z klasycznych wrocławskich widoków na Wyspę Piasek (po lewej stronie – z biblioteką – oddziałem starodruków BUWr oraz kościołem NMP na Piasku. Po prawej stronie kościoła niewielki żelazny Most Tumski i kościół Św. Krzyża. Dalej na prawo dwie wieże katedry wrocławskiej pw. św. Jana Chrzciciela. Są to miejsca, które odwiedził podczas swojego spaceru, opisanego w liście 3, bohater książki Samuela Benjamina Klose.
My tam dzisiaj nie pójdziemy, gdyż kroki nasze kierujemy powoli z powrotem w stronę naszego punktu startowego. Tutaj jesteśmy mniej więcej w połowie naszej trasy.
Dalej kierujemy się na zachód, ku skrzyżowaniu Grodzkiej i Piaskowej. Jest to ciekawe miejsce, w którym stała kiedyś Brama Piaskowa, przez którą można było wyjść z miasta i udać się na Ostrów Tumski. Właśnie stąd swoją wycieczkę rozpoczął Klose!

Patrząc na południowy zachód ujrzymy okazały gmach dawnego Klasztoru Św. Wincentego (Św. Jakuba). Dziś w budynku klasztoru mieści się Polonistyka UWr. A kiedyś tutaj właśnie przeniesiono zakonników ze zburzonego opactwa ołbińskiego.
Kiedy się obrócimy o 180 stopni, zobaczymy Most Piaskowy (najstarszy most we Wrocławiu), który prowadzi na Piasek. A kiedyś patrząc w tym kierunku zobaczylibyśmy Bramę Piaskową.


Tak wygląda ów widok na rysunku Wernera z ok. 1750 roku. Na poniższym rysunku Wernera widać bramę w szerszej perspektywie. Po lewej widoczny klasztor św. Wintentego i św. Jakuba. Piasek widocnzy w całej okazałości.


Stąd nasza wycieczka przyśpiesza, bo szybkim krokiem chcemy dojść do celu podróży – co nie jest proste z racji, że stale mijamy ciekawe miejsca. Kierujemy się mniej więcej do końca południowej strony kościoła św. Wincentego (pkt 8) – spójrzmy na kościół z innej perspektywy (chciałoby się wejść do środka!)

A gdy się obrócimy w lewo ujrzymy klasztor Ss. Urszulanek, a w jeśli prawo – pozostałości Domku Romańskiego.


Idąc wzdłuż Jodłowej na południe, po kilkudziesięciu metrach otwiera nam się widok na Plac Nowy Targ (pkt 9).

Ale my maszerujemy teraz ulicą Nożowniczą, aż nie dojdziemy do skrzyżowania z Kuźniczą – gdzie skręcamy w lewo. Stąd już prosta droga do naszego celu.
Tak idąc, przechodzimy całą pierzeję wrocławskiego rynku. Spójrzmy na kamieniczki i – gotycki ratusz (tym razem z innej niż wcześniej perspektywy).


Idąc dalej prosto, wchodzimy na ulicę Świdnicką.
Świdnicka prowadzi nas praktycznie pod samą Renomę, skąd startowaliśmy. Wcześniej jednak zwróćmy uwagę na kościół śś. Stanisława, Doroty i Wacława.

Kościół raczej mało popularny, chyba dlatego, że wejście do wnętrza jest mocno schowane (po przeciwnej stronie, niż ważny trakt, jakim jest Świdnicka). Warto zapamiętać ten widok, bo pewnie nieprędko będzie można go znów zobaczyć, gdy na działce po jego lewej stronie stanie nowy budynek. Wcześniej znajdował się tutaj niesławny postmodernistyczny Solpol, wybudowany na początku lat 1990.
W oddali widzimy już Monopol i Operę Wrocławską. Gdy miniemy operę, spójrzmy wstecz, by zobaczyć jeden z najpopularniejszych widoków przedwojennych pocztówek Wrocławia.


Tym widokiem kończymy naszą wycieczkę, zdając sobie sprawę, że mogła trwać ona znacznie dłużej. Ale cóż… I tak już jesteśmy spóźnieni. Niemniej – na pewno wrócimy jeszcze na wrocławskie ulice.
A jeśli chcielibyście przeczytać relację z podobnego spaceru po Wrocławiu, ale sprzed 250 lat, tradycyjnie zapraszam do tekstów pana rektora Klosego i jego Listu Trzeciego z Von Breslau (rok wydania: 1781). Zresztą – dziś deptaliśmy sobie nieco po piętach.