Psie Pole wg F. B. Wernera (2 poł. XVIII w.)

Dzięki Wernerowi – autorowi monumentalnej Topografii – posiadamy rysunek podwrocławskiego Psiego Pola (od 1928 w granicach Wrocławia). Oryginał rysunku znajduje się tutaj.

Oto tłumaczenie legendy („Explicationes”):

  1. Die Kirche – Kościół.
  2. Der Pfarrhof – Plebania.
  3. Die Baderey – Łaźnia.
  4. Große Wirthshaus zu 3 [Kronen] – Wielka karczma „Pod 3 Koronami”.
  5. Herrschaftl. Vorwerg [Vorwerk] = Crone – Folwark pański = Korona.
  6. Die Schmiede – Kuźnia.
  7. Die Schäferey – Owczarnia.
  8. Der Weide flus [Fluss] – Rzeka Widawa.
  9. Herrschaftl. Garten, in welch S. K. Mayt. von Preußen bey der Anno 17.. daselbst gehaltenen Revue das Quartier unter einem Zelt genom[men] – Ogród pański, w którym Jego Królewska Mość Król Prus, podczas odbywającej się tam w roku 17.. (1743?) rewii, zajął kwaterę pod namiotem.

W tym czasie, po pierwszej wojnie śląskiej, król Prus Fryderyk II Wielki często wizytował nowo zdobyte tereny Śląska, przeprowadzając rewie wojskowe i inspekcje. Okolice Psiego Pola (Hundsfeld) i rzeki Widawy były dogodnym miejscem dla takich zgrupowań armii. Co ciekawe, miasteczko nawet chwilowo zmieniło nazwę na Friedrichsfelde (1743-1749) – ku czci Fryderyka II (Alena Konowicz, Wrocławskie Psie Pole na kartach historii i w opinii swoich mieszkańców, w: „Architectus”, 2006, Nr 1(19), s. 85).

Rysunkowi Wernera towarzyszy również jego odręczny opis miejscowości. Włącza on tutaj przede wszystkim legendę dotyczącą genezy nazwy Psiego Pola – jakoby pochodziła ona od pobojowiska, na którym Bolesław Krzywousty w 1109 pobił niemieckiego króla (późniejszego cesarza) Henryka V, zaś ciała poległych obgryzały sfory psów.

Następnie Werner podaje w wątpliwość tę wersję polskiego kronikarza, Jana Długosza, motywując to tym, że gdyby zwycięstwo polskiego króla było tak zdecydowane, dlaczego później korzył się przed cesarzem, udając się do Bambergu i składając trybut? „So mag nun Dlugossus die reise nach Bamberg bemänteln wie er wil.. – Niech więc teraz Długosz ubarwia [dosł. płaszczem okrywa/tuszuje] podróż do Bambergu, jak tylko chce…

Wycofanie się Henryka V Werner zaś motywuje przyczynami politycznymi nie walną porażką. Co do zaistnienia samej bitwy wśród niemieckich historyków zdania były w XVIII wieku podzielone. Również Klose w Liście 14 Z Wrocławia piszący 30 lat po Wernerze wątpi, czy bitwa miała miejsce, ale przytacza historyków, którzy uznają ją za prawdziwą.

Co ciekawe jednak, Werner w dalszej części swojego wywodu nieco łagodzi ton, powołując się na historyka Füldenera oraz Joachima Cureusa i „stare manuskrypty”. Docenia strategię wojny szarpanej Polaków pisząc, jakoby armia niemiecka, po nieudanym oblężeniu Głogowa ruszyła na Wrocław, a tam: „…została tak udręczona przez codzienne ataki Bolesława, że Cesarz musiał zgodzić się na pokój„. I faktycznie w wojnę szarpaną trudno wątpić, bo co innego partyzantka Krzywoustego, a co innego historyczność bitwy w otwartym polu pod Psim Polem.

Werner opisuje historię udanego zamachu na księcia czeskiego Świętopełka, dowódcę sojuszniczych wojsk Henryka, śmierć którego ostatecznie zadecydowała o odwrocie niemieckich wojsk.

Kończy pojednawczo:

Da Variieren sind die Scribenten unter ein ander wegen der Hundsfelder begebenheit. mag also nicht […], welche von ihnen recht oder unrecht haben.

Pisarze różnią się więc między sobą w sprawie wydarzeń na Psim Polu. Nie wiadomo zatem kto z nich ma rację, a kto nie.

A w taki oto sposób prezentuje się Psie Pole na rysunku Wernera oraz na makietach przygotowanych z pomoca ai (pierwsza ilustracja bez modyfikacji, kolejne dwie już z ciekawymi modyfikacjami). Kto zna dzisiejsze Psie Pole od razu zorientuje się, gdzie leży rynek i inne elementy miasteczka, gdzie szkoła podstawowa, a gdzie wiadukt w kierunku Zakrzowa.

Inne wzmianki z historii Psiego Pola

Prócz tego, co tyczy bitwy na Psim Polu 1109, F. B. Werner przytacza też kilka bliższych nam ciekawych faktów dotyczących tego podwrocławskiego wówczas miasteczka.

Otwarte miasteczko nad rzeką Widawą, małą milę od Wrocławia. Miejscowość ta stanowi właściwie tylko jedną uliczkę. W dawnych czasach jednak miejsce to cieszyło się takim poważaniem. że uznano je za godne, aby książęta i stany (ponieważ we Wrocławiu szalała zaraza) w roku 1529 we wrześniu odbyły tam Zjazd Książąt (Sejm).

Opat Krzysztof z Klasztoru św. Wincentego we Wrocławiu odkupił tę miejscowość od panów von Waldau. W której to [miejscowości] wspomniany Klasztor już na długo przedtem posiadał prawo patronatu nad tutejszym kościołem.

Tenże Opat wybudował przy kościele także plebanię (dosł. dwór parafialny) i rozpoczął budowę okazałej wieży kościelnej, którą dokończył jego następca Hieronim.

Rada w Psim Polu składa się teraz z 4 osób, mianowicie jednego burmistrza, 2 rajców i jednego pisarza miejskiego. Którymi w owym czasie byli:

  • Pan Friederich August MayConsul dirigens (Urzędujący Burmistrz).
  • Gottfrid CaminskyCämmerer und Servis (Skarbnik/Kamlarz oraz poborca podatku serwitutowego*), wie auch Senior Societ[atis] (jak również Starszy Cechu/Bractwa), Rendant (Zarządca kasy/Płatnik).
  • Lorentz Maschallek – Rajca.
  • Paul Kirchner – Rajca.

Słowo „Servis” odnosi się do tzw. Servisgeld – podatku płaconego przez miasta na utrzymanie kwaterujących wojsk lub na zwolnienie z tego obowiązku. Caminsky pełnił więc kluczowe funkcje finansowe w mieście.

Ciekawe też spostrzeżenie, że połowa obsady miasta nosi polsko brzmiące nazwiska, zapewne to osoby mające polskie korzenie. Wówczas Polacy stanowili sporą jeszcze grupę na Śląsku, choć germanizacja postępowała, można mówić o środowiskach polskich nawet w obrębie Wrocławia czy jego okolic (Ołbin Niemcy zwali Polską Stroną jeszcze w XIX a nawet XX wieku), a także polskich wsiach.

Co do własności Psiego Pola, z dokumentów wynika, ze Henryk Brodaty w 1206 zamienił z opactwem ołbińskim posiadłości wokół Psiego Pola na Oławę.

XIX-wieczne dzieje Psiego Pola

Późniejsze dzieje Psiego Pola związane są z własnością Kornów – słynnych wrocławskich wydawców, m.in. gazety Schelische Zeitung, ale też polskich książek (m.in. na zlecenie polskiego króla Stanisława Augusta, ale też na potrzeby miejscowych Polaków).

Św. Edyta Stein (Benedykta od Krzyża) w swej autobiografii zaraz na początku także wspomina o epizodzie z historii swojej rodziny, związanym z Psim Polem. Jej pradziadkowie – Joseph Burchard i Ernestine zd. Prager, mieszkali tutaj pewien czas. Pochodzili spod Poznania, ślub wzięli w Psim Polu 19 sierpnia 1815 r., a 20 kwietnia 1830 r. przenieśli się do Lublińca, co było spowodowane pożarem ich domu. Jak wspomina Edyta Stein w swojej autobiografii: „Pradziadek pełnił przez wiele lat funkcję kantora i zaczynał modlitwy w synagodze”, nie wiem, czy funkcję tę sprawował już w Psim Polu, czy – jak sądzę – dopiero w Lublińcu (w Psim Polu nie było raczej synagogi, a społeczność żydowska przebywała tu krótko, w związku z dyskryminacją Żydów we Wrocławiu).

Ryciny Fryderyka Bernharda Wernera stanowią dziś dla nas nieocenione okno, przez które możemy zajrzeć do świata dawnego Hundsfeld – miasteczka o wciąż jeszcze spokojnym, na wpół sielskim charakterze, żyjącego własnym rytmem w cieniu pobliskiej metropolii. Choć współczesne Psie Pole stało się integralną, tętniącą życiem częścią wrocławskiej aglomeracji, a wiele z uwiecznionych przez śląskiego rysownika obiektów (jak dawny zamek czy charakterystyczna zabudowa rynku) zmieniło swój kształt lub bezpowrotnie zniknęło, to właśnie dzięki skrupulatności Wernera pamięć o pierwotnej tożsamości tego miejsca może przetrwać.

Dzieło Wernera to zatem nie tylko popis XVIII-wiecznego warsztatu dokumentalisty, ale przede wszystkim klucz do zrozumienia urbanistycznej ewolucji dzielnicy. Pozwala nam ono dostrzec pod warstwą dzisiejszego asfaltu i betonu ślady dawnego układu przestrzennego, przypominając, że historia Psiego Pola to znacznie więcej niż tylko legenda o bitewnym pobojowisku – to setki lat funkcjonowania samodzielnego, zorganizowanego organizmu miejskiego nad Widawą.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.